BDP to iluzja dobrobytu

Opublikowano: 09.02.2016 | Kategorie: Gospodarka, Publicystyka, Społeczeństwo

Liczba wyświetleń: 768

Jednym z najbardziej popularnych postulatów współczesnej mainstreamowej lewicy zdaje się być Bezwarunkowy Dochód Podstawowy (BDP). Wprowadzenie stałego skromnego zastrzyku gotówki dla każdego obywatela ma według jego zwolenników stanowić remedium na problemy współczesnej gospodarki i rynku pracy. Czy BDP rzeczywiście ma szanse stać się lekiem na bolączki współczesności? Przyjrzyjmy się argumentacji przemawiającej za tym projektem, którą przedstawiono w tekście „Pogadajmy o BDP”.

W części teksty zatytułowanym „cienie globalizacji” autor dostrzegł stagnację płac realnych w świecie zachodnim, słusznie zauważając, że rozpoczęła się ona w latach ’80, a od następnej dekady przybrała na sile, obejmując już nie tylko tzw. anglosferę. Ten proces zupełnie nieprzypadkowo pojawił się właśnie w tym okresie.

Sięgając do historii XX wieku zauważymy, że pierwsze poważniejsze ustępstwa kapitału na rzecz środowisk pracowniczych miały miejsce tuż po Rewolucji Październikowej (m.in. upowszechnienie 8-godzinnego dnia pracy i szczątkowych zabezpieczeń socjalnych), a budowa zachodniego „welfare state” przypadła na okres powojenny, kiedy socjalizm zagościł już w niemal połowie Europy.

„We must give them reforms or they will give us revolution”. Te słowa Quintina Hogga, prominentnego działacza brytyjskiej Partii Konserwatywnej, pochodzą z 1943 roku i świetnie oddają wyrachowanie ówczesnych elit, które były w pełni świadome konieczności stworzenia alternatywy dla rewolucji.

Skoro państwo opiekuńcze stanowiło odpowiedź na realny socjalizm, to nic dziwnego, że jego demontaż wystartował wraz z chyleniem się Bloku Wschodniego ku upadkowi.

Tutaj należy wysunąć niepopularny wniosek, że owa ograniczona w czasie epoka powszechnego dobrobytu nie była sukcesem zachodniej socjaldemokracji i związków zawodowych, lecz… pragmatycznym krokiem kapitału, który w ten sposób skutecznie stłumił nastroje rewolucyjne i zachował swoją uprzywilejowaną pozycję.

Z kolei niemoc tych reformistycznych środowisk w późniejszej obronie interesów pracowniczych wepchnęła wielu robotników w objęcia skrajnej prawicy. Obserwujemy to w Europie Zachodniej, także w Skandynawii, gdzie elektorat ugrupowań nacjonalistycznych w większości rekrutuje się spośród zawiedzionych wyborców socjaldemokracji.

Natomiast na Wschodzie, min. w naszym kraju, mizeria nominalnych socjaldemokratów polega na tym, że nie zdają sobie sprawy z tego, iż względny dobrobyt Zachodu pochodzi głównie z rabunkowej eksploatacji biedniejszych państw. Dzięki temu tamtejszy prywatny kapitał o zasięgu globalnym odbije sobie mniejsze zyski z pracownika zatrudnionego u siebie na danym stanowisku w innym zakątku globu, np. w Polsce i Rumunii. Mając to na uwadze, bardzo łatwo zrozumieć, dlaczego ta sama firma we własnym kraju wychwala living wage, partycypację pracowniczą i dopuszcza przedstawicieli załogi nawet do rady nadzorczej, a poza jego granicami potrafi niemiłosiernie wyzyskiwać i represjonować za najmniejszy przejaw działalności związkowej.

Takie podejście tworzy iluzję „przyjaznego” kapitalizmu, na którą lewica daje się nabrać i która dla tejże lewicy okazała się zabójcza, bo identyczne hasła od dawna – z lepszym skutkiem – głoszą różne frakcje prawicy. Przyjęcie możliwości stworzenia „innej” polityki w ramach obowiązującego systemu stawia taką lewicę w jednym szeregu m.in. z nacjonalistami i wolnorynkowcami, czyli siłami najbardziej reakcyjnymi, które winy też dopatrują się tylko po stronie czynnika ludzkiego.

W jaki sposób identyczna suma dla każdego obywatela miałaby stanowić ekwiwalent rozbudowanej i – dopasowanej do indywidualnych potrzeb – siatki bezpieczeństwa socjalnego, znanej z obydwu tych systemów?

Jakub Kundzik porusza kwestię rozwoju techniki i coraz częstszej pracy poniżej kwalifikacji. Nie sposób nie podpisać się pod tym. Ale warto zarazem zauważyć, że postęp w dziedzinie wysokich technologii również kreuje liczne miejsca pracy, zwłaszcza te lepiej opłacane, których Niemcy, Szwedzi i inni liderzy innowacji nie wyeksportują do Polski, Bułgarii czy na Daleki Wschód. Wynika to z wyjątkowo wysokiej rentowności tego sektora oraz otrzymywanego od państwa wsparcia finansowego badań i rozwoju, z którego bardzo chętnie korzystają potentaci przemysłu.

Jako problem jawi się więc nie samo wykorzystywanie maszyn do kolejnych zajęć, które mogą przecież ułatwić i skrócić pracę człowiekowi, lecz łatwość kreacji bezrobocia i ograniczone rozmiary rynku. Eurostat donosi, że polskie firmy pod względem innowacyjności wyprzedzają tylko… bułgarskie, a na czele tego zestawienia znajdują się niemieckie. Fakt tym bardziej godny podkreślenia, że ten kraj może poszczycić się także najniższą stopą bezrobocia w całej UE oraz relatywnie niską liczbą przepracowanych godzin w ciągu roku – zaledwie 1388, co daje niecałe 116 godzin w miesiącu i wynosi mniej niż pełen 150-godzinny etat.

Można więc z dużą dozą prawdopodobieństwa założyć, iż zatrudniony w nowoczesnym zakładzie pracy zarabia wystarczająco, żeby wieść życie przynajmniej na poziomie minimalnego dobrobytu, napędzając tym samym pozostałe sektory gospodarki, w których inni znajdują pracę. Coś takiego jest z kolei nieosiągalne dla zarabiającego głodowe pieniądze, który w najlepszym wypadku – bez zadłużania się — opłaci dach nad głową i tanią żywność z dyskontu.

Do takiego modelu powinno dążyć się również w Polsce. Jednak póki co, z uwagi na wysokie bezrobocie, totalnie rozregulowany rynek pracy i brak realnej konkurencji ze strony państwowych zakładów oraz parareligijny kult nieudolnej drobnej przedsiębiorczości, firmom zdecydowanie bardziej opłaca się zatrudnić na śmieciówce kilku półniewolników albo sprowadzić takich z Ukrainy, niż zainwestować w miejsca pracy wysokiej jakości. Zgodnie z przyjętym nad Wisłą zwyczajem jeden może robić za trzech, a jak mu się nie podoba, to za drzwiami czeka dziesięciu zdesperowanych.

W tym miejscu należy się pewien plus inicjatywie BDP jako tworzącej swoistą – niemożliwą do ominięcia – płacę minimalną i częściowo uniemożliwiającej żerowanie na ludzkim nieszczęściu, a także jako impuls do modernizacji przedsiębiorstw. Natomiast powszechniejące zjawisko pracy poniżej kwalifikacji, a także bezrobocia w ogóle, wynika przede wszystkim z braku planowego dostępu do edukacji. W ten sposób, za cichym przyzwoleniem władz, tworzy się rezerwową armię zaniżającą oczekiwania płacowe. Innymi słowy – w znacznej mierze publicznymi pieniędzmi opłaca się edukację ludzi, którzy najprawdopodobniej nigdy nie znajdą pracy w zawodzie albo wyjadą za granicę, nie zwracając kosztów nauki w podatkach.

Irracjonalne i marnotrawne? Do granic możliwości, ale przecież w państwie kapitalistycznym nie liczą się interes społeczeństwa i racjonalne gospodarowanie jego środkami, tylko zyski kapitału.

Dobitnym przykładem wyrzucania grubych pieniędzy podatników w błoto może być np. 7,9% (strona 56) zarejestrowanych bezrobotnych absolwentów kierunku lekarskiego na Gdańskim Uniwersytecie Medycznym. Oburzenie rażącą niegospodarnością będzie jeszcze większe, jeśli uwzględni się niezarejestrowanych oraz pracujących poniżej kwalifikacji – np. jako przedstawiciel handlowy. Dodajmy do tego, że całkowity koszt samej edukacji akademickiej adepta medycyny to nawet 200-250 tysięcy złotych. Aparat państwowy topi wielokrotności tej sumy mimo tego, że miejsc na rezydenturach jest mniej niż absolwentów, co zmusza niektórych marzących o przyszłej pracy w zawodzie do zdobywania doświadczenia w ramach… wolontariatu.

Rozwiązanie tego defektu wymagałoby jednak efektywnej kontroli państwa nad gospodarką, która pozwalałaby tworzyć długofalowe plany. W obecnej sytuacji obywatel nie jest w stanie przewidzieć przyszłych trendów rynkowych, które nawet w stosunkowo krótkim czasie mogą zmienić się o 180 stopni, co stwarza ryzyko straty czasu i pieniędzy.

Jednocześnie firmy nie wykazują chęci inwestowania w kadry, co widać w szczątkowej liczbie szkół patronackich oraz bardzo niewielkiej popularności szkoleń pracowników co oznacza, że chcą dostać wszystko na tacy przy możliwie najmniejszym wkładzie własnym.

BDP okazuje się być bezsilny również wobec problemu pracy poniżej kwalifikacji.

Dlaczego nie powinniśmy popierać BDP?

Po pierwsze – nie uwzględnia indywidualnych potrzeb i konserwuje patologie kapitalizmu. Zastąpienie nim wszystkich zasiłków oznacza, że niepełnosprawny i samotny rodzic dostaną tyle samo, co właściciel kilku fabryk albo dziedzic fortuny. Łatwo się domyślić, że minimum socjalne pełnosprawnej i żyjącej samotnie jednostki nie wystarczy na pokrycie potrzeb członków pierwszej wymienionej grupy, a drugiej z kolei w ogóle się nie przyda. Prowadzi więc ono do olbrzymiego marnotrawstwa środków publicznych.

Po drugie – częściowo zwalnia firmy z obowiązku wypłaty godnego wynagrodzenia i dalej stwarza możliwość kreacji bezrobocia. Oszczędności mają stanowić 17,3% polskiego PKB, z czego aż 16% PKB należy do przedsiębiorstw. Równa wypłata dla obu stron utrzymuje status quo.

Po trzecie – BDP to zakamuflowany transfer do sektora prywatnego. Wprowadzając BDP de facto dotujemy wytwórców rozmaitych dóbr konsumpcyjnych. Zwłaszcza tych mniejszych, którzy nie mogą konkurować cenowo. W ten sposób nabijamy kabzę właścicielom firm. Czy wspieranie przedsiębiorców powinno być domeną lewicy? Pytanie oczywiście retoryczne.

Po czwarte – środki można lepiej i efektywniej wykorzystać na rozwój usług publicznych, co doprowadziłoby do odtowarowienia najważniejszych potrzeb. Zamiast sponsorowanych zakupów na rynku, można by rozwinąć min. tanie mieszkalnictwo i kulturę, całkowicie bezpłatne służbę zdrowia, transport publiczny oraz edukację wraz z wyżywieniem i niezbędnym zapleczem.

Po piąte – część zaoszczędzonych funduszy można przeznaczyć na świadczenia dopasowane do potrzebujących, eliminując ich wykluczenie społeczne. Inne dla niepełnosprawnego, inne dla samotnego rodzica, inne dla zdobywającego kwalifikacje, etc.

Podsumowując trzeba stwierdzić, że inicjatywa BDP okazuje się być chybionym pomysłem na rozwiązanie problemów współczesności, ponieważ całkowicie omija przyczyny występujących patologii w kapitalizmie. Skuteczną odpowiedzią powinno być żądanie przynajmniej planowego dostępu do edukacji jako eliminatora bezrobocia i niskich płac oraz utworzenie funduszu spożycia zbiorowego.

Autorstwo: Piotr Korlak
Źródło: Rownosc.info.pl


TAGI:

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

20 komentarzy

  1. rok2 09.02.2016 12:13

    Witam!
    Od grudnia 2015 roku program “pilotażowy” – 800 euro dla każdego w Finlandii,w czerwcu referendum w Szwajcarii…..
    Mam wrażenie,że Ci którzy są przeciwni [w artykułach,publikacjach,opracowaniach,itd] robią to “na zamówienie”,bowiem dla części społeczeństwa BDP będzie pewną formą “wyjścia” z systemu – brak strachu przed utratą pracy,nie branie kredytów,ograniczenie konsumpcji,zajęcie się tym na co nie było czasu,itp – a to jest niebezpieczne dla szefów “Matrixa”,czas na samodzielne myślenie może być grożny….

  2. janpol 09.02.2016 12:30

    BDP to nie pomysł socjalistów tylko liberałów!!!

    Największym problemem “współczesnego kapitalizmu” jest eliminowanie z polityki wyborców i przenoszenie centrów decyzyjnych z rządów i parlamentów państw do zarządów ponadnarodowych korporacji, przy użyciu wszystkich dostępnych im środków (głównie kapitał i i związana z tym polityka dezinformacyjna i propagandowa w zależnych (czyli w większości) mediów oraz działania zależnych od tych korporacji tzw. lobbystów.

    Współczesna lewica ma DUŻO więcej “za uszami” niż wszyscy razem wzięci: liberałowie, chadecy, konserwatyści, nacjonaliści itd. Skąd się bierze ten cały indyferentyzm moralny, walka z religią bez dania czegoś w zamian (muzułmanie skaczą z radości i wychwalają Allacha za lewicę!), poprawność polityczna i jej skutki, postawy roszczeniowe i to często bez sensownego uzasadnienia i w ogóle – rozmontowywanie “starego” bez pokazania sensownych rozwiązań na nowe.

    BDP (ale jednak będę się upierał aż do skutku, że należy zmienić nazwę (a z tym sposób myślenia) na: udział obywatela w dochodach skarbu państwa) rozwiązuje niemal WSZYSTKIE problemy “pseudo-socjalnego państwa teoretycznego”. Przede wszystkim uzdrawia stosunki pracodawca – pracownik. Pierwszego zwalnia z bzdurnych kosztów (płaca minimalna, zasiłek chorobowy, urlopowy, wpłaty na fundusz taki lub inny itp.) drugiemu daje świadomość, że nie jest niewolnikiem i może, jeżeli pracodawca np. stosuje mobbing zwolnić się i mieć czas na poszukanie nowej lepszej pracy. To powinno przekonać tych którzy “wojują” o dobro pracownika najemnego chyba? A wszystkie opisane powyżej rozwiązanie NIE ROZWIĄZUJĄ jednego podstawowego problemu: przerostu administracji i gąszczu przepisów na temat “co, komu i ile się należy”.

  3. emigrant001 09.02.2016 16:13

    W Polsce powinniście e rozwiązać problemy przez które rośnie wam dystans do cywilizowanych krajów a nie ekscytować się BDP gdy kwota wolna od podatku wynosi 3091 zł s średnia pensja podkreślam ŚREDNIA, wynosi 600€ czyli mniej niż zasiłek w wielu krajach. Różnica pomiędzy brutto a netto jest ogromna a marzy się wam dochód gwarantowany. Najpierw podatki!!! Do tego 700 000 urzędników którzy z tych podatków żyją. Za PRL było ich tylko 140 tys i mieli liczydła zamiast komputerów. To jest dopiero postęp. Stworzyć pół mln miejsc pracy i to klimatyzowanych.

  4. Piechota 09.02.2016 19:11

    Wystarczyłoby minimalnie skosić monstrualną różnicę (przepaść) między najbogatszymi i najbiedniejszymi (pracującymi), a każdy (pracujący i większość niepracujących) żyłby w dobrobycie. Bezinteresowne i sprawiedliwe dzielenie się dobrami z innymi, to jest jednak zbyt rzadka cecha człowieka nastawionego głównie na bogacenie się o wiele ponad swoje potrzeby i pragnienia!

  5. Wadera 09.02.2016 19:42

    Zgadzam się z @emigrant001. Nie potrzebuję BDP, potrzebuję zeby przestali okradać mnie, moje dzieci, nas wszystkich. A zostanie nam więcej niż jakieś BDP w portfelach.

  6. atoreli123 09.02.2016 20:40

    już komuna wykazała że państwo jest nieefektywne, precz z okradaniem ciężko pracujących i dawaniem nierobom

  7. lboo 09.02.2016 21:06

    @emigrant001:

    “W Polsce powinniście e rozwiązać problemy przez które rośnie wam dystans do cywilizowanych krajów”
    Przez cywilizowanych rozumiesz bogatych, czy tych w których społeczeństwo opiera się na czymś więcej niż konsumpcjonizm? – Dobra, pytanie retoryczne 😉

    Te jak ich nazywasz cywilizowane kraje oferują wyższy standard życia dlatego ze słabsze kraje na nich pracują. Tam jest tak dobrze dlatego ze tu jest tak źle. To mechanizm naczyń połączonych globalnej gospodarki i nie licz na to że oni pozwolą żeby nam było lepiej, bo automatycznie im będzie gorzej.
    W tym świetle dorównanie “cywilizowanym” krajom nie rozwiąże problemu (gdyby założyć że to możliwe), a tylko przesunęło by nas do grupy tych bardziej uprzywilejowanych, ale w żaden sposób nie rozwiązało by problemu jakim jest niewydolność współczesnego systemu ekonomicznego.

    @atoreli123: “precz z okradaniem ciężko pracujących i dawaniem nierobom”

    Też jestem za tym żeby w końcu odebrać mienie zagrabione przez wszelkiej maści bankierów, prezesów i pozostałych nierobów którzy swoje majątki zbudowali na ciężko pracujących ludziach.

  8. emigrant001 09.02.2016 21:40

    @lboo Sprecyzuję “cywilizowane kraje” to takie gdzie szanuje się obywatela, jego czas i pieniądze, gdzie biedni, lub ktokolwiek może liczyć na pomoc Państwa. Wbrew pozorom USA czy UK w/g mnie cywilizowane nie są. W Polsce za dużo jest hipokryzji, kumoterstwa, nepotyzmu, przywilejów i zwykłego złodziejstwa. Lista jest długa i to jest dystans do cywilizowanych krajów. Płace przy okazji też ale nie jest to najważniejszy element. Jak to mówią “piniondze to nie fszystko”. Gdyby zniknąć narodowe ogłupienie przez media, może ludzie zobaczyliby co z nimi jest nie tak, ale dziś przeciętny Polak to leming, któremu pasuje jak jest.

  9. janpol 09.02.2016 23:45

    Widzę, że niektórzy tu albo nie umieją czytać albo celowo udają, że nie było dyskusji pod podobnymi tematami i “w kółko Macieju” mielą te same głupoty.

    Ile można pisać (ja np. już od kilku lat i to tylko w WM!!!), że to co wyprawia mafia esbecka w PRL-bis to nie jest żaden przykład dla czegokolwiek ani odniesienie do czegokolwiek i należy to zmienić od podstaw, najlepiej zaczynając od zmiany konstytucji (lub od tego, co od lat postuluję – masową akcją wyborczą z oddawaniem głosów nieważnych, następnie rzeczywistą i ogólnonarodową dyskusją i referendum konstytucyjnym) i cała dyskusja o tym co jest i co należ poprawić jest BEZ SENSU! Marnowanie czasu i energii! Podobnie z debilnymi odwołaniami do komuny i jej propagandy (np. o okradaniu ludu pracującego przez spekulantów i nierobów). Tylko patrzeć jak wrócą bzdurne wrzuty o “banksterach” z prywatnego FED-u, którzy celowo wpędzają narody w długi za pomocą “prywatnego i dłużnego $”. Nie trafiają za to do głów naprawdę proste i możliwe do wprowadzenia rozwiązania jak sprawiedliwy podział dochodów skarbu państwa miedzy obywateli, niezbyt szczęśliwie nazywany BDP. Ale jak widać grochem o ścianę!

    Na szczęście są na świecie narody, które kierują się rozumem i rozsądkiem i może wreszcie…

  10. emigrant001 10.02.2016 00:04

    @janpol I trafiłeś w sedno, Dochody skarbu Państwa kontrolują banksterzy. Nawet zapisali to w Konstytucji. Kreacja pieniądza jest możliwa tylko przez dług – u banksterów oczywiście. NBP to tylko emitent.

  11. janpol 10.02.2016 02:32

    Mam już chyba dość… Znowu zmuszony jestem powiedzieć: “a nie mówiłem?…”. Czy naprawdę niektórzy dyskutanci mają krótką pamięć, czy celowo motają i na okrągło wrzucają TE SAME bzdury?!!! Ile razy mamy dyskutować o tym samym? Po co? Co się stało z dyskusją pod: http://wolnemedia.net/gospodarka/wspolczesne-niewolnictwo-lichwiarski-pieniadz/? Poszła się j…ć?

    A problem z “banksterami” jest taki: pod koniec ubiegłego wieku jacyś bankowi lobbyści wymusili na panu prezydencie de Billu won Clintontonie i US parlamencie poluzowanie Glass-Steagall Act i zniesiono zakaz łączenia działalności bankowej obarczonej wysokim ryzykiem (np. „inwestycje” (po raz kolejny wyrażam zdumienie: co za dureń tak to nazwał – toż to najnormalniejsza gra hazardowa) na giełdzie) z podstawową działalnością banków czyli działalnością kredytową. To od ok. 12 lat generuje mniejsze lub większe kłopoty i kryzysy a “banksterzy” pod groźbą jeszcze większych kłopotów (związanych z ew. bankructwem banków) wymuszają na rządach (w tym USA) specjalne ustawy i działania dofinansowujące banki z budżetów lub ostatnio, z lokat klientów banków. To jest granda i wymaga naprawy.

  12. Fenix 10.02.2016 08:38

    Twierdzę ze ten artykuł jest sponsorowany przez banksterskie rządy przekupnej władzy, w zniewoleniu ludzi i utrzymaniu władzy nad ludźmi . Banksterska mafio, upominam się o mój udział , Narodowy produkt netto dzielony na obywateli , bo wypracowany przez ten Naród ! PKB to uciszenie sumień ludzi dla pracowaniu na ich dług , (kto ma większy) i nigdy nie jest twoim własnym to ludzi udziałem ? Wyrafinowana gra banksterów i władzy w ogłupianiu Narodu-ów !
    @ janpol zgadzam się , UDZIAŁ obywatela w dochodach skarbu państwa.
    Kredytu odnawialnego dla każdego , który banksterzy ich korporacje zawłaszczyły ,i podstępnie nas okradają, to przez lichwiarski długi z pożyczania długu, różnice walut ,i z pracowania na ich dług. W drukowaniu i rozprowadzaniu różnych papierów dłużnych, które mają oddać ,wypracować przyszłe pokolenia ( dziedziczenie długu ), bezprawiu STOP!

  13. Maximov 10.02.2016 11:12

    Ja nadal twierdzę, że pieniądz jest warty tyle, ile jesteś w stanie za niego kupić realnych dóbr i usług.
    Dlatego nie jest ważne ile dostaniemy, tylko co za te pieniądze będziemy mogli nabyć.
    Pieniędzy powinno być w obiegu tyle, ile jest towarów i usług w gospodarce.
    Każda “nieautoryzowana” emisja waluty to okradanie obywateli z owoców ich pracy.
    Wprowadzenie BDP bez reform w systemie finansowym nie jest możliwe.
    BDP wkrótce doprowadzi do zapaści finansów państwa, jeśli nie zostanie fundamentalnie zmieniony sposób “kreacji” waluty.
    Dopiero po tym można w ogóle myśleć o BDP.
    Teraz to mrzonka.

  14. pablitto 10.02.2016 12:53

    Przeczytałęm pierwszy akapit, i już nei czytam dalej: że to niby “postulat współczesnej mainstreamowej lewicy” – większej bzdury nie słyszałem.

    więc, ucinając pogawędki na całe tomiska – przyjmijmy, że jest to postulat po prostu myślących ludzi (a tą całą politykę wrzuciłbym do lamusa).

    W obecnym patologicznym systemie jest to jedna z metod rozdzielenia bogactwa nieco “w dół” społeczeństwa i tyle.

    Dla idi0tów myślących inaczej – żyjemy w systemie, który staje się bankorporatokracją (rządy, podobnie jak pieniądze, to tylko narzędzia tego “ustroju”).

    Każde wydarcie jakichkolwiek środków w jakikolwiek sposób do społeczeństwa jest zbawienne – czy jest jakąś “(r)ewolucją”, czy tylko odsuwa nieuchronną włądzę banksterki w czasie – to już inny temat.

    Dla ignorantów przypomnę ostatnich parę cytatów z WM:

    “Według raportu Global Financial Integrity, Polska jest w dwudziestce krajów najbardziej poszkodowanych przez zagraniczne korporacje. Znalazła się tam jako jedyne państwo Unii Europejskiej, a szacowane z tego tytułu straty sięgają stu miliardów złotych rocznie.
    Jak informuje „Polska The Times”, ta badająca nielegalne przepływy finansowe organizacja wskazuje, że ponad 80 proc. oszustw stanowi tzw. misinvoicing czyli umyślne popełnianie błędów w fakturowaniu, w celu transferu pieniędzy do innego kraju.”

    “Najnowsze wyliczenia międzynarodowej organizacji humanitarnej Oxfam są co najmniej szokujące. Opublikowany w poniedziałek raport wskazuje, że 1% najbogatszych ludzi na świecie posiada większy majątek niż pozostałe 99%.
    W dużym skrócie można powiedzieć, że rozwarstwienie społeczne rośnie szybciej niż przewidywano i nikt nawet nie próbuje rozwiązać tego problemu. Według organizacji Oxfam, dokładnie 62 najbogatsze osoby posiadają taki sam majątek co 3,6 miliarda najbiedniejszych ludzi. Bogacze stają się więc coraz bogatsi, a biedni żyją w coraz większej nędzy.
    Sytuacja zmieniła się dramatycznie w przeciągu ostatnich lat. W 2010 roku 388 osób posiadało tyle samo co połowa biedniejszej populacji. W ciągu 6 lat, majątek tej biedniejszej połowy zmniejszył się o trylion dolarów, podczas gdy 62 najbogatsze osoby na świecie wzbogaciły się o ponad 500 biliardów dolarów. Ich dobytek wzrósł zatem o około 44%. ”

    — więc złóżcie łaskawie te parę prostych klocków.

    Polityka nie ma tu żadnego znaczenia – to jest kwestia NIEWOLNICTWA tłoczonego nam do głów od wieków, abyśmy uważali zastany świat jako “naturalny”, “nasz”, “oczywisty” …

    Dodam, że w Niemczech orędownikiem BDP jest m.in. założyciel sieci DM (jaki z niego “lewicowiec”?) Każdy lewicowiec, prawicowiec, inny -owiec czy libertyn powinien być tym zainteresowany.

    Podobnie – BDP wcale nie jest antidotum na całe zło tego świata, nie jest naszym wyzwoleniem, nie jest naszym dobrobytem, niczego nie gwarantuje (banksterka zawsze może ekstremalnie zdenominować co tylko jej się podoba) itd. itp…
    … tylko to, co z tym zrobimy.

    Kto odprawia jakieś para-pseudo-ekonomiczno-polityczne kłótnie na temat BDP jest po prostu jeszcze niedojrzały.

  15. Fenix 10.02.2016 13:02

    @pablitto brawo . I co zrobimy z tym narzucony nam niewolnictwem?

  16. lboo 10.02.2016 13:32

    BDP wygląda na calkiem sprytny sposób zapewnienia podstaw egzystencji biedniejszej częsci społeczeństwa. I całkowicie zgadzam sie z tym że żeby działac musi on być powiązany ze zmianą systemu kraecji pieniądza. Czyli BDP powstaje z pieniędzy emitowanych przez państwo. Pieniądze te emitowane są jako równowartość (lub część) przyrostu dóbr na rynku w danym okresie rozliczeniowym.

    @pablito: “Dla idi0tów myślących inaczej”

    Takie teksty robią tylko z Twojego rozsądnego komentarza wrażenie hejterstwa. Co chcesz takimi wstawkami osiagnąć?

  17. pablitto 10.02.2016 13:35

    @Fenix

    To jest tak, jak ongiś jeden ratownik wodny nam powiedział – jak już wiesz, że się topisz, to wtedy nie masz już innego wyjścia, jak tylko się uratować 🙂

    Na dzisiaj – to bardzo proste: własna energia, własna produkcja rolna (nawet w mieście -choćby dla zdrowia), własna drukarka 3d… a taki BDP na pewno w tym pomoże (wówczas po osiągnięciu niezależności i nieco mniejszego stopnia niewolnictwa będzie można pomyśleć np. o zakładaniu agencji kosmicznej w Pcimiu Dolnym 😉 – PDSA ;))

    @lboo

    sorry -mea culpa. Poniosło mnie – to alergia na modę na niekończące się spory ideologiczne – tym bardziej, kiedy nasza planeta, kultura etc. zapewne są na krawędzi przepaści.

    Cały czas nie mogę zrozumieć, że ludzie nie mogą zrozumieć, że kropla wody, rosnąca roślina czy 1 kWh energii słonecznej padającej na tą planetę nie jest ani mój, ani Twój, ani ich, nie jest prawicowy, lewicowy, liberalny, nie jest gejem ani hetero, a nawet nie jest katolicki muslimski, i nie należy też to Latającego Potwora Spaghetti ;]

  18. Fenix 10.02.2016 14:12

    @Maximov “BDP wkrótce doprowadzi do zapaści finansów państwa, jeśli nie zostanie fundamentalnie zmieniony sposób „kreacji” waluty.”
    Jak można zmienić fundamentalnie sposób kreacji waluty?
    Zmienić prawo, to zgoda między Narodami do powstania 1waluty globalnie o równej wartości.
    Dzielony na twórców kreujących wzrost gospodarczy , materialny w towarach i usługach , wymiennych za dług oparty na równej walucie .
    Wyrażony udziałem kredytu odnawialnego BDP każdemu równy na życie , i prawo pożyczki długu skarbowego bezprocentowego dla przedsiębiorców i współudział w dzieleniu zysku przez twórców dóbr, za towary i usługi zakupione .
    Jedynie tworząc zyskujesz więcej dóbr, bo każdy.
    Nigdy więcej długu do oddania, wdrażany pracowaniem na życie , pomijanych zniewolonych i przyszłych zadłużonych w nie bycie.
    Bycie to , udział każdemu na życie BDP, od nadrodzin po kres życia.

  19. Fenix 11.02.2016 08:41

    @pablitto , najważniejsze to to ze Ziemia nie jest naszą własnością to ułuda ,iluzja , przybywamy tu na życia chwilę , a widzisz co się dzieje na świecie . Wojny o ziemię dzielenie na skrawki nazywane ( państwami ) i kłótnie zabijanie siebie nawzajem dla zawłaszczenia zysków i bogactw , szczucie jednych na drugich by na chwilę było” moje ” a nikt nie chce zrozumieć ze to jest NASZE dziedzictwo, moje i twoje, nie sprzedajemy Ziemi , chodzi o sprawiedliwe dzielenie się tym co potrafisz wydobyć , zebrać czy wytworzyć na Ziemi ,i wspólnie się tym wymienić. Dlatego potrzeby jest nam współudział BDP każdemu w życiu, by godnie przeżyć tę życia chwilę. Przychodzimy na świat by go naprawić, nic więcej nie ma do zrobienia.

  20. Fenix 11.02.2016 10:17

    Zaspokojenie popytu chętnych na dzieło twórcy, daje prawo zysku jednemu i drugiemu .
    Nie podaży, która zaspokaja niewielu.
    Twórca nie potrafi sprzedać, chętny nie jest w stanie nabyć .
    BDP jest pośrednim środkiem osiągnięcia celu , każdemu daje szanse osobistego rozwoju .

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.