Zasada redaktora naczelnego

Opublikowano: 31.07.2020 | Kategorie: Media, Prawo, Publicystyka

Liczba wyświetleń: 467

Czuję, że przez te kilka miesięcy covidu postarzałem się o wieki; jakby zamiast 5 miesięcy minęło 5 lat. Budzę się każdego dnia z nadzieją, że to ostatni dzień tego roku i że nazajutrz wszytko to się wreszcie skończy i wrócę do dawnego życia. Ale tylko sobie strzępię język i szargam nerwy. Drażliwy jestem, a państwo mi nie pomaga. Innym zresztą też. Czasami na ich własne życzenie.

Wyczytałem niedawno, że w jednym z domów opieki, zakonnice głosowały za swoich podopiecznych. Andrzej Duda zgarnął weń pełną pulę. Gdyby zakonnice nie głosowały za pensjonariuszy, wynik nie byłby zapewne aż tak bardzo inny, ale idzie o zasadę. A ta, jak wiadomo, winna być jedna dla każdego.

Natrafiłem parę dni temu w mediach społecznościowych na wpis mojego byłego kolegi i redaktora naczelnego jednej ze stacji internetowych, w której posługiwałem. Wpis składał się ze zdjęcia wezwania na komendę w charakterze podejrzanego. Zarzut dotyczył nielegalnego rozklejania plakatów na słupach ogłoszeniowych, bez zgody zarządcy mienia, do którego słupy należą. Znakiem tego miasta, lub jednej z jego agend. Pod zdjęciem pojawiły się od razu komentarze. Większość utrzymana w tonie wspierającym redaktora naczelnego na kursie i ścieżce w obranej z klerem walce. Trzeba bowiem zaznaczyć, czy plakaty które rozwieszono, bez zgody lub z, to już rozstrzygnie właściwe postępowanie, tyczyły finansowania Kościoła katolickiego przez państwo polskie oraz zawierały informacje o wielomilionowych daninach, które nasz kraj łoży na Kościół z pieniędzy podatników. W komentarzach, pośród słów otuchy i życzeń zdrowia, pojawiło się też jedno pytanie, dotyczące prawdziwości stawianych zarzutów; internautka zapytała redaktora naczelnego medium obywatelskiego o to, czy rzeczywiście było tak, jak wynika za kwitów; że rozwiesili plakaty bez zgody. Redaktor naczelny odpowiedział bardzo szybko. Z rozbrajającą szczerością. Napisał, że to on sam, osobiście je rozwiesił i nie miał żadnej wymaganej zgody.

Jeśli jest tak, jak twierdzi redaktor naczelny spawa wydaje się dość oczywista, a wyrok może być tylko jeden. Jeśli wieszasz plakat lub ogłoszenie na słupach reklamowych bez zgody ich właściciela, tj. bez wniesienie odpowiedniej opłaty, licz się z tym, że prędzej czy później, ktoś po tę opłatę się zgłosi. Jak wieszasz jeden plakat, to pal go sześć, ale jak jest ich więcej, ryzyko wzrasta. Bez ryzyka nie ma zabawy, powiadają jedni. Ale, z drugiej strony, jak chcesz się pobawić idź na dyskotekę albo do cyrku, powiedzą drudzy. Wspieram mentalnie redaktora naczelnego medium obywatelskiego w jego dintojrze przeciwko rozpasaniu kleru i bizancjum Kościoła katolickiego, szczególnie u nas, w kraju. Nie wspieram jednak metod, a przynajmniej wszystkich, jakimi walczy i jakich się ima. Nie jest bowiem tak, że walka w sprawie dopuszcza i usprawiedliwia występek, nawet niewielki. Zwłaszcza, gdy tworzy się medium z obywatelskością w nazwie. Jeśli bowiem idzie jedynie o to, żeby trzymać się nazwy, to dobra nasza. Gdy jednak ktoś stara się, aby za słowem stała także treść, to już trochę gorzej.

Redaktor naczelny medium obywatelskiego, zanim rozstał się ze mną i przegonił z redakcji, nie mógł się nadziwić, że nie chcę prosić człowieka z którym miałem zamiar odbyć na antenie rozmowę, aby ten zadzwonił do studia na swój koszt. Uznałem bowiem, że nie można sobie pozwalać w robocie na dziadostwo. Poprosiłem, żeby obciążyć mnie kosztami takiej rozmowy, jeśli do niej dojdzie, ponieważ nie przejdzie mi przez gardło podobna prośba. Redaktor naczelny wysłuchał. I obciążył. Znakiem tego wie, że za usługę należy się zapłata oraz jej egzekwowanie.

Linia obrony redaktora naczelnego i jego pretorianów pójdzie zapewne w stronę wyrzekania na kler i państwo, że czepiają się stacji, która ledwie przędzie, a sami marnotrawią publiczny grosz na prawo i lewo. I ja się z tą linia zgadzam: stacja jest młoda, redaktor narwany, państwo opresyjne a Kościół opasły – to wszystko prawda. Jest jednak też tak, że jak ktoś chce zrobić dym wokół siebie i własnego nazwiska, taka jatka, za prę groszy grzywny, opłaci mu się dużo bardziej niż płacenie firmie od plakatowania i wieszanie plakatów na legalu. Bo wtedy idzie rzeczywiście o sprawę. A nie o ferment. A ten w tym kraju, jeszcze bardzo długo, sam w sobie pozostanie wartością.

Wymierną.

Autorstwo: Jarek Ważny
Źródło: Trybuna.info

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

2
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

Ale dobrze, że koledzy trybuniarzy już nie rządzą. Jakież to szczęście, że trybuna już nie jest gazetą czytaną. Zamiana państwowego ateistycznego kościoła bolszewicko-peerelowskiego na katolicki, przy całej masie wad obojga, jest mimo wszystko zmianą na o wiele lepsze.

woma123
Użytkownik
woma123

HI

Czy Ty tak myślisz? Czy ty tak mówisz?
Bo to bełkot jest jakiś!

DuDuS