Współczesna nauka a teorie spiskowe

Opublikowano: 25.02.2018 | Kategorie: Nauka i technika, Publicystyka

Liczba wyświetleń: 3044

Coraz więcej słyszy się o tzw. teoriach spiskowych dotyczących historii świata. O rządzących nami kosmitach, o Wielkiej Lechii, o masonach, o tajnych Archiwach Watykańskich i innych rzeczach, które rządy z jakiś powodów pragną ukryć przed światłem dziennym. Ile w tym prawdy? Nie wiemy i pewnie szybko, lub nigdy, się nie dowiemy. Nie rozumiem jednak dlaczego twórcy i zwolennicy takich teorii, lub jak ja wolę to nazywać historii alternatywnej, są tak piętnowani przez świat oficjalnej nauki.

Stawiani są w jednym rzędzie z pensjonariuszami zakładów psychiatrycznych a wszystkie ich, często logiczne, argumenty zbywane i wkładane między bajki. Tylko dlaczego? Dlatego, że opierają się na logicznym zestawieniu faktów? Często bardziej logicznym niż to co serwują nam podręczniki i profesorowie na wykładach. Dlatego, że opierają się na źródłach uznanych kiedyś przez kogoś za nieprawdziwe? Dlaczego jedne źródła historyczne uznane są za prawdziwe a inne wyśmiane i wyrzucone do kosza?

Pewnie dlatego, że opisane przez autora fakty psują uznaną za pewnik całość. Czy tak ma wyglądać nauka? Powinno się rzetelnie sprawdzić każdą możliwość i każde źródło zamiast jedne od razu skazywać na zapomnienie i wyśmianie. Co z tego, że autor kroniki pisał o wyprawie Aleksandra Macedońskiego na Kraków, skoro to nie pasuje do oficjalnego kanonu. Więc muszą to być brednie. A co z tego, że zachowała się listowna korespondencja pomiędzy wielkim wodzem Macedończyków a jego mistrzem Arystotelesem, w których jest mowa o podboju Krakowa. Nie to nie może być prawda bo tak nie jest. A czemu naukowcy tego nie sprawdzą? Bo to bzdura i już.

Tak ma wyglądać współczesna nauka? Ciągłe powtarzanie bredni, które napisane zostały dekady temu przez mądre głowy, którym stawia się pomniki i powiela się ich teorie bez chwili refleksji, że mogło być inaczej. Jeżeli pan profesor Kowalski w latach 1970. tak napisał to tak ma być. Ich obawy związane z rozwijającymi się teoriami historii alternatywnej doskonale rozumiem. Odkrycie Atlantydy czy potwierdzenie istnienia potężnego króla Kraka obaliłoby z marszu nie tylko historyczny ład spoczywający na zakurzonych półkach akademickich bibliotek, lecz także podważyłoby nie jedną profesurę i niejeden dorobek naukowy. Doprowadziłoby to do obalenia wielu autorytetów i pociągnęłoby to także lawinę dalszych niewygodnych odkryć. Jeżeli Atlantyda okazała się prawdziwa to może spójrzmy jeszcze raz na inne aspekty naszej historii?

Świat nauki akademickiej jest strasznie hermetyczny i skostniały. Miałem okazję się o tym sam przekonać i to niejednokrotnie. Pracowałem swojego czasu w Polskiej Akademii Nauk na wydziale archeologicznym. Zaintrygowało mnie pewne znalezisko hełmu średniowiecznego opisanego przez znanego w kręgach bronioznawców profesora, którego nazwiska przytaczać nie będę. Hełm był o tyle dziwny, że nie posiadał otworów oddechowych. Mając pewne doświadczenie w tak zwanym Ruchu Rycerskim wiedziałem, że w takim hełmie bez wentylacji nie da się walczyć. Chciałem zatem napisać krótki artykuł aby udowodnić swoją teorię, że hełm ten był nie hełmem bitewnym, jak to widział profesor, ale hełmem turniejowym.

Oczywiście takiej publikacji mi z marszu zakazano a wręcz wywołała ona wśród innych uczonych duże poruszenie. Jak gówniarz świeżo po studiach śmie podważać pana profesora? Z drugiej strony co by komu taki mały artykuł nieznanego archeologa zaszkodził? Może by jedynie zmusił innych do podjęcia dyskusji na ten temat i do ponownego przyjrzenia się temu zabytkowi. Może by się okazało, że nie miałem racji. Ale gdyby jednak moje argumenty przeważyły tamta publikacja znanego bronioznawcy okazała by się mylna. I tylko to wystarczyło aby na pracowników PAN-u padł blady strach, do tego stopnia, że ściągnęli specjalnie ze stolicy innego bronioznawcę, który miał raz a dobrze powstrzymać mnie przed napisaniem tego artykułu.

Czy to nie jest paranoja? Czy nie na tym powinna polegać nauka i jej rozwój? Na dyskusji, polemice i na sprawdzaniu każdych dowodów pod różnym kątem. Każda teoria, nawet ta najbardziej odjechana, jeśli istnieje cień szansy na jej potwierdzenie lub obalenie, powinna zostać sprawdzona poprzez interdyscyplinarne badania historyków, archeologów i kogokolwiek jeszcze kto może być pomocny. Zamiast tego każda teoria nie pasująca do oficjalnej historii jest z góry odrzucana i wyśmiewana. Prowadzi to jedynie do totalnej stagnacji środowisk naukowych i do jeszcze większego, być może nawet przez nich, nieświadomego zatajania prawdy i zapominania o własnej historii. Oficjalna nauka miejscami goni w piętkę próbując raz za razem potwierdzać swoje teorie przez co jeszcze mniej trzymają się kupy.

Ewolucja. Raz rzucona na głębokie wody teoria Charlesa Darwina wciąż dryfuje wspomagana wybiórczo analizowanymi odkryciami i całkowitym pominięciem logiki. Być może w świecie przyrody ma ona zastosowanie w bardzo długich okresach czasu. Jednak na logikę nie pasuje do człowieka. Dobór naturalny jest podstawowym mechanizmem ewolucji, która dąży do wykształcenia najlepiej przystosowanego osobnika. A jak my jesteśmy przystosowani do życia na Ziemi? Bez ubrań marzniemy bo ewoluując z małpy zgubiliśmy futro. Przestawanie na ostrym słońcu grozi oparzeniami, podczas gdy problem ten nie występuje u innych gatunków na Ziemi. Ewoluując zapomnieliśmy jak się chodzi po drzewach i nie umiemy nawet uciec przed wściekłym jamnikiem. Pozostawieni wśród dzikiej natury możemy jedynie polegać na swoim mózgu. Tyle strat musiała ponieść nasza ewolucja żeby wykształcić mózg? Nie może on funkcjonować jednocześnie z futerkiem i pazurami?

Skąd się wzięli ludzie w Amerykach? Przeszli zamarzniętą cieśniną Beringa. Spróbujmy to sobie wyobrazić. Setki ludzi, może tysiące, z całym dobytkiem na plecach, z dziećmi, kobietami i starcami podjęło marsz przez lądolód długości ok. 85 km po to by dotrzeć z górzystego i pokrytego wieczną zmarzliną Przylądku Dieżniowa na równie „przyjazny” Półwysep Seward. I dalej poszło już z płatka aż po krańce Ziemi Ognistej. Według naukowców, w Polsce w okresie ostatniej epoki lodowcowej, stanowiska archeologiczne zlokalizowane są jedynie na południu poza zasięgiem lądolodu. Tymczasem lud mieszkający pod kołem biegunowym postanowił odbyć pieszą wyprawę na drugą stronę świata. Lud, który genetycznie zresztą różni się zarówno od Europejczyków jak i od Azjatów. Skąd się tam ci ludzie wtedy wzięli? Według nauki byli, żyli w lodzie i mrozie i poszli w jeszcze większy mróz. A mądrzy Europejczycy rozpalali swoje ogniska w jaskiniach z dala od lądolodu?

Ludy azjatyckie to w ogóle świetny temat. Historia stworzyła z Azji jakąś wylęgarnię agresywnych ludów, którzy co rusz najeżdżali cywilizowany świat Europy. Wystarczy wymienić tych najbardziej znanych: Ugrofinowie, Scytowie, Hunowie, Madziarzy, Słowianie i Mongołowie. Skąd tam na stepach syberyjskich taka różnorodność kulturowa i genetyczna? Skąd każda ruszająca stamtąd armia ludzi była tak liczna i potężna, że pod ich naporem drżał Rzym? Czemu aż tak źle im tam było, że najpierw mnożyli się jak króliki a potem wyruszali setki kilometrów mając na celu jedynie podbój? Wydawać się może, że wszystkie ludy, które są albo były w Europie a nie pasują do układanki wrzuca się do Azji i potem wyciąga w odpowiednim momencie. W takim, w którym „powinny” się one pojawić na arenie dziejów.

Przykłady można mnożyć jednak nie zamierzam się aż tak rozpisywać. Zapraszam do poszukiwania na własną rękę oczywistych faktów, które dopiero gdy wzięte pod lupę logiki ukazują jak bardzo są na siłę połatane i dziurawe jak polskie drogi.

Jednak z obawy o tytuły naukowe i reputację uczelni i uczonych tego świata nie wolno nikomu tych faktów weryfikować. Każdy kto się za to bierze jest z góry uznany za świra. Dobrym przykładem jest pan Janusz Bieszk, autor książek m.in. o Wielkiej Lechii. Mogę się zgodzić z zarzutem, iż nie jest to najlepiej napisana książka jednakże chyba nie o to chodzi prawda? Ważniejsza jest jej treść. Spotkałem się w tzw. „internetach” z wieloma negatywnymi opiniami na temat tej publikacji. Większość z nich napisana była w dobrze mi znanym tonie moralizatorskim jaki przyjmują młodzi adepci nauki, aby brzmieć mądrze i merytorycznie jak ich profesorowie. Zarzuty są czasem śmieszne. Że pan Bieszk nie umie napisać pracy naukowej (po co mu to? To co chciał przekazać, przekazał), że autor korzysta z nieoficjalnych źródeł (kto je uznał za nieoficjalne? Ci którzy go teraz atakują. Więc raczej lepsza nazwa by była „źródła niewygodne”.) . I najlepsze na koniec. Któryś internauta wyraził swoje zaniepokojenie „rosnącą falą teorii spiskowych”, które (o, zgrozo) „są nader logicznie połączone”. Aha, czyli jak coś jest logiczne to znaczy, że wymyślone? Ale ich teorie o ludach wędrujących po lądolodzie są jak najbardziej na miejscu?

Poza tym sama nazwa „teoria spiskowa” odnośnie historii alternatywnej, wartej zbadania, jest ciekawa. Z określenia tego najczęściej nie korzystają sami twórcy i fani tych teorii tylko właśnie przeciwnicy. Skoro spisek to znaczy, że ktoś chce coś ukryć. Ale na pewno nie twórcy teorii bo oni chcą właśnie odwrotnie, coś wydobyć, otworzyć ludziom oczy i zmusić ich do logicznego łączenia faktów a nie suchego przyjmowania oficjalnych danych. Zatem kto tu spiskuje? Może oficjalną wersję historii należy nazwać spiskiem?

Chciałbym na koniec tego artykułu zwrócić uwagę na potrzebę ponownego przestudiowania naszej historii. W końcu chodzi o kulturowe i duchowe dziedzictwo całej ludzkości. Jedynie porządne interdyscyplinarne badania łączące historyków, archeologów, biologów, teologów, etnologów, astrologów, geologów i wielu wielu innych specjalistów mogą rzucić nowe światło. A mogą nie rzucić. Mogą obalić wszystkie „teorie spiskowe”. Wtedy przynajmniej będziemy wiedzieć na 100, albo chociaż na 90%, jak było naprawdę.

Autorstwo: Leszek
Źródło: InneMedium.pl


TAGI: ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

38 komentarzy

  1. realista 15.03.2018 20:35

    bardzo wielka szkoda. mogłeś przynajmniej dać chwilę na zapisanie sobie tej MASY TEKSTU, które tu napisaliśmy wkładając w to masę swojego czasu…
    wystarczyło, żebyś zamknął temat. teraz Wacek może udawać, że nic nie było…
    BARDZO MI PRZYKRO, że nie uszanowałeś swoich gości… .. .

  2. realista 15.03.2018 21:35

    mam zrzut z wczoraj, nie trudź się… .. .

  3. MasaKalambura 15.03.2018 22:18

    Wacek, a ja jestem ciekawy. Wypunktuj.

  4. realista 15.03.2018 22:22

    w sumie ja też poproszę… .. .

  5. MasaKalambura 16.03.2018 09:37

    A oto, co starałem się przekazać ja.

    – jedna półkula Ziemi otrzymuje stałe jedną, rozkładającą się równomiernie po zarysie Ziemi dawkę energii poprzez promieniowanie elektromagnetyczne (jego natura jest korpuskularno falowa) i wiatr słoneczny, której ilość waha się zwykle w 11sto letnich cyklach
    – w związku z tym, ze światło pada na kule a nie na płaski dysk, rożny jest rozkład energii docierający do powierzchni planety. Tam gdzie słońce jest w zenicie (pod kątem prostym 90st) w samym centrum właśnie oświetlanego fragmentu Ziemi, tam energii dociera najwiecej. Natomiast na krańcach półkuli (tam gdzie aktualnie jest ranek bądź zmierzch lub zima) energii do powierzchni planety dociera najmniej. I ma to związek z kątem padania promieni słonecznych, który na krańcach zbliża się do linii równoległej z powierzchnią planety zatem stała gęstość promieniowania rozciąga się na znacznie większy obszar.
    – ilość ciepła dochodząca do powierzchni planety zależy bezpośrednio od kata padania oraz czynników atmosferycznych i geograficznych planety.
    a. Światło to strumień fotonów lub promieni elektromagnetycznych padających na powierzchnie planety ze Słońca będącego źródłem, w linii niemal prostej pod kątem którego pomiar jest trywialnie prosty do wyznaczenia dla przedszkolaka. Ta skala obserwacji własności światła jest nazywana optyką.
    b. Własnościami światła na poziomie nano zajmuje się mechanika kwantowa, która w wielkim skrócie opisuje dwoistą naturę światła jako fali z jej własnościami oraz cząsteczki z jej własnościami. Foton, będący nośnikiem cząsteczkowych cech światła sam jest bozonem, zatem drganiem, stad jego natura falowa. Jest kwantem-porcją energii jaka potrzebna jest do przesunięcia elektronu o jedną orbitę. Foton wchodzi w interferencje z innymi fotonami i zachowuje się jak fala. Istnieje domniemanie niepotwierdzone uznanymi doświadczeniami, ze bozon jest naturą przestrzeni, tak jak grawitacja, która również jest jej naturą. Podlega falowaniu, rozciąganiu. To jednak tylko domysły i dawne legendy. Tutaj pojawia się eter. W latach 80 tych na pokładzie wahadłowca przy pomocy lasera ustalono ze jednak eter jest, ale nikt tego nie uwzględnił. Dodano jednak czarną energię i materie do opisu wszechświata, bo grawitacyjnie jest ona konieczna, aby to, co obserwujemy miało fizyczny sens.
    c. Słońce w zenicie to inna dafinicja słońca pod kontem prostym. W każdym punkcie oświetlonej planety możemy ustawić powierzchnie pomiarową, na które pada światło, pod tym kontem i wszędzie uzyskamy podobny wynik pomiaru zaabsorbowanej energii, co w miejscu rzeczywistego zenitu minus straty ciepła pozostawione w atmosferze, bo z racji coraz większego kata padania, droga światła do powierzchni przechodzi przez coraz dłuższy odcinek atmosfery. Dlatego mamy strefy klimatyczne. Dlatego tez winnice sadzi się na południowych stokach gór. Masa słońca mówi nam tylko o mocy naszej gwiazdy. Orbita zmienia się niewiele i zmiany te są całościowe dla planety. Jeśli spada ilość ciepła dochodzącego na równik, spada tez w innych miejscach. Wszelkie mity i główna ilość bzdur Wacka to ten podpunkt. Gdzie pod koniec zmienia zdanie i dodaje, ze katy są i maja znaczenie.
    d. Różnice odległości od słońca na równiku i biegunach to 0.5 % całego dystansu słońca od ziemi. Różnice ciepła dochodzącego do powierzchni równika i biegunów lub krańców dnia to 100%. To chyba zamyka drogę bzdurom Wacka z jego zrozumieniem zasady Huygensa, która stwierdza w uproszczeniu, ze obiekt na który pada fala sam zaczyna zachowywać się jak źródło fali.
    – katy należy wyznaczyć bo inaczej nie ma się żadnych sensownych danych wyznaczania ilości promieniowania i ciepła absorbowanego i odbijanego.
    Dlatego ze światło pod kątem pada
    Dlatego ze jego tor ruchu to niemal zupełnie proste linie od kulistego źródła na wszystkie jego strony.
    Dlatego, ze to co widzimy jako światło, to promieniowanie jakie dotarło do naszej siatkówki w oku. Zatem słońce nas oślepia, bo to źródło, wszystko jest wokoło jasne, bo od tego co widzimy odbiło się światło słoneczne i wpadło do oka. Albo jakieś inne źródła światła jak lampy.
    Dlatego ostatnie jest tak głupie, ze już bardziej nie można. Linie rownolegle promieni na kole podbiegunowym można sobie poobserwować w Norwegi, Szwecji, Rosji. Białe noce Petersburga.

    Heliocentryzm pozwala na łatwy opis ruchu ziemi i pozostałych planet naszego układu. Po co go aktualizować i o co tylko jeden Wacek wie. Jest jeszcze geocentryzm, ale on jest maloprzydatny do opisania kosmosu. Za to świetnie opisuje samą Ziemie. Ważne by poznać jeszcze pozycje Układu Słonecznego w Galaktyce Mlecznej Drogi oraz położenie naszej galaktyki względem innych, jak ktoś wybiera się w dalsze podróże.

    Nauka stoi przed wieloma wyzwaniami. Jej głównym obecnie problemem jest dogmatyzm ateistyczny, uzależnienie od korporacji, rządów i wojska. Naszym jednak zadaniem jest nauka właśnie. Stad nie ma co się na nią obrażać. To od nas zależy, co odkryjemy i co z tym zrobimy.

  6. MasaKalambura 16.03.2018 13:13

    Wystarczy tylko wziąć piłkę oraz płaski dysk w rękę i sobie to obejrzeć, pomierzyć, sprawdzić, że i jak różnią się pomiary na różnych jej punktach. Oraz że pomiary na płaskim dysku od położenia miejsca pomiaru na dysku nie zależą, bo i kąt jest ten sam A na kuli kąt padania wszędzie inny i różne pomiary.

    Jesteś typową termodynamiczną ofiarą wiernych w spisek o płaskiej ziemi. Tzn może i akceptujesz jej kulistość, ale nie akceptujesz energetycznych następstw tego modelu.

    A w rzeczywistości planetranej:
    Obecnie obserwujemy zimę, jej końcówkę. Jesteśmy zatem na skraju pólnocnym kuli ziemskiej względem słońca, no dzis to juz prawie równonoc, ale dalej po jej zimowej stronie. To wyznacza nam maksimum oświetlenia tej pory roku ze Słońcem na wysokości kątowej maksymalnie 33 stopni

    http://astronomia.zagan.pl/pliki/pozycja_slonca.html

    Codzienie rano i wieczorem dodatkowo znajdujemy się na drugim skraju, stąd dobowe wahania temperatury.
    Gdy w tym samym czasie na równiku słońce pali jak szalone. Pada tropikalny deszcz.

    Potwierdzasz jedynie swoją niewiedzę i bunt przed tym co oczywiste i wielokrotnie udowodnione na milion różnych sposobów. Idealny przykład spiskowcy, który zamiast rzeczywiście ujawnić spisek, potwierdza tylko ogółowi, że spiskami zajmują się szaleni ludzie, oszołomy lub głupcy. A to nie prawda.

    Jade pojeździć na nartach
    To narta.

  7. realista 16.03.2018 13:28

    może odniosę się do wszystkiego później, na chwilę obecną tylko to:

    cyt.:”Ani nie pokażesz mi eksperymentu na którym widać “padania światła na półkulę Ziemi”, nikt tego nie obserwował nigdy (pasuje abyś tu podał wzór na to jak zsumować płaskie odcinki tak aby dały kulę czy półkulę, ja jeszcze nie widziałem tego jak z linii prostych się tworzy kulę, dlatego w moich argumentach powierzchnia planety nie jest ustalona, jedyne co wiadomo, że połowa ludzi ma ciemno jak druga połowa ma dzień)”.

    nie piszemy o “padaniu światła na półkulę”, tylko o padaniu światła na powierzchnię, gdzie na kuli w każdym miejscu pada ono pod innym kątem. 😀
    i obserwuje to KAŻDY, wystarczy spojrzeć na to jak rzucany jest cień, lub jak światło przelatuje przez dziurkę i pada w jakieś miejsce.
    widać go wręcz bezpośrednio… http://img25.otofotki.pl/obrazki/td896_P1020208.jpg

    zsumować płaskie odcinki można bardzo prosto – całkując. ale żeby nie bawić się w matematykę w bardzo dobrym przybliżeniu można też po prostu dodać dużo pomiarów płaskich. tylko po co? przecież mówiliśmy o różnicy w ilości energii na jednostkę powierzchni docierających w jedno czy drugie miejsce. sprawdź na równiku, sprawdź na równoleżniku x, i masz różnicę między równikiem i równoleżnikiem x…

    cyt.:”(strumień światła, promieniowanie, kąty padania itd to są terminy techniczne stosowane przy pomiarach a nie opisy zjawisk), nigdzie tego nie widziałeś, nie mierzyłeś, nie wiesz kto to widział i czy ktokolwiek to mierzył i jak mierzył”.

    żartujesz? ja widziałem, sprawdzałem, pokazałem jak, i proponowałem ci doświadczenia, abyś sam to zrobił…
    w opisie zjawiska istotne są kąty, bo to właśnie od nich zależy na jaką powierzchnię się określony strumień rozkłada.

    cyt.:”Piszesz językiem miar, wektory, amplitudy, strumienie, kwanty, kąty, odbijania itd itd i wydaje mi się, że niewiele z tego rozumiesz ale to nieistotne, nawet jak rozumiesz, to nie rozumiesz co ja piszę, a ja opisuje zjawisko, jego naturę i sposób zachowania się”.

    niewiele z tego to rozumiesz ty. a ty opisujesz (i tak infantylnie) zjawisko niepotrzebne, a konkretny opis w temacie włącznie z uzasadnieniem, obliczeniami i pomiarami kompletnie ignorujesz.

    nie wiem jaki ty masz problem z padaniem światła na kulę, skoro tak logiczna rzecz jak widoczność Słońca pod danym kątem będąca DOKŁADNIE TYM SAMYM, co kąt padania na powierzchnię, stanowi dla ciebie problem… .. .

  8. realista 16.03.2018 19:21

    cyt.:”Ja jeszcze nie widziałem aby światło przelatywało przez dziurkę i padało gdziekolwiek,”

    to wyjdź z piwnicy…

    cyt.:”na twoich obrazkach nie widać „latającego ani padającego światła” widać obszary jasne i obszary ciemne”

    no to widać nie rozumiesz, że “obszar jasny” to ten, na który pada światło…

    cyt.:”i 10cm w bok od kąta który narysowałeś będzie już chyba inny kąt”

    .10 cm dalej nie pada już ten promień światła, którego kąt mierzymy, bo pada tam, gdzie widać, że pada…
    gdybyś zmierzył kąt światła, które padło 10 cm dalej, to też by wyszedł taki sam kąt.
    ZACHĘCAM CIĘ DO SPRAWDZENIA TEGO SAMEMU.
    dopóki tego nie zrobisz, to będziesz jedynie bezmyślnie zaprzeczał…

    cyt.:”Dzięki za to całkowanie, jutro biorę 180 desek o szerokości jednego stopnia i będę je całkował aż wyjdzie mi półkula.”

    nie udawaj idioty. obliczenie ilości energii na jednostkę powierzchni w danym miejscu naprawdę przerasta twoje możliwości intelektualne? nie pojmujesz, że aby określić różnicę wystarczy sprawdzić w dwóch miejscach? albo żeby określić rozkład tej energii wystarczy pomierzyć co jakąś odległość?
    .do czego ci CAŁA półkula? chcesz mierzyć całą półkulę co 1 metr? co centymetr? milimetr? :DDD

    twoje śmieszkowanie tylko potwierdza, że nadal nic nie zrozumiałeś… przykre… .. .

  9. realista 16.03.2018 19:30

    cyt.:”Jak weźmiesz płaski dysk to świecisz tak blisko abyś miał centrum mocniej oświetlone a brzegi słabiej więc wychodzi to samo”

    to świeć z daleka, to zobaczysz, że i centrum i brzegi są oświetlone tak samo. na tym polegał twój błąd gdy rysowałeś stożki światła. tłumaczyłem ci to przecież.

    cyt.:”Twoje kąty nie mogą potwierdzać ani nawet sugerować kulistości, tak się nie dokonuje obserwacji.”

    dokładnie przeciwnie. takie obserwacje na Ziemi w przypadku odległego źródła światła jakim jest Słońce właśnie potwierdzają kulistość, i na tej podstawie można określić jej wielkość. zrobił to Eratostenes już 2,5 tysiąca lat temu, a ty tego nie ogarniasz. :DDD

    cyt.:”Chcesz uzasadniać zjawiska odnosząc się do nieobserwowalnych, domniemanych zjawisk. Dziś są takie czasy i taka technologia, że wszystko można sprawdzać empirycznie, nie trzeba domniemywać.”

    te zjawiska są doskonale obserwowalne, tylko tępo temu zaprzeczasz. sprawdzono to empirycznie niezliczoną ilość razy. nikt nic nie domniemywa. wszystko jest jasne dla wszystkich, tylko nie dla ciebie… .. .

  10. realista 16.03.2018 21:57

    cyt.:”Realista skoro ja mam świecić z daleka to dlaczego ty nie świecisz z bliska? Nawet nie potrafisz wykonać prawidłowo eksperymentu,”.

    skoro pytasz znaczy że sam nie potrafisz wykonać prawidłowo.
    DLATEGO, że Słońce jest DALEKO od Ziemi. a odległość ma tu zasadnicze znaczenie. TŁUMACZYŁEM CI JUŻ, liczyłem nawet…

    cyt.:”różnice są w energiach na jednostkę powierzchni na moment czasu ale one są nieobserwowalne gołym okiem”

    .czyli PRZYZNAJESZ, że są różnice w energii?
    gołym okiem? a czy ktoś tu mówił o ich obserwowaniu??
    poza tym te różnice są ogromne, rzędu np. kilkudziesięciu procent między równikiem a naszymi szerokościami.

    cyt.:”planeta na zdjęciach NASA jest cała tak samo oświetlona”

    tak jak i Księżyc. co z tego? to wynika z charakterystyki odbijania światła przez powierzchnię Ziemi. wytłumaczyłbym ci to, bo to proste, ale ty nie rozumiesz czym są kąty padania, więc mija się to z celem.
    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/2/2b/Specularity-phong-showcase.png

    cyt.:”jak robisz eksperyment w warunkach domowych to musisz tak samo oświetlić tak kulę jak i kartkę papieru, musisz oddać to wiernie i wszędzie otrzymasz to samo, jasny środek, rozmycie tuż przy brzegach.”

    no więc właśnie, oświetl tak samo i wiernie – dalekim źródłem światła. na przykład PRAWDZIWYM SŁOŃCEM i wtedy sam się przekonasz.

    cyt.:”Dodatkowo nie rób siary z Eratostenesem, obwód ma także koło, nie tylko kule.”

    obwód ma też trójkąt i twój pas. co z tego???… .. .

  11. MasaKalambura 16.03.2018 22:50

    Wacku naprawdę współczuje.
    Nie będę więcej karmił twojej choroby.

  12. realista 17.03.2018 00:33

    to mnie zastanawia: “nie rób siary z Eratostenesem, obwód ma także koło, nie tylko kule.”
    czyżby Wac nie ogarniał tej metody? bo jakoś trudno mi tą “ripostę” w jakiejś logicznej przestrzeni umieścić o_O… .. .

  13. MasaKalambura 17.03.2018 09:59

    Dobrze adminie ze skasowałeś te wpisy. Teraz jest 21 i dokładnie to samo.
    Sekta płaskiej ziemi poszła o krok dalej. Wzięła kulę ale została przy dysku.

    Największy dramat z tobą Wacek jest taki, ze przyssałeś się do rozkładu temperatur, gdzie wszystko jest jasne i proste, a zupełnie olales to, co ewidentne. Tzn unikanie przez naukę eteru, wstawianie przedziwnych, nie reagujących inaczej jak tylko przez grawitację czarnych materii i energii. A przecież to tutaj Tesla Nicola podpowiadał. Drgania, prady zmienne, naprawdę wysokie czestotliwosci. Tu szukajcie. Mamy jeszcze pola torsyjne, naprawdę wysokie czestotliwosci. Tutaj szukajcie.

    Ale nie. Mrozy na biegunach to nie katy. To masa słońca w atomach. Żałosne.

  14. realista 17.03.2018 10:03

    cyt.:”i w domu to niby potrafisz zrobić?”

    wystarczy, że nie świecę z bliska, jak ty…

    cyt.:”To jeszcze nie zapomnij przełożyć proporcji w tej domniemanej mocy Słońca”

    to nie jest potrzebne, jeśli interesuje nas różnica (proporcja) energii w jednym i drugim miejscu.

    cyt.:”Nawet nie wiesz jak powinno się prawidłowo wykonać eksperyment z kątami”

    o, serio? a to już wiesz co to jest kąt padania światła? to wytłumacz jak to zrobić.

    cyt.:”Ja wiem, że jesteś chory psychicznie, jestem tego pewien na 100% i dla ciebie realia są w matematyce, a przyroda to jakieś nieporozumienia”

    .i dlatego to ja robię i proponuję eksperymenty, podaję przykłady i analogie, a ty unikasz ich jak ognia i rysujesz jakieś absurdalne rysuneczki bez związku z rzeczywistością? ciekawa koncepcja…

    cyt.:”Tak ogromny obszar szerokości geograficznych nie znajduje się w takim półmroku jak na tych obrazach”

    http://www.nauklove.pl/wp-content/uploads/2017/02/earthrise-667×416.png

    jasność odbitego światła zależy tu od charakterystyki odbicia. po chwili namysłu zrezygnowałem z tłumaczenia ci tego… bez rozumienia kątów padania i odbicia w życiu tego nie pojmiesz…

    cyt.:”na Alasce i na Falklandach i w Somalii a na Kilimangaro leży śnieg choć Słońce cały czas „pada pod tym mocnym kątem””

    .dlatego może warto byłoby zmierzyć… ILOŚĆ ENERGII NA JEDNOSTKĘ? i nie zapominać o tym, że temperatura spada wraz z wysokością? (FIZYKA).

    cyt.:”nie potrafisz wykonywać eksperymentów.”

    wiesz co… taka hipokryzja to już przegięcie…
    może tak sam byś zrobił jakiś eksperyment?

    nie widzę sensu w twojej propozycji. później postaram się bardzo jakiś sens w niej znaleźć. na razie nic nie komentuję.

    cyt.:”oczywiste jest że każdy metr w bok będzie ci musiał dać inny już kąt”

    praktycznie niemierzalnie inny.

    cyt.:”wysyłałem obrazek z blokami i różnym cieniem”

    to nie wynik innych kątów tylko perspektywy.

    a ty nadal obrażasz naukowców, mimo że to ty sam zasługujesz na ostre słowa… .. .

  15. realista 17.03.2018 12:01

    najpierw tak:
    cyt.:”oczywiście wiele wskazuje na to, że nie znajdziecie tego miejsca gdzie światło „pada równolegle” i widać w południe pół Słońca nad horyzontem, co już unieważni eksperyment, (…) może są takie miejsca, ja nie wiem, nie byłem”.

    no jak “oczywiście”? przecież jest takie miejsce, pisałem ci o tym. zawsze będą 2 takie miejsca, ale nie będzie ich dzielić pół obwodu Ziemi, ze względu na refrakcję “unoszącą” nieco obraz Słońca (zakrzywiające tor jego światła tak, że kąt padania na powierzchnię będzie większy niż byłby, gdyby nie było atmosfery).

    cyt.:”Potem mierzy się długość tego odcinka od jednego bieguna do drugiego (MIERZY, dosłownie, a nie ustala na podstawie zmyślonych kątów”.

    Ziemię mierzono już na różne sposoby, sugerujesz, że należy to zrobić ponownie tylko na potrzeby tego eksperymentu?
    i dlaczego teraz piszesz o biegunach? to są te miejsca, gdzie Słońce jest 0 stopni nad horyzontem? przed chwilą wątpiłeś, że takie miejsca istnieją…

    cyt.:”nie ustala na podstawie zmyślonych kątów które jeszcze nie są nawet dobrze zbadane, bo przecież dopiero będzie się je wyznaczać”
    +cyt.:”porównać to z obserwacjami kątów ze zdjęć pozostałych dwóch obserwatorów”.

    co to znaczy, że kąty nie są dobrze zbadane? jaki aspekt tych kątów niesie ze sobą wątpliwości? przecież właśnie określiłeś, że obserwatorzy mają być tam, gdzie kąt wynosi 0 stopni.

    cyt.:”Jak już wiadomo jaki jest odcinek to można na nim ustalić pozycję tego 3 obserwatora który jest pomiędzy i wtedy porównać jego obserwacje kątu z kątem w modelu matematycznym naniesionym na odcinek”

    ustalić pozycję? a gdzie go stawiasz? w dowolnym miejscu pomiędzy nimi?

    ale okej. powiedzmy, że ustaliliśmy pozycję dokładnie w połowie. i tam obserwator widzi Słońce pod kątem 90 stopni. jego cień pada dokładnie pod kątem prostym, co znaczy to samo, co że światło pada pod kątem prostym.

    .i teraz pytam co tym eksperymentem osiągnąłeś?
    dlaczego trzech obserwatorów, a nie na przykład 20 milionów obserwatorów rozlokowanych co metr, albo 20 tysięcy co kilometr?
    jakie kąty dzięki temu wyznaczyłeś?

    i jeszcze coś.:”Wtedy zrozumiesz, że twój pomiar jest tak nieprecyzyjnym pomiarem „na oko”, że jest pozbawiony znaczenia, równie dobrze mógłbyś to i robić z kumplami po 10 flaszkach wódki”.

    co jest nieprecyzyjnym pomiarem na oko? pomiar kąta padania światła = pozycja Słońca nad horyzontem (w stosunku do poziomu)? jak zmierzysz precyzyjnie i nie na oko, to będzie precyzyjny i nie na oko…
    z resztą nawet posługując się sznurkiem z przywiązanym kamieniem można wyznaczyć taki kąt z dużą dokładnością, tylko trzeba umieć myśleć…

    więc powtarzam – JAKI CEL OSIĄGNĄŁEŚ TYM EKSPERYMENTEM I JAKIE KĄTY WYZNACZYŁEŚ?… .. .

  16. realista 17.03.2018 12:29

    cyt.:”Skąd wiesz jak działa refrakcja powiązana z Słońcem czyli źródłem całego widzialnego światła?”

    może z… obserwacji i badań?
    http://www.wiw.pl/astronomia/a-refrakcja.asp

    cyt.:”Nie pasuje do twoich kątów padania więc nagle sobie zmyślasz, że musi działać tak aby pasowało.”

    pasuje IDEALNIE. jest ich logicznym następstwem.

    cyt.:”Jesteś żałosny i dalej tego nie kontynuuje bo to nie ma sensu i Admin znowu nas będzie musiał kasować.”

    nie komentujesz jak zwykle, bo nie umiesz odeprzeć moich argumentów.
    łatwiej by było, gdybyś tak jak ja cytował najważniejsze rzeczy, i konkretnie na nie odpowiadał.
    nie potrafisz odpowiedzieć, stąd piszesz ogólnikowo, często nie na temat, i unikasz odpowiedzi wprost.

    cyt.:”Dopasowujesz sobie do wyabstrahowanej teorii nieobserwowalne zjawiska fakty. Taki z ciebie naukofiec.”

    taki ze mnie naukofiec, że obserwuję zjawiska i kojarzę fakty budując spójny, logiczny model, którego nie potrafisz podważyć, bo nawet nie rozumiesz na czym polega, ani nawet nie rozumiesz powszechnie rozumianych pojęć, których używam.
    .a z ciebie taki naukofiec, że nawet żadnego eksperymentu nie przeprowadziłeś, a jak już coś zaproponujesz czy narysujesz, to nie ma to żadnego sensu, a i tak nie podważa tego, co piszę ja…
    dramat… .. .

  17. realista 17.03.2018 12:44

    cyt.:”nic z tego nie rozumiecie, nie weryfikowaliście tego nigdy „w terenie”, ani półkuli, ani „lecących fotonów” ani „wpadania „światła niosącego obraz” do oka, nie potraficie nawet podać jak to można zweryfikować”.

    .po co ty takie bzdury opowiadasz?
    przecież to ty nie weryfikujesz tego, co piszesz, bo jak byś to zrobił to sam byś się przekonał, że to co piszemy jest z rzeczywistością zgodne.

    .i nie pisz, że nie potrafimy “podać jak to można zweryfikować”, skoro WIELOKROTNIE proponowałem ci doświadczenia, których nie wykonałeś, hipokryto…

    .bo NIE WYKONAŁEŚ, PRAWDA???… .. .

  18. realista 17.03.2018 13:54

    cyt.:” Nic nie unosi się nad horyzontem, refrakcja dotyczy światła więc CAŁEGO OBRAZU, a horyzont widzisz dzięki światłu, więc jak się coś odkształca to cały obraz a nie tylko wybrane obiekty”.

    nie. teraz to ty piszesz bezmyślnie. nie odkształca się cały obraz, i pisząc takie coś popełniasz błąd i pokazujesz, że zjawiska NIE ROZUMIESZ.
    .nie odkształcają się wybrane obiekty, tylko światło od nich biegnące przebywa dłuższą lub krótszą drogę w mniej lub bardziej zakrzywiającym jego tor otoczeniu, przez co horyzont jest tylko odrobinę uniesiony, natomiast Słońce o wiele bardziej od niego.

    cyt.:”Za dużo bajek i kreślenia na kartkach, za mało samodzielnej obserwacji”.

    to “kreślenie na kartkach” tłumaczy także zjawisko, które pokazałeś: https://media1.britannica.com/eb-media/31/63031-004-9C552078.gif
    i ma to również związek z kątami i zakrzywianiem drogi światła…
    i gdybyś potrafił samodzielnie obserwować i wyciągać wnioski, to sam byś to wiedział, tak ja wiem to ja.

    cyt.:”Słońce powinno być do połowy ucięte. Zjawiskiem refrakcji się tego nie da usprawiedliwić.”

    oczywiście, że się da. z resztą nie ma czego usprawiedliwiać, bo już pisałem ci np. kiedy Słońce JEST do połowy ucięte okrążając obserwatora 360 stopni dookoła. to będzie za parę dni na biegunach.
    a ty o czym piszesz, że “powinno być do połowy ucięte”? ZAWSZE skądś widać takie Słońce.

    cyt.:”Ot, kolejny powód aby krytykować kulistość planety i przyznać, że argument płaskoziemców o oddalającym się Słońcu jakiś swój sens ma.”

    nie ma żadnego sensu, bo horyzont nie unosi się tak samo, jak Słońce za nim. pomyśl samodzielnie – czyż nie byłby wtedy powyżej wyznaczonej przez poziom linii? :DDD

    także widać, że krytykujesz, ale z myśleniem i rozumieniem u ciebie krucho…

    no i klasycznie nie odpowiedziałeś na moje pytania… .. .

  19. realista 17.03.2018 16:00

    cyt.:”tymczasem ty mi dalej wysyłasz abstrakcyjne wykresy i opowiadasz abstrakcyjne teorie”.

    .czyli NIE ROZUMIESZ co te wykresy pokazują i nadal nie rozumiesz na czym zjawisko polega?
    to może wytłumacz na czym polega według ciebie.

    cyt.:”Skąd wiesz, że Słońce jest za horyzontem i się unosi?”

    .ponieważ na podstawie czasów obserwacji wiemy, gdzie to Słońce znajduje się w rzeczywistości w stosunku do Ziemi. Ziemia się obraca ze stałą prędkością, więc po 6 godzinach jest o 90 stopni obrócona, po 12 o 180 stopni itd. elementarna logika i podstawowa wiedza…

    cyt.:” Ty masz tylko obraz Słońca a obraz podlega tym prawom co i obraz horyzontu”

    tak, ale pisałem wyżej, że horyzont jest blisko, a światło Słońca przechodzi przez całą atmosferę. tak trudno pojąć?
    załóżmy, że światło ugina się o 0.01 stopnia na kilometr. horyzont jest 10 km od nas, więc światło docierające od niego ugnie się o 0.1 stopnia. światło Słońca musi pokonać całą atmosferę, powiedzmy 300 kilometrów, więc ugnie się o 3 stopnie. horyzont więc będzie 0.1 stopnia wyżej, a Słońce 3 stopnie. PROSTE? dla mnie banalnie proste…

    cyt.:”nie możesz widzieć w nieskończoność ani przez atmosferę w kosmos”

    widzieć znaczy odbierać światło. jeśli doleci z kosmosu to możesz je zobaczyć. i widzimy je.

    cyt.:”to się da bardzo prosto wyjaśnić bez odnoszenia się do nieweryfikowalnych zjawisk typu „unoszące się obiekty” i „latanie poodbijanych fotonów do oka” i inne bzdety.”

    to nie są bzdety, taka jest rzeczywistość, której ze swojej piwnicy nie ogarniasz.
    zjawiska, o których piszę, są nie tylko weryfikowalne, ale zrozumieliśmy je DZIĘKI obserwacjom. i są to bardzo proste wyjaśnienia.

    cyt.:”Obraz się „kasuje” identycznie jak w grze komputerowej”

    to są dopiero bzdety…

    cyt.:”tak samo impulsem elektrycznym przekazanym przez bliskie ci cząsteczki wywołuje się obraz w twojej świadomości, czy też na matrycy.”

    obraz nie powstaje bo “bliskie cząsteczki przekazują impulsy elektryczne”.
    czy to nie są nieweryfikowalne brednie?… :DDD
    jeśli nie to może zaproponuj metodę weryfikacji. ja proponuję popatrzeć przez bańkę próżniową, czy obraz czasem nie zniknie… ;DDD
    ewentualnie zrób próżniową camera obscura i zobaczymy, czy na ekranie pojawi się obraz.
    a może sprawdzisz, czy jakieś materiały światłoczułe reagują na elektryczność?

    rany, jaki ty jesteś nieświadomy zachodzących procesów, to się w głowie nie mieści…

    a jeszcze nie odpowiedziałeś JAKI CEL OSIĄGNĄŁEŚ TYM EKSPERYMENTEM (#20) I JAKIE KĄTY WYZNACZYŁEŚ?… .. .

  20. MasaKalambura 17.03.2018 16:32

    Ten gościu śmie wmawiać magistrowi po polibudzie, ze nic z prostej matematyki nie rozumie. I ze nie sprawdził w terenie różnic pomiędzy strefami północnymi i cieplejszymi. Ależ z ciebie młot. Dobrze, ze przyznałeś się w końcu sekciarzu płaskiej ziemi.

    Po tym, co piszesz o duchowości nie dziwi wcale, jakich ty uduchwionych ezoteryków spotkałeś. Takich samych jak ty sam pozerow. Pustych w wiedzy doświadczalnej, pustych w doświadczaniu ducha, nic nie rozumiejących z tego, co czytają, bo niewykształconych i gardzących nauką.

    Gdybys potrafił śnić, pierwsze co byś zrobił, to sprawdził heliocentryzm. Ale ty się egregorow lękasz. I swoich własnych demonów. Tobie wydaje się, ze nie masz problemu.

    Aby sprawdzić kąt odbicia światła wystarczy kupić laser świetlny za 5 zl.

    Swoją drogą przypomniało mi się na stoku, jak kiedyś ktoś tutaj zadał bardzo ciekawe pytanie. Ten przynajmniej miał wiedzę. I pecha do nauczycieli. Wyszedł z pytaniem, dlaczego układ elektryczny reaguje z prędkością światła, skoro wędrujące w nim elektrony jakieś kilka centymetrów na sekundę.
    Tu jest pewna analogia ze światłem.

  21. realista 17.03.2018 16:45

    cyt.:”kiedyś ktoś tutaj zadał bardzo ciekawe pytanie. Ten przynajmniej miał wiedzę. I pecha do nauczycieli. Wyszedł z pytaniem (…)”.

    no, pamiętam gościa… Marek Ka…
    podobno zaginał tym jakichś profesorów. zatkało mnie wtedy. wiedza z liceum. nie wiedział co to dryf elektronów (i jak mu o tym napisałem to nie doczytał i pisał “dryft”). a rzekomo był specjalistą od elektryki… strach takiemu dać gniazdko zamontować. 😉
    analogia z wodą w kranie była dla niego niezrozumiała… ciekawe czy już to pojął.

    oj, przewinęło się tu kilku “geniuszy”… .. .

  22. realista 17.03.2018 17:02

    cyt.:”Wysyłałeś link o refrakcji gdzie jest wyraźnie napisane, że droga światła od Słońca nie jest jeszcze poznana”

    nie, nie to jest w linku. przeczytaj jeszcze raz, albo 10.

    cyt.:”do tego zjawisko jest uzależnione od temperatur i ciśnień, a tu nagle sobie wyliczenia robisz o jakimś 0,01 stopnia.”

    no mam ci nieliniowe równania na zmieniający się gradient gęstości tutaj dawać? nie rozumiesz uproszczenia a chcesz dokładny model? no weź…

    cyt.:”Oczywiście teoria po to aby uzasadnić teorię, zero obserwacji z terenu.”

    .w linku jest o obserwacjach. sam też takie robiłem, bo kiedyś NIE BYŁO INTERNETU sobie wyobraź…

    cyt.:”Słońce względem Ziemi zawsze znajduje się w centrum, więc nie za bardzo cokolwiek wiecie, raczej wiele fantazjujecie z matematyki.”

    .ale Ziemia się obraca, więc w stosunku do obserwatora na Ziemi nie jest “na środku”, geniuszu… a chyba o obserwacji Słońca piszemy, tak?

    cyt.:”A z tą próżnią to nie wiem o co ci chodzi i nawet nie chce wiedzieć.”

    no nie dziwi mnie, że nie wiesz. :DDD
    w próżni nie ma cząsteczek, więc nie mogłyby przekazywać impulsu. logiczne?

    cyt.:”Chyba nie sądzisz że elektryczność z baterii w latarce zamienia się jakoś magicznie w światło, lub że magicznie komputer zamienia elektryczność w światło emitowane z monitora?”

    skąd ci ta magia przychodzi do głowy?

    cyt.:”Przecież to jest jedno i to samo, energia się „rozszczepia” czyli jest rozprowadzona inaczej przestrzennie i liczbowo co daje spektrum barw i świecenie. Światło=elektryczność.”

    nie. światło to światło, elektryczność to elektryczność.
    serio nie zdajesz sobie sprawy, że to nie jest to samo?
    ty myślisz, że jak “elektryczność z baterii w latarce zamienia się (…) w światło”?
    ładnych zdań używasz, ale to bełkot. :DDD… .. .

  23. realista 17.03.2018 17:20

    dlaczego ty W OGÓLE nie odpowiadasz na żadne pytania i argumenty?
    dlaczego nie popierasz swoich twierdzeń żadnymi argumentami czy sprawdzalnymi faktami?
    nic nie tłumaczysz tak, by można to było jakkolwiek zweryfikować.
    widać tylko gadać potrafisz, jak typowy pseudofilozof… zero merytoryki, null… .. .

  24. MasaKalambura 17.03.2018 17:31

    A to dobre, czyli uważasz ze podróże ludzi po kosmosie układu słonecznego to również jest mit i kłamstwo? Czy może to niewystarczający pomiar? I oczywiście lądowania na księżycu nie było.

    On nie przedstawił nawet jednego dowodu czy obserwacji podważającej obecny stan wiedzy. Nie ma nic prócz oczekiwania, ze to powinno być inaczej i nie tak.

  25. realista 18.03.2018 10:08

    cyt.:”Jesteś żałosnym internetowym trollem.”

    .i co? i tyle masz do powiedzenia w temacie? no to sam wychodzisz na trolla, a przede wszystkim na hipokrytę. w świetle twojego ostatniego wpisu, mój post #36 jest jeszcze bardziej aktualny.

    piszesz “podaje argumenty podważające obecne uzasadnienia”, a to całkowita nieprawda. wszystko co piszesz cytowałem i odpierałem konkretami, co ignorowałeś jak wyżej. demonstrujesz tym jedynie, że ani nie ogarniasz zjawisk, które próbujesz podważać (Słońce i horyzont w refrakcji), ani nie umiesz krytycznie na swoje “argumenty” spojrzeć, jak np. z tym przekazywaniem światła jako impulsów elektrycznych przez bliskie cząsteczki vs próżnia. poległeś w każdym aspekcie i wiesz o tym, dlatego nie odpowiadasz na pytania, nie eksperymentujesz i nie weryfikujesz…
    to jest dla nas jasne, że nie umiesz logicznie i precyzyjnie odpowiedzieć, bo po prostu nie ogarniasz. oskarżając nas o nierozumienie, powtarzanie i bezmyślność wykazujesz się hipokryzją absolutną i przyznajesz, że jesteś bezsilny wobec naszych argumentów… .. .

  26. arthur 18.03.2018 10:48

    @realista
    dobre podsumowanie. Można skończyć.

  27. realista 18.03.2018 11:08

    miło, że sam się podsumowałeś.
    po tym manifeście nikt, kto ma pojęcie w temacie, nie będzie miał wątpliwości z kim ma do czynienia.
    jeszcze raz dziękuję… .. .

    PS. nasze komentarze zbieram i umieszczę na stronie internetowej, więc oczekuj ich omówienia przez szersze grono “kretynów” na temat tych nieobserwowalnych obserwacji, praw fizyki sprzecznych z prawami fizyki i potocznych definicji…
    a gdyby ktoś chciał się przekonać o jakości twoich “argumentów” w skasowanych postach, zamieszczam zrzut z dnia poprzedzającego: https://www.sendspace.com/file/ble9lg … .. .

  28. MasaKalambura 18.03.2018 12:54

    Sekciarz marny, a ja ci tu wierszem nawet “kopiowałem”.

    Dobrze się tu sam strollowales. O logice nawet nie wspominaj. Analogia, hiperbola, zbiory porównania, skale. Wszystko to odrzuciłeś jako dowody. Matematyka to wyłącznie logika. A tej nienawidzisz i nie znasz.

    Doskonały strzał w kolano na podsumowanie.

    Moje kolana wytrzymały. Wracam z gór.

  29. realista 18.03.2018 13:06

    cyt.:”tak, tak, koniecznie zapytaj się innych co masz myśleć.”

    o nie, nie! ja tylko im dostarczę rozrywki. każdy już cię tam obśmieje indywidualnie, każdego zapewne co innego rozśmieszy najbardziej :DDD… .. .

  30. realista 18.03.2018 13:31

    syndrom oblężonej twierdzy? :DDD
    jesteś klaunem, to się będą śmiać. opowiedziałeś wystarczająco wiele żartów by wypełnić nimi kilka kabaretów ;)… .. .

  31. realista 18.03.2018 14:20

    cyt.:”Nikt nigdy nie wykonał obserwacji w której na biegunach „światło pada równolegle” do płaszczyzny. Jest to nielogiczne i błędne stwierdzenie już w języku i też brak jakiś danych aby ktoś w południe widział wschodzące Słońce do połowy (bo to by musiał zobaczyć jeśli miałoby być jakoś na zerowym stopniu)
    itd itd itd.”

    akurat właśnie TERAZ na biegunie północnym Słońce zaczyna się wychylać z pod horyzontu. przez najbliższą dobę będzie w części zasłonięte. widziały to setki czy nawet tysiące ludzi. na biegunie południowym opisywał to np. ten pan http://antarctic-adventures.de/
    ale oczywiście Wacek wie lepiej – nikt nigdy czegoś takiego nie widział, bo Wacek nie rozumie dlaczego tak jest… :DDD… .. .

  32. realista 18.03.2018 15:56

    już ci na twoje pytania odpowiadałem, dlaczego ty znowu o to samo pytasz?

    cyt.:”Dlaczego miałaby nagle zacząć przeszkadzać tam i magicznie „podnosić Słońce nad horyzont”?”.

    .znowu magia? i tu i tam podnosi. tylko u nas widać to podczas wschodu i zachodu, a tam przez ponad cały dzień. nie rozumiesz dlaczego? bo u nas krąży ze wschodu na zachód i jest zasłaniane przez planetę przez resztę doby (noc), a tam krąży dookoła, bo stoisz “na czubku Ziemi” (dzień polarny).
    .w momencie równonocy jest już widoczne nad horyzontem ze względu na refrakcję, która u nas objawia się kilkuminutowym opóźnieniem zachodu.
    jakbyś myślał logicznie to byś nie musiał się dziwić, że gdzieś widać Słońce równolegle do powierzchni czy zasłonięte do połowy, bo dzieje się tak wszędzie “na granicy jasności i ciemności”, czyli o wschodzie i zachodzie Słońca…

    jak masz wątpliwości to zapytaj Roberta na facebooku https://www.facebook.com/southpoleskies
    on robi niesamowite filmy, np. takie https://vimeo.com/162807842

    cyt.:”Dobitnie pokazuje to, że:”

    to tylko twoje urojenia…
    żadne z twoich twierdzeń nie jest logiczne ani uzasadnione.
    wszystko jest łatwo wytłumaczalne na podstawie czegoś tak oczywistego, jak kąty promieni słonecznych.
    możesz sobie tego nie ogarniać, ale nic to nie zmienia i nie świadczy o niczym prócz twoich możliwości intelektualnych…

    cyt.:”problemu tego typu nie wyjaśnia się za pomocą pozorów i wrażeń wzrokowych w dobie komputerów i technologii XXI wieku.”

    nie ma żadnych problemów, ani się tego inaczej “nie wyjaśnia” (kto wyjaśnia inaczej? jakieś źródełko? JAKIEKOLWIEK?).

    o zjawisku powodującym kolor nieba pisałem ci już kilka razy, ale olałeś to jak wszystko. to tajemnicze dla ciebie zjawisko, z którego wyciągasz fałszywe wnioski, również rozumiemy i potrafimy odtworzyć w modelu.
    https://en.wikipedia.org/wiki/Rayleigh_scattering
    ty nawet nie umiesz go opisać, coś tam tylko ci się roi w głowie.

    .dlatego nie ma sensu z tobą rozmawiać, i niepotrzebnie to ciągniesz. już ci wszystko co trzeba napisałem. jeśli odmawiasz przyswojenia sobie tej wiedzy to jest TWOJA SPRAWA, mi to rybka czyś jest głupi czy jednak zmądrzejesz i zaczniesz myśleć.
    daj sobie spokój, bo z każdym postem tylko bardziej się ośmieszasz, a ja już mam wystarczająco dużo materiału, w którym błaźnisz się do granic możliwości. ubaw po pachy. jednak bądź dla siebie łaskawszy… .. .

  33. realista 18.03.2018 16:30

    cyt.:”Jeśli Słońce jest poza atmosferą i widzimy hen w dal przez kosmos to nie podlega refrakcji. Zjawisko to dotyczy tego co w atmosferze a nie poza nią.”

    sam sobie strzelasz w kolano, koleżko.
    oczywiście, że podlega refrakcji, bo refrakcja to jest właśnie ugięcie promieni światła w atmosferze. w próżni nie występuje, a światło bez przeszkód się w niej porusza.
    właśnie choćby samo istnienie refrakcji twoje bajdy demontuje…

    cyt.:”Jak to niby atmosfera miała by „przesuwać” obrazy obiektów które są poza nią?”

    właśnie tak, że wpadające w atmosferę promienie Słońca się zakrzywiają tak, jak miałeś narysowane na schemacie. to jest banalnie proste.

    jeden z filmów Roberta https://vimeo.com/153367687

    cyt.:”Z kolorem nieba tylko potwierdzasz moją wypowiedź ale jesteś za tępy aby się zorientować.”

    .czyli ty też mówisz o tym zjawisku Rayleigh’a? to ciekawe, bo jakoś cały czas zaprzeczasz kątom promieni czy temu, że się światło porusza. :DDD

    weź, bo to przestaje być już śmieszne nawet… .. .

  34. realista 18.03.2018 17:10

    cyt.:”nawet jakby się zaginały to byś widział zaginające się promienie ale nie Słońce.”

    hahaha… dżizes… ty naprawdę nawet nie ogarniasz ani czym są rysowane promienie, ani jak z nich powstaje obraz. :DDD
    naprawdę, jestem bezradny w tym momencie. to jest tak, jakbyś pisał o matematyce, a nie wiedziałbyś co to za znaczki te tak zwane cyferki… no jak ja mam ci to wytłumaczyć?

    cyt.:”To jest banalnie proste, tam gdzie jest to zjawisko tam może się cokolwiek zaginać.”

    nie. zaginać może się w dowolnym miejscu biegu promienia, np. w soczewce oka, powierzchni wody albo w atmosferze.

    cyt.:”Na wysłanym filmiku Słońce jest nad horyzontem, do tego ucinane przez zamglenie czy chmury. Jest to dokładnie ten sam obraz który już wysyłałem wcześniej i jest powiązany z tym co opisywałem już wcześnie, post #28″

    no więc z czym masz problem? sam wysyłasz fotkę, a potem twierdzisz, że to niemożliwe?

    przecież ty od kilku miesięcy nie ogarnąłeś PODSTAWY PODSTAW, i jedynie się błaźnisz. kwestionujesz wszystko nie mając pojęcia o czym mówisz. :DDD

    jesteś absurdalnie nienormalny :DDDDD… .. .

  35. realista 18.03.2018 18:28

    cyt.:”Nic się nie zagina, tak dokładnie do wszelkie odkształcenia w obrazach dzieją się u obserwatora w mózgu/na matrycy i tyle.”

    .nie. dzieją się po drodze promieni światła.

    cyt.:”tą refrakcje czy cokolwiek, to tam w lokalizacji X nic się nie dzieje, na tym statku niczego takiego nie widać”.

    .oczywiście. to światło lecące OD TEGO STATKU się zagina.
    nie rozumiesz zjawiska, uwierz mi. piszesz takie głupoty, że jest to pewne.

    cyt.:”Obraz nie jest niesiony przez żadne promienie, to jest za głupie nawet na kreskówki.”

    .obraz NIE JEST NIESIONY. pisałem ci to sto razy! OBRAZ SIĘ TWORZY ze światła, które w miejscu obserwacji porusza się pod jakimiś kątami i wpada do oka czy obiektywu.

    .to, że tego nie ogarniasz jest męczące, a ty sam stale udowadniasz swoją bezmyślność i niewiedzę.

    cyt.:”Mózg czy matryca nie może czytać wszystkiego bo jest za dużo atomów,”

    .matryca jedynie mierzy ilość światła padającego na jej elementy światłoczułe. nie ma żadnej selekcji, nie odczytuje żadnego ruchu.

    cyt.:”jak widać refrakcje to dlatego, że mózg tamten obszar odczytał tylko tak wybiórczo i utworzył z tego takie zjawisko, albo dostał za słaby sygnał, albo większość informacji pomija.”

    .hahahahahahaha…
    nie, matole. jak widać refrakcję to dlatego, że dotarło do oka światło, które gdyby nie refrakcja, to by do niego nie dotarło.
    śmieszny jesteś… nic nie kapujesz… to są jaja normalnie. jak przedszkolak. :DDD

    cyt.:”W komputerze widzisz obraz przestrzenny co nie oznacza, że tam lecą jakieś promienie w środku monitora i tak samo jest w rzeczywistości.”

    .monitor emituje płaski obraz za pomocą matrycy świecących punktów. w rzeczywistości jest zupełnie inaczej.

    cyt.:”Zmyślasz niesamowicie kretyńskie bzdury niemożliwe nawet do wyobrażenia sobie a co dopiero do weryfikacji i jakiejkolwiek, nawet pośredniej obserwacji.”

    .no masz problem z pojęciem tych banalnych rzeczy, wszyscy widzimy.
    nie rozumiesz, że to wszystko zostało zweryfikowane miliard razy, każde urządzenie optyczne to weryfikuje każdego dnia. wszystko co piszę jest obserwowane, i to co wiemy doskonale te obserwacje tłumaczy. gdybyś był mądrzejszy niż pieniek to sam byś potrafił to zweryfikować. ale ty wolisz zmyślać bzdury. twoja sprawa…

    cyt.:”Co do filmu to twierdze, że nikt nie obserwuje Słońca równolegle do płaszczyzny ani promieni padających równolegle do płaszczyzny w zgodzie z idiotycznymi modelami. Na moich fotkach i na twoim filmie tego właśnie nie ma.”

    .hahaha. no jak nie ma, jak jest. czym jest obserwacja Słońca zasłoniętego w części przez horyzont? ty to jesteś mądry, niewiarygodne…
    jeśli Słońce jest 0 stopni nad horyzontem to pod jakim kątem pada jego światło na powierzchnię, na której stoisz? ach… zapomniałem… nie ma czegoś takiego jak kąt padania światła… :DDD

    cyt.:”Tyle. Skopiuj sobie to i się pośmiejcie razem ze swoimi ignorantami.”

    .jasne, że się pośmiejemy. większych bzdur w życiu nie czytałem. przebiłeś płaskoziemców.

    cyt.:”Dalsze pisanie i tak nie ma sensu bo jesteś zabetonowany i o czymkolwiek nowym dowiadujesz się zawsze ostatni jak ci już twoi naukofcy powiedzą co masz pomyśleć.”

    .nie ma sensu dopóki nie dowiesz się jak odczytywać schematy i nie zrozumiesz przynajmniej podstaw tego, co próbujesz podważać. jak na razie bijesz rekordy głupoty… .. .

  36. MasaKalambura 18.03.2018 20:20

    Jeśli istnieje nieskończenie cienki promień to patrzymy na niego wszyscy, a nie widział go nikt, prócz oczu wyobraźni lubiących liczyć czas dzięki ruchowi nieboskłonu, będącego odbiciem ruchu naszej własnej Ziemi wokół własnej ruchomej, nieco skośnej osi środka ciężkości oraz wokół środka ciężkości naszej gwiazdy oraz wokół środka ciężkości całej materii, antymaterii i tego jest co niewidzialne w naszej galaktyce.

    To, co dał nam Jedyny dla łatwiejszego zrozumienia zasad światła w momencie odwrotności końca (tj. na Początku, gdy wypowiedział słynne siedmiokrotne Bądź temu co istnieje), to widzialne światło o szerokości części milimetra. Ono pod wpływem zjawiska odbicia i zaginania toru światła w coraz większych gęstościach, pod wpływem wejścia w atmosferę i w jeszcze gestrzą atmosferę deszczu rozszczepia się do szerokości, jaką lecący samolot pasażerski pokonuje w 3 sekundy. Ta wiedza o świecie fizyki to start cywilizacji ocalonych Noenitów po Potopie, gdy masy oceaniczne przelały się przez skorupę, plus upgrate lotniczy.

    Wraz z nią przetrwała wiedza o świetle wzbudzonym przez Jedynego, Który wysłał nas do świecenia/życia jako również żółty, złoty oslepiajacy w mocy blask lampy oliwnej, którego rozszczepienie dokonuje się w atomowym ciele, i który powinien być zsynchronizowany na poziomie splątania kwantowego, ponad czasowego, szybszego niż światło łącza informacyjnego.

    Oliwą naszych ciał jest tlen zaabsorbowany wraz jedzeniem i piciem przetworzony w esencję życia – miłość. Zdefiniowany czynem, słowem i myślą przez światło, które swieci samo od wewnątrz w polaryzacyjnej zgodzie ze Światłem Źródła.

    Splątania dokonać należy przy pomocy intencji i woli. W częstych (minimum 5 na dobę) świadomych cyklach podporządkowania strumienia danych, i wysnucia z nich 7dmio barwnej struktury Drogi splątania ku Końcowi. Zarówno atomowy (na podobieństwo czarnej dziury) jak i Koniec pozostałych sześciu wymiarow dotyczących duszy i poziomu bozonow to problem wysoce skomplikowany. Wystarczy wspomnieć, że po atomowym końcu jest jeszcze koniec czasu, koniec praw fizyki, Koniec świata urojonego, koniec świata pojęć, koniec pozostałych dryfow niezdefiniowywalnych ale mogących być obserwowanymi, i po jeszcze jednym skoku kwantowym koniec będący Sumą tego wszystkiego i Ostatecznym Wnioskiem. Koniec ten wyobrażany był i jest przez matematyków, filozofów i proroków jako Jeden Promień. Nieskończenie cienki, koncentrujący nieskończenie wielką Energię zdolną napędzać każdy proces, jaki jesteśmy w stanie zaobserwować, a nawet tylko sobie wyobrazić.

    Super struna splątana ze wszystkim co drga (świeci) i się porusza (nadaje drgania).

  37. realista 18.03.2018 22:09

    też jesteś niezły aparat… .. .

  38. MasaKalambura 18.03.2018 22:27

    Jak mi tu zarzucają kopiowanie i sekciarstwo, to się bronić będę tak

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.