Liczba wyświetleń: 770
Donald Trump niedługo zatrudni w swojej prezydenckiej administracji połowę, jeśli nie więcej, pracowników banku Goldman Sachs. James Donovan jest obecnie w nim dyrektorem zarządzającym – będzie też zastępcą sekretarza skarbu.
Donovan to już szósta osoba dołączona do ekipy Trumpa, która wcześniej robiła karierę w banku porównywanym przez krytyków do wampira i który „wsławił się” m.in. zarabianiem na spekulowaniu na spadku wartości walut państw Europy Środkowo-Wschodniej (do czego sam przyznał się w 2009 r.). Przed nim prezydent USA zatrudnił m.in. Stevena Mnuchina jako sekretarza skarbu oraz Dinę Powell jako starszą doradczynię ds. inicjatyw gospodarczych. Także jeden z czołowych architektów wyborczej, a zapewne i powyborczej strategii Trumpa Steve Bannon swojego czasu pracował dla Goldman Sachs.
W podjęciu takich decyzji kadrowych bynajmniej nie przeszkodził mu fakt, że starając się o poparcie Amerykanów Trump lansował się jako kandydat antysystemowy. Goldman Sachs był jednym z obiektów jego ataków jako symbol chciwości i korupcji. Jeszcze przed uzyskaniem nominacji Trump bardzo chętnie zarzucał również najpoważniejszemu kontrkandydatowi w łonie Partii Republikańskiej, Tedowi Cruzowi, chodzenie na pasku banków. Potem analogiczne zarzuty formułował pod adresem Hillary Clinton. Przyganiał kocioł garnkowi?
Adwokatka i działaczka na rzecz praw LGBT Amy Siskind zasugerowała, by Trump ułatwił sobie życie i po prostu ogłosił połączenie struktur państwowych z instytucjami banku. Sprawę celnie komentowali też inni internauci.
Co ludzie z Goldman Sachs będą robić dla Trumpa? Jak pisze CNN, zajmą się m.in. zmianami w systemie podatkowym, dotyczącymi zarówno podatków od osób fizycznych, jak i korporacji. Z pewnością mają w tym zakresie wiele cennego doświadczenia, którym posłużą się z pożytkiem dla wszystkich. Zwłaszcza Amerykanów dotkniętych kryzysem, którzy tak bardzo chcieli mieć w Białym Domu polityka spoza establishmentu.
Autorstwo: AR
Źródło: Strajk.eu
Nikt nie skomentuje?
A co tu komentować?.
Gold-man,
Silver-man.
Mówią o nas, że jesteśmy głupsi od tych z zachodu,
ale gdyby u nas lichwiarze którzy orżnęli „frankowiczów”, nazywali się Złotyczłowiek albo Srebrnyczłowiek,
to ludzie od razu by ich rozszarpali, bo wiedzieli by od razu kto ich okradł.
A na tym „słynnym” zachodzie, gdzie ludzie to nie „homo soviectusy” (to dla wyznawców Ziemkiewicza),
tylko wszyscy są mądrzy, demokratyczni, prawi i pracowici,
to tylko u nich,
„lichwiarze” z dumą mogą nosić takie nazwiska.
dopowiem, dzisiaj podobno „dzień Schuman’a”
Schu-man,
Good-man, to z artykułu obok, mało?.
Ludzie obudzcie się i otwórzście oczy, bo co ja zapowiadam, jest prawdą.
Lichwiarze nas zjedzą, zresztą już nas zjedli,
tak jak Palestyńczków.
Nie jestem kłamcą ani propagandzistą, jak Izajasz (bo, akurat studiuję „jego”
„proroctwa”).