Tani i posłuszni

Opublikowano: 12.04.2015 | Kategorie: Gospodarka, Wiadomości z kraju

Liczba wyświetleń: 2

Coraz więcej Ukraińców wyjeżdża za chlebem do Polski. Urzędy Pracy odnotowały w 2014 roku rekordowy wzrost podań o pozwolenie na pracę dla przybyszy zza wschodniej granicy. Wojna na wschodzie kraju i postępująca zapaść gospodarcza powoduje, że drastycznie wzrasta liczba obywateli Ukrainy, którzy decydują się na emigracje zarobkową. Jednym z najpopularniejszych kierunków jest Polska. Tutejsi przedsiębiorcy ukraińskich pracowników przyjmują z otwartymi ramionami jako niskopłatną i pokorną siłę roboczą. W ubiegłym roku do Urzędów Pracy trafiło ponad 387 tys. wniosków o zamiarze zatrudnienia cudzoziemców. Oznacza to 64 proc. wzrost w porównaniu z 2013 r. Zdecydowana większość takich zgłoszeń dotyczy pracowników z obywatelstwem ukraińskim.

– Przedłużająca się wojna w Ukrainie ze względu na agresję Rosji ma negatywny wpływ na gospodarkę kraju oraz prowadzi do dewaluacji miejscowej waluty. Migracja do sąsiednich krajów staje się jednym z ważnych sposobów poprawy domowego budżetu. Część mężczyzn widzi też w migracji ucieczkę od mobilizacji do wojska – mówi Myroslava Keryk, szefowa fundacji „Nasz Wybór”, zajmującej się wspomaganiem Ukraińców mieszkających w Polsce.

Keryk zwraca jednak uwagę, że ukraińscy obywatele doświadczają praktyk łamania praw pracowniczych zdecydowanie częściej niż ich polscy koledzy. – Zwiększająca się podaż potencjalnych pracowników z Ukrainy powoduję, że sami potencjalni migranci nie zwracają szczególnej uwagi na warunki zatrudnienia, bo liczy się przede wszystkim praca. Pracodawcy też mogąc wybierać i znając trudną sytuacje migrantów z Ukrainy nie spieszą z wypełnianiem wszystkich zasad przy zatrudnianiu pracownika. Taka sytuacja może prowadzić do zwiększania się szarej strefy na polskim rynku pracy oraz do pogorszenia pozycji pracowników migranckich – podkreśla Keryk.

Ukraińcy są zatrudniani najczęściej w sektorze rolniczym, budowlanym, spożywczym i przemysłowym, a także przy pracach opiekuńczych i sprzątających. Oficjalnie największa ich liczba pracuje w rolnictwie. W 2014 rok w tej branży oficjalnie było zarejestrowanych ponad 176 tys. pracowników pochodzących zza wschodniej granicy. O połowę więcej niż w roku poprzednim. Stanowią oni 99 proc. wszystkich cudzoziemców pracujących w rolnictwie. Wzrost liczby pracowników napływowych daje jednak przedsiębiorcom możliwość intensyfikacji wyzysku. Coraz częściej plantatorzy zwalniają wszystkich dotychczasowych pracowników, a następnie na ich miejsce zatrudniają przybyszu z Ukrainy, którzy zwykle pracują na czarno, w ponadnormatywnym czasie pracy – nawet po 10-12 godz. na dobę przez 7 dni w tygodniu za stawki o połowę niższe od tych, którzy otrzymywali Polacy .

Również branża budowlana, która po pięcioletnim zastoju przeżywa obecnie okres prosperity, obserwuje się zwiększające zapotrzebowanie na nowych pracowników zaspokajane coraz częściej przez obywateli państwa ogarniętego wojną. Firmy z tego sektora otrzymały w 2014 r. 54 tysiące zezwoleń na zatrudnienie cudzoziemców, co oznacza wzrost aż o 84 proc. w stosunku do roku 2013.

Sporą dynamikę przyrostu zatrudnionych notuje również sektor przetwórczy. Jeszcze w 2013 roku pracowało w nim tylko 17739 obcokrajowców. Obecnie jest to 44151 osób, z których ponad 90 proc. stanowią Ukraińcy.

Wzrost liczby pracowników napływowych jest problemem nie tylko z uwagi na degresywną presję płacową i nieumiejętność radzenia sobie z przypadkami łamania praw pracowniczych przez państwowe organy ale również ze względu na możliwości wytworzenia fałszywego antagonizmu pracownik polski – pracownik napływowy, który zamazuje realny konflikt na linii praca-kapitał.

Autorstwo: PN
Źródło: Strajk.eu

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

2
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
adambiernacki
Użytkownik
adambiernacki

To są jeszcze jakieś polskie firmy?;-) Firmom płaci się za zatrudnianie Ukraińców. Polaków natomiast wygania się do niewolniczej pracy za granicę. Normalne skutki trwającej obecnie okupacji. najlepsze jest to, że będzie tylko gorzej. Polska żaba się ugotuje.

argos1
Użytkownik
argos1

Firma logistyczna z obcym kapitałem, działająca w Kolonii Nadwiślanej, w której pracował mój znajomy, splajtowała właśnie poprzez zatrudnianie Ukraińców, bo byli, jak tłumaczył zarząd firmy, bardziej tani od polskich pracowników fizycznych. Byli też, jak się później okazało bardziej leniwi, mniej dokładni w powierzonych im obowiązkach i doprowadzili do serii sukcesywnych pomyłek w wysyłce towarów do stałych kontrahentów, również z powodu niedostatecznej znajomości języka polskiego.
Efekt był taki, że kontrahenci zmienili swojego dostawcę, znajomy stracił pracę oraz wszyscy zatrudnieni Ukraińcy, a firma ogłosiła upadłość i została zamknięta na przysłowiowy “patyk”. Jak tak dalej pójdzie, to czeka nas wojna nie polsko-rosyjska lecz właśnie polsko-ukraińska.
Przeważnie gdy coś jest tanie, to zwykle nie okazuje się dobre.
Myślę, że warto o tym pamiętać.