Świętość gorzały i sacrum w nietrzeźwości

Opublikowano: 01.04.2020 | Kategorie: Historia, Publicystyka, Wierzenia

Liczba wyświetleń: 620

Szukamy dla Polaków autentycznej tradycji? No to proszę bardzo!

Zwróćmy się tam, skąd ona rzeczywiście (dla co najmniej 80 proc. z nich) pochodzi: ku ciemnej i ciemiężonej przez wieki wsi. I właśnie teraz, przed nadchodzącymi świętami, wyobraźmy sobie klęczących przed ołtarzem np. dziewiętnastowiecznych polskich chłopów w sukmanach. Na ich twarzach oto maluje się zapał, żarliwość wiary i determinacja. Głośno, za ubranym w szaty liturgiczne księdzem proboszczem, powtarzają oni, że karczmę omijać będą z daleka. A „choćby nie wiadomo co”, nigdy i nigdzie nie tkną gorzały.

Ale wyobraźmy też, jak za parę dni, tygodni lub (najwyżej!) kilka miesięcy później, wiszą te same twarze nad karczemnym stołem. Przed nimi zaś kufle z piwem i szklanice z wódą. Oczy im się szklą, a usta nie zamykają od gadania lub ochrypłych (bywa, że sprośnych) zaśpiewów. I sprawiają wrażenie, że nigdy ani na oczy proboszcza nie widzieli, ani czegoś tak bezsensownego przed ołtarzem nie przysięgali. Bo przecie bez karczmy nie masz życia.

MIĘDZY KARCZMĄ I KOŚCIOŁEM

Te dwa sprzeczne wyobrażenia znamy z dzieł naszej literatury minionych stuleci. Zna je też historia gospodarcza. A wielki jej reprezentant – światowej sławy historyk Witold Kula – pisał przed laty, że: „w Polsce przedrozbiorowej (…) w życiu wsi istnieją tylko dwie instytucje organizujące życie społeczne: kościół i karczma.

Instytucje te nie są alternatywne. Przez wieki istnieją w doskonałej symbiozie. Idzie się do kościoła a potem do karczmy. Kościół nie zastępuje karczmy, karczma kościoła. W czterdziestych i pięćdziesiątych latach XIX w. kościół w Królestwie podejmuje wielką walkę z alkoholizmem („odprzysięganie się od wódki”, tworzenie „bractw wstrzemięźliwości” itp.). Akcja ta niewątpliwie godna szacunku, jako walka z nałogiem prowadzącym do degeneracji, jako walka o godność ludzką, jako walka z wyzyskiem mas ludowych przez skarb zaborczego państwa. Ale jeśli ta walka miała ograniczone i krótkotrwałe efekty, to dlatego, że kościół nie umiał organizować we własnym zakresie, poza karczmą, owych istotnych potrzeb społecznych”. A nie umiał dlatego, że dla chłopów parafia i karczma to dwie strony tej samej (sprzecznej) całości.

Całość ta zaś narodziła się już w XVI w., kiedy szlachta stworzyła ideał, że chłop nie powinien mieć pieniędzy. Aby więc wydrenować ostatni grosz – stawiała gorzelnie i karczmy. Między innymi w ten sposób chciała zaspokoić wszystkie potrzeby chłopów. Od kolebki po grób. Z czasem doprowadziło to do sytuacji, że przełykiem zajmowali się karczmarze, świętą duszą (na kacu lub przed nim) – proboszczowie. Powstawała jedność.

Chrzciny, śluby i pogrzeby, ale też zrękowiny i zapowiedzi, to nie tylko sprawy parafii i sacrum. Gdy został spełniony akt religijny – trzeba było gdzieś pójść, pogadać, pożartować z nowożeńców, pochwalić noworodka, powspominać zmarłego. Ale jak słusznie powiada Kula: „Żadnej nie było tu alternatywy. Pójść można było tylko do karczmy”. Ponadto: w karczmie właśnie odbywały się narady, knuto spiski, pisano skargi. Tu kształtowała się zbiorowa opinia publiczna. Karczma też była miejscem godzenia sporów, rodzenia się nowych, których załagadzanie należało oprzeć o bufet. Tutaj też dostać było można kredyt. Zabrać to wszystko, to uczynić życie pustym i bezbarwnym jak oczy zgrzybiałej dewotki.

PROZAICZNOŚĆ WSPÓŁCZESNOŚCI

Przypominam o tym między innymi dlatego, że kultura ludowa dawno weszła do popularnej lub na salony wysokiej. Ale bez samego ludu. Zamieniła się w pusty folklor. Lud wiejski ma teraz radia, telewizory, gazety. Jeździ rowerami, motocyklami, samochodami. Nie zna tradycyjnych strojów i ubiera się „jak wszyscy”.

Jego zaś dawne karczmy to szacowne dziś zabytki, które, jeśli są czynne, to dla większości niedostępne. Goszczą tam turyści i drogie, choć niekiedy lekkie w obyczajach, panienki i panie. Wiejskiego ludu bowiem nie stać na ogół na bywanie w nich. Zresztą dla niego stały się one zbyt obce i pańskie. Czują się więc w nich nieswojo.

Miejsce karczmy przejął natomiast sklep spożywczy. Czynny od rana do nocy. Nawet w niedzielę. Także ławeczka przed nią. I mordownia, określana jako „bar”, gdzie pije się nie mniej, niż za pańszczyzny.

Jedno i drugie pełni rolę niegdysiejszej karczmy. Tu oblewa się i olewa wszystko. Albo stąd donosi się trunki do oblewania w domu pod świętym obrazem i przy włączonym telewizorze.

Parafia zaś organizuje świąteczną stronę monotonnej codzienności. Dlatego np. sklepy wiejskie w niedzielę są czynne często dopiero po mszy, bo tam wagaruje dusza i ciało ludu. Tak dzięki temu p. Bóg ma świeczkę i diabeł ogarek. I jak niegdyś zdarzają się chłopskie przysięgi (niekiedy przed ołtarzem), że „już nigdy więcej, ani kropli”. Czerwienią się wtedy nosy na ich twarzach jak dorodne pomidory, a wraz z potem na ich twarzach lśnią święte, „niezmienne wartości”. Piwo zaś, wino i wódka czekają swego – utrwalonego przez wieki – Prozaicznego Czasu. Tradycja więc żyje! A my wraz z nią: normalnie, czyli po polsku… Gorzała natomiast (wraz z piwem, winem, wódką lub – nierzadko dziś – i z denaturatem) na pierwszym miejscu.

Życzmy więc w nadchodzące święta narodowi, by mu tego wszystkiego nie zabrakło. Aby też po mocno zakrapianej wigilii, w pasterkę (i po niej) wyć mógł każdy pod niebiosa, że Bóg się rodzi i moc truchleje. Także (a może zwłaszcza) moc wszechwładnej biedy i niepewności bytu.

Autorstwo: Jan Kurowicki
Zdjęcie: Mateusz War (CC BY-SA 3.0)
Źródło: Strajk.eu

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 2, średnia ocena: 5,00 (max 5)
Loading...

TAGI: , , , , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

1
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Yeti
Użytkownik
Yeti

Ciekawe pióro masz, miło się czytało. Liczę na dalsze teksty.
Pozdrawiam.