Śmierć chorego po interwencji policji

Opublikowano: 11.04.2016 | Kategorie: Prawo, Wiadomości z kraju

Liczba wyświetleń: 8

Stróże prawa traktują osoby chore psychicznie jak najbardziej groźnych przestępców. Poza „zwykłym” użyciem siły zbyt nie potrafią, bo pewnie nikt ich nie nauczył, działać w sposób nieszablonowy i bezpieczny dla chorego.

W czwartek (7 kwietnia) do chorego na schizofrenię 34 letniego Pawła Klima, mieszkająca z nim partnerka wezwała policję. „Zbrodnią” mężczyzny była odmowa przyjmowania jedzenia i leków. Przybyli ratownicy medyczni podejrzewając, iż chory jest nietrzeźwy – co nota bene wystawia negatywną ocenę ich umiejętnościom – wezwali policję, którzy po zbadaniu alkomatem wykluczyli spożycie alkoholu.

Na kolejną karetkę, która miała zawieźć chorego do szpitala w Choroszczy, trzech policjantów wraz z Pawłem Klimem czekało na balkonie mieszkania. Policjanci twierdzą, że chory stał się agresywny i nie chciał zejść do karetki, co zmusiło ich do użycia siły i gazu.

“On nie chciał wyjść z mieszkania, to użyli siły. Zaczęli go bić i dusić na tym balkonie dalej mam to przed oczami. (…) Jak stracił przytomność, wrzucili, jak worek kartofli do środka, a po chwili, jak wyszli na zewnątrz, słyszałam, jak wzywali drugą karetkę. Przyjechała może po 15 minutach, w tym czasie zdążyło tu przyjechać kilka radiowozów. Nie wiem czy go reanimowali, ale to co widziałam było straszne” – opowiada zaszokowana kobieta, która obserwowała interwencję policjantów.

Inny świadek wydarzeń twierdzi, że „policjant chciał się popisać umiejętnościami przed koleżanką funkcjonariuszką polskiej policji w różowych ślicznych rękawiczkach (!), zapiął niepełnosprawnemu gilotynę i z całym impetem próbował go za szyję podnieść do góry. Człowiek zrobił się cały siny, zaczął charczeć i udało im się go w końcu przewrócić, jednak nie wystarczyło to funkcjonariuszom i dusili go nadal (…) bronił się przed śmiercią dzikimi ruchami ciała i nóg. Kopali i okładali go pięściami” – czytamy na stronie internetowej “Białystok Online”.

Przewieziony do szpitala Paweł Klim, po wielokrotnych próbach reanimacyjnych zmarł w sobotę.

Czwartkowa interwencja wywołała burzę nie tylko w komendzie policji, ale i wśród sąsiadów zmarłego, którzy w sobotę zgromadzili się przed domem, komentowali i palili znicze.

Śmierć mężczyzny po brutalnej interwencji w Białymstoku, po raz kolejny obnaża smutną prawdę -stróże prawa traktują chore psychicznie osoby jak najbardziej groźnych przestępców.

Autorstwo: TMS
Źródło: Strajk.eu

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

2
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Szymon Dąbrowski
Użytkownik

Ci ludzie w mundurach – ponieważ ciężko nazwać ich “policjantami” – powinni zostać oskarżeni o zabójstwo. To nie ulega chyba żadnej wątpliwości.

Waldorfus
Użytkownik

Gatunek inteligencji – flegmatyczna

Nie jeden człowiek skończył życie w tym kraju – Polsce – tylko z tego powodu że urzędnicy państwowi nie są odpowiedzialni za swoje czyny; nie czują się odpowiedzialni za swoje decyzje, albo odpowiedzialni są tylko symbolicznie. Nie jeden człowiek zginął w tym kraju tylko z tego powodu, że jakiś jego przypadkowy obywatel – potencjalny świadek, nie zgłosił przestępstwa organom ścigania, bo się bał organów ścigania; bał się że albo zrobią z niego wariata, albo oskarżą go o poświadczenie nieprawdy i nieuzasadnione wezwanie ich do działania.

Co rusz to kogoś w tym kraju pogryzie jakiś pies (bez knajackich wybiegów – jeżeli chodzi o nazewnictwo). Psy rasy amstaf, pogryzły dziecko, właściciel dostał tylko mandat, dziecko – na całe szczęście – straciło tylko paluszek u rączki, ma połamane nogi, pogryzioną buzię i całe ciało (Informacja ta pochodzi z Wiadomości TVP 1, z dnia 08-04-2016). Jak myślicie, kto jest winien tego że to dziecko zostało okaleczone i mogło stracić życie: pies, właściciel psa, czy państwo polskie? Niestety kogoś trzeba pociągnąć do odpowiedzialności – szanowni Państwo – ale jeżeli będziemy tylko karać urzędników naganami, zawiasami albo symbolicznym mandatem pojedynczych, nierzadko bogatych obywateli, a nie zabierzemy się za karanie urzędników państwowych odpowiedzialnych za sprawne działanie systemu, za bezpieczeństwo Polaków, to dokończa istnienia Polski, tak pozostaniemy – będziemy tkwili w tej kulturze oligarchiczno/pro-sowieckiej, z częściowym – tylko dla wybrańców – dobrobytem materialnym.

Wiem jak to jest, bo sam wielokrotnie zgłaszałem na policję, do straży gminnej spuszczone luzem wałęsające się psy. Robiłem to wtedy gdy nie mogłem swobodnie dojechać do własnego domu. Niektóre mnie goniły gdy jechałem na rowerze, a jak wiadomo na rowerze trudno samemu się bronić: człowiek w takiej sytuacji ma skrępowane trzymaniem kierownicy ręce, i nogi, które muszą w tym czasie pedałować. A rozwścieczony pies goni. Później zgłasza się to organom ścigania. I nie dziwię się ludziom z jakiego powodu tak niechętnie to robią: zgłaszają na Policję. Niestety proszę Państwa: Policja zbywa człowieka mówiąc że zajmie się sprawą, potem się nie zajmuje; i dalej dzieje się źle. Niekiedy aroganckim tonem, próbuje odstraszyć poszkodowanego pytaniami o miejsce zdarzenia, kto jest właścicielem psa, a poszkodowany nie ma żadnych szans w takiej sytuacji: posesje na wsiach nie są ponumerowane, psy nie mają na ogonach powieszonej tablicy rejestracyjnej, a i tak już zestresowany całą sytuacją związaną z niebezpiecznym zajściem obywatel, musi się jeszcze – przepraszam za wyrażenie – użerać z policją; zwaną powszechnie w tym kraju „psami”. Taki kraj „psów”; cyników i arogantów. W prawdzie to co opisałem powyżej miało miejsce za rządów PO i SLD, ale ludzie w policji są ciągle ci sami… A władza pisowska…

Jakiś dziennikarz spytał panią premier Beatę Szydło – “Co z tą ustawą?”. Pani premier odpowiada – “Cały czas nad nią pracujemy…”
Na Węgrzech, gdy Wiktor Orban po raz pierwszy przejął władze nad kompletnie zrujnowanymi Węgrami, już wszystko wiedział co ma zrobić. Ustawy były gotowe, zanim Orban wygrał wybory; procedowanie nad nimi, szybkie i sprawne. A za PiS-u, jak to za PiS-u – reformy ciągną się w ślimaczym tępię: „ąąąą…” „ęęęę…”, „ąąąą…” „ęęęę…”… Z p. ministrem Mariuszem Błaszczakiem jako ministrem spraw wewnętrznych, wątpię czy coś w policji się zmieni. Do prowadzenia tego resortu potrzeba ikry i szczególnej wrażliwości. Z całym szacunkiem ale z tego co pamiętam, to p. Mariusz Błaszczak był dobry ale w noszeniu teczki za…, i lojalności wobec swojego szefa (co nie mam jemu za złe); poza tym – amorze i przede wszystkim – dobrego “podsłuchiwania” kolegów ze swojej partii.

P.S.: Dziękuję wam „Strajku” i „WM” za tę publikację. Ona była tak ważna jak życie drugiego człowieka. I namawiam do dalszego śledzenia losów tych policjantów; jak i nie tylko tych. Życie i zdrowie wielu z nas wisi na włosku tylko z tego powodu, że nawzajem siebie nie informujemy. Jesteśmy zatomizowani; celowo zatomizowani.