Skandynawskie wrota Europy

Opublikowano: 02.11.2023 | Kategorie: Publicystyka, Społeczeństwo, Turystyka i podróże

Liczba wyświetleń: 3191

„Tyle jest rzeczy, których się nie rozumie – szepnęła do siebie Mama Muminka. – Ale właściwie dlaczego zawsze miałoby się dziać tak, jakeśmy do tego przywykli?” – Tove Jansson, „Lato Muminków”.

Helsinki, Espoo i Vantaa tworzą jedyną w swoim rodzaju metropolię zapewniającą przybyszowi iluzję podróży w odległą przeszłość, a konkretniej do Sankt Petersburga bis z czasów carskich i szwedzkiego portu handlowego z czasów Gustawa Wazy. Plus do zakładów przetwórstwa drewna, fabryki masy papierniczej oraz galanterii gumowej, które w 1865 dały początek przyszłej Nokii (od nazwy miasta, do którego zostały przeniesione). Choć dystans między Helsinkami a Tallinem (z którego przypłynęłam promem) wynosi niespełna dwie godziny, powitanie stolicy Finlandii wcale nie wyglądało jak tolkienowskie „Powiedz przyjacielu i wejdź”. Raczej: „radź sobie sama, bo nikt ci nie pomoże”.

Za pierwszego Szweda Helsinki nazywały się Helsingfors. Helsing to dawna nazwa Vantaa – drugi człon obecnej nazwy lotniska. Helsing (hälsing) to „mieszkaniec tego miasta”, choć wyobraźnia poetki „hiperbolizuje” w podróży. Przed oczy mam postać Van Helsinga – pogromcy wampirów, ale w kraju ludzi do bólu praktycznych i tonizujących publicznie wszelkie emocje, zdążyłam się szybko „odpoetyzować”. Nikt tu prawie nie czyta poezji – bieżącą lekturę stanowią dwujęzyczne nazwy szwedzko-fińskie, a lekturę paseistyczną – słynna deklaracja Johana Wilhelma Snellmana, z której pochodzi znamienne zdanie: „Szwedami nie jesteśmy, Rosjanami być nie możemy, bądźmy więc Finami”.

Snellman to profesor filozofii i psychologii, ale i konserwatywny finansista, za wstawiennictwem, którego wprowadzono w 1885 roku srebrną markę. Dla porównania w tym samym roku: miał początek tzw. pruskich rugów – masowych wysiedleń Polaków oraz Żydów z paszportem austriackim, oraz rosyjskim z Prus, a w Phoenix powstał Uniwersytet Stanowy w Phoenix (czytanie XIX-wiecznych, oryginalnych kalendarzy pozwala mi głębiej „wejść” w sens poszczególnych wydarzeń tamtego stulecia). Polacy lubią porównywać i (się) porównywać.

Szwedami nie jesteśmy

Od tamtego czasu wiele się w niewielkiej Finlandii zmieniło – dziś dzieli się ona na siedemdziesiąt podregionów i dziewiętnaście regionów, z których najmniejszy to Wyspy Alandzkie – archipelag położony w południowo-zachodniej części kraju. Stąd z Helsinek położona na północy „śnieżna ziemia” – ojczyzna Lapończyków zwanych także Samami zdaje się być ziemią legendarną. Połowa zamieszkujących tam rdzennych fińskich Lapończyków zgadza się z anglojęzyczną reklamą, pokazującą, iż mieszkają w najszczęśliwszym miejscu na ziemi. Mieszkańcy Helsinek dodają, iż stolica Najszczęśliwszego Kraju jest jedną z najdroższych, jeśli chodzi o wydatki codzienne, ale i tak ceny są wyższe w bardziej obleganych przez turystów ze Skandynawii i USA miastach, takich jak Turku i Tampere, a wyprawa do Rovaniemi – na spotkanie z Mikołajem nawet po sezonie wymaga rozbicia średniej wielkości skarbonki.

Dwujęzyczne – szwedzko-fińskie nazwy w Helsinksach ułatwiają orientację w mieście – komu? Na pewno nie Polakom, którzy przynajmniej dwie dekady temu ruszyli na Szwecję i Norwegię (budowlanka, handel), no i zostali. Nie spotkałam jednak ani razu jednego Polaka w miejscach związanych z kulturą, sztuką i muzyką, choć uważnie przysłuchiwałam się językom innym niż fiński, szybciej wpadający w ucho niż estoński.

Południowe i zachodnie wybrzeża kraju są zamieszkiwane przez większość szwedzkojęzycznych Finów. Konstytucja daje bowiem prawo każdemu obywatelowi do posługiwania się językiem szwedzkim bądź fińskim w sądach i urzędach oraz daje prawo do otrzymania prawnych i oficjalnych dokumentów w wybranym języku.

Rosjanami być nie możemy

To Helsinki jednak są idealnym miejscem niezbyt forsujących wypraw dla mało wysportowanych i zmęczonych ciężarem wieku turystów (niezależnie od cyfry, którą z trudem dźwigają na barkach). Najważniejsze obiekty znajdują się w niewielkiej odległości od siebie, toteż rześkim truchtem przemierzam kilka razy w ciągu jednego w ciągu dnia niewielką odległość od Placu Senackiego do Uniwersytetu Helsińskiego czy neoklasycystycznej katedry luterańskiej.

Poruszając się w miejscach „dla ducha”, wiedziona nieustannym zadziwieniem przechodzę zazwyczaj przez starą halę zatargową, gdzie u zaprzyjaźnionego sprzedawcy kupuję miejscowe przysmaki – wędzonego łososia i pieczeń z renifera, który nawet połączeniu z rumuńską mamałygą i francuską sałatką à la vinaigrette nie ulega smakowi multi-kullti. I tak najlepszą terapią w centrum Helsinek (czytaj: formą zapomnienia o nieobecnych tu w powszechnej świadomości bolączkach starej Europy) jest szaleńcza jazda na karuzelach wesołego miasteczka Linnanmäkiz albo przynajmniej trzy godziny dziennie spędzone w Ateneumin Taidemuseo na szczegółowej analizie dzieł van Gogha, Chagalla oraz Cezanne’a. W pobliżu można dostrzec też prawosławny sobór Zaśnięcia Matki Bożej (Uspieński), który wyróżnia się czerwoną fasadą, złotymi kopułami oraz zabytkowym ikonostasem, przypominając zarazem, że „skandynawskie wrota do Europy” – bo i tak można Helsinki nazwać metaforycznie – są też czujnym przypomnieniem o wpływach Rosji na zachód od Petesrburga.

Helsinki to jednak miasto najdziwniejszych paradoksów. W sklepach z pamiątkami otaczają nas różnej wielkości Muminki, a parku – osoby otulone pasiastymi flagami, na ulicy młodzież z oświetlonymi rogami renifera w jesienny, słoneczny jeszcze dzień albo z belzebubicznymi – w samo południe. Obserwuję je przez szybę tramwaju albo porównuję, czytając „Muminki”.

Córka Bałtyku

Itämeren Tytär. Tak Finowie nazywają Helsinki. Córka Bałtyku: czyt. mieszkanka stolicy ubiera się w skandynawskich domach mody i dlatego moja czarno-biała sukienka w runy nordyckie nie budzi tu żadnego zdziwienia. Zresztą Finowie emocji nie okazują, zachowując niezmiennie rodzaj neutralnej życzliwości. Sukienki, które tutaj noszę zdobione są runami w systemie zwanym FUTHARK. Jego nazwa pochodzi od pierwszych sześciu run (F, U, TH, A, R, K) i czeka już na wieszaku na przygodę norweską, szwedzką oraz islandzką. Nie ukrywam, że fascynuje mnie literatura i film z gatunku „Helsinki noir” na czele z opowieścią o pani komisarz Sofii Karppi (ten film jest znany miłośnikom gatunku jako „Deadwind”) – gdzie intelekt i kobiecość tworzą mieszankę wybuchową. I to mój wzorzec!

W Helsinkach urodziła się najbardziej znana na świecie pisarka, tworząca w języku szwedzkim. Jej książki o Muminkach zostały przetłumaczone na trzydzieści kilka języków i wydane w milionach egzemplarzy. Pierwsza z nich, „Małe trolle i duża powódź”, napisana częściowo podczas wojny radziecko-fińskiej 1939–1940, zaś wydana w Polsce dopiero w 1995 roku. Losy pisarki – do dziś stanowiące kanwę wielu teorii – to materiał na odrębną opowieść.

Bądźmy więc Finami

Tyle dziś o Helsinkach – impresja słowna zaś konkuruje z rzeczywistym obrazem „Helsinek – wrót do Europy”. Dziś bowiem parada rozdziera miasto na pół. Tylko kilka osób ma na sobie bluzy z napisem „jestem normalny”. Ogromna większość – i mieszkańców, i uczestników, niesie flagi. Choć zaprojektowane w 1978 przez Gilberta Bakera, Lynn Segerblom, Jamesa McNamara miały początkowo osiem kolorów, dziś tylko sześć. Helsinki trzymając kurczowo drzewce, wchodzą do Europy.

Autorstwo: Marta Moldovan-Cywinska
Źródło: NCzas.info


TAGI: ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

1 wypowiedź

  1. shkshk 04.11.2023 09:00

    Helsinki jak i inne miasta się zmieniły przez ostatnie kilka lat, coraz więcej przybyszy z afryki wprowadza swoje zwyczaje i zachowania.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.