Są pierwsze kary za złamanie zakazu handlu

Opublikowano: 13.03.2018 | Kategorie: Gospodarka, Prawo, Wiadomości z kraju | RSS komentarzy

Przeczytano 96 razy!

Państwowa Inspekcja Pracy ukarała trzy sklepy z Gorzowa Wielkopolskiego. We wszystkich kontrolerzy zastali siedzących za kasą pracowników zatrudnionych na umowę zlecenie. To z pewnością kropla w morzu. PIP zamierza ujawnić pełne dane o nałożonych karach w całym kraju w najbliższy czwartek.

„Pierwsze zgłoszenie na infolinię dostaliśmy przed godz. 11 i dotyczyło one sklepu w centrum Gorzowa, który prowadzi sprzedaż alkoholu” – powiedział lokalnym mediom Piotr Gontarczyk, pracownik Państwowej Inspekcji Pracy. „Po udaniu się na miejsce i sprawdzeniu sklepu, okazało się, że klientów obsługuje pracownica zatrudniona na umowę zlecenie. Natomiast po południu dostaliśmy kolejne zgłoszenie również o sklepie prowadzącym sprzedaż alkoholu w centrum miasta, który także może nie przestrzegać przepisów ustawy. Również w tym przypadku za kasą stał pracownik sklepu. Co do trzeciego zgłoszenia, był to sklep ze słodyczami, gdzie sprzedaż prowadził pracownik, a nie właściciel. We wszystkich trzech przypadkach wobec właścicieli sklepów zostanie wszczęte postępowanie karne i zostaną oni ukarani mandatem w wysokości 1000 złotych.”

11 marca skontrolowano w Gorzowie w sumie 15 sklepów. 3 z nich złamały prawo. Część zgłoszeń odbyła się poprzez specjalnie w tym celu uruchomioną infolinię Państwowej Inspekcji Pracy. Ale kontrole odbywają się również z urzędu.

„Około 300 dyżurnych Państwowej Inspekcji Pracy w całym kraju zbiera informacje na temat przypadków łamania zakazu handlu w niedzielę 11 marca. W najbliższych dniach te informacje trafią z powiatowych ośrodków PIP do centrali. Pełne dane poznamy w czwartek” – powiedziała Danuta Rutkowska, rzecznik Państwowej Inspekcji Pracy.

Natomiast Wiesław Łyszczek, główny inspektor PIP zapowiedział: „Jeżeli zgłoszeń będzie dużo, wówczas w kolejnych dniach będą one weryfikowane. Inspekcja ma bowiem możliwości, by na podstawie dokumentacji pracowników, zeznań świadków, rejestrów kasowych sprawdzić, w jakich dniach sklep prowadził działalność i czy nie naruszano w nim przepisów ustawy o ograniczeniu handlu.”

Za jednorazowe złamanie zapisów ustawy grozi kara grzywny od 1000 do 100 tys. zł, zaś za uporczywe łamanie – nawet kara ograniczenia wolności.

Mimo ewidentnych przypadków zlekceważenia nowego prawa, Piotr Duda jest zadowolony z działania ustawy: „To zwycięstwo dla prawie miliona pracowników, którzy wreszcie mogli spędzić niedziele w domu z rodzinami, na spacerach. O to walczyliśmy przez wiele, wiele lat i dotrzymujemy słowa – po święcie Trzech Króli to następny nasz etap, który jest bardzo ważny, bo pracownikom to się należy. To nie jest ustawa przeciwko konsumentom, to jest ustawa w obronie pracowników handlu. I to nam się udało” – powiedział szef „S” w TVP Info.

Z kolei dziennikarz tygodnika „Nie” Michał Marszał odkrył, że w pierwszą niedzielę z ograniczeniem handlu przykościelna księgarnia ojca Rydzyka była otwarta. Jako sklep z dewocjonaliami zlokalizowany przy świątyni nie jest ona wprawdzie oficjalnie objęta zakazem, ale w tym kontekście ciekawie brzmią wcześniejsze wypowiedzi redemptorysty-biznesmena, pełne potępienia na temat handlu w dzień święty.

Na „Facebooku” redaktor Michał Marszał opublikował filmik, na którym widać, że księgarnia koło kościoła Maryi Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II jest czynna, a za ladą stoją pracownicy. Mają do tego prawo – sprzedaż produktów regionalnych i dewocjonaliów przy kościele nie jest w niedzielę zabroniona. To kolejny dowód na to, że episkopat, który tak bardzo domagał się zakazu handlu w dzień święty, mierzy siebie inną miarą, gdyż grzechem najwyraźniej nie jest wycieczka do religijnej księgarni, a jest nim wyjście do Lidla czy Biedronki.

Warto przypomnieć również wcześniejsze słowa ojca Rydzyka skierowane do przedsiębiorców: „Nie zgadzajmy się na to. Nie dorobisz się, jak będziesz w niedzielę pracować. To psu na budę, diabeł się cieszy. Kup sobie chleb w sobotę, i co potrzeba, albo w piątek. Do kościoła! Nie kombinować. Ja jestem rozczarowany. Miejcie odwagę iść dalej, nie kombinujcie. Pan Bóg nie błogosławi kombinujących”. Słowa te cytował „Super Express” w lipcu 2017 w tekście na temat postępów w pracach nad ustawą.

Księgarnia należy do fundacji „Nasza Przyszłość”, w zarządzie której zasiada ojciec Rydzyk. Dziennikarze tygodnika „Nie” zauważają, że ustawa „mówi o placówkach handlowych, w których przeważająca działalność polega na handlu pamiątkami lub dewocjonaliami”, tymczasem w przypadku tej konkretnej księgarni jest to de facto dodatek do handlu książkami o tematyce religijnej, ale również politycznej. Jednak naiwnością byłoby sądzić, że państwo w jakiś sposób ukarze duchownego.

Tymczasem okazuje się, że inspektorzy PIP są grupą zawodową, która negatywnie odczuła wprowadzenie zakazu handlu. To właśnie oni mają kontrolować czy zapisy ustawy są przestrzegane. W efekcie niedziele stała się dla nich normalnym dniem pracy. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że obowiązujące przepisy dają im prawo do wolnego w niemal każdy siódmy dzień tygodnia.

Państwowa Inspekcja Pracy łamie prawo pracy – alarmują zatrudnieni w instytucji kontrolerzy. Dwa dni po pierwszej niedzieli, podczas której obowiązywał zakaz handlu, do Generalnego Inspektora Pracy wpłynęło pismo od pracowników PIP, którzy skarżą się na nieuprawnione kierowanie ich do pracy. Zatrudnieni powołują się na argumenty związkowców z Solidarności, którzy rozpływając się nad korzyściami płynącymi z ustawy, mówili sporo o „oddaniu rodziców dzieciom”. To dobrodziejstwo nie dotyczy jednak pracowników PIP.

Według ustawy regulującej zasady funkcjonowania Państwowej Inspekcji Pracy, inspektorzy mogą pracować w niedziele, święta oraz w porze nocnej jedynie w „wyjątkowych przypadkach”. Jeśli wyjątkowość ta nie zaistnieje, wysłanie ich do pracy będzie łamaniem prawa. Związkowcy zrzeszający pracowników PIP argumentują, że zaplanowane w kalendarzu niedziele wolne od handlu, nie dają podstaw do kierowania personelu do wykonywania czynności. Nakaz pracy w niedziele jest według nich „pozbawiony podstawy prawnej i stanowi naruszenie przepisów o czasie pracy”.

W tym roku czekają nas jeszcze 22 niedziele, w które większość sklepów ma pozostać zamknięta. Wiadomo już, że ustawa ma poważne luki, a jej zapisom brakuje precyzji. Sklepy na dworcach działają normalnie, supermarkety wysyłają zakupy kurierami, a inspektorzy czują się obciążeni pracą, która nie ma postawy prawnej. A to dopiero początek.

Autorstwo: WK, PN
Źródło: Strajk.eu [1] [2] [3]
Kompilacja 3 wiadomości: WolneMedia.net

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

9 komentarzy

  1. rumcajs 13.03.2018 12:01

    Inspektorzy PIP maja nienormowany czas pracy. Nie podlegaja tez tej ustawie.bo ustawa dotyczy HANDLU.
    Zatem ten artykuł to takie lanie wody, i tyle.
    Jesli co niektórym inspektorom, nie podoba sie, że zwierzchnicy wymagaja od nich wypełniania obowiązków pracowniczych, moga się zwolnić, i prowadzic szkolenia itd. Nikt nikogo nie zmusza. Musza pojąc, że sa za NASZE pieniadze zobligowani, do sprawdzania przestrzegania przepisów, w kazdy dzień, a ustawa ta ich nie dotyczy.
    Musza tez pamietac, że za bunt, moga stracic ta pracę, a inni juz czekaja na ich miejsce…

  2. beth 13.03.2018 16:04
  3. PanOdkrywca 13.03.2018 17:00

    rumcajs 13.03.2018 12:01

    „Inspektorzy PIP maja nienormowany czas pracy. Nie podlegaja tez tej ustawie.bo ustawa dotyczy HANDLU.”

    Ale przecież Duda* proponuje, aby podobnymi przepisami objąć dużo większy zakres działalności. Tak, aby możliwie jak najmniejsza liczba obywateli RP pracowała w niedziele.
    Czy to znaczy, że zatrudnimy N tysięcy urzędników, którzy dla odmiany przede wszystkim w niedziele będą pracowali, pilnując przestrzegania przepisów?
    Czy też liczba pracowników PIP się nie zmieni, a ich kontrole będą się przede wszystkim na donosach i informacjach od rodaków opierać? I, że będą pod telefonem, aby od niedzielnego obiadu się oderwać i jechać na kontrolę?

    * ten drugi, zdecydowanie bardziej upasiony

  4. rumcajs 13.03.2018 17:41

    „”PanOdkrywca””
    W swoim wpisie odnoszę się do istniejacych przepisów, a nie jakiejś tam przyszłości. Takie jak ten artykuły, o „buncie” itd, sa klasyka sponsorowanych paszkwili, majacych zastraszyc społeczeństwo, i wprowadzić w bład. W dobie internetu, nie trzeba mnozyc urzedników, jak tu straszysz, bo wystarczy kontrola kas fiskalnych, które wczesniej czy później beda musiały byc podłączone do centralnego serwera.
    odpowiednio wysoka kara za handel nie objety kaśą, oraz kontrola czy została właczona, i kontroler nie musi „odrywać” sie od obiadu, a wzywa do siebie na okreslony termin „delikwenta”, a zaraz potem, Urząd Skarbowy, a łamiacy przepisy płacze i płaci..
    A nawet nie musi wzywac winnego, a wysłac mu poczta odpowiedni dokumnet z kwota do zapłaty i numer konta…

  5. Perun 13.03.2018 18:42

    Służby ratunkowe,policja,transport, służby zachowania ciągłości ruchu(w przemyśle),energetyka i dziesiątki innych muszą pracować świątek, piątek i niedzielę i nikogo to nie razi. Dlaczego więc restrykcyjny zakaz dla handlu? jeżeli chodziłoby o dobro pracowników to, wystarczyłby przepis o powiedzmy pięcio czy sześciokrotnej stawce godzinowej za pracę w niedzielę i dobrowolność takiej pracy. Każdy właściciel mocno by policzył zanim otworzyłby sklep. Odpowiedź jest tu:

    „Warto przypomnieć również wcześniejsze słowa ojca Rydzyka skierowane do przedsiębiorców: „Nie zgadzajmy się na to. Nie dorobisz się, jak będziesz w niedzielę pracować. To psu na budę, diabeł się cieszy. Kup sobie chleb w sobotę, i co potrzeba, albo w piątek. Do kościoła! Nie kombinować.”

    Nikomu nie chodzi o pracowników handlu, tylko o tłumy które niosą kasę do sklepów a nie na tacę.

  6. rumcajs 13.03.2018 19:25

    Też jestem zdania, że takie przepisy, tylko podnosza poziom kombinatorstwa…Jednak nie przejmowałbym sie wypowiedziami rydzyka, on śni o potedze, bo jego wpływ na polaków jest duuuuzo mniejszy, niz mu sie wydaje. Jednak, jak pisałem poprzednio, kontrole, czy ktos łamie przepisy, czy nie, przy tej ustawie, łatwo jest wykonac tanimi środkami, korzystając z internetu. Wymuszenie wyzszych stawek za prace w niedziele, spowodowałoby jeszcze wiekszy terror na pracowniakach, przez niktórych szefów, a i jak obawia sie kolega PanOdkrywca, zwiększenie kontrolerów wszelakiej masci. Nikt nie powiedział, że te przepisy będa wieczne, jak pracodawcy zrozumieja, że nalezy prawo szanowac, tak samo jak ludzi co pracuja na ich bogactwo, bedzie mozna w przyszłości zmienic prawo..

  7. Balcer 13.03.2018 20:16

    @Perun Przecież wyznawcy dóbr materialnych nie rzucają na tacę, bo nie chcą pozbyć się kasy, która jest ich źródłem do krótkotrwałego szczęścia, tuż po zakupie czegoś, co znudzi się po krótkim czasie.
    Jedynym pozytywem ustawy jest to, że u lemingów rozbudzone zostaną nieużywane od lat obszary mózgu odpowidzialne za planowanie, bo teraz trzeba zaplanować zakupy na 2 dni, a to straszny wysiłek.

  8. PanOdkrywca 13.03.2018 20:31

    rumcajs 13.03.2018 19:25

    To taki szybki myk…

    Duda wprowadza, że wszyscy poza niezbędnymi do życia i funkcjonowania kraju mają niedziele wolne.

    No dobra- ale co w takim razie pozostali mają w niedzielę robić? Idą do… muzeum, teatru, itp. No, ale pracowników tegoż trzeba za niedzielną zmianę dużo lepiej wynagradzać. A, żeby znaleźć na to pieniądze, trzeba podnieść ceny biletów i/lub zwiększyć subwencję samorządową/państwową. No, ale w takim miejscu pieniądze nie biorą się z niczego. Można zaoszczędzić i/lub podnieść podatki. Jak myślisz, które zmiana u koryta wybierze?

  9. Perun 13.03.2018 20:42

    rumcajs 13.03.2018 19:25

    „Wymuszenie wyzszych stawek za prace w niedziele, spowodowałoby jeszcze wiekszy terror na pracowniakach, przez niktórych szefów”

    Niekoniecznie, przepis jak przepis więc i tak należałoby pilnować jego respektowania a może byłoby łatwiej bo sami pracownicy byliby zainteresowani? Chociaż i w tym przypadku zastanawiam się czy to nie pracownicy byli autorami donosów?

    Balcer 13.03.2018 20:16

    Ubawiłeś mnie!:-) to faktycznie bezsprzeczny pozytyw tej ustawy :-)

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.

pl Polish
X