Liczba wyświetleń: 881
„Codzienna” dotarła do projektu uchwały autorstwa ludowców, która nadaje komisji sejmowej ds. służb specjalnych uprawnienia śledcze. Miałoby to pomóc w wyjaśnieniu afery Amber Gold. Problem w tym, że uchwała może sprawić, że zniknie instytucja komisji śledczej.
Stronnictwo zapowiada, że nie „zamierza odpuścić” w sprawie afery Amber Gold i ewentualnych powiązań politycznych Platformy z Marcinem P.
Ważna osoba z otoczenia Waldemara Pawlaka podkreśla, że wciąż aktualne jest zdanie wypowiedziane przez prezesa ludowców dotyczące czasu, kilku tygodni, jakie PSL daje rządowi, aby wyjaśnił sprawę. – Gdyby się faktycznie okazało, że państwowe instytucje zawiodły w tej sprawie albo zamiatają sprawę pod dywan, PSL zamierza wrócić do tematu komisji. Decyzję w tej sprawie podjęłaby komisja ds. służb specjalnych – dodaje nasz rozmówca.
W PSL-owskim projekcie zmian regulaminu Sejmu do obecnych zadań komisji ds. służb specjalnych PSL dodało uprawnienie do zapraszania przedstawicieli instytucji państwowych oraz prokuratury w celu złożenia wyjaśnień. Ludowcy chcą, aby speckomisja mogła też prowadzić postępowania wyjaśniające „wobec wszystkich instytucji państwa i prokuratury w przypadku wniesienia zastrzeżeń”. Zdaniem PSL-u nie będzie do tego konieczna zmiana konstytucji.
Jednak według konstytucjonalisty prof. Piotra Winczorka propozycja PSL-u jest niezgodna z ustawą zasadniczą. – Jeśli się daje uprawnienia organowi konstytucyjnemu, jakim jest komisja śledcza, to nie można tych uprawnień przenosić na inny organ. To tak, jakby dodać prokuraturze uprawnienia sądu – mówi.
Zdaniem niektórych posłów z opozycji ludowcom miałoby chodzić o kolejne targi z Platformą. – To element negocjacyjny i typowa gra koalicyjna Pawlaka z Tuskiem. PSL po aferze z taśmami osłabło wobec PO. Premier zapowiedział czystki w agencjach rolnych, czego ludowcy się zwyczajnie boją – mówi nam zastępca przewodniczącego komisji ds. służb specjalnych poseł PiS-u Marek Opioła.
Pojawiają się jednak o wiele poważniejsze obawy. – Przekazanie uprawnień śledczych komisji sejmowej może oznaczać, że nie powstanie już żadna komisja śledcza. Politycy będą tłumaczyć, że jest niepotrzebna, bo analogiczne narzędzia posiada komisja ds. służb specjalnych – ostrzega Opioła.
Komisja ds. służb specjalnych w znakomitej większości przypadków pracuje za zamkniętymi drzwiami, a jednym z największych atutów komisji śledczych była ich jawność i transparentność dla opinii publicznej, m.in. podczas przesłuchiwania świadków.
PSL przekonuje jednak, że nowe uprawnienia speckomisji byłyby potrzebne do przeprowadzenia tzw. postępowania przygotowawczego, które mogłoby skutkować ewentualnym wnioskiem do Sejmu o kolejne głosowanie nad komisją śledczą ws. Amber Gold.
– Nie wiedziałem, że taki projekt powstał. Niemniej inicjatywę uważam za ciekawą i wartą przeanalizowania – mówi poseł Platformy, członek komisji ds. służb specjalnych Krzysztof Brejza. Dodaje, że specyfika prac tej komisji, której posiedzenia w znakomitej większości są tajne, wykluczy partyjne boje podczas obrad ws. Amber Gold.
Autor: Katarzyna Pawlak
Źródło: Gazeta Polska Codziennie i Niezależna.pl
Czemu mnie to nie dziwi? Partia, która od dwudziestu lat utrzymuje się przy korycie i po każdydh wyborach jest członkiem koalicji (taka sejmowa, ekhem… kurtyzana) jest za utajnieniem śledztwa. Śmiechu warte.