Proces szefowej, która wywiozła chorego pracownika do lasu

Opublikowano: 13.01.2020 | Kategorie: Prawo, Wiadomości z kraju

Liczba wyświetleń: 923

Pod koniec tygodnia odbyła się pierwsza rozprawa dotycząca tajemniczej śmierci Ukraińca pod Nowym Tomyślem. Zwłoki mężczyzny znaleziono w czerwcu 2019 roku, aż 120 kilometrów od zakładu stolarskiego, gdzie pracował. To szefowa zakazała wzywać pomocy, gdy zasłabł. Później wywiozła jego ciało.

Grażyna F. jest oskarżona o nieumyślne spowodowanie śmierci, jak również „nieudzielenia pomocy osobie znajdującej się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia”.

W hali produkcyjnej było bardzo gorąco, w powietrzu zaś miał unosić się zapach oleju, farb i drewniany pył. 36-letni Vasyl Czornej zasłabł dwa razy podczas wykonywania pracy w zakładzie stolarskim produkującym trumny pod Nowym Tomyślem. Najpierw dzięki szybkiej reakcji kolegów z pracy odzyskał przytomność i jego stan poprawił się na chwilę. Jednak mężczyzna zasłabł po raz drugi i tym razem, pomimo reanimacji, nie dawał już oznak życia.

Szefowej, Grażyny F., to nie przekonało. Według zeznań pozostałych pracowników oświadczyła, że „nigdzie nie zadzwoni, jak również zakazała im wzywania pomocy”.

Później, gdy okazało się, że Vasyl nie żyje, kobieta kazała wszystkim pracownikom wrócić do domu, zostać miał tylko Sergiej H. Szefowa chciała, aby pomógł jej włożyć ciało kolegi do bagażnika samochodu. Ostatecznie zwłoki Vasyla zostały znalezione przez leśniczego 120 km dalej, w lesie pod Wągrowcem, w innym powiecie. Mężczyzna miał nawet na sobie cały czas robocze rękawice…

Niestety nie udało się ustalić dokładnego momentu śmierci mężczyzny. Sekcja zwłok wykazała, że Vasyl zmarł wskutek niewydolności oddechowo-krążeniowej, ale nie wiadomo, czy śmierć nastąpiła w zakładzie, w samochodzie czy już w lesie.

Prowadzący przewód sędzia Marcin Grabowski rozpatrywał wniosek o wyłączenie jawności całej sprawy, jednak ostatecznie rozprawa była jawna. Grażyna F. nie przyznała się do winy. Jak donoszą media, usiłowała obarczyć winą pozostałych pracowników (trzymała się wersji, że ona chciała wezwać pogotowie, jednak zatrudnieni na czarno Ukraińcy stwierdzili, że nie chcą żadnych kłopotów). Zeznała również, że to Siergiej H. zasugerował ukrycie zwłok w lesie.

„Poprosiłam więc, by przynieśli temu panu wodę i poduszkę pod głowę (…). Poszłam dalej do szatni zobaczyć, co się dzieje z pracownikami (…). Kiedy wróciłam zobaczyłam, że Sergiej przeprowadza reanimację (…) i krzyczy, że on umiera (…). W pewnym momencie poinformował mnie, że ten pan zmarł, i że nic nie można zrobić. Sprawdzał mu dwukrotnie puls. Potem Sergiej stwierdził, że nic na to nie poradzimy, że on jest osobą, z którą ten pan przyjechał, i będzie miał w związku z tym teraz problemy, że będzie deportowany na Ukrainę” – miała zeznać w sądzie Grażyna F.

„Sergiej H. powiedział, że on się wszystkim zajmie, że mam mu tylko udostępnić auto. Chciał podrzucić ciało do innego zakładu. Postanowiłam więc, że wezmę to na siebie i sama się tym zajmę. Nie wiedząc, co zrobić, wywiozłam to ciało do lasu. Jechałam sama” – mówiła.

Jej „pomocnik mimo woli” także usłyszał zarzuty.

Wstrząsających historii Ukraińców pracujących w Polsce jest więcej. Dima Shutak w 2016 roku w Wielkopolsce stracił rękę, zmiażdżoną przez prasę do robienia pudełek na owoce. Jego szef nie powiadomił o wypadku inspekcji pracy. Został skazany.

Dłoń straciła również 29-letnia Alona Romanenko, która w 2017 roku pracowała w pralni w okolicach Poznania. Jędrzej C., jeden z dostawców warzyw pracujących m.in. dla Lidla, swoją ukraińską pracownicę Oksanę wywiózł na przystanek autobusowy, gdy dostała udaru mózgu. Sąd był jednak dla niego łaskawy, ponieważ nie pozostawił Oksany bez pomocy. Wezwał karetkę z odległości, podając się za przypadkowego przechodnia. Dzisiaj Oksana zmarła w szpitalu.

Autorstwo: Antonina Świst
Źródło: pl.SputnikNews.com

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 1, średnia ocena: 5,00 (max 5)
Loading...

TAGI: , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

1
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
kufel10
Użytkownik
kufel10

Spoglądamy z pogardą na tych .. bestialsko sie zachowujacych dorobkiewiczów w naszej okolicy i zamiast informowac PIP, US, ZUS, policję, przymykamy na to oko. Kto z nas nie pracował u takiego złodzieja? Złodzieja zatrudniającego na czarno, gdzie umowa jest w szufladzie i czeka na podpisanie, gdzie pracujesz po kilkanaście godzin na dobę, bez poszanowania bhp, a prostak cię goni. I ja to przeżyłem, miałem wówczas 1,20zł na godzinę a piwo kosztowało “na dyskotece” 2-3zł. To bylo dawno, ale tak być nie musiało. Dziś znam takich, niedużo się zmienilo. Pisałem wam, jak kadzie/wanny z warzywami stoją na szambie w duużym zakładzie, jak chłop w gumiakach z dworu wchodzi w te warzywa. Cały zakład to jedna wielka porażka, bez pozwoleń. To ma etykiety i trafia do tych waszych lidlów i wy to jecie. Ostatnio pobudował za 4-5 mln kolejny budynek a dziewczynom płaci po 12zł/h. No i co z takimi robić? A takich całe mnóstwo, to bohaterowie tych artykułów. Jednego kiedyś wózek widłowy przebił, nieraz nawaleni wózkami jeździli bez uprawnień, a to kilkaset kg na nogę spadło..