Polskie dzieci tyją najszybciej w Europie!

Opublikowano: 02.11.2018 | Kategorie: Wiadomości z kraju, Zdrowie

Liczba wyświetleń wpisu: 331

Do niedawna problem otyłości wśród dzieci nie był problemem, z którym borykali się Polacy. Teraz jednak lekarze alarmują, że polskie dzieci przybierają na wadze najszybciej w Europie…

To już prawdziwa epidemia. Po latach wystawania w kolejkach za najbardziej podstawowymi produktami spożywczymi, polskie rodziny zachłysnęły się wolnym rynkiem i szerokim asortymentem artykułów, które są de facto bardzo niezdrowe. Lekarze przytaczają historie dzieci, które kilka razy ciągu dnia jedzą słodkie batoniki, czekoladki i ciasteczka, które piją nawet do 2 litrów słodkich napojów dziennie albo które objadają się na noc. Lekarze nie owijają już w bawełnę i mówią nie tylko o cywilizacyjnej klęsce, ale też o… straconym pokoleniu.

Choć wydaje się to niemożliwe, to polskie dzieci znajdują się obecnie na czele najszybciej tyjących dzieci w Europie. Obecnie już co piąte dziecko uczęszczające do szkoły ma problem z nadwagą. A otyłe dziecko, jak ostrzegają lekarze, może żyć nawet o 17 lat krócej od swojego rówieśnika. “Skończył się czas dyskusji. Trzeba przejść do totalnej ofensywy” – powiedział na łamach TVN24 prof. dr hab. Mirosław Jarosz, dyrektor Instytutu Żywności i Żywienia.

Problemem wśród polskich dzieci jest też zmniejszająca się z roku na roku aktywność fizyczna. Badania dotyczące sprawności fizycznej nastolatków każdej dekady wypadają coraz gorzej. Jak czytamy na stronie TVN24, pod koniec lat 1970. 8-letni chłopiec przebiegał dystans 600 metrów w średnio 2 minuty 59 sekund, natomiast w 2009 r. potrzebował na to już 3 minuty 34 sekundy. Dziewczynkom w tym samym wieku przebiegnięcie tego dystansu zajmowało 40 lat temu średnio 3 minuty 9 sekund, a w 2009 r. – 3 minuty 48 sekund.

Problemem, jak mówią lekarze, jest niedostateczne zrozumienie przez rodziców problemu otyłości wśród dzieci. Rodzice często nie dostrzegają zagrożenia i zupełnie inaczej reagują na fakt, że ich dziecko jest chorobliwie otyłe, niż gdyby usłyszeli, że ma raka. Niektórzy rodzice oczekują też, że lekarze powiedzą im, że to kwestia genetyczna i że nic z tym nie da się zrobić.

Źródło: PolishExpress.co.uk

Print Friendly, PDF & Email

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

Zobacz również

Ciąg dalszy Maćka z Torunia

Wpływ rozwodu na dziecko wg reklamy sieci IKEA

Wypędzanie demona z 6-latka skończyło się tragedią



5
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
cacor

Czytam artykuł i śmieję się (choć to bardziej śmiech przez płacz) ….
Jak zwykle pretensje do rodziców, ale przytoczę dwa fakty:
1. Lekcji religii w szkole jest więcej niż zajęć z W-Fu na sali gimnastycznej!
2. Żarcie (tak – żarcie, bo jedzeniem tego nie można nazwać) w sklepach nafaszerowane chemią lub innym GMO-gównem…
Nawet, jeżeli rodzice chcieliby coś zrobić, to :
Ad.1. Muszą puszczać dzieci na dodatkowe zajęcia pozalekcyjne (które kosztują, niemało…).
Ad.2.
Zaczną hodować własne kury, świnie, krowy, warzywka i owoce, do tego jeszcze ze dwa hektary żyta, pszenicy orkiszowej – wtedy może zaczną odżywiać się zdrowo.
Powodzenia.

Przedmówca dobrze gada (w sumie to pisze). Każdy musiał by sam hodować i uprawiać żeby mieć pewność zdrowej żywności , oczywiście pod warunkiem że ziarna nie modyfikowane genetycznie. Ehhh jak żyć? Jak żyć panie prezesie?

głupi najchętniej płodzą potomstwo

@agama po czym wnosisz?

Cacor jedzenie śmieciowe to jedna sprawa, ale to rodzice uczą dzieci dobrych nawyków żywieniowych. Jeśli babcia przy kazdej wizycie wnuczka wpycha w niego tony slodyczy “”z miłości” to chyba nie powiesz, że to wina szkoły, braku zajęć z w-f. To wina rodziców I dziadków, że pasą dzieciaka jak świnie.

Nie wiem, co ma kwestia żywienia to zajęć, które jak to napisałeś są dodatkowe, więc NIE muszą.

pl Polski
X