Polski racjonalizm ma oblicze faszyzmu czy raczej kompletnego idiotyzmu?

Opublikowano: 27.02.2009 | Kategorie: Paranauka, Prawo

Liczba wyświetleń: 285

Mam przed sobą „Dziennik”, a w nim artykuł pt. „Protest przeciwko zawodowi wróżbita”. Dostałam też link do petycji, którą podpisuje elita intelektualna Polski. Nazywa się to szumnie „List otwarty w obronie rozumu” i jest polemiką z dokumentem pt. “Klasyfikacja zawodów i specjalności”, w której wymienione są takie zawody jak wróżbita, refleksolog, radiesteta, astrolog czy bioenergoterapeuta.

Niestety, z przykrością stwierdzam, że ta akcja nie ma nic wspólnego z rozumem. Jest to natomiast klasyczny popis mentalności inkwizytorskiej i zapędów totalitarnych. Jeśli grozi nam powrót do średniowiecza, to nie za sprawą wróżbiarskich zabobonów, lecz z powodu powrotu prześladowań identycznych jak te, którymi wsławiła się święta inkwizycja. Mamy tu niechlubny popis nietolerancyjnej i zaściankowej mentalności, zdecydowanie niegodnej prawdziwego intelektualisty i uczonego. No i niestety, jeśli potraktować to poważnie – jest to przejaw nikczemnej małostkowości, która nie przystoi osobie o szerokich horyzontach intelektualnych.

Prof. Łukasz Turski z Centrum Fizyki Teoretycznej PAN pyta dramatycznie, niczym postać z greckiej tragedii: „Gdzie jest granica idiotyzmu? (…) Nie można czuć się bezpiecznie w państwie, w którym powstają takie dokumenty”. Wtóruje mu grzmiący z oburzenia psycholog, dr Tomasz Witkowski, potępiający „zabobony” niegodne XXI wieku.

Nie wiem, jaki interes ma fizyk, ale domyślam się, co boli psychologa. Nie dalej jak dwa dni temu Radio TokFm podało wiadomość, że kryzys stopniowo obejmuje wszystkie branże z wyjątkiem wróżbiarskiej, która wręcz rozkwita. Ludzie na gwałtu rety poszukują wiedzy o tym, co ich czeka, masowo udając się do specjalistów od zaglądania w przyszłość. Widocznie gabinety psychologów, a zatem i ich portfele opustoszały, stąd ten żal…

Ministerstwo Pracy, ustami minister Jolanty Fedak wyraża zdziwienie i na tym, przynajmniej na razie, kończy dyskusję.

Sądzę, że wróżbici nie mają się czego bać, a raczej mogą się śmiać, bo czysta ekonomia uratuje ich przed popadnięciem w niełaskę. Wystarczy policzyć, ile wpływa do państwowej kasy dzięki podatkom z tej niecnej działalności, żeby spać spokojnie.

Jeśli natomiast chodzi o poczucie bezpieczeństwa w państwie, idące w ślad za jego prawodawstwem, to ja czułabym się śmiertelnie zagrożona, gdyby wprowadzono zakaz uprawiania dowolnego, nie stanowiącego zagrożenia dla bezpieczeństwa i zdrowia obywateli zawodu i zmuszono służby porządkowe do jego egzekwowania.

Państwo musi stać na straży porządku i bezpieczeństwa obywateli, a jego policje mają pilnować, żeby tego porządku nie naruszano. Jeśli ich moce zostaną skierowane na walkę z wiatrakami może się okazać, że zabraknie ich tam, gdzie są naprawdę potrzebne. Ja oczekuję, że prawo i policja będą chroniły mnie przed naprawdę groźnymi zjawiskami, takimi jak kradzieże, rozboje, podpalenia, gwałty czy morderstwa. Jest to szczególnie ważne teraz, gdy policja nie ma pieniędzy na benzynę i pensje dla pracowników. Nie chcę przeczytać w prasie, że dzielni stróże prawa uganiali się przez cały dzień za jakąś babcią ukrywającą pod płaszczem karty tarota czy za innym bioterapeutą, niecnie nakładającym ręce na ludzi, którzy zgłosili się do niego z własnej, nieprzymuszonej woli, zamiast przyjechać na miejsce morderstwa czy poważnego wypadku komunikacyjnego.

Jako wolna obywatelka wolnego kraju domagam się poszanowania dla moich własnych decyzji i wyborów. Jeśli mam ochotę dać pieniądze pijakowi leżącemu na ulicy, to moja sprawa. Jeśli chcę je wydać na edukację moich dzieci, to mam do tego prawo. A jeśli zapragnę zasięgnąć porady zaćpanej i rozczochranej czarownicy, siedzącej w cuchnącym bagnie, to kogo to może obchodzić? Kto ma prawo ingerować w moje osobiste życie i zabraniać mi robić czegokolwiek, nawet, jeśli miałyby to być głupoty, idiotyzmy i totalne kretynizmy?

Domagam się przyznania mi prawa do robienia głupstw!

Idąc do wróżki, lekarza leczącego homeopatią, radiestety wyznaczającego mi miejsce do postawienia łóżka nikomu nie robię krzywdy, a tym bardziej nie popełniam zbrodni. A to, co robię sobie, to wyłącznie moja własna sprawa i nikt nie ma prawa bronić mnie przede mną samą.

Jak tak dalej pójdzie, będziemy zmuszeni do posiadania kaftana bezpieczeństwa w każdym mieszkaniu, żeby jakaś dobra dusza mogła nas powstrzymać przed szaleństwem wydawania naszych własnych pieniędzy na to, na co chcemy (być może nierozsądnie) je wydać. Któregoś dnia jakiś fanatyczny i pełen frustracji „intelektualista” od siedmiu boleści może dojść do wniosku, że tańce stanowią obrazę dla rozumu, bo nie wykłada się ich w uczelniach wyższych, zażąda więc ich delegalizacji i wydania zakazu urządzania zabaw. Strach pomyśleć, jak długa musiałaby być lista zakupów czy czynności dozwolonych i zakazanych i jakie wojny w sejmie toczyliby posłowie, ustalając, co nam wolno, a czego nie. Może się okazać, że któregoś dnia zakażą używania cukru lub soli, bo niezdrowe. Lub nielegalne stanie się wychodzenie z domu, bo cegła może spaść z dachu, jakiś samochód może nas potrącić lub inna franca zagrozić naszemu zdrowiu.

Od takiego myślenia ku systemowi totalitarnemu wiedzie prosta droga (a wiele wskazuje na to, że dążą do niego potężne i wcale nie śmieszne siły).

Najlepiej będzie, jeśli nas wszystkich totalnie ubezwłasnowolnią jako kompletnych kretynów, mogących sobie potencjalnie zaszkodzić. Jako bezmyślne i nieodpowiedzialne bydło powinniśmy zostać zaczipowani, niczym krowy posiadające kolczyki w uszach i poddani stałej inwigilacji. A jeśli to za mało, to zawsze przecież można przeprogramować czipy tak, żeby sterowały nami, niczym bezwolnymi automatami. Po co mamy sami myśleć? Po co mamy sobie szkodzić własną głupotą? Przecież są mądrzejsi od nas, którzy wiedzą lepiej, jak powinniśmy żyć i na co umierać.

Tak, panowie i panie intelektualiści, rzeczywiście, wasz intelekt jest wielki. Kłaniam się wam z szacunkiem do samej ziemi. Możecie mnie pocałować w zadek, który przy okazji wypinam.

Na sąsiedniej stronie „Dziennika” widzę tekst pt. „Zakaz in vitro wkrótce trafi do sejmu”. Wszędzie tylko zakazy i nakazy, ograniczające wolność osobistą i prawa obywatelskie. Czy państwo nie ma nic lepszego do roboty, tylko dyktować ludziom jak mają żyć i jak się rozmnażać?

Skoro panom naukowcom nie podoba się, że religijni inkwizytorzy wtrącają się w ich badania naukowe nad komórkami macierzystymi, niech sami nie robią innym tego, co im niemiłe. Czym w końcu różni się mentalność światłego naukowca od mentalności religijnego prymitywa?

Autor: Maria Sobolewska
Źródło: Astromaria

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 1, średnia ocena: 5,00 (max 5)
Loading...

TAGI: ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

9
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
W.
Gość
W.

Racjonaliści chcą zakazać tego samego, czego zakazywał Kościół. To inkwizycja w nowym opakowaniu. Wielu radiestetów dowiodło, że są skuteczniejsi w szukaniu wody niż “prawdziwi naukowcy”. Racjonaliści wojują z tym, czego nie rozumią i nie potrafią wyjaśnić. Myślą, że rozumy pozjadali i wiedzą wszytsko o świecie. Zresztą do rozumu się odwołują, którego nie posiadają. Bo prawdziwy rozum otwarty jest na wiedzę ze wszystkich źródeł a nie dąży do ich niszczenia, cenzurowania i ograniczania.

Raptor
Gość

Ehhh, niektórym “naukowcom” już chyba nawet dłubanie w nosie się znudziło. Zamiast zająć się jakimiś poważnymi projektami, to tracą czas na bazgranie takich rzeczy. Ta małostkowość jest gorsza od jakiejkolwiek szarlatanerii. Szukanie dziury w całym, byle tylko nic nie robić.

Falco
Gość
Falco

Co ma wspólnego ludzki rozum ze spadochronem ????
Jedno i drugie prawidłowo działa tylko wtedy gdy jest OTWARTE !!!

Tę krótką anegdotę dedykuję wszystkim profesorom, psychologom i innym racjonalistom, którzy z tak wielkim zapałem podpisali się (podejżewam głównie z chęci zwrócenia na siebie uwagi i pokazania się w tak niestety poczytnym tabloidzie jakim jest Fakt) pod wyżej wspomnianą petycją.

Fafi
Gość
Fafi

Od dawna uważam, że racjonalizm jest tak samo dogmatyczny, fanatyczny i ograniczający jak wiele innych religii. Z punktu widzenia psychologii, to niestety, ale racjonaliści wierzący tak fanatycznie w rozum i narzucający innym swoją wizję opartą o to, co akurat wiedzą o świecie i rozumieją z niego, to ludzie o nie-rozumowym i nie-naukowym sposobie myślenia. Racjonalizm jest ich religią a ich postawa psychologiczna niczym się nie różni od postawy fundamentalistów religijnych, których nota bene z taką zajadłością zwalczają (kolejny mechanizm psychologiczny – projekcja wypartego ograniczonego, ciasnego myślenia i wiary w swoje dogmaty oraz chęci narzucenia tego innym).

DM
Gość
DM

Fafi zauwaz ze Twoje wywody na temat mechanizmow psychologicznych mozna odniesc do kazdego czlowieka nie tylko do racjonalistow. Kazdy jakos pojmuje otaczajacy go swiat i ma do tego prawo. Moze wierzyc w Pana Boga, w Allaha czy w kogokolwiek. Moze tez miec dystans do wszystkiego co nieudowodnione za pomoca dostepnych nam zmyslow i starac sie nimi jak najwiecej pojac zamiast ucinac temat twierdzac ze to jakies nadprzyrodzone sily ktorych sie nie da zbadac. To jest wlasnie brak otwartosci umyslu. Jednak nie jestem za zmuszaniem kogokolwiek do czegokolwiek. Do racjonalnego myslenia tez dlatego zgadzam sie z przeslaniem artykulu choc przeszkadza mi w nim ilosc jadu jaka wydobyla z siebie autorka.

W.
Gość
W.

Ona jest astrologiem, więc nic dziwnego że się wkurzyła. Racjonaliści chcą pozbawić jej pracy. Ale mam i dobrą radę – jakby zdelegalizowali zawód astrologa, zawsze może zarejestrować działalność jako “doradztwo”.

Miałem do czynienia z astrologiem, którego prosiłem o wyznaczenie najlepszej daty do rozpoczęcia działalności, i okazał się biznes klapą. Może trafiłem na kiepskiego, albo oszusta? Nieważne, idźmy dalej.

Jasnowidzów spotkałem kilku. Wśród nich paru oszustów oraz kilka osób, które zdziwiły mnie dogłębną wiedzą na mój temat i przyszłych wydarzeń. Wszystko było trafne co do joty. Więc coś w tym jest. Sam też miewałem wizje przyszłości, ale jeszcze się nie spełniły.

Miałem też do czynienia z bioenergoterapeutką, która siłą energii rąk potrafiła mnie przewrócić (jak dwa odpychające sie magnesy, a nie fizycznie). Więc coś w tym jest.

Radiestezja – sam mam wyczucie w dłoniach energii. Jak się raz przeprowadziłem, rękoma czułem rury wodociągowe pod podłogą, które szły na skos, a nie standardowo. Promieniowanie było tak silne, że włosy mi na rękach stawały dęba i czułem “kopnięcia prądu”. Okazało się, że tak faktycznie je zbudowano. Za pomocą rąk wyczuwam żyły wodne, więc z doświadzcenia osobistego powiem, że radiestezja jest realna. Zresztą od tysiącleci pomagają lokalizować żyły wodne pod studnie, więc dlaczego naukowcy to podważają, skoro tyle razy udowodniono, że radiesteci są przydatni i mają liczne sukcesy?

Podsumowując, w każdym fachu znajdują się oszuści i osoby rzetelnie wykonujące zadania. Osoby kiepskie i o dużym darze. Także wśród naukowców są idioci i geniusze. Przy czym geniusze zawsze są przez tych idiotów wyszydzani. I ci sami ludzie teraz skonstruowali akcję “racjonalizmu”.

kroton
Gość
kroton

A dlaczego by nie zabronić zbierania znaczków pocztowych – przecież to idiotyzm.
Zabronić grania w piłkę – to niepoważne przecież, idiotyzm.
Zabronić uprawiania kwiatków – toż to idiotyzm.
Grania w chińczyka, warcaby i bierki – idiotyzm wszak to pierwszej klasy.
Zamknąć lunaparki gdzie ludzie kręcą się na karuzelach w kółko jak durnie – to oczywisty idiotyzm.
Jest tyle rzeczy, które można zabronić – bo z pewnego punktu widzenia można udowodnić, że są idiotyzmem.
Życie również jest idiotyzmem, bo kończy się śmiercią, więc zabronić dlaczego nie zabronić żyć?

Nigdy jakoś nie miałem dobrego mniemania o tych darmozjadach – tak zwanych naukowcach. I okazuje się, że przynajmniej co do niektórych się nie myliłem.

Raptor
Gość

Kroton, hehe, trafiłeś w samo sedno :)

ru
Gość
ru

Hmm… Skwituję to prostym, ale dobitnym “na drzewo”. Niech teraz wszyscy wróżbci, refleksolodzy, radiesteci, astrolodzy i bioenergoterapeuci wystosują odpowiednie pismo, w którym ubiegać się będą o zabronienie świadczenia zawodów panom (i paniom?), którzy się tak pośpieszyli z “obroną rozumu”. Raz jeszcze – na drzewo.

Powinno się zamykać za pomysły delegalizacji rzeczy nieszkodliwych (co więcej – nie chciałbym, by mi ktoś zabronił szkodzić /samemu sobie/) – do czterach lat pozbawienia wolności (w sam raz na cały okres kadencji sejmu). (Nim się ktoś przyczepi – tak, wiem, tym razem inicjatywa nie wyszła z parlamentu.)