Polska wykluczonych cyfrowo

Opublikowano: 25.01.2017 | Kategorie: Publicystyka, Społeczeństwo, Świat komputerów

Liczba wyświetleń: 741

Styczniowe mrozy dały się we znaki także pasażerom komunikacji miejskiej. Okazuje się, że wystarczy odrobina techniki, by uniknąć stania na przystanku. W niektórych miastach, m.in. w Lublinie, Łodzi czy Gdańsku funkcjonuje znacznie ułatwiający życie System Informacji Pasażerskiej. Wystarczy zainstalować w smartfonie odpowiednią aplikację i uzyskać dostęp do rozkładu w czasie rzeczywistym. Jak to działa? Bardzo prosto. Aplikacja wskaże aktualny czas dojazdu wybranego autobusu czy tramwaju do naszego przystanku. Zamiast marznąć w oczekiwaniu na często opóźnione pojazdy komunikacji miejskiej, możemy dostosować wyjście z domu czy pracy do realnego rozkładu.

Kilka dni temu rozmawiałem na temat wspomnianego rozwiązania z siedemdziesięciolatkiem korzystającym na co dzień z transportu publicznego. Pomysł go zachwycił. Czar prysł, gdy okazało się, że jest jedno „ale”. Żeby korzystać z tego dobrodziejstwa, trzeba mieć smartfon z dostępem do internetu. Rzeczony mężczyzna używa zwykłej komórki. Technologii się boi. Twierdzi, że nie potrafiłby używać smartfona. “Próbowałem nauczyć się na telefonie znajomego” – mówi. “Wszystko tak szybko ucieka, gdy przesunie się palcem” – skarży się.

Rozkład jazdy online to tzw. potrzeba pierwszego świata, ale ten błahy w gruncie rzeczy przykład pokazuje spory problem. Dziś wiele aktywności wymaga od nas korzystania z technologii. Młodzi radzą sobie bez trudu. Starsi czują się zagubieni. Często wręcz nie nadążają za nowinkami i ma to realny wpływ na ich życie. Przykładów mogę przytoczyć wiele. Ograniczę się do tych, które sam widziałem.

Dwa, może trzy lata temu na jednym z dużych dworców w Polsce południowej byłem świadkiem sceny, gdy dwoje starszych ludzi próbowało dostać się do autokaru prywatnej firmy. Chcieli dotrzeć do miasta oddalonego o kilkaset kilometrów. Nie udało im się pojechać, bo nie mieli biletu ani nawet rezerwacji. Aby je zdobyć, konieczny był dostęp do internetu. Kierowca biletów już nie sprzedawał, bo w pojeździe nie było miejsc. Podobne sceny obserwowałem w pociągach dalekobieżnych. Tu problem jest mniejszy. Do pociągu się dostaniemy, ale bez miejscówki musimy odbyć podróż na stojąco. Zakup biletu w sieci kilka dni czy tygodni wcześniej, nie tylko zagwarantuje nam miejsce, ale też zniżkę rzędu nawet 30 procent. I znowu: wszystko to wygląda pięknie i wygodnie, gdy potrafimy się odnaleźć w wirtualnym świecie i mamy z nim połączenie lub chociaż nasi bliscy potrafią nam pomóc w jego okiełznaniu.

Dostęp do sieci, a coraz częściej również możliwość korzystania z niej w urządzeniach mobilnych, staje się powoli koniecznością. Rzecz nie dotyczy zresztą wyłącznie obsługi komputera czy smartfona. Współczesny świat wymaga od nas umiejętności korzystania z wielu urządzeń elektronicznych: bankomatów, biletomatów, paczkomatów itp. Już teraz w wielu placówkach medycznych funkcjonują zapisy online. Bez wychodzenia z domu możemy zarejestrować się na wizytę u lekarza.

Jak radzą sobie z tym wszystkim osoby starsze? Bardzo różnie. W grudniu 2015 roku Kancelaria Senatu opublikowała raport „Wykluczenie cyfrowe w Polsce”. We wprowadzeniu do opracowania wyższej izby parlamentu czytamy: “Wykluczenie cyfrowe, choć tożsame z wykluczeniem społecznym ze względu na skutki, jest jednak zjawiskiem bardziej złożonym, na które składa się wiele różnych czynników decydujących o znalezieniu się w grupie osób zagrożonych. W grę wchodzi zarówno fizyczny dostęp do Internetu, jak również cała gama przesłanek natury psychologicznej.”

Dokument nie pozostawia złudzeń. Tylko 15 procent badanych przez CBOS osób w wieku powyżej 65 lat korzystało w 2014 r. z internetu. Nieco lepiej było w niższej kategorii wiekowej. 39 procent obywateli w przedziale 55-64 lata deklarowało korzystanie z sieci. Dla porównania, wśród 18-24-latków było to 97 procent. Oczywiście wyniki zależały też od innych kryteriów. Między innymi od zamożności i miejsca zamieszkania.

Wnioski? Oddajmy głos autorom senackiego opracowania. Według nich zjawisko to stanowi duże wyzwanie nie tylko dla administracji rządowej, ale i samorządów oraz organizacji społecznych. Celem miałoby być “włączenie grup zagrożonych wykluczeniem do grona osób korzystających w pełni z możliwości, jakie daje internet poprzez likwidację barier, zarówno technologicznych, jak i psychologicznych” – czytamy.

Jak wygląda w praktyce ta walka? Lublin to najbliższa ciału koszula, dlatego, żeby to sprawdzić, wszedłem najpierw na stronę Starostwa Powiatowego w Lublinie. Znalazłem na niej linki do programów prowadzonych na przełomie 2012 i 2013 roku. W serwisie Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego wyszukiwarka nie znalazła żadnych wyników. Z mediów dowiedziałem się za to, że w latach 2007-2013 rozdano na Lubelszczyźnie 7 tys. zestawów komputerowych w ramach projektu finansowanego z unijnych środków, prowadzonego przez Urząd Marszałkowski. Program kosztował 41 mln złotych. Marszałek chwalił się wówczas, że była to największa tego typu inicjatywa w Polsce.

Rzecz jasna tego typu programy należy pochwalić, ale trzeba pamiętać o tym, że, po pierwsze, problem wykluczenia cyfrowego nie został rozwiązany w 2013 roku. Po drugie zaś, w ostatnich latach nastąpiła rewolucja mobilna. Co to oznacza? Że rozdawanie komputerów nie wystarczy w sytuacji, gdy zmieniają się interfejsy i filozofia obsługi sprzętu. Dość powiedzieć, że rynek PC globalnie się kurczy, a w ubiegłym roku osiągnął historyczne minimum sprzedanych komputerów. Spadki mają się również utrzymać roku bieżącym. Kierunek musi być jeden: z wykluczeniem cyfrowym należy walczyć metodami przystosowanymi do czasów.

Paradoksalnie, trwająca od lat mobilna rewolucja może być szansą dla seniorów. Obsługa smartfonów i tabletów jest znacznie mniej wymagająca od obsługi komputerów PC. Wystarczy spojrzeć na bardzo małe dzieci, które bez problemów rozumieją sposób interakcji z urządzeniami już podczas pierwszego kontaktu. Na szczęście coraz częściej spotykam też osoby w wieku 50+, przeglądające internet w smartfonie. Patrzę jednak na swoich rodziców, teściów, i widzę, jak ważna jest edukacja ze strony najbliższych, którzy cyfrowy świat rozumieją. To jedna z form walki z wykluczeniem.

Autorstwo: Rafał Gdak
Źródło: NowyObywatel.pl


TAGI: ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

1 wypowiedź

  1. rumcajs 25.01.2017 19:23

    Najwięcej wyłudzeń, wciskania niechcianego towaru, wyłudzania danych itd, jest dokonywanych na ludziach starszych. Zatem wciskanie im na siłe smartfonów, i innych wynalzaków, bedzie tylko nastepnym narzędziem do ich skubania. “wykluczenie cyfrowe” to moim zdaniem nastepne hasło -klucz, do wciskania ludziom niekoniecznie porzadanych przez nich nowinek! Oczywiście najlepiej by było, jakby za to zapłaciło “państwo”, czyli MY wszyscy, ale korzysci dla tych starszych ludzi będą znikome, a ryzyko wielkie. Na swoim przykładzie, wiem jedno, starsi nie musza miec zadnych smartfonów, i innych wynalazków, ja sam nie mam, i nie czuje sie wykluczony, bo telefon traktuje jako telefon, do komunikowania sie. Jak ktos w rodzinie potrzebuje, jak to pan opisał kupienia biletu przez net, prosi o to młodzież, i ma co chce, bez konieczności posiadania wątpliych dla starszych ludzi gadżetów… Oczywiście bardzo chętnie widzieli by w rękach starszych ludzi te urządzenia operatorzy sieci, wszelkiej masci reklamodqawcy, vivusy, i zwykli kryminaliści, którzy żeruja na naiwności tych ludzi…Dostali by nowe pole do działania…
    Nowy obywatel, nie oznacza obywatel posiadajacy konto na “pejsbooku”, i najnowszego smarta….

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.