Policja porażona własnym paralizatorem

Opublikowano: 29.05.2017 | Kategorie: Prawo, Publicystyka

Liczba wyświetleń wpisu: 172

Sprawa zatrzymania Igora Stachowiaka, jego śmierci, śledztwa w tej sprawie i opinii polityków to pasmo półprawd, kłamstw, indolencji i nieporozumień. A nade wszystko brak profesjonalizmu po stronie tych, którzy odpowiadają za przestrzeganie prawa. Prawdziwym zawodowstwem popisali się jedynie dziennikarze „Superwizjera” TVN, ale mieli w ręku taki materiał, że zmarnować go się nie dało.

15 maja 2016 roku na wrocławskim rynku, zostaje zatrzymany przez policję 25-letni Igor Stachowiak. Za to, że wyglądał jak ktoś przez policję poszukiwany. Gdy go wylegitymowano okazało się, że młody człowiek sam jest poszukiwany za oszustwa. To wersja zatrzymania opowiadana przez policję. Interesująca, ale całkowicie nieprawdziwa.

Najpierw sami policjanci zdementowali, że Igora zatrzymano z powodu podobieństwa do innej, poszukiwanej osoby. KGP upierała się jednak przy sformułowaniu, że chłopaka zatrzymano bo był „poszukiwany przez prokuraturę za popełnione przestępstwa”. W języku prawników oznacza, to, że był o coś podejrzany.

Nie był. Sygnatura akt, które policja udostępniła mediom jako dowód, że Stachowiak był przestępcą wykazała, że 25-latek był poszukiwany, bo nie stawił się na przesłuchanie w roli świadka w sprawie o wyłudzenie. A zatem wbrew twierdzeniom policji Stachowiak przestępcą nie był.

Policja przez ponad rok twierdziła, iż Igor był w czasie zatrzymania agresywny i stawiał czynny opór. Dlatego użyto paralizatora. Tak uważają jedynie policjanci biorący udział w wydarzeniu. Cywilni świadkowie agresji nie widzieli. Nie widać jej też w filmach nagranych przez świadków zajścia. Policjanci znów rozminęli się z prawdą.
Stachowiak trafia na komisariat na ul. Trzemeską. Razem z nim policja przetrzymuje osoby, które zajście na rynku filmowały. W oficjalnej wersji policji następne wydarzenia wyglądały tak, że po kilku godzinach Stachowiak wziął i umarł. Sam z siebie.

Jak było naprawdę wszyscy widzieli. Nagrania z policyjnej toalety, do której zaciągnięto 25-latka i torturowano go, przy okazji poniżając, uchowały się w policyjnym taserze. To dowodzi po pierwsze, że policjanci kłamali, po drugie, że zachowywali się jak bandyci i sadyści, po trzecie, że wiedząc, że taser nagrywa podczas używania, razili prądem z paralizatora chłopaka zostawiając ewidentne dowody swojej winy. A to świadczy, że są idiotami.

Wkrótce pojawiają się opinie lekarza, że przyczyną śmierci Igora była „ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa”. Zaś zdaniem prokuratury „można z dużym prawdopodobieństwem przyjąć, że śmierć była spowodowana zażyciem środków psychoaktywnych”. Tę wersję do dziś powtarza Minister Sprawiedliwości i szef prokuratury w jednej osobie – Zbigniew Ziobro.

– Igor Stachowiak zmarł z powodu niewydolności krążeniowo-oddechowej w przebiegu arytmii po epizodzie excited delirium spowodowanym zażyciem środków psychoaktywnych. Zdaniem jednego z biegłych nie było dowodów, że Igor Stachowiak był bity i kopany przez policjantów – mówił minister mediom, dodając, że – prokuratura dochowała wysokiej staranności w związku z badaniem sprawy śmierci Stachowiaka”.

Prokuratorzy musieli być niewidomi lub co najmniej niedowidzący. Pośmiertne zdjęcia twarzy Stachowiaka wskazują nawet komuś nie mającemu pojęcia o medycynie, że chłopak dostał tęgi łomot.

Zresztą wątek prokuratorski jest ciekawy sam z siebie. Po śmierci 25 latka śledztwo w tej sprawie zaczęła prowadzić prokuratura we Wrocławiu, potem zajęli się nią śledczy z Legnicy, by po paru miesiącach zaczęła zaprzątać głowę prokuraturze poznańskiej. Po co takie korowody, skoro materiał nagrany przez paralizator śledczy dostali od Biura Spraw Wewnętrznych niemal od razu?

Ziobro tłumaczy swoich podwładnych, tym, że nagrania były niewyraźne i czekano długo na odcyfrowanie ich dokładnego zapisu przez biegłych. To kolejna półprawda, bo materiały z tasera wystarczyły, by zawiesić używającego go sierżanta sztabowego Łukasza R. na 3 miesiące. Dlaczego jednak go nie wyrzucono, a prokurator nie postawił go w stan oskarżenia? Bo, jak się tłumaczy policja, dowód w postaci nagrań mieli prokuratorzy i nie raczyli ich, bądź ich kopii wydać niepocieszonym policjantom. Ci zaś musieli przywrócić Łukasza R. do służby.

Sierżant R. był w policji siedem lat. Przestał być dopiero po emisji programu w TVN. I to mimo że już wstępny raport Biura Kontroli KGP stwierdzał, że użycie tasera wobec Stachowiaka, który był skuty kajdankami, było nadużyciem uprawnień. Łukaszowi R. poznańska prokuratura nie postawiła zarzutów do dziś.

Rok wałkowania sprawy przez 3 prokuratury nie doprowadził do niczego. Media donoszą, że to dlatego, że sprawa była tuszowana. Nie tylko media.

– Mnie bardzo dziwi, że komendant główny i minister spraw wewnętrznych udają, że nie widzieli tego filmu. Nie wierzę w to. Nie wierzę, że te osoby nie miały wiedzy – mówił w TVN24 podinsp. Andrzej Szary, wiceprzewodniczący NSZZ Policjantów.

Otóż niekoniecznie chodzi o celowe tuszowanie sprawy. Gdy zginął Stachowiak, Jarosław Szymczyk był Komendantem Głównym Policji od miesiąca. Na głowie miał szczyt NATO i papieża. Poza tym raport Biura Kontroli KGP, sporządzonego tuż po śmierci 25-latka zawiera polecenia Szymczyka, by go informować o efektach „dyscyplinarki”. I tyle. Ani nadinspektor, ani Mariusz Błaszczak nie czuli, by sprawa jakiegoś chłopaka z Wrocławia była warta ich zainteresowania. Prawdopodobnie tak samo było z Ziobrą. Stachowiak nie był Barbarą Blidą, Schetyną, czy Tuskiem. Nie był wart ich zainteresowania, o nadzorze nie wspominając.

Prawdopodobnie do obu ministrów informacja o tym co działo się na rynku i w komisariacie we Wrocławiu dotarła dopiero po emisji „Superwizjera”.

Dopiero wtedy się ruszyło. Ziobro dał prokuratorom zielone światło, a Błaszczak kazał zrobić porządek z umoczonymi w brak nadzoru i tolerowanie bandytyzmu w szeregach policji szefów policji we Wrocławiu.

Polecieli: komendant dolnośląskiej policji, jego zastępca ds. prewencji oraz komendant miejski we Wrocławiu.

– W stosunku do pięciu funkcjonariuszy, którzy brali udział w czynnościach związanych z zatrzymaniem Igora Stachowiaka poleciłem wszcząć postępowanie administracyjne w kierunku zwolnienia ich z policji – informował o porządkach nowy szef policjantów z Wrocławia nadinsp. Tomasz Trawiński.

Szóstego nie zwolnił, bo ten uczynił to sam, w tamtym roku.

Czy gdy prokuratura oskarży winnych naruszenia prawa policjantów, to sprawa Igora Stachowiaka się skończy? Zapewne tak. Nikt nie wspomina o tym, że w skali kraju sadystycznych policjantów nie brakuje. Brakuje zaś procedur ujawniających takie zachowania. Brakuje metod umożliwiających wyławianie z grona policjantów osób nie radzących sobie emocjonalnie z tą pracą. Ludzi, którzy kilka razy dziennie w czasie interwencji i patroli słyszą wyzwiska pod swoim adresem i odreagowują to agresją w stosunku do zatrzymanych, rodziny lub samych siebie. To nie tajemnica, że wśród policjantów jest nadreprezentatywna grupa facetów przejawiających przemoc domową, czy zachowania samobójcze.

Ale o wsparciu psychologicznym dla psów nie powiedzą, ani Błaszczak, ani Szymczyk. Bo po co?

Autorstwo: Tadeusz Jasiński
Źródło: Strajk.eu

Print Friendly, PDF & Email

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

Zobacz również

Proces policjantów-sadystów o zabójstwo

Policja nie zabezpiecza protestów – ona eskaluje przemoc

Pierwszowrześniowa łapanka na Krakowskim Przedmieściu



3
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
wert

Bardzo celne i obiektywne.

Patriota: Dopóki żyjesz i masz gdzie, uciekaj z tego bantustanu

“(…)Zdaniem jednego z biegłych nie było dowodów, że Igor Stachowiak był bity i kopany przez policjantów – mówił minister mediom, dodając, że – prokuratura dochowała wysokiej staranności w związku z badaniem sprawy śmierci Stachowiaka”.(…)” – pisało w art.

Należy zapytać co to w ogóle dla tych panów znaczy słowo „dowody”. Bo nawet jak są dowody to oni sobie nic z tego nie robią. Ja wysłałem prokuraturze, obu ministerstwom Sprawiedliwości i MSWiA, dowody w postaci nagrań z rozmów telefonicznych, z kamery, z dyktafonu, jak miejsce w którym niedopilnowane, niezabezpieczone psy gospodarskie goniły mnie, niezabezpieczone było co najmniej przez dwie godziny, a policjant dyżurny, zamiast natychmiast wysłać na miejsce zdarzenia patrol, każe mi przyjechać na komisariat składać zeznania, które już pół roku temu składałem co najmniej dwukrotnie, w tej samej sprawie. Moje zapewnienia jako świadka że policja nic nigdy nie robiła sobie z moich monitów, moje pisanie że jeździ ze wsi do wsi z dużą prędkością nie rozglądając się na boki, w tej samej sprawie również nie przyniosło żadnych rezultatów, że przerzuca odpowiedzialność na Straż Gminną która w niedzielę i wieczorami wcale nie funkcjonuje, również nie przyniosło żadnych rezultatów. Naczelnik Wydziału Kontroli z Komendy Wojewódzkiej w Poznaniu odpowiedział mi na to odesłane przez ministerstwo pismo, tak jak by tego w ogóle nie przeczytał. W odpowiedzi do mnie tylko powtórzył swoją starą formułkę o tym że od tego jest Straż Gminna. W międzyczasie w Informacjach Dnia w TV Trwam, dnia 20 marca 2017 minister Błaszczak nagradza policjanta który ratuje przed śmiercią ciężko pogryzione przez psa, dziecko – chłopca Oliwiera.

Powtarzam: zanim nie cieknie po kimś krew, zanim kogoś nie zabiją, ta policja nic nie, robi. Te media rządowe nic nie robią. Tak jak było z tą sprawą tej dziewczynki którą szykanowały koleżanki ze szkoły, potem ją zbiorowo, na oczach tłumu przechodniów, kopały po twarzy, po całym ciele, a dyrektor szkoły nie reagował, nauczyciele nie reagowali, policja nie reagowała, prokuratura również nie reagowała – urzędnicy państwowi nie reagowali, byli i nadal pozostają bezkarni mimo ujawnienia tego faktu w mediach społecznościowych. Dopiero po ujawnieniu tego w mediach społecznościowych, łaskawie raczy zareagować TVP.

A co z tą sprawą Pana Zbigniewa z Gdańska pobitego na ulicy przez pijanego policjanta, którego osłaniał później w sądzie sam mości pan komendant razem ze swoimi kolegami z komisariatu preparując przeciwko poszkodowanemu przez policję panu Zbigniewowi, dowody.

– źródło TV Trwam Rozmowy Niedokończone dnia 8 kwietnia 2017. P. Zbigniew z Gdańska to dzwoniący telewidz, który dopiero zaczął mówić – jak jest. Przedtem, w tym programie, było same wybielanie – nic więcej.

Co ze sprawą pobitego na komisariacie chłopaka z Garwolina – członka partii Kukiz 15 który nie zatrzymał się na znaku stop, nie zapłacił grzywny, następnie pobity na komisariacie i przewieziony do szpitala, umarł tam.

Co ze sprawą pobitego na balkonie w bloku schizofrenika z Białegostoku – http://wolnemedia.net/smierc-po-interwencji-policji/#comment-191841
– którego policja tak tłukła że aż mu głowa spuchła. Oni widząc to jak mu głowa puchnie, dalej go tłukli aż go zabili. Potem były zamieszki, dopiero po publikacji w Wolnych Mediach mówili o tym we Wiadomościach TVP, a teraz milczą o tym już TVP. Co ich tam obchodzi jakiś schizofrenik.

Co ze sprawami zatłuczonych po rowach innych ludzi, którzy ośmielili się napisać albo powiedzieć prawdę na temat policji, następnie zostali zatłuczeni gdzieś w rowie przez nieznanych sprawców.

Szanowni państwo. Zarówno Ministerstwo Sprawiedliwości jak i Ministerstwo Spraw Wewnętrznych odsyła moje pisma z powrotem tym bandytom, a oni przeinaczają treść moich pism, niektóre pomijają, następnie wynajdują jakieś paragrafy – których w kodeksie jest przecież bezliku – odpowiadają bezczelnie kłamiąc – tak postąpił wobec mnie Naczelnik Wydziału Kontroli z Komendy Wojewódzkiej w Poznaniu, ja wysyłam te pisma z moim niekiedy na cztery strony maszynopisu odniesieniem się z powrotem do ministerstwa, a oni dalej bezczelnie, bezkarnie robią co chcą. Nic nie robiąc sobie ani z tego co ja piszę ani z tego co Państwo tu piszecie. A dlaczego? Bo urzędnicy w tym kraju – okazuje się że nie tylko sędziowie – są po prostu bezkarni. Prawo jest tak skonstruowane, organizacja kontroli tych urzędników tak zorganizowana, prawna możliwość pociągnięcia do odpowiedzialności jest tak skonstruowana,żeby im nawet włos z głowy nie spadł.

Dodatkowo, do dzisiaj pod rządami PiS, mają zapewnioną osłonę medialną w postaci mediów rządowych, które albo milczą albo reklamują: wybielają.

Kochani, w tym kraju nie ma władzy która nas reprezentuje: https://waldorfus.wordpress.com/2017/05/15/opresyjne-panstwo-gwalciciel/

Jest tylko władza która reprezentuje elity. Elity wychowane i wykształcone w mrocznym PRL, które nienawidzą swojego społeczeństwa, i cały czas nic nie robią tylko kombinują jak by nas oszukać w telewizji, a do pomocy, mają starą gwardię która teraz w prawdzie nazywa się „policja”, ale od milicji, poza tym że ma nowocześniejszą broń – rażenie prądem – nie różni się dokładnie niczym.

smerf

Mariusz, klęczący przed uchem prezesa, psi naczalnik, wsławił się upokorzeniem b. funkcjonariuszy UB, SB, UOP i ABW sprawiając, że sejmowa, acz wątpliwa, większość, w dniu 16 grudnia 2016 r. w Sali Kolumnowej (głosami nie tylko pisiorskiej mafii, ale i nieuprawnionych do takiegoż głosowania “ludziów” z łapanki – dla uzyskania za wszelką cenę tzw. większości – uwzględniając w liczeniu podniesionych rąk uzależnionych odeń asystentów, sekretarki i sekretarzy posłów, cieciów czy ichniejszych sprzątających korytarze sejmowe) “uchwaliła” podstępnie nowelę deuzbekizacyjną zwaną pro- lub preeutanazyjną…
Co tam, że udział w tymże głosowaniu nie był ważny, np. Ziobry, Kamińskiego czy Zielińskiego (podpisali się na liście obecności po zakończonym głosowaniu, a nie przed)! Co tam, że wobec tego nie było, oprócz wątpliwego, acz wymaganego (232 głosy) quorum, koniecznej większości (234 – 3 = 231)!
Ustawy, m.in. budżetowa, dezubekizacyjna czy lex Szyszko, i tak, ponoć, jednak przeszły…

Dzisiaj, a może od roku, Mariusz broni “granatowych” zwyrodnialców torturujących Bogu ducha winnego człowieka…
Dooooooooooobra zmiana pełną gębą!

A p….ć takie państwo!

pl Polski
X