Według podróżnika w czasie USA zostaną zalane

Opublikowano: 26.12.2017 | Kategorie: Paranauka, Publicystyka

Alfred Bielek, to amerykański naukowiec który w pierwszej połowie XX wieku, ściśle współpracował z amerykańskimi siłami zbrojnymi. Dzisiaj znany jest on głównie jako uczestnik słynnego eksperymentu Filadelfia oraz rzekomy podróżnik w czasie. Jednak kim tak naprawdę był ten człowiek?

Zacznijmy od odrobiny kontekstu. Eksperyment Filadelfia to nazwa rzekomego amerykańskiego tajnego projektu prowadzonego w latach czterdziestych przez Marynarkę Wojenną Stanów Zjednoczonych. Został podobno przeprowadzony 28 października 1943 roku, a jego celem miało być uzyskanie niewidzialności okrętu USS Eldrige. Liczne spekulacje na temat istoty tego eksperymentu biorą się stąd, że zaangażowano w jego przygotowanie największych specjalistów w zakresie fizyki, takich jak Einstein czy Tesla. Jego celem było zbadanie właściwości tak zwanego „jednobiegunowego pola magnetycznego”.

Skutki okazały się jednak zaskakujące. Eksperyment zakończył się niepowodzeniem, a większość załogi zginęła. Alfred Bielek aka Edward Cameron twierdzi, że wraz ze swoim bratem, Duncanem Cameronem wyskoczyli z okrętu próbując dopłynąć do brzegu. Jednak zamiast wskoczyć do wody znaleźli się w czymś, co nazwali chmurami, po czym stracili przytomność. Bielek twierdzi, że ocknął się w szpitalu ze śladami poparzeń na skutek promieniowania jonizującego.

Nie wiadomo dokładnie gdzie ani kiedy się znalazł, ale z jego słów wynikało, że trafił do przyszłości, do roku 2137. Opowiadał o niezwykłych technikach leczenia jego poparzeń jakie stosowano. Miały to być jakieś specjalne urządzenia wibrujące i sprzęt emitujący światło. Jego kuracja trwała 6 tygodni. W tym czasie dowiedział się, że na Ziemi po 2025 roku nastąpiły znaczne zmiany klimatyczne, które zapoczątkowały wiele zmian geograficznych. Linia brzegowa zupełnie się zmieniła i była uderzająco inna od tej jaką znamy obecnie. Jego zdaniem odpowiadało za to podwyższenie się poziomu wody w oceanach.

Poziom morza wzrósł tak bardzo, że z Florydy prawie nic nie zostało, a Atlanta leżała praktycznie nad oceanem. Twierdził też, że Wielkie Jeziora stały się jednym wielkim morzem śródlądowym. Jego zdaniem infrastruktura USA została niemal zupełnie zniszczona. Narody, takie jak Amerykanie czy Kanadyjczycy praktycznie przestały istnieć. To jednak nie wszystko, ponieważ opowieść Bieleka staje się jeszcze dziwniejsza. Jak twierdzi, niedługo potem został on przeniesiony w jeszcze odleglejszą przyszłość do roku 2749 gdzie rzekomo przebywał przez dwa lata. Jak twierdził, dopiero tam spotkał swojego brata i wraz z nim został przeniesiony do 2013 roku a następnie powrócił do 1983.

Jego opowieści o świecie w XXVIII wieku brzmią intrygująco. Przykładowo, oświadczył że widział tam latające i pływające miasta nad którymi to władzę sprawuje jakaś forma sztucznej inteligencji. Coś jak wielka struktura krystaliczna, z którą komunikacja odbywa się za pomocą telepatii. Strukturę społeczną żyjących tam ludzi nazwał rodzajem socjalizmu bez pieniędzy i chciwości. Każdy miał tam odpowiednio dużo produktów niezbędnych do życia, ale ludzie różnili się w zachowaniu.

Mężczyzna twierdzi, że w międzyczasie na Ziemi doszło do III wojny światowej, która radykalnie zmniejszyła populację, do około 300 milionów mieszkańców. Bielek jeszcze na początku 1990 roku dowodził, że New World Order stopniowo będzie opanowywać planetę i w pewnym momencie tajne stowarzyszenia sprowokują wielką wojnę pomiędzy USA i sprzymierzonymi Rosją i Chinami. Opisywał też apokaliptyczne skutki starcia, którego to konsekwencją było zniszczenie wielu amerykańskich miast.

Alfred Bielek zmarł w październiku 2011 roku więc już chyba nigdy nie dowiemy się, czy był rzeczywistym podróżnikiem w czasie czy raczej zwykłym oszustem. Faktem jest jednak to, że mimo iż jego opowieści brzmią niesamowicie to wykazują się dużą spójnością. A zatem jeśli rzeczywiście kłamał, to robił to niesamowicie dobrze. Kwestia prawdziwości jego zeznań na zawsze pozostanie przyczyną wielu sporów choć jeśli do 2025 linia brzegowa Stanów Zjednoczonych nie ulegnie znaczącym zmianom odpowiedź na to pytanie nasuwa się chyba sama. No chyba, że wierzymy w teorię wieloświata…

Autorstwo: M@tis
Źródło: InneMedium.pl

TAGI: , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

6 komentarzy
  1. MasaKalambura 26.12.2017 10:09

    Jeśli wierzymy w możliwość podróżowania w czasie, teoria wieloświatów jest następna do wprowadzenia. Podróże w czasie powodować będą rozszczepianie światów.

  2. Niccolo 26.12.2017 13:31

    Oby nie miał racji, albo oby zadziałała teoria wieloświatów i zwyczajnie czekał nas inny scenariusz, niż III WŚ.

  3. Szwęda 26.12.2017 17:15

    Czeka nas nieskończenie wiele scenariuszy, czyż to nie fascynujące. Rzeczywistość i wszechświat to taki multiwymiarowy namnażający się we wszystkie możliwe kombinacje fraktal a każdy z nas rodzi się człowiekiem lub podobną istotą nieskończenie wiele razy. A śmierć to jest tylko takie pstryknięcie. Ciekawe tylko po co są cierpienia ludzi – być może niezbędne, konieczne do czegoś ale to (i wiele innych rzeczy) wykracza poza nasze ograniczone pojmowanie.

  4. Wilkowy 27.12.2017 02:30

    Głównym i największym problemem w takich informacjach, jest brak możliwości ich weryfikacji. Gdybym przeżył coś tak niesamowitego, zabrał bym chociaż coś na dowód. Jeśli można przesłać w czasie żywego człowieka w ubraniu, to zabranie ze sobą np. jakiegoś małego urządzenia, zdjęcia itp. również nie stanowi problemu. Czy takich mega eksperymentów nikt nie nagrywa? Choćby samego głosu na taśmę magnetyczną.

  5. Magic 27.12.2017 05:42

    Bez sensu kompletnie. No bo jesli mogli wyslac Bieleka do przeszlosci to czemu sami sie nie przniesli do przeszlosci i nie zapobiegli III wojnie swiatowej. Albo nawet drugiej czy pierwszej. skoro mozna by sie bylo cofac w szasie to przeciez moznaby wielu tragediom zapobiec a nie wysylac jakiegos pajaca bez rzadnych dowodow w te i we wte w czasie. Glupota na maksa.

  6. MasaKalambura 27.12.2017 10:04

    Gdyby zapragnęli zmienić przeszłość i wysłali kogoś by to zrobić, ciąg zdarzeń po zmianie doprowadziłby do braku potrzeby zmiany i wykasowania zmieniających czas, co dało by efekt drugiej i więcej pętli wyrównujących, kasujących świat wysyłanego i zmieniającego. Aby zachować plynnosc i ciągłość zdarzeń, prawda świata odszukała by równoległość świadomych tego prawa w momencie podejmowania decyzji o zmianie lub wysłała kogoś uświadamiającego do tej czasoprzestrzeni i z całej wyprawy nici.

    Wyprawy w przeszłość i przyszłość to wyłącznie wycieczki poglądowe. Nic nie można zmieniać. Najwyżej drobne elementy bez większego znaczenia.

    Możliwe ze tym są właśnie niektórzy ze świetlistych turystów obserwowanych to tu to tam.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.