Nie wyleczysz żadnej choroby, jeśli nie usuniesz jej przyczyny

Opublikowano: 07.12.2011 | Kategorie: Publicystyka, Zdrowie

Liczba wyświetleń: 550

Czyli kolejna historia z serii „Nieuleczalni”…

Betsy Dischel urodziła się ze słabym zdrowiem, w niemowlęctwie stale płakała i trudno było ją uspokoić. Cierpiała na wysypkę i miała alergię niemal na wszystko. Przez całe dzieciństwo miała egzemę, która objawiała się w postaci wyprysków koło ust i oczu, więc stale nosiła przy sobie tubkę maści z kortyzonem. Nie lubiła miasta, więc wyniosła się do niewielkiej miejscowości nad morzem, ale tam stan jej zdrowia pogorszył się jeszcze bardziej. Skóra była podrażniona i sucha do tego stopnia, że pękała, kiedy Betsy obracała głowę. Czuła jakby jej całe ciało oblazły jadowite mrówki.

Leczenie zalecone przez lekarza nie tylko nie przynosiło ulgi, ale nawet pogarszało jej stan. Próbowała diety, akupunktury i kręgarstwa, ale i to nie pomogło.

Później odkryła na szyi guzek, który stale rósł. Poszła do lekarza, który nie wiedział, co to może być, ale zaproponował jego usunięcie. Betsy się zgodziła. Sądziła, że to koniec kłopotów, ale kiedy spędzały z siostrą miły weekend, ciesząc się z zakończenia chemioterapii jej ojca, zadzwonił telefon. Lekarz powiedział, że guz, który jej wycięto to bardzo rzadki, złośliwy nowotwór (rak gruczołowo-torbielowaty), który nie daje objawów, podstępnie rozwija się wzdłuż dróg nerwowych i nie poddaje się chemioterapii.

Okazało się, że nowotwór nie został usunięty w całości, więc zagrażał przerzutami do ślinianek, mózgu i oczu. Betsy poddała się drugiej operacji, w czasie której wycięto jej mięśnie, nerwy i węzły chłonne z szyi i zalecono 6-tygodniową, intensywną radioterapię.

Betsy była przerażona, kiedy dowiedziała się, że skuteczność leczenia wynosi tylko 30%, a skutkiem ubocznym jest stwardnienie tętnic, co nawet po wielu latach grozi udarem, utrata zmysłu smaku, wypadnięcie zębów i poparzenie skóry.

Kiedy znajomi dowiedzieli się o jej chorobie zaczęły dzwonić do niej znane i nieznane jej osoby doradzając różne, niekonwencjonalne terapie. Problem polegał na tym, że Betsy próbowała już niemal wszystkiego – bez rezultatu. Ale było coś, czego jeszcze nie wypróbowała: dieta makrobiotyczna.

Przeczytała wiele strasznych rzeczy na temat skutków i (nie)skuteczności leczenia raka i była przerażona. Pomyślała, że dieta jest jej ostatnią szansą.

Jej matka była przerażona i pomyślała, że Betsy zwariowała: przecież musiałaby gotować w domu! To się ani jej, ani Betsy nie mieściło w głowie!

Betsy wyjaśniła na czym polegał problem, z którym musiała się zmierzyć: trzeba udać się do sklepu, najlepiej z żywnością ekologiczną, wybrać odpowiednie produkty, przynieść je do domu, oczyścić, pokroić i ugotować, a co jeszcze gorsze: nie wolno używać kuchenki mikrofalowej. Po 12 godzinach potrawa traci wartości odżywcze, więc trzeba ją wyrzucić i ugotować świeżą. Nie była pewna, czy to wyzwanie jej nie przerośnie, ale postanowiła spróbować.

Skontaktowała się z nauczycielem makrobiotycznego stylu życia, Dennym Waxmanem (Denny jest bardzo popularny w Polsce, gdzie prowadzi kursy i wykłady i ma wielu uczniów, którzy kontynuują jego dzieło). Kiedy wypytał ją o nawyki żywieniowe i życiowe pomyślał, że będzie z nią ciężko, ale spodobała mu się jej odwaga i determinacja.

Wyjaśnił jej, że podstawą każdego makrobiotycznego posiłku jest ziarno + jarzyna. Jeśli nie ma ziarna, to nie jest to posiłek, a jeśli nie ma jarzyny, posiłek nie jest zbilansowany energetycznie (yin-yang). Ziarno musi być nieoczyszczone i nie poddawane jakiekolwiek obróbce, ponieważ musi zachować zdolność kiełkowania. Ziarno (np. brązowy ryż) moczy się w wodzie przed gotowaniem kilkanaście godzin, co zapoczątkowuje w nim proces kiełkowania, czyli budzi w nim siłę życiową, która przywraca zdrowie. Do tego codziennie jada się różne fasolki (np. adzuki, można je kupić w sklepach z żywnością ekologiczną), orzechy, warzywa morskie (glony), grzyby i owoce, czasem ryby. Bardzo ważne jest przeżuwanie: najlepiej 60 razy każdy kęs; jest to szczególnie ważne w przypadku raka i innych ciężkich chorób!

Denny Waxman wyjaśnił, że przyczyną chorób Betsy była niewydolność nerek, która najpierw przejawiała się w postaci egzemy, a później przeszła w raka. Organizm nie był oczyszczany z toksyn, które gromadziły się w komórkach, zatruwając cały ustrój.

Po pół roku wszystkie symptomy choroby znikły.

Betsy zawsze chciała mieć rodzinę i dzieci, ale obawiała się nawrotu choroby. Zgłosiła się więc na badania. Lekarze byli zaszokowani jej idealnym zdrowiem. Nie znaleźli ani śladu raka, więc się uspokoiła. Wyszła za mąż i urodziła synka. Kiedy była w ciąży zrezygnowała z diety. 3 miesiące po porodzie egzema wróciła, a wraz z nią lęk przed rakiem. Zadzwoniła więc do Denny’ego Waxmana, a on potwierdził jej obawy i nakazał natychmiastowy powrót do diety. Poradził jej, jak zorganizować pracę, żeby pogodzić gotowanie z opieką nad absorbującym dzieckiem i egzema bardzo szybko znikła.

Uświadomiła sobie, że to nie obowiązki związane z gotowaniem, lecz choroba zamieniła ją w niewolnika i cierpiętnika. Dzięki diecie odzyskała wolność i cieszy się pełnią zdrowia – jak nigdy wcześniej.

Autor: Maria Sobolewska
Źródło: Jestem za, a nawet przeciw


TAGI: , , , , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

4 komentarze

  1. -chris 07.12.2011 21:28

    Betsy, jak sądzę, była od pierwszych dni swojego życia (już w łonie) ciężko zatruwana przez matkę. Pierwsze, co bym jej zalecił to głodówka. Pani Mario! w Polsce są lekarze, którzy wiedzą o co chodzi w sprawie ludzkiej kondycji zdrowotnej. Jeżeli jeszcze nie miał Pani przyjemności – polecam: http://ewadabrowska.pl/
    Poza tym : Tilden, Jensen, Małachow, Tao Zdrowia Reida i wiele wiele innych…
    NIC NIE JEST TAKIE JAK ZWYKLIŚMY UWAŻAĆ:-)

  2. Xall 08.12.2011 05:17

    Wczoraj sobie zrobiłem i dzisiaj już mi przeszło!

  3. madseazone 09.12.2011 01:41

    Ja w tym artykule nie widzę usuniętej przyczyny!!! Zdrowy człowiek może jeść wszystko oczywiście z umiarem i rozsądkiem tzn. jedzenie zdrowe, nieprzetworzone i nie supermarketowe śmieci. Kobita ma egzemę, wniosek problem z nerkami a on jej daje dietkę i wszystko ok. ale problem wciąż jest w postaci uszkodzonych nerek przez nagromadzone toksyny w org. W tej chwili sama na siebie kręci WIELKI BICZ. Diety dla podsumowania są ale tylko na czas choroby gdy usuniemy przyczynę poprzez systematyczne oczyszczanie ciała + dieta, problem zniknie i znów można racjonalnie powoli wprowadzać inny pokarm niezbędny dla ciała.

  4. Murphy 09.12.2011 17:55

    Przyczyny to może się nie da usunąć skoro się ma słabe nerki to się lepszych nie będzie raczej miało. Tyle że drugą przyczyną jest nadmiar toksyn w organizmie ze złego pożywienia. A to akurat można zmienić poprzez dietę. Czyli zmniejszyć ilość toksyn do takiego poziomu w którym te słabe nerki sobie poradzą.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.