Nie lekarz, a UE zdecyduje, które naturalne produkty są dla Ciebie dobre

Opublikowano: 10.07.2018 | Kategorie: Prawo, Publikacje WM, Wiadomości ze świata, Zdrowie | RSS komentarzy

Przeczytano 120 razy!

14 lipca 2017 roku Europejski Trybunał Sprawiedliwości wydał orzeczenie, zgodnie z którym producenci środków naturalnych nie będą mogli informować nas o ich zdrowotnym działaniu i skuteczności w zwalczaniu różnych chorób bez uprzedniego uzyskania zgody Brukseli.

Sprawę C-19/15 zgłosił do rozpatrzenia Trybunałowi Europejskiemu niemiecki sąd okręgowy. Chodziło o pozew grupy sceptyków metod naturalnych przeciwko firmie Innova Vital Gmbh produkującej witaminę D. Firma ta przedstawiała lekarzom i innym pracownikom służby zdrowia informacje na temat korzyści wynikających z przyjmowania tej witaminy, potwierdzone wynikami badań naukowych.

Skarga dotyczyła przede wszystkim przekazywanej przez Innova Vital informacji, że aż u 87% niemieckich dzieci stężenie witaminy D we krwi nie przekracza 30 ng/ml, podczas gdy Niemieckie Stowarzyszenie ds. Żywienia rekomenduje wartość pomiędzy 50 a 75 ng/ml. Producent sygnalizował także, że: „wyniki wielu badań naukowych potwierdzają ważną rolę, jaką odgrywa witamina D w zapobieganiu niektórym chorobom takim jak atopowe zapalenie skóry, osteoporoza, cukrzyca czy stwardnienie rozsiane. Niedobory tej witaminy w dzieciństwie są częściowo odpowiedzialne za rozwój tych chorób w wieku dojrzałym.”

I właśnie w tych informacjach sceptycy metod naturalnych doszukali się znamion przestępstwa, ponieważ nie zostały one potwierdzone przez Komisję Europejską w ścieżce wskazanej w jej Rozporządzeniu ws. oświadczeń żywieniowych i zdrowotnych. Jest bowiem tak, że w naszej demokratycznej Europie przeciętny obywatel ma ograniczony dostęp do informacji na temat zdrowotnych właściwości produktów naturalnych: wszelkie informacje reklamowe na ich temat podlegają zapisom właśnie wyżej wymienionego rozporządzenia, zgodnie z którym każda z nich musi być autoryzowana przez Brukselę. A dokument ten dotyczy wielu substancji, m.in.: witamin, minerałów, aminokwasów, nienasyconych kwasów tłuszczowych, czy wyciągów ziołowych.

Niestety, na dzień dzisiejszy Bruksela autoryzowała jedynie 256 oświadczeń zdrowotnych, choć do instytucji unijnych wpłynęły dziesiątki tysięcy wniosków z prośbą o ich autoryzację! Rozpowszechnianie jakichkolwiek informacji, które znalazły się poza „szczęśliwą 256” jest na terenie UE zakazane. Żeby było jeszcze ciekawiej, to z tych tysięcy rodzajów pokarmów i ich składników Unia uznała, że jedynie 14 z nich zmniejsza ryzyko wystąpienia chorób u dorosłych. Połowa dotyczy cholesterolu i jego związku z chorobą wieńcową; dwie dotyczą witaminy D i jej wpływu na zachorowalność na osteoporozę, a dwie gum do żucia zawierających ksylitol, co ma zapobiegać powstawaniom ubytków w zębach. Jak dotąd zatwierdzono tylko jedno oświadczenie dotyczące pozytywnego wpływu witaminy D na dzieci, która ma „pomagać w rozwoju kości”.

W swoim wyroku z 14 lipca ETS orzekł, że jakakolwiek informacja reklamowa związana z oświadczeniami zdrowotnymi lub pokarmowymi, nawet jeśli „nie jest adresowana do przeciętnego obywatela, ale wyłącznie do specjalistów ds. zdrowia, podlega rozporządzeniu”. Nie rozumiem, jak Europejski Trybunał Sprawiedliwości może osądzać w sprawach reklamowych pomiędzy producentami a specjalistami ds. zdrowia, skoro to ci ostatni posiadają zarówno niezbędną wiedzę, jak i możliwości, by wytłumaczyć pacjentom korzyści ze spożywania naturalnych medykamentów! Jednak według sędziów trybunału specjaliści ds. zdrowia nie są w stanie na bieżąco śledzić publikacji wyników naukowych, a zatem nie mogą ocenić prawdziwości informacji reklamowej. Ponadto są oni tak samo podatni na „wprowadzające w w błąd oświadczenia zdrowotne i pokarmowe”, co zwykli pacjenci. Stąd interwencja Brukseli…

Niestety, lipcowe orzeczenie Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości to precedens, który skutecznie zablokuje emisję jakiejkolwiek reklamy dotyczącej naszego zdrowia nie autoryzowanej przez Unię Europejską. Wyrok ten przerywa łańcuch przekazywania informacji pomiędzy producentami i specjalistami od zdrowia z tymi, którzy są w tym wszystkim najważniejsi – z obywatelami.

Szkoda, że taka sama ścieżka legislacyjna nie obowiązuje koncernów farmaceutycznych rozprowadzających swoje towary wśród unijnych lekarzy. Farmacja podlega całkiem innym rozporządzeniom, zgodnie z którym sama może tworzyć oświadczenia zdrowotne niekoniecznie potwierdzone dowodami naukowymi. I to właśnie ta i inne absurdalne decyzje Brukseli doprowadziły do tego, że w czerwcu miliony Brytyjczyków z radością powiedziały jej „Do widzenia!”.

Autorstwo: Rob Verker
Tłumaczenie: Xebola
Źródło oryginalne: Anhinternational.org
Źródła polskie: Xebola.wordpress.com, WolneMedia.net

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , , , , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

9 komentarzy

  1. agama 07.08.2016 10:40

    eurokorpodyktatura

  2. jedrek 07.08.2016 20:08

    Dyktatura niewybieralnch euro terrorystów finansowanych przez koncerny które nasze zdrowie mają w …….pie.

  3. Logika 07.08.2016 21:00

    Widzę że firma orbit zapłaciła aby ich produkty znalazły się w grupie wybranych… no cóż dobrze że jeszcze jest internet i w miarę rzetelny obieg informacji. Ale to że np. zioła staną się „nielegalne” jest tylko kwestią czasu.

  4. belfanior 08.08.2016 07:16

    @Logika
    Na szczescie ziola rosna wszedzie i moga byc uzywane bezposrednio ,nie tylko w formie ekstraktow oferowanych czesto przez firmy…
    wystarczy odrobina wiedzy,zwalczenie lenistwa i…mozna samemu zbierac i stosowac!
    Robie to od lat a tabletek nie przyjmowalem juz lat z siedem!
    :)
    Zajrzyj na stronke ponizej.Niewielka ale moze sie przydac,,,)
    https://prawdaxlxplzdrowie.wordpress.com/
    Pozdrawiam!

  5. gajowy 08.08.2016 12:57

    Sprawa jest dosyć stara i ma swój odpowiednik w polskim prawie:
    Zgodnie z ustanowionym prawem – Suplementy diety są środkami spożywczymi i w ich reklamach zabronione jest sugerowanie właściwości (terapeutycznych) dedykowanych środkom farmakologicznym. Przy czym środkiem farmakologicznym (środkiem z listy leków) może zostać substancja, która przejdzie bardzo kosztowne badania według metodologii dostowanej do wprowadzania na rynek ksenobiotyków. Ze względu na olbrzymie koszty takich badań w praktyce głównie substancje, które można opatentować (właśnie ksenobiotyki) poddawane są tym procedurom. W rezultacie sugerowanie właściwości terapetycznych suplementów, ziół, przypraw czy szerzej – wszelkich innych substancji niż te na których firmy farmaceutyczne mogą zarobić – jest zakazane!

    Opisałem to szerzej w blogu „przegląd propagandy antysuplementowej” na tym portalu.

  6. kamikaze_dragon 09.08.2016 06:19

    Z ziół dziko rosnących nie ma kasy dla „farmacetów” dlatego zioła są be a proszki cacy. Pacjęt wyleczony to klient stracony

  7. agama 09.08.2016 12:08
  8. bro 09.08.2016 12:15

    @ belfanio
    Na szczescie ziola rosna wszedzie…
    … dopóki ich posiadanie jest legalne – zbierając i stosując zioła możesz powodować zagrożenie życia lub zdrowia.
    … fitoterapia w Niemczech ma bardzo długą tradycję i wiele tradycyjnych receptur. Rosnące tam rośliny często zawierają inną ilość substancji czynnych jak te same gatunki na np. Podlasiu. I tak Niemcy lobbują aby to zawartosć z ich terenów została uznana przez UE za prozdrowottną

  9. Hassasin 12.08.2016 13:47

    Ułomne politruki z Brukseli myślą że nabierzemy się na ten socjalizm fabiański, kiedy co poniektórzy pamiętają tu socjalizm rewolucyjny.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.

pl Polish
X