Największa na świecie masowa rzeź zwierząt

Opublikowano: 07.12.2019 | Kategorie: Wiadomości ze świata, Wierzenia

Liczba wyświetleń: 958

Dziesiątki tysięcy Hindusów wzięło udział w masowej rzezi zwierząt, znanej jako Festiwal Gadhimai. Tysiące zwierząt zostało rytualnie zabitych, aby zadowolić boginię mocy Gadhimai, która w zamian ma przynieść szczęście i pomyślność.

Dwudniowy festiwal rozpoczął się 3 grudnia w świątyni w mieście Bariyarpur w południowym Nepalu. Hindusi masowo zjechali się w to miejsce wraz ze zwierzętami, które chcieli złożyć w ofierze. Sprowadzono tam między innymi bawoły, kozy, kury, gołębie i szczury.

Hindusi wierzą, że zabijanie zwierząt podczas tego festiwalu zapewni im błogosławieństwo ze strony bogini Gadhimai. Jednak nie zgadzają się z tym obrońcy praw zwierząt, którzy od lat walczą, aby rząd wprowadził kategoryczny zakaz dla tych rytuałów.

Festiwal Gadhimai odbywa się co pięć lat. W 2014 roku, w ciągu dwóch dni zabito około 200 tysięcy zwierząt. Od tego czasu, przeciwnicy tego rytualnego mordu zaczęli ostro walczyć o wprowadzenie zakazu. W 2016 roku, Sąd Najwyższy w Nepalu uznał, że rząd powinien zakazać tych praktyk.

Obrońcy praw zwierząt byli przekonani, że kolejny Festiwal Gadhimai nie odbędzie się. Choć mylili się, liczba zabitych zwierząt i tak drastycznie spadła w porównaniu do ostatniego festiwalu. Szacuje się, że tym razem przy świątyni w Bariyarpur zabito zaledwie kilka tysięcy zwierząt. Wszystko za sprawą różnych kampanii uświadamiających społeczeństwo, że zabijanie zwierząt jest bezcelowe.

Organizatorzy ogłosili, że nie wspierali tego festiwalu, lecz nie mogli zabronić składać zwierząt w ofierze, co wielu Hindusów uznaje za tradycję. Również policja, która zabezpieczała teren, aby nie dopuścić do starć między zwolennikami a przeciwnikami tego festiwalu, uznała, że nie może ingerować w tej kwestii.

Festiwal Gadhimai powszechnie określa się mianem największej na świecie masowej rzezi zwierząt. Tegoroczna ceremonia była znacznie mniej krwawa w porównaniu do poprzednich i wiele wskazuje na to, że do 2024 roku rząd w Nepalu całkowicie zakaże takich praktyk.

Autorstwo: John Moll
Na podstawie: Scmp.com
Źródło: ZmianyNaZiemi.pl

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 4, średnia ocena: 2,00 (max 5)
Loading...

TAGI: , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

3
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
LichoNiespi
Użytkownik
LichoNiespi

Kowal obwinia zato krawca, krawiec obwinia zato gospodarza, gospodarz parobka a zwierzeta morduje sie dalej na oczach wszystkich i nikt nie ponosi kary zato. I to sie nazywa prawo…Chce mi sie zyg…c.

vannamond
Użytkownik
vannamond

Trzymam kciuki za kolejne trzęsienie ziemi w Nepalu, tak jak ostatnim razem w rok po festiwalu.

Radek
Użytkownik
Radek

vannamond. Niestety mimo olbrzymich rzeźni w Polsce nie mamy szans na trzęsienie ziemi. A szkoda, bo przebijamy jako kraj w ilości mordów na zwierzętach w przemysłowych hodowlach. Przy tym te skromne 200 tyś to nic.
Dziwi mnie zarówno barbarzyństwo jakiegoś ludu w Nepalu jak i prymitywizmu wypowiedzi jaki nam zaprezentował w naszym ojczystym języku vannamond. Wydaje mi się, że to tylko chwilowy niedomóg umysłowy, albo prowokacja.