MPAA chce by kina rewidowały widzów

Opublikowano: 17.11.2013 | Kategorie: Prawo, Wiadomości ze świata

Liczba wyświetleń: 252

Obserwujcie widzów, straszcie ich, wzywajcie policję gdy tylko ktoś wykona fałszywy ruch – tak można streścić porady dla kin, jakie wydała organizacja MPAA reprezentująca amerykański przemysł filmowy. Trudno o lepsze pomysły na zbudowanie nastroju grozy w kinie.

Często opisywana w “Dzienniku Internautów” organizacja MPAA, reprezentująca przemysł filmowy, zaktualizowała swoje antypirackie wytyczne dla kin. Jest to zestaw porad, które mają zapobiec nagrywaniu filmów wyświetlanych w kinie za pomocą kamer cyfrowych. Do tych zaktualizowanych wytycznych dotarł TorrentFreak i opublikował je w serwisie Scribd.

Mówiąc najogólniej MPAA sugeruje, że zarządcy kin powinni bardzo aktywnie wyszukiwać osoby, które mogłyby nagrywać film kamerą. MPAA ostrzega przy tym, że kamery znajdują się nie tylko w telefonach, ale także w okularach, nakryciach głowy i w pokrywkach pojemników na napoje! Co w takim razie robić?

“Zarządcy kin powinni natychmiast zaalarmować władze egzekwujące prawo, gdy tylko podejrzewają zabronione działania. Nie zakładajcie, że telefon komórkowy lub aparat służy tylko do robienia zdjęć i nagrywania fragmentów filmu. Pozwólcie właściwym władzom ustalić jakie prawa mogły być naruszone” – czytamy w dokumencie MPAA.

Hmmm… a więc gdy tylko ktoś wyciągnie telefon i trzyma go w podejrzany sposób, najlepiej dzwonić po policję? Ciekawy pomysł, ale są jeszcze ciekawsze.

MPAA przypomina, iż posiada program wynagrodzeń dla pracowników kin, którzy zidentyfikują pirata z kamerą. Niezależnie od tego MPAA namawia zarządców kin, aby we własnym zakresie oferowali premie za złapanie piratów.

Chodzi o to, aby pracownicy uważnie śledzili każdy ruch widzów – MPAA naprawdę gorąco do tego namawia – ale ponadto zarządcy powinni zwracać uwagę na swoich pracowników. MPAA twierdzi, że cześć z nich może przyprowadzać do kina kolegów piratów! Trzeba zwracać uwagę na nie-pracowników przebywających w miejscach przeznaczonych dla obsługi.

Najostrzejsze są jednak propozycje środków, jakie MPAA proponuje stosować na specjalnych pokazach (np. na premierach lub festiwalach) oraz w pierwszym tygodniu po wprowadzeniu filmu do kin. MPAA proponuje:

– ustanowienie kontaktu z lokalna policją jeszcze przed seansami;

– umieszczanie znaków ostrzegających, że nagrywanie jest zabronione, a osoby nagrywające będą ścigane;

– informowanie o zakazie nagrywania na biletach i w ulotkach;

– używanie noktowizorów do obserwowania ludzi;

– ostrzeganie, że torby mogą być przeszukiwane i w razie możliwości przeszukiwanie ich.

De facto MPAA proponuje, by klientów straszyć i poniżać (przeszukanie temu głównie służy), a wszystko to ma się odbywać wśród antypirackich plakatów rozwieszonych w kinie…

Część środków proponowanych przez MPAA nie jest nowa. Część z nich można zrozumieć, ale szczerze powiedziawszy aż strach pomyśleć, jak niemiłe byłoby kino gorliwie realizujące wszystkie te wytyczne. MPAA proponuje przecież pełną podejrzliwość, inwigilację i zastraszanie, a wszystko w imię dobra przemysłu filmowego, tak jakby wrażenia widza i jego dobre samopoczucie w kinie nie miały żadnego znaczenia.

Organizacje takie jak MPAA i RIAA już dawno dowiodły, że odkleiły się od rzeczywistości. Tak bardzo walczą z piractwem, że są gotowe występować przeciwko potencjalnym nabywcom rozrywki. Ich filozofię można by streścić w takich słowach: “W imię walki z piractwem zwróć się przeciwko klientowi! Utrudnij korzystanie z tego za co zapłacił! Jeśli nie możesz utrudnić, zepsuj mu jakoś zabawę.”

Przesadzam? Chyba nie. Wystarczy spojrzeć na takie antypirackie wymysły jak antypirackie spoty wyświetlane przed filmem (bardzo irytujące), technologie DRM, ograniczenia regionalne, bezsensowne opóźnianie premier filmów lub ograniczanie ich dostępności na różnych nośnikach. Do tego wszystkiego ma dojść terror w kinach.

Mimo to warto przypomnieć, że kina przynoszą rekordowe przychody i tak naprawdę przemysł filmowy kwietnie. Dlaczego tak się dzieje pomimo piractwa? Ponieważ kina oferują rozrywkę w wysokiej jakość, z pewną wartością dodaną jak np. projekcje 3D. Ludzie chcą za to płacić. Byłoby miło, gdyby antypiraci nie starali się tego zepsuć.

Autor: Marcin Maj
Źródło: Dziennik Internautów

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , , , , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

4
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Abaddon
Użytkownik
Abaddon

Byłem ostatnio po dłuższej przerwie w jednym z sieciowych kin. Bilety droższe, do tego trzeba dopłacić za okulary 3d, bo akurat ten film był tylko w tej wersji. Nie wchodziłem od razu, bo pamiętałem że najpierw puszczają reklamy. Ale… nie udało mi się ich ominąć. Pranie mózgu trwało prawie PÓŁ GODZINY. Do wszystkich diabłów (!) przecież zapłaciłem. Rozumiem, gdyby seans był darmowy dla widza i sponsorowany przez reklamujące się firmy to ok. Zwietrzały popcorn prawie mi się skończył zanim zaczął się film. Przecież reklamy to kupa kasy dla kina – każdy klip słono kosztuje. Uważam to za chamstwo i poważnie zastanawiam się nad pójsciem do kina w przyszłości. A gdyby do tego mieli mnie sprawdzać tak jak w miłującym pokój i wolność kraju jakim jest juesej, to bym na wszelkie możliwe sposoby zbojkotował kina. Zacznę częściej chodzić do teatru – tam nie ma reklam i jest prawdziwe 3d – bez niewygodnych okularów.

matimozg
Użytkownik
matimozg

Również uważam, że lepiej zaoszczędzić i iść jeden raz do teatru niż trzy razy do kina.

Luk
Użytkownik
Luk

Ostatnio byłem w multikinie i faktycznie rewidowali wszystkich którzy mieli plecaki. I oczywiście reklamy. Dlatego też kupuję sobie rzutnik i więcej mnie w kinie nie zobaczą.

Konter
Użytkownik
Konter

Co wy opowiadacie… oglądanie reklam w kinie to rytuał :P