Modlitwa jako instrument zarządzania

Opublikowano: 17.11.2020 | Kategorie: Publicystyka, Wierzenia

Liczba wyświetleń: 1141

Formalnie jestem katolikiem. Kiedyś mnie ochrzczono, potem chodziłem na lekcje religii, w latach młodzieńczych kilka razy klęczałem w konfesjonale, i wyznawałem nieliczne w tym czasie grzechy. Ale później stałem się katolikiem niepraktykującym. Co nie znaczy, że nie rozumiem i nie szanuję tych, którzy wierzą, praktykują i modlą się w przekonaniu, że ich życie nie zależy od nich i od przypadku, tylko od Boga.

Co więcej, niektórzy z nich uważają, że wszystko jest gdzieś „zapisane”, że jest z góry ustalony plan i czas ich pobytu na naszej planecie, ich sukcesów i porażek. Są, bo zgodnie z przeznaczeniem mieli być, robotnikami, skromnymi urzędnikami, ale także królami, premierami, ministrami, milionerami albo ubogimi.

Cele modlitwy

Najczęściej z taką wiarą łączy się modlitwa o coś, co wprawdzie jest „zapisane”, ale można to zmienić na lepsze, czy w danej chwili bardziej pożądane. Taka, zrozumiała dla mnie, modlitwa, dotyczy najczęściej tego, na co człowiek nie ma bezpośredniego wpływu, co nie zależy od jego umiejętności i pracy. Nie ma więc nic dziwnego w tym, że rolnik może się modlić o deszcz albo o kilka słonecznych dni, żona, córka, czy syn o poprawę stanu zdrowia ich męża i ojca, ubogi o wygraną w totolotka, zakochany o wzajemność obiektu jego głębokich i niewinnych uczuć, albo brzydkiego pożądania.

Przy pewnej tolerancji można też zrozumieć modlących się o szczęśliwe zakończenie działań, których powodzenie zależy w przeważającej mierze od ich umiejętności, ale na które wpływają także czynniki od nich niezależne. Pilot może się modlić o szczęśliwe lądowanie przy zbyt dużym wietrze, sportowiec o wygraną w jego konkurencji, – chociaż to oznacza, że jednocześnie, podświadomie modli się o złą kondycję lub błędy przeciwników. Na tym tle, z wrodzoną niesprawnością umysłową przypuszczam, że jeśli Bóg ma jakieś biuro podawcze, to pracujący w nim aniołowie i archaniołowie mają trudne zadanie. Znaczna część modlitw jest bowiem ze sobą sprzeczna. Jeśli ktoś z amerykańskiego wywiadu modlił się o złapanie lub unieszkodliwienie Bin Ladena, to jego zwolennicy i przyjaciele odwrotnie – modlili się o jego niezawodne ukrycie i przetrwanie. Jeśli w naszym pięknym kraju ktoś modli się o to, aby jak najdłużej mógł pozostawać na intratnym i dającym władzę stanowisku, to może być pewien, że jest wielu modlących się o coś całkiem przeciwnego. Biedni ci aniołowie w niebieskim biurze oddawczym. Rozstrzygnięcie, która modlitwa jest słuszna, czasem może wymagać wielu kosztownych ekspertyz. A i tak nie wiadomo, czy Bóg nie postąpi inaczej, niż mu doradzają.

Są jednak – moim zdaniem – i takie zadania, działania i profesje, w których modlenie się o cokolwiek jest nielogiczne. Farmaceuta nie może się modlić o prawidłowe sporządzenie leku a ślusarz o otwarcie zamka, bo to zależy wyłącznie od ich wiedzy i staranności. Nie ma tu miejsca na pomoc czy ingerencję „siły najwyższej”. Dyrektor, prezes, minister czy premier nie powinien modlić się o spełnienie tego, co zależy od jego decyzji i poleceń.

Ostatnio zauważyłem jednak ze zdziwieniem, że niektórzy, manifestujący swoją pobożność prominentni przedstawiciele obecnej władzy, zaczynają traktować modlitwę jak instrument zarządzania. Modlą się – a przynajmniej tak mówią, aby ograniczenia związane z pandemią były mniej uciążliwe, aby szkoły mogły pracować normalnie a nie zdalnie, aby w wyniku ich decyzji gospodarka jak najmniej ucierpiała.

Przykro mi, ale właśnie takie modlitwy uważam za nietrafione, żeby nie powiedzieć – bezsensowne. To oni sami decydują o tym, czy i kto – przykładowo – może lub powinien wprowadzać zdalne nauczanie. Zakładam, że znajdują przesłanki uzasadniające prawidłowość takich ustaleń. Jeśli nie znajdują – to niech zmienią decyzje, albo modlą się tylko o zmianę nie do końca zależnych od nich przesłanek – na przykład liczby zakażeń.

Pobożna prawica

Prawica społeczno-polityczna zawsze i wszędzie była bardziej pobożna niż lewica. A przynajmniej starała się robić takie wrażenie. Prawica sięgająca faszyzmu, nawet, jeśli traciła wiarę, zachowywała jej pozory. Przykładem historycznym są napisy wytłoczone na klamrach pasków żołnierzy Wehrmachtu – „Gott mit uns”, czyli „Bóg z nami”. Za to bezczelne kłamstwo zostali ukarani prze żołnierzy z czerwonymi i białymi gwiazdami.

My nie składaliśmy takiej publicznej deklaracji ani w czasie zdobywania niepodległości 102 lata temu, ani w czasie II wojny światowej, ani po niej. Ale coś się zmienia. Mamy teraz obywateli, którzy zaczynają traktować wiarę i modlitwę nie tylko, jako instrument zarządzania, ale także narzędzie walki. Na niedawnym „marszu niepodległości” jeden z głównych organizatorów i agitatorów machał krzyżem z figurą Chrystusa jak mieczem, niezbędnym w walce z komuną, lewicą, lewactwem, niezadowolonymi kobietami i wszystkim, co nie jest prawicą. Taki Krzyżak naszych czasów, widocznie kwestionujący wyniki bitwy pod Grunwaldem.

Za mojej pamięci prokuratura wielokrotnie wszczynała śledztwa, bo ktoś był urażony hasłami czy zachowaniami sprzecznymi z katolicką wiarą. Ciekawe, czy publiczne machanie krzyżem, w wyraźnie niepokojowej intencji, też prokuraturę zdenerwuje. Jeśli nie – to znaczy, że próbujemy robić następny krok w kierunku państwa wyznaniowego.

Autorstwo: Tadeusz Wojciechowski
Źródło: Trybuna.info

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 5, średnia ocena: 4,20 (max 5)
Loading...

TAGI:

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
Powiadom o