Jak wywołać suszę i powódź dysponując zaporą wodną?

Opublikowano: 23.05.2023 | Kategorie: Ekologia i przyroda, Wiadomości ze świata

Liczba wyświetleń: 2958

Aby pozbawić uprawy irygacji – i tym samym wesprzeć fałszywą narrację o niespotykanej dotąd suszy – zapora w miejscowości Ridracoli w Apeninach na terytorium prowincji Forlì-Cesena została zamknięta na długie miesiące (od listopada ubiegłego roku). Od marca 2023, woda ze zbiornika wypełnionego po brzegi przelała się 4 razy.

Kiedy zaczęło padać – prawdopodobnie ze strachu przed możliwością zawalenia się zapory pod naporem wody – otwarto śluzy. Pierwszy raz zrobiono to w kwietniu 2023, w wyniku czego w regionie doszło do pierwszego epizodu powodziowego. Drugi raz 15 maja 2023. Ogromne masy wody runęły w dół. Są tacy, którzy twierdzą, że operacja miała charakter sabotażu militarnego. Co ciekawe, alarm przeciwpowodziowy uruchomiono zanim zaczęło padać.

https://www.youtube.com/watch?v=Q89DpcT5kb4

Dziennik „Corriere di Bologna” poinformował, że operacje polegające na wylewaniu wody z tamy Ridracoli są całkowicie „nietypowe”. Stwierdzono, że „W ciągu 50 lat nigdy się to nie zdarzyło”.

Zauważmy jeszcze, że propaganda o ociepleniu oraz mianach klimatycznych – jako przyczynie wszelkich katastrof naturalnych – skutecznie wyeliminowała we Włoszech jakąkolwiek troskę o stan wałów przeciwpowodziowych oraz regulację rzek. Zaniedbane wały popękały, a zanieczyszczenia obecne w rzekach zablokowały przepływ wody pod mostami.

Wygląda na to, że ten sam schemat operacyjny został użyty także w regionach północnych Włoch, jako że duże jeziora są w tej chwili wypełnione wodą w 100%.

Na podstawie: Twitter.com, CorrierediBologna.corriere.it
Źródło: BabylonianEmpire.wordpress.com


TAGI: , , , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

1 wypowiedź

  1. Anewryzm 25.05.2023 07:41

    Nie jestem przekonany do przedstawionego artykułu. Dosłownie chwilę mi zajęło znalezienie historycznych danych na temat przepustowości i poziomu wody przed tamą. Z wykresów wynika, że zamykanie tamy w okresie listopada to rutynowe działanie.
    Co do alarmu przeciwpowodziowego, który rozpoczął się przed deszczem to też trochę śmieszna sprawa. Są prognozy, pomiary stanu wód w rzekach, jesteśmy w stanie powiedzieć kiedy idzie fala na rzece, która grozi wylaniem i powodzią.
    W odniesieniu do informacji o “nietypowym” wylewaniu wody z tamy to sam nie wiem co o tym myśleć. Przecież taki jest cel tej budowli, kontrola przepływu wody w rzece i każda tama jest zdolna do “wylewania”.
    W artykule zgadzam się z jedną kwestią, możliwość uszkodzenia, bądź nie wydolności z dodatkowymi masami wody, mogła spowodować decyzję o otwarciu tamy w znacznym stopniu.
    Ostatni akapit mówi o propagandzie, a sam jest propagandą. Ocieplenie klimatu/zmiany klimatyczne sprzyjają działaniu na rzecz ochrony przeciwpowodziowej. To nie jest tak, że jak mamy ocieplenie klimatu i jest susza to znaczy, że prawdopodobieństwo powodzi maleje. Co więcej zmiany natężenia i czasu trwania deszczu przez zmiany klimatyczne mocno uległ zmianie. Teraz o wiele częściej mamy nawalne deszcze, które mogą wręcz sprzyjać powstawaniu powodzi. Tutaj warto też odnieść się do suszy. Wspomniane zmiany w charakterze deszczu, mniej długotrwałych spokojnych opadów, a więcej nawalnych deszczy powoduje, że woda nie zdąży wsiąknąć do gleby, co powoduję jej sukcesywne wysuszanie.
    Pozdrawiam serdecznie,

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.