Jak państwo ściąga haracz z Polaków?

Opublikowano: 14.11.2017 | Kategorie: Gospodarka, Publicystyka, Publikacje WM | RSS komentarzy

Przeczytano 39 razy!

W ostatnim czasie wiele mówi się na temat podatków. Rząd modyfikuje przepisy w takim tempie, że nikt normalny nie jest w stanie nadążyć za zmianami. Celem jest oczywiście uszczelnienie systemu i zwiększenie dochodów państwa. Mało kto jednak zastanawia się jak duże podatki w istocie płacimy.

Dziś postanowiłem zająć się tym tematem, gdyż zdecydowana większość z nas nie zdaje sobie sprawy jak ogromne są obciążenia podatkowe oraz ile faktycznie państwo zabiera z naszych dochodów. Ogromna część środków, które trafiają do budżetu jest marnowana. Ostatecznie każdy z nas jest w stanie zarządzać ciężko zarobionymi pieniędzmi dużo efektywniej niż robią to politycy. Myślę, że większość z Was jest tego samego zdania.

Dużo większym problemem jest natomiast fakt, że gdybyśmy zapytali 100 osób na ulicy czy jesteś za zwiększeniem wydatków na szkolnictwo, opiekę zdrowotną czy wszelkiego rodzaju zasiłki to więcej niż 90% stwierdzi, że tak. Problem jaki ja widzę jest taki, że my jako społeczeństwo nie zdajemy sobie sprawy, że państwo nie ma własnych pieniędzy. Środki jakimi dysponuje w absolutnej większości pochodzą z naszych podatków. Jeżeli zatem politycy czy biurokraci mają wydać na jakiś cel pieniądze to w pierwszej kolejności muszą je nam zabrać. Zabierają nam dużo więcej niż nam się wydaje. W skali całej populacji jest to mniej więcej połowa naszych środków. Oficjalnie. Realnie jeszcze więcej.

Ile zatem realnie płacimy podatków?

PODATKI BEZPOŚREDNIE

Zacznę może od podatku dochodowego. Załóżmy, że przeciętny Kowalski zarabia 3000 PLN netto. Tyle co miesiąc otrzymuje od pracodawcy u którego zatrudniony jest na umowę o pracę. Mało.  Wiele osób pracujących na etacie faktycznie nie zdaje sobie sprawy ile kosztuje ich zatrudnienie. Aby pracownik otrzymał owe 3000 PLN co miesiąc, pracodawca musi odprowadzić ponad 2000 PLN do państwa w postaci różnych składek na ZUS oraz podatku dochodowego. My (jako pracownicy) dostajemy 3000 PLN podczas gdy pracodawcę faktycznie kosztujemy 5000 PLN. Okazuje się, że na tym etapie państwo zabiera nam już 40% z naszej pensji. Nieważne czy składki płacimy z naszej części czy z części pracodawcy. Pracodawca zatrudniając nas wycenia naszą pracę na 5000 PLN, ale dzięki „uprzejmości” państwa opiekuńczego na nasze konto trafia niecałe 60% naszego wynagrodzenia.

Spora część daniny na rzecz państwa nazywana jest składkami, ale gdyby faktycznie tak było to wracałyby do nas w jakiejkolwiek sensownej formie. Zastanówmy się czy z naszych 2000 PLN zabranych przez państwo nie bylibyśmy w stanie wykupić prywatnego ubezpieczenia zdrowotnego oferującego dostęp do służby zdrowia na poziomie wyższym niż publiczne szpitale? Skoro do stomatologa chodzimy na prywatne wizyty to czemu większość opieki zdrowotnej jest pod kontrolą państwa kreując monopole i blokując skuteczniejsze i wielokrotnie tańsze metody terapeutyczne.

Ile musielibyśmy co miesiąc odkładać, aby zagwarantować sobie emeryturę na dużo wyższym poziomie niż dzisiejsze emerytury? Może lepiej nie liczcie. Szkoda nerwów.

Jak bardzo wzrósłby poziom nauki gdybyśmy mieli konkurujące między sobą prywatne szkolnictwo dostosowane do wymagań rodziców zamiast narzuconego z góry programu nauczania opracowywanego i finansowanego przez „inteligentnych inaczej” biurokratów.

PODATKI POŚREDNIE

Mamy już nasze ciężko zarobione pieniądze. Wybieramy się na zakupy i zastawiamy się czemu wszystko jest aż tak drogie. Czemu produkt na półce kosztuje kilka razy tyle co koszt wytworzenia? Każdy musi zarobić. Producent, importer, hurtownik i na końcu sprzedawca. Każdy z nich włożył jakąś wartość dodaną dzięki czemu finalnie możemy nabyć czy to produkt czy to usługę. To jest wolny rynek. Rzadko kiedy jednak zdajemy sobie sprawę, że prawie 1/4 ceny stanowi VAT. Poza VATem mamy jeszcze akcyzę. Czasami dochodzi do tak absurdalnych przypadków (benzyna), w których ponad 50% ceny stawią podatki. Tankując bak za 300 zł okazuje się, że faktycznie za paliwo płacimy 140 zł, podczas gdy kolejne 160 zł stanowią ukryte podatki.

Przypadek paliwa jest ekstremalny, ale poza 50% opodatkowaniem mamy niższe stawki jak np. 5% czy 8% VAT. Problem jest jednak taki, że ceny praktycznie wszystkich produktów uwzględniają wysoki koszt paliwa (w tym akcyzy odpowiadającej za 1/3 finalnej ceny). Feralną akcyzę płacimy od energii elektrycznej, gazu oraz praktycznie wszystkich nośników energii co ostatecznie podraża wszystkie produkty z czego bardzo rzadko zdajemy sobie sprawę.

Owszem, osoby które 90% swoich dochodów netto przeznaczają na bieżącą konsumpcję faktycznie płacą niższy podatek gdyż wiele produktów pierwszej potrzeby jest opodatkowane na niższym poziomie ale nie zmienia to faktu, że w Polsce czy Europie generalnie podatki są na wysokim poziomie.

Poza standardowymi podatkami mamy przecież ponad 100 rożnych opłat, z których wymienię tylko kilka. Są to np. cła na produkty spoza UE, podatki rolne oraz od nieruchomości, podatek od czynności cywilno-prawnej, podatek od CO2, opłaty klimatyczne, podatek od gier i mnóstwo innych jak chociażby abonament RTV czy podatek za psa, których jedynym uzasadnieniem są dodatkowe wpływy do budżetu. Ile kosztują nas chore regulacje UE nakładające chociażby na producentów samochodów w kwestii neutralnego gazu jakim jest CO2?

ILE PŁACI PODATKÓW OSOBA ZARABIAJĄCA 3000 PLN NETTO

Ile zatem realnie podatków płaci osoba pracująca na etacie zarabiająca 3 tys. netto oraz wydająca 100% dochodów na bieżące potrzeby?

Wiedziałem, że w Polsce czy generalnie w Europie opodatkowanie jest na bardzo wysokim poziomie, ale wynik konkretnie mnie zaskoczył.

1. Roczny koszt dla naszego pracodawcy (tyle by nam płacił gdyby nie podatki) – 61 tys. PLN.

2. ZUS oraz podatek PIT – 25 tys. PLN.

3. Nasze wynagrodzenie netto – 36 tys. PLN.

4. Podatki ukryte w cenach  podstawowych produktów – 11 tys PLN.

5. Tyle rzeczywiście wydajemy na nabywane produkty – 25 tys PLN.

Nagle się okazuje, że w państwie opiekuńczym po uwzględnieniu wszystkich podatków pozostaje nam do dyspozycji około 40% z naszych ciężko zarobionych pieniędzy. Aż 60% zabierane jest oficjalnie lub pod postacią różnych ukrytych opłat.

Szokujący jest fakt, że na utrzymanie państwa takie osoby pracują przez 233 dni w roku. Od 1-go stycznia aż do 21 sierpnia wszystkie nasze środki oddajemy państwu. Cudownie, 7,5 z 12 miesięcy pracujemy na biurokratycznego potwora w zamian za co otrzymujemy wątpliwej jakości usługi.

W internecie znalazłem fantastyczny kalkulator pokazujący ile realnie płacimy podatków. Możecie go znaleźć na stronie: SprawdzPodatki.pl

No właśnie, na co państwo przeznacza środki z naszych podatków? Tu macie ciekawe wyliczenie:

OPODATKOWANIE PRZEDSIĘBIORCÓW

Nie jest żadną tajemnicą, że najwyższe podatki płacą osoby zatrudnione na etacie. Przedsiębiorcy jednak wcale nie mają dużo lżej na gruncie podatkowym, o kontrolach, które z założenia mają przynieść kary nawet nie wspomnę.

Przyjrzyjmy się zatem ile faktycznie odprowadza podatków przedsiębiorca oferujący usługi na większą skalę. Przykład może będzie ekstremalny, gdyż wiele osób mając do wyboru różne metody opodatkowania wybiera te optymalne. Celowo jednak podaję przykład taki a nie inny gdyż w ciągu ostatniego roku prawo zmieniło się w taki sposób, aby przedsiębiorcy płacili możliwie najwyższe podatki, a wszelkie legalne metody ich obniżenia traktuje się jako czynności pozorne.

Mamy zatem spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością sprzedającą usługi na dużą skalę. Już na wejściu spółka odprowadza 23% VAT. Ktoś powie, VAT jest neutralny, VAT płaci klient. Nie jest to do końca prawda. Gdyby nie 23 % VAT mógłbym sprzedawać moje usługi znacznie taniej. Miałbym zatem więcej klientów i tym samym większe przychody. Gdyby nie konieczność odprowadzenia VATu do Urzędu Skarbowego moja marża byłaby dużo wyższa. Dobrym przykładem są tu wielokrotnie wyższe marże dilerów srebra w Estonii niż w Polsce.  Estończycy dostosowali ceny do cen europejskich z tą różnicą, że ich ceny uwzględniają wyższe marże w przeciwieństwie do przedsiębiorców operujących z innych krajów. O ile w przypadku sprzedaży towarów VAT da się przeżyć, o tyle w przypadku usług o dużej wartości dodanej większość VATu jest w rzeczywistości podatkiem. W mojej ocenie przy sprzedaży usług ok 10% – 15% z 23% VAT-u jest realnym kosztem podatkowym.

Zapłaciliśmy zatem pierwszy podatek – niech będzie to 12%, choć w wielu znanych mi przypadkach jego realna wartość jest dużo wyższa. Przyszedł czas na CIT czyli podatek od zysków korporacyjnych. Tu od razu uderza nas 19%. Spółka opłaciła podatek ale dla urzędników to za mało. Politycy nie rozumieją, że pieniądze czy zysk spółki to to samo co zysk jego udziałowców. Skoro można coś opodatkować dwa razy to przy wypłacie dywidendy ponownie zapłacimy podatek aby móc jako właściciel firmy posługiwać się naszymi pieniędzmi.

Mamy zatem powiedzmy 100 tys. od których w pierwszej kolejności odprowadziliśmy VAT z czego 11% powiedzmy jest neutralne (bilansuje się z kosztami), a 12% jest rzeczywistym podatkiem. Postało nam 88 tys. Płacimy następnie CIT oraz podatek od dywidendy, po których opłaceniu pozostaje nam 57 tys. Realne opodatkowanie na poziomie 43%!!! Nie jest to niestety koniec. Jeżeli doliczymy do tego składki na ZUS, niższe niż u osób zatrudnionych na umowę o pracę to rzeczywiste opodatkowanie i oskładkowanie jeszcze nam wzrośnie.

Pewnym plusem jest możliwość zaliczania wielu wydatków „osobistych” w koszty spółki ale oszczędności z tego typu działań kurczą się z każdym miesiącem. W końcu mając do dyspozycji opodatkowane pieniądze wydajemy je na cele konsumpcyjne gdzie uderza nas VAT i akcyza. Jeżeli udało się nam trochę zaoszczędzić i odłożyć kapitał chociażby na przyszłą emeryturę to oczywiście od każdych dochodów z inwestycji zapłacimy 19% podatku Belki (tymczasowo ustanowiony jakieś 10 lat temu). Co gorsza podatek ten liczy się od nominalnych, często iluzorycznych zysków. Dla państwa bowiem nie jest istotne czy zyski były wyższe czy niższe od inflacji (realna strata). Podatek się należy i tyle.

INFLACJA – KOLEJNY UKRYTY PODATEK

W ciągu ostatnich 10 lat podaż waluty M3 w Polsce wzrosła o 137%, co oznacza rokroczny wzrost w wysokości ok. 9%. O tyle rośnie tempo pieniądza w obiegu. Z drugiej strony mamy naturalną 2% deflację wynikającą z postępu technologicznego oraz spadku cen. Można zatem powiedzieć, że rzeczywista inflacja wyniosła ok. 6 – 7% rocznie. Mając oszczędności ulokowane czy to na lokatach, czy to w pozornie bezpiecznych obligacjach rządowych regularnie spada siła nabywcza naszych pieniędzy.  O ile w ciągu roku dużej różnicy nie zobaczymy (2,5% odsetek – 7% inflacji = strata 4,5%) o tyle w perspektywie dekady utrata 55% z naszej siły nabywczej robi już wrażenie.  Szkoda, że ze skutków inflacji nie zdaje sobie sprawy więcej niż 90% naszego społeczeństwa.

CZY PODATKI MUSZĄ BYĆ AŻ TAK WYSOKIE?

Absolutnie nie. Może wydawać Wam się śmieszne ale brytyjska kolonia zwana dziś USA rozpoczęła walkę o niepodległość, gdy Król Anglii postanowił wprowadzić podatek w wysokości 7%. Jeszcze 100 lat temu podatki całkowite na poziomie 10% były standardem, gdyż rozmiar aparatu państwowego i ingerencji w nasze życie był ograniczony do minimum.

W zbiurokratyzowanej UE poziom wydatków rządowych w relacji to PKB wynosi 47,7%. Kapitalizm czy ukryty komunizm w fazie przedzawałowej? Odpowiedzcie sobie sami.

Mimo trendu zwiększającego udział państwa (oraz podatków) nadal są kraje w których daniny ograniczono do minimum. W Singapurze mamy VAT na poziomie 8%. Od dochodów do ok. 300 tys. PLN nie płaci się podatku dochodowego wcale, powyżej płaci się 7%. Maksymalna stawka podatku dochodowego nie przekracza 17%.  Mimo to, a może właśnie dlatego kraj ten rozwija się w tempie 6% rocznie, systematycznie notuje nadwyżki w budżecie, a przy okazji nie ma długu netto. Wszystko działa prawie perfekcyjnie, gdyż tępi biurokraci nie blokują naturalnej przedsiębiorczości i każdy odpowiada za siebie oraz wydaje zarobione pieniądze wg zasad gospodarki wolnorynkowej.

PODSUMOWANIE

Większość Polaków, gdy spytamy ich o podatki, pomyśli o stawce PIT w wysokości 19%, tymczasem okazuje się, że podatków płacimy dużo, dużo więcej. Dzień Wolności Podatkowej w 2017 przypada na 161 dzień roku, czyli 9 czerwca. Od tego dnia przestajemy pracować dla rządu i zaczynamy symbolicznie pracować już dla siebie. Teoretycznie, bo dla przeciętnego Polaka dzień ten wypada dużo później. Aż dziwne, że ludzie się nie buntują.

W głównej mierze dzieje się tak dlatego, że rządzący ukrywają przed nami wszelkiego rodzaju nakładane daniny jednocześnie zapewniając nam setki tematów zastępczych. Dajcie ludziom chleb i igrzyska, a przestaną się buntować. Coś co działało ponad 2000 lat temu działa i dziś.

Problem jest w naszej naturze i oczekiwaniach. Zamiast myśleć samodzielnie i walczyć o swoje większość z nas woli przyjąć bierną postawę w stylu „rząd powinien coś z tym zrobić”. Jak długo będziemy godzić się na ogromny udział państwa w naszym życiu, tak długo będziemy oddawać niewydolnemu, zbiurokratyzowanemu potworowi większość swoich dochodów.

Nie bez przypadku najsilniej zadłużone kraje na świecie są jednocześnie tymi o najwyższych podatkach oraz poziomie biurokracji.

Następnym razem jak pójdziecie do pracy to pomyślcie o tym, że przez pierwsze 4 godziny pracujecie na podatki, a dopiero potem dla siebie.

Autorstwo: Trader21
Źródła: IndependentTrader.pl, WolneMedia.net

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

14 komentarzy

  1. Barabian 14.11.2017 15:42

    Nie wiem na ile wiarygodne są takie badania opinii Polaków ale smutne jest to co przedstawiają, np:
    62 proc. Polaków nie wie, że płaci podatki na 500+
    21 proc. Polaków uważa, że nie płaci żadnych podatków.

  2. PanOdkrywca 14.11.2017 15:57

    Uciekło Autorowi, że jest jeszcze cała masa „dodatków”, które co prawda nie zawsze nazywają się wprost podatkiem, ale są obowiązkową daniną dla Warszawy lub na poziomie samorządów.
    Mamy np:
    – abonament RTV
    – podatek od.. psa
    – opłatę klimatyczną
    – podatek od nieruchomości i podatek od wieczystej dzierżawy gruntu
    – podatek od deszczu, choć tu nie wiem, czy przepisy przeszły komisję sejmową
    – podatek od środków transportu
    – podatek rolny
    – podatek leśny
    – opłaty targowe

    Zapewne nie wszystkie mi przyszły do łba.

  3. marioelche 14.11.2017 20:44

    Moim zdaniem hitem ostatnich paru lat jest oplata adiacencka, nakladana przez wojta gminy za wybudowanie infrastruktury drogowej. Nalicza sie ja w wysokosci do 50% kwoty o jaka rzekomo miala wzrosnac waertosc nieruchomosci ktora skorzystala na oddaniu drogi. kwoty tego podatku osiagaja horendalne rozmiary a placic trzeba nawet jesli nie planuje sie sprzedazy ziemi. Moja dziewczyna ma w Zielonkach pod Krakowem niewielka dzialke rolna po rodzicach. Wojt wybudowal droge dojazdowa do nowoczesnego osiedla-zamknietej enklawy. Efekt-oplata adiacencka za poletko ziemniakow w wys. 15.ooo (slownie: pietnascie tysiecy) pln. Po drodze scigaja sie luksusowymi furami dzieci nowobogackich a kosztami budowy drogi wojt obciazyl starych mieszkancow, glownie rolnikow. Ale wojt ludzkie panisko- haracz moze rozlozyc na raty z obciazeniem hipoteki dzialki do czasu calkowitej splaty. To jest polska sprawiedliwosc i wolnosc. A ze nie ma z czego zaplacic, chcac nie chcac trzeba dzialke sprzedac zeby zaspokoic pazernosc wojta. Sory za pisownie- z komorki naparzam.

  4. Atos 14.11.2017 21:08

    @ marioelche.
    Gdyby wójt gminy był ze sprawiedliwości to , prawo byłoby.

  5. PanOdkrywca 15.11.2017 13:54

    marioelche 14.11.2017 20:44

    Cuda, to się zaczną gdy/jeśli wejdzie podatek katastralny.
    I np okaże się, że starsza pani, mieszkająca samotnie, utrzymująca się z mizernej renty, ale mająca wielkie mieszkanie w centrum dużego miasta, dostanie do zapłaty więcej niż jej roczny dochód.

    I powyższy przykład, jest chyba jedynym powodem, dla którego o takim podatku się „tylko” mówi, a nie ma samobójcy, który wprowadzi go w życie.
    Choć oczywiście, za chwilę, pojawią się głosy, że nie musi mieszkać na takim metrarzu i w dodatku przy, np, krakowskim Rynku. Może gdzieś na peryferie iść, sprzedawszy wcześniej mieszkanie.

  6. Maximov 15.11.2017 14:24

    Zgadzam się z przedmówcą.
    Podatek katastralny zakończy rządy każdej partii, która będzie próbować go wprowadzić.
    Polecam przeczytać komentarze na stronie Tradera pod tym artykułem – naprawdę warto.

  7. marioelche 15.11.2017 14:35

    A więc wszystko sprowadza się do jednego: masz człowieczku zapie-przać na podatki ponad siły do samej śmierci bo jak nie, to na starość czeka Cię eksmisja na bruk, zamiast obiecanego odpoczynku i emerytury. I niech Ci się nie wydaje, że cokolwiek posiadasz na własność! To tylko złudzenia. Bo i tak podatki podniesiemy do takiej wysokości, że nie będzie Cię stać na to, by utrzymać się posiadaniu tego co daje Ci schronienie i żywność – tj. mieszkania/domu i działki..
    Mój dziadek mawiał: twoje to na tym świecie jest tylko to, co zrobisz w ubikacji.. Nie wiedziałem o czym on mówi. Teraz zrozumiałem.

  8. robcioRR 15.11.2017 15:51

    Polak jako kafir i goj juz placi 80% podatkow. Normalka.

  9. marioelche 15.11.2017 16:15

    Kolejna forma opodatkowania – ubezpieczenie OC.
    Także i niekorzystne zmiany w PRD w kwestii badań technicznych- pełna inwigilacja – sieć się stopniowo zaciska z każdym takim przepisikiem.
    http://www.rp.pl/Prawo-drogowe/311099938-Przeglad-techniczny-auta—zmiany-od-13-listopada-2017.html

  10. Atos 15.11.2017 16:24

    inwigilacja w kraju prawa? Jak można tak pisać.

  11. PanOdkrywca 15.11.2017 16:25

    marioelche 15.11.2017 16:15

    „Kolejna forma opodatkowania – ubezpieczenie OC.”

    A ja akurat uważam, że OC powinni mieć wszyscy. Także, np, rowerzyści.

    „Także i niekorzystne zmiany w PRD w kwestii badań technicznych- pełna inwigilacja – sieć się stopniowo zaciska z każdym takim przepisikiem.”

    A masz świadomość, ile samochodów jeździ bez ważnego dowodu rejestracyjnego, bez ubezpieczenia, czy też przegląd jest za przysłowiową flaszkę załatwiany?

  12. marioelche 15.11.2017 16:56

    Pewnie ze zdaje sobie sprawe. Wiem tez ze Polacy jezdza zlomem bo ich nie stac na nowe samochody. Ale przeciez przepisy nakazuja wykonanie badan tech. i ubezp. OC. Jesli ktos tego nie czyni- jest nieodpowiedzialny i ryzykuje ze poniesie kare. Ja place oc i badam swe pojazdy. Nie chce jednak byc inwigilowany z wygody sluzb i niby „dla mojego dobra”. W ciagu mojego krotkiego zycia ilosc baz zbierajacych o mnie informacje wzrosla z kilku (wliczajac US , USC, BEL, parafie ) do kiludziesieciu

  13. marioelche 15.11.2017 17:02

    Poza tym, ja nie napisałem że jestem przdeciwny OC i badaniom, tylko że wg mnie jest to kolejna forma ukrytego opodatkowania, tym bardziej, że teraz za badania techniczne będziemy płacić z góry a nie po ich odbyciu. Mandaty karne i inne kary porządkowe także uważam za ukrytą formę opodatkowania.

  14. PanOdkrywca 15.11.2017 17:13

    „Nie chce jednak byc inwigilowany z wygody sluzb i niby „dla mojego dobra”.

    A nie uważasz, że CEPik on-line jest wyjściem na przeciw oszustom i kombinatorom? W jednym warsztacie się nie udało- gnam do drugiego… a tu zonk, już wiedzą co mam w samochodzie niesprawne.

    OC forma podatku… to, nie patrząc na […][…] ZUS mamy jeszcze np ubezpieczenie mieszkań. Pytanie- jedziesz autem za N tysięcy i walisz, ze swojej winy w auto 100N- myślisz, że lepsza inwigilacja (?) i coroczna składka, czy prac do śmierci, żeby zapłacić za naprawę poszkodowanego?

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.

pl Polish
X