In vitro tylko do połowy 2016 r.

Opublikowano: 03.12.2015 | Kategorie: Seks, Społeczeństwo, Wiadomości z kraju, Zdrowie

Liczba wyświetleń: 6

Rząd Prawa i Sprawiedliwości deklaruje, że zamierza rozwiązać problem kryzysu demograficznego i zachęcić Polaków do rozmnażania. Jednocześnie władza przymierza się do likwidacji najważniejszego programu leczenia bezpłodności.

O decyzji poinformował minister zdrowia Konstanty Radziwiłł. Program Leczenia Niepłodności Metodą Zapłodnienia Pozaustrojowego, który w ostatnich dniach rządów Platformy Obywatelskiej został przedłużony do końca 2019 roku, na co zostało wygospodarowanych 304 mln zł, będzie realizowany jedynie do połowy roku 2016. Potem pary, które nie mogą spłodzić potomstwa naturalnymi metodami, nie będą mogły liczyć na wsparcie państwa. Decyzję resortu skrytykowała m.in. Barbara Nowacka, szefowa Twojego Ruchu: “Koniec rządowego programu in vitro. Czyli będzie dostępne tylko dla bogatych! PiS socjalny tak bardzo…”

Dzięki refundacji procedury in vitro w Polsce, od początku trwania programu czyli od 1 lipca 2013 roku urodziło się 3,6 tys. dzieci, a 17 tys. par uczestniczy w procesie leczenia. Warunkiem przystąpienia do programu było dostarczenie diagnozy lekarskiej, potwierdzającej, że pacjentka leczyła bezpłodność innymi metodami przez co najmniej 12 miesięcy. Projektem były objęte kobiety do 40 roku życia. Zabronione było tworzenie zarodków w celach innych niż pozaustrojowe zapłodnienie. Ograniczenia dotyczyły też zarodków nadliczbowych – liczba zapłodnionych komórek jajowych nie mogła być wyższa niż sześć. Wyjątek stanowiły przypadki kobiet po 35 roku życia oraz tych, u których zdiagnozowano choroby współwystępujące z niepłodnością, które spowodowały wcześniejsze dwukrotne nieskuteczne leczenie metodą zapłodnienia pozaustrojowego. Pod wpływem środowisk konserwatywnych twórcy ustawy wprowadzili do niej ograniczenia – m.in. zakaz niszczenia zarodków zdolnych do prawidłowego rozwoju – groziła za to kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 5. Zakazana była również preimplantacyjna diagnostyka genetyczna, umożliwiająca wybór cech fenotypowych, w tym płci dziecka.

Źródło: Strajk.eu

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

6
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
kozik
Użytkownik
kozik

Generalnie na dzieci mogą sobie pozwolić tylko bogaci ludzie. Rok wyżywienia dziecka, to 2-6 tysięcy złotych. Do tego dochodzą ubrania, książki, jakaś opieka medyczna. Na przeciętnego dzieciaka rodzice wydadzą jakieś 100-300 tysięcy zł. Cena zabiegu in vitro, to jakieś 13-18 tys. i jeśli ktoś nie chce adoptować dzieciaka, tylko rzeczywiście chce przekazać swoje geny, to jest mały ułamek ogólnych kosztów “imprezy”…
Nie ma czegoś takiego, jak darmowy lunch, darmowa komunikacja miejska i darmowe in vitro…

Konter
Użytkownik
Konter

Od kiedy zabieg In Vitro leczy bezpłodność, co za kompletne bzdury. Całkowicie zgadzam się z posunięciem PiSu.

ZIWK
Użytkownik

@Konter
A CO leczy? Kurzajki, czy czkawkę?

Bo metoda in vitro, czyli zapłodnienia pozaustrojowego – jest czasem jedyną szansą na posiadanie własnego dziecka. I nie było by z nią żadnych problemów, gdyby nie naruszała kilku tabu kleru katolickiego:
– możliwość zapłodnienia również kobiety, która jest fizycznie dziewicą – bo Maryja została tak zapłodniona jeden raz… a wg. dogmatu kleru pozostała dziewicą dalej… nawet po urodzeniu 5 synów i nieznanej ilości córek;
– pobranie nasienia od mężczyzny – np. w drodze masturbacji – bo Onan ze Starego Testamentu stosował prymitywną antykoncepcję, czyli stosunek przerwany (czyli NIE CHCIAŁ mieć dzieci z żoną swojego brata!);
– bo sam zabieg nie zawsze się udaje i czasem po wszczepieniu zarodków matce one są odrzucane i obumierają (na etapie kilkudziesięciu/kilkuset komórek). To samo często się dzieje przy zapłodnieniu naturalnym, tylko wtedy kobieta nawet nie wie, że doszło do zapłodnienia, a taki zarodek np. całkowicie niezdolny do dalszego rozwoju jest naturalnie usuwany. Cała różnica jest w świadomości – czy było dziecko czy go nie było;

Sam zabieg NIE JEST prostym, łatwym i przyjemnym – tylko wymaga ciężkich dawek leków głównie hormonalnych masakrujących wręcz naturalny rytm pracy organizmu, tak aby kobieta zamiast zwykle dojrzewających 1-2 komórek jajowych wyprodukowała ich więcej… Choć czasem jest to właśnie 1-2…
Jeśli jesteś osobą dorosłą to wyobraź sobie Zespół Napięcia Przedmiesiączkowego (PMS) pomnożony co najmniej 10x i trwający miesiąc lub dłużej zamiast 2-3 dni… Do tego napięcie nerwowe – nie ma pewności, czy uda się pobrać dojrzałe komórki jajowe i czy po ich zapłodnieniu uda się wszczepienie zarodków…
To nie jest sport, czy rozrywka – decydują na to się na prawdę zdesperowani, dla których inne procedury już nie przyniosły rezultatów.

Ale “Bezprawie i Niesprawiedliwość” MUSI teraz płacić za poparcie kleru…
Szkoda, że będzie paranoiczna sytuacja, gdy w tym samym autobusie jadącym do tej samej kliniki w Niemczech/ w Czechach / na Słowacji… będą obok siebie siedzieć kobiety z “wycieczką” biur “Bocian-Tour” i “Abort-Tours” – a duże pieniądze będzie zagarniać mafia.

Konter
Użytkownik
Konter

@ZIWK Kobieta po zapłodnieniu invitro nadal pozostaje bezpłodna, więc nie lecz ani kurzajek, ani czkawki, ani bezpłodności.

ZIWK
Użytkownik

@Konter
Co rozumiesz przez słowo płodność?
Bo jeżeli to “umożliwienie zajścia w ciążę i urodzenia dziecka” to zabieg invitro JEST metodą leczenia.
A, że jednorazowo – to często jest sukces – na miarę życia! choć notowane są wypadki trwałego przywrócenia płodności – trudno oceniać, czy blokada była fizyczna (brak dojrzałych komórek) czy psyhiczna

lboo
Użytkownik
lboo

@ZIWK: Jeżeli jakaś para nie może naturalnie stworzyć potomka, to może oznaczać że któryś z organizmów jest w tak kiepskim stanie że stworzenie potomstwa wiąże się ze zbyt dużym ryzykiem wad wrodzonych. Organizm to bardzo skomplikowana samowystarczalna i samoregulująca się “maszyna”. Oczywiście możemy twierdzić że wiemy lepiej co dla nas dobre i próbować na siłę obejść zabezpieczenia jakie dała nam natura.
Poczytaj porównania na temat wad wrodzonych dzieci urodzonych metodą in vitro.
Przemysł farmaceutyczny oczywiście będzie lobbował za in vitro bo dla nich to podwójne pieniądze, raz za zabieg,a drugi raz jeśli dziecko będzie wymagało stałej, lub choćby częstszej niż normalnie interwencji lekarza.
A przecież wystarczy rzetelnie zbadać przyczynę niepłodności (najczęściej będzie to niezdrowy tryb odżywiania, zanieczyszczone środowisko, zła kondycja psychofizyczna), zlikwidować i bezpłodność zniknie. Ale z takiego podejścia zysku nie będzie…