Ile socjaldemokraty w Tusku?

Opublikowano: 01.10.2013 | Kategorie: Polityka, Publicystyka

Liczba wyświetleń: 705

Przed paroma tygodniami Donald Tusk w rozmowie dla „Polityki” stwierdził, że czuje się trochę socjaldemokratą. Szybko zostało to podchwycone przez media, a także innych polityków PO, którzy wyrazili zaniepokojenie tą deklaracją. Niepotrzebnie, bowiem poglądy premiera, a przede wszystkim działania jego ministrów i kierowanej przez niego partii, mają z socjaldemokracją niewiele wspólnego.

Szef rządu rozwinął wspomnianą myśl w kolejnym wywiadzie: “Przeszedłem długą drogę do dojrzałości. Zdążyłem się przekonać, że świat wytwarza całe pokłady ludzkiej krzywdy, a ludzie bez własnej winy nie mają niekiedy szans na przeżycie. Państwo musi takim ludziom pomagać. Co mają począć rodzice dzieci niepełnosprawnych, które wymagają opieki, bo nie widzą, bo zatrzymuje się im oddech, bo są sparaliżowane. Przecież nie mogą iść do pracy, bo są przez 24 godziny przy swoich dzieciach. Co tu pomoże liberalizm w wydaniu szkoły chicagowskiej! Trzeba znaleźć pieniądze, nałożyć na kogoś podatek i płacić tym ludziom, że są ze swoim dzieckiem, że dają dobro większe niż PKB. I tylko w tym sensie człowiek staje się socjaldemokratą, a nie ma to nic wspólnego z ideologią, tylko z wypełnianiem zwyczajnej ludzkiej powinności” („Gazeta Wyborcza”, 5 lipca br.). Cieszy, że Donald Tusk coś zrozumiał, przechodząc drogę z pozycji dość egzotycznych i niebezpiecznych do nieco bardziej pragmatycznych. Dobrze, że wie już, iż PKB nie mierzy wszystkiego, a państwo musi interweniować w rozmaite sfery życia zbiorowego, do czego potrzebne są podatki. Nieco dziwi, że tak wytrawny polityk opanowanie wspomnianego elementarza uznaje za przejaw dojrzałości, ale cóż – należy życzyć dalszych, oby jak najszybszych postępów na drodze ku zrozumieniu rzeczywistości społecznej. Póki co, poglądy, a tym bardziej czyny szefa rządu z socjaldemokracją mają jednak niewiele wspólnego. Istotą modelu socjaldemokratycznego nie jest bowiem pomoc państwa w sytuacjach skrajnych, zapewniana obywatelom w każdym cywilizowanym kraju, także realizującym model liberalny czy chadecki. Jest nią systematyczne i kompleksowe asystowanie przez nie ludziom w różnych sytuacjach życiowych oraz systemowe dążenie do poszerzenia sfery bezpieczeństwa socjalnego, zwiększenia poziomu integracji społecznej i minimalizacji nierówności.

Przykład pomocy dla rodziców dzieci niepełnosprawnych brzmi w ustach premiera szczególnie niefortunnie. W czasie niedawnych protestów związkowych w Warszawie wspomniana grupa również wyszła na ulice, by opowiedzieć o tym, jak rząd w białych rękawiczkach dokonuje niemalże cichej eutanazji, zostawiając rodziny dotknięte niepełnosprawnością bez środków do życia. Dobitnym wyrazem braku wrażliwości koalicji rządzącej jest wysokość zasiłku pielęgnacyjnego na leczenie i rehabilitację, która od 8 lat wynosi zaledwie 153 zł miesięcznie. Z kolei świadczenie pielęgnacyjne dla opiekunów całkowicie rezygnujących z pracy zawodowej ze względu na wymagania długoterminowej opieki stanowi równowartość niewiele ponad połowy płacy minimalnej, też przecież niewygórowanej. Więcej o sytuacji wspomnianej grupy można usłyszeć od jej przedstawicielek.

Przy tak prowadzonej polityce nie jest niespodzianką, że 12% rodzin z niepełnosprawnym dzieckiem żyje na granicy minimum egzystencji, czyli na skraju biologicznego przetrwania. Pytanie, czy coś takiego jest możliwe w kraju rządzonym na socjaldemokratyczną modłę, ma charakter retoryczny.

Piszę ten tekst wracając z kolejnej dyskusji na kanwie książki „Socjaldemokratyczna polityka społeczna”, wydanej właśnie z intencją objaśnienia i doprecyzowania, co składa się na model socjaldemokratyczny, wokół którego narosło wiele nieporozumień. Przyjrzyjmy się pokrótce, jakie są podstawowe elementy tej perspektywy i w jakim stopniu pokrywa się z nimi polityka Donalda Tuska.

1. PROGRESYWNY I SPRAWIEDLIWY SYSTEM PODATKOWY

W modelu socjaldemokratycznym dąży się do tego, by obciążenia podatkowe były uzależnione od możliwości finansowych poszczególnych płatników, przez co rozumie się system progresywny z dość wysokimi stawkami dla najlepiej uposażonych. Tymczasem PO, głosując ongiś ramię w ramię z PiS, jeszcze bardziej spłaszczyła już i tak płaski system podatkowy, likwidując górną stawkę (40%). Propozycje jej przywrócenia nie spotkały się z aprobatą partii rządzącej, wobec czego przepadły. Oprócz tego Platforma zwiększyła VAT, którego obecne stawki są dotkliwie odczuwane zwłaszcza przez gorzej sytuowane gospodarstwa domowe, wydające „na życie” ogromną część swych budżetów.

2. ŚWIADOME DĄŻENIE DO ZMNIEJSZENIA NIERÓWNOŚCI

Socjaldemokratyczne państwo aktywnie działa na rzecz minimalizacji rozwarstwienia społecznego. Służy temu odpowiednia polityka fiskalno-transferowa, jak i ta związana z kształtowaniem poziomu płac. Tymczasem za poprzedniej kadencji rządu Donalda Tuska, jak podaje Centrum Analiz Ekonomicznych, na reformach podatków oraz systemu zabezpieczenia społecznego zyskały głównie osoby o wyższych dochodach, stracili natomiast niezamożni. Przed ostatnimi wyborami wspomniany think tank oszacował ponadto, jak na sytuację poszczególnych grup dochodowych przełożyłaby się pełna realizacja programów poszczególnych partii. Ugrupowanie premiera znowu wypadło blado, w kategorii sprzyjania wyłącznie bogatym dając się wyprzedzić jedynie Ruchowi Palikota. I rzeczywiście, w obecnej kadencji nie widać wyraźnych posunięć koalicji rządowej w zakresie niwelowania nierówności, choć dane w tej materii są wręcz alarmujące.

3. UNIWERSALNY, A NIE SELEKTYWNY DOSTĘP DO ŚWIADCZEŃ SPOŁECZNYCH

W podejściu socjaldemokratycznym promuje się świadczenia skierowane nie tylko do najuboższych, ale obejmujące w różnym stopniu wszystkie grupy społeczne. Istnieją tu zarówno rozbudowane programy adresowane do ogółu obywateli (zwłaszcza w sferze publicznych usług edukacyjnych, zdrowotnych i opiekuńczych), jak i te dedykowane grupom w szczególnej sytuacji, jednak nawet w tym drugim przypadku kryterium dostępu rzadko jest bardzo niski dochód, a często wieloaspektowa diagnoza potrzeb (np. związanych z niepełnosprawnością). Polityka PO stoi w jawnej sprzeczności z tą filozofią. Progi dochodowe uprawniające do świadczeń socjalnych podniesiono nieznacznie i po długim czasie, utrzymano dostępność wielu programów jedynie dla najuboższych, a także postawiono przed najsłabszymi nowe progi – przykładem mogą być kryteria dla otrzymania wsparcia, które musi spełnić opiekun niesamodzielnej osoby dorosłej, rezygnujący z jej powodu z pracy zawodowej. W efekcie „reformy”, z której rząd obecnie próbuje się wycofać, kilkadziesiąt tysięcy ludzi straciło środki do życia, a także przestano za nich opłacać składki zdrowotne i emerytalno-rentowe, pogłębiając ich wielowymiarowe wykluczenie. Jest to całkowite odejście od zasady podążania za potrzebami i rzecz nie do pomyślenia w socjaldemokratycznym państwie, w którym dąży się do tego, by zabezpieczenie społeczne miało możliwie powszechny charakter. Nieco lepiej wyglądają działania rządu na polu poszerzania dostępu do instytucjonalnej opieki nad małymi dziećmi, ale i tu systemowi daleko jeszcze od uniwersalności, zwłaszcza w przypadku żłobków.

4. UNIEZALEŻNIENIE POZIOMU ŻYCIA OD POZYCJI NA RYNKU PRACY (TZW. DEKOMODYFIKACJA)

Socjaldemokracja dąży do tego, by czasowe lub trwałe znalezienie się poza rynkiem pracy nie ograniczało możliwości uczestnictwa w życiu społecznym i zaspokojenia podstawowych potrzeb. Co więcej, zakłada równoległe prowadzenie działań przywracających ludzi do aktywności zawodowej i pozazawodowej. Polski rząd nie idzie w tym kierunku, czego wyrazem jest jego polityka wobec bezrobocia. Zasiłek dla bezrobotnych jest niski w stosunku do wynagrodzeń w gospodarce narodowej, wypłacany przez krótki okres i warunkowany kryteriami, które bywają trudne do spełnienia (w rezultacie uprawnionych do jego pobierania jest zaledwie kilkanaście procent osób zarejestrowanych w urzędach pracy). W efekcie osoby, które tracą zatrudnienie, szybko popadają w stan ubóstwa i wykluczenia. Jednocześnie mało pieniędzy wydaje się na aktywne polityki rynku pracy, czego przejawem było zamrożenie ogromnych środków zgromadzonych w Funduszu Pracy. Na walkę z bezrobociem przeznacza się w Polsce Tuska najmniejszy odsetek PKB wśród wszystkich krajów Unii (liderem są skandynawskie państwa socjaldemokratyczne). Ponadto, przygotowany przez rząd projekt zmian w ustawie o instytucjach rynku pracy i promocji zatrudnienia przewiduje łatwiejszą niż dotąd drogę do wykreślania długotrwale bezrobotnych z rejestru, a tym samym pozbawiania ich ubezpieczenia zdrowotnego. Znów oddalamy się od socjaldemokratycznego ideału.

5. RÓWNOŚĆ SZANS BEZ WZGLĘDU NA PŁEĆ

Dążenie do równości płci na rynku pracy, w życiu rodzinnym i systemie zabezpieczenia społecznego to ważny filar socjaldemokratycznej polityki. Jest wiele środków prowadzących do tego celu, ale do najważniejszych należy zaliczyć powszechność dostępu do usług opiekuńczych, pozwalających łączyć opiekę z pełnieniem innych ról, a także odpowiednia konstrukcja instytucji urlopów rodzicielskich, sprzyjająca partnerskiemu zaangażowaniu obojga rodziców. Poczynania rządu na tej osi wyglądają wprawdzie nieco lepiej niż na tych wspomnianych wyżej, jednak jego aktywność nie jest wystarczająco zdecydowana, przez co okazuje się wręcz przeciwskuteczna. Owszem, za rządów Tuska przyjęto ustawę żłobkową oraz zwiększono dostęp do edukacji przedszkolnej, co jest częścią socjaldemokratycznego kanonu. We wszystkich wskaźnikach objęcia najmłodszych instytucjonalną opieką nadal ciągniemy się jednak w europejskim ogonie. Po drugie, zmiany – np. jeśli chodzi o opiekę nad dziećmi do lat trzech – opierają się bardziej na tworzeniu regulacji sprzyjających prywatnej i samorządowej aktywności na tym polu niż na publicznych gwarancjach równych praw. Rozwój rynkowych usług opiekuńczych może też prowadzić do zróżnicowania jakości i do segregacji dzieci z rodzin o różnym pochodzeniu, podczas gdy ideą przyświecającą socjaldemokratycznej polityce jest integracja osób z różnych warstw i o różnym potencjale. Również zmiany w urlopach rodzicielskich, polegające na ich wydłużeniu przy jednoczesnym zmniejszeniu tzw. stopy zastąpienia, wydają się nieco za słabą zachętą, by także ojcowie angażowali się w opiekę nad potomstwem. Tymczasem, jak wskazuje Instytut Spraw Publicznych, im dłużej matki będą poza rynkiem pracy w porównaniu z mężczyznami, tym bardziej prawdopodobne, że pracodawcy nie będą skłonni zatrudniać kobiet w wieku rozrodczym. W efekcie nierówność płci może wzrosnąć, zamiast zmaleć.

6. PARTYCYPACJA I DIALOG SPOŁECZNY

Ważnym elementem socjaldemokratycznej polityki społeczno-gospodarczej, a także jej historycznym podłożem było zawsze oparcie jej realizacji na konsultacjach i dialogu społecznym, z dużym udziałem przedstawicielstwa świata pracy. Na tym polu porażka obecnego rządu jest chyba najbardziej ewidentna i można byłoby o niej długo pisać. Za najlepszy komentarz do tego punktu niech posłużą wydarzenia, jakie miały miejsce między 10 a 14 września przed Sejmem, oraz ich szerszy kontekst.

* * *

Na wszystkich powyższych odcinkach rządy Platformy Obywatelskiej fundamentalnie odbiegają od tego, na czym opiera się socjaldemokratyczna wizja rozwoju społecznego. Pojedyncze kroki w słusznym kierunku, jak w sprawie OFE czy zwiększenia publicznych dotacji na edukację przedszkolną, niewiele tutaj zmieniają. I nie chodzi tu o wierne odzwierciedlenie wspomnianego modelu, który w warunkach ścierania się różnych koncepcji i interesów rzadko jest możliwy do realizacji w czystej postaci. Chodzi raczej o ogólny kierunek polityk publicznych, który zdaje się wciąż mieć w Polsce wektor przeciwny do socjaldemokratycznego.

Autor: Rafał Bakalarczyk
Źródło: Nowy Obywatel


TAGI: , , , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

4 komentarze

  1. pasanger8 01.10.2013 17:10

    Obecnie mamy w Polsce degresywne podatki i wspieranie bogatszych transfrerami z budżetu(programy typu rodzina na swoim wspierające ludzi ,których stać na wzięcie kredytu hipotecznego)
    http://blogi.ifin24.pl/trystero/2011/03/29/fascynujaca-prawda-o-polskim-systemie-podatkowym/
    http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/12/16/fascynujaca-prawda-o-polskim-systemie-socjalnym/
    Artykuły opisują stan sprzed obniżki stawki PIT dla najbogatszych i likwidacji podatku spadkowego.
    Twierdzenie ,że nierówności są normalne i pochodzą wprost z natury to zwyczajna bzdura.Mówią o tym i piszą bez ogródek ludzie pokroju Warrena Buffeta kiedyś szlachta też mówiła o swojej lepszości z natury i prawie do gnębienia synów Chama tudzież pisała satyry na leniwych chłopów .
    http://wolnemedia.net/polityka/zabijmy-biednych-by-zrownowazyc-budzet/
    O szkodliwości nadmiernego zróżnicowania zarobków i problem pychy bogaczy pisali już starożytni autorzy np.:Platon(on uznawał , że większa niż 5-krotna różnica w zarobkach jest już niemoralna)

  2. pasanger8 01.10.2013 17:16

    Socjaldemokratyzm Pinokia?To wyjątkowo ponura kpina i żart polskie władze od wielu lat (i to zarówno SLD,PiS jak i PO prowadzą politykę wysokiego bezrobocia degradującą dla mniej zamożnych )bezrobocie tylko raz w ciągu ostatnich 15 lat było niższe niż 10 %(9,6%w 2006 w szczycie rozgrzania koniunktury) co jest swoistym rekordem pomimo olbrzymiej emigracji módlmy się do Allacha ,żeby Rodakom z emigracji nie przyszło do głowy wrócić nie daj Boże jeszcze wszyscy na raz .

  3. wolnykrytyk 02.10.2013 01:30

    Podatek dochodowy najbardziej szkodzi w Polsce biednym, ponieważ władze wychodzą z założenia, że można obciążać podatkami również tę część dochodów, która jest niezbędna dla zapewnienia minimum egzystencji. Polski obywatel musi podzielić się swoimi dochodami z państwem, nawet w sytuacji gdy jego dochody nie wystarczają na zapewnienie odpowiedniej ilości pożywienia. Przypomnę, że w Polsce dochód zwolniony z opodatkowania to zaledwie 3.091 zł, czyli 257,58 zł miesięcznie. Po podzieleniu przez liczbę dni w miesiącu otrzymamy dniówkę 8zł 58 gr lub 8 zł 30 gr, w zależności od ilości dni w miesiącu. Tyle zdaniem polskiego ustawodawcy możemy zarobić jeżeli nie chcemy dzielić się z fiskusem. Dla porównania Niemiec może zarobić 8.130 euro czyli około 34.150 zł. Dopiero po przekroczeniu tej kwoty będzie musiał dołożyć się do budżetu. Niemiecki ustawodawca uznał, że obywatel może dysponować kwotą 677,50 euro czyli około 2850 zł miesięcznie czyli około 22,50 euro dziennie (około 94 zł) bez potrzeby dzielenia się z fiskusem. Niemiec po przekroczeniu kwoty wolnej od podatku zapłaci 14% podatku, Polak 18%. We Francji osiągający dochody niższe niż 5.963 euro (25.044,6 zł) nie zapłaci podatku. We Francji kwota wolna od podatku jest znacznie niższa niż w Niemczech, ale też pierwsza stawka wynosi zaledwie 5% natomiast w Niemczech 14%. Charakterystyczną cechą naszego systemu podatkowego, oprócz niskiej kwoty wolnej od podatku są również wysokie stawki podatkowe dla najmniej zarabiających oraz stosunkowo niska stawka podatkowa dla dobrze sytuowanych, a także wysoka stawka VAT – 23%, który ostatecznie obciąża konsumenta finalnego, w sytuacji gdy uśredniona stawka VAT w Unii wynosi około 21%.
    Nierówności społeczne nie wynikają z natury lecz są wytworem kultury. Stwierdzenie, iż nierówności wynikają z natury ma oznaczać, iż to właśnie natura wyposażyła nas w biologiczny, wrodzony potencjał, który wiedzie nas ku nierównościom. Problem w tym, że prawie wszystkie istotne źródła naukowe wskazują na coś zgoła odmiennego. Nauka dostarcza nam co i rusz dowodów, że społeczności zbieracko-łowieckie w których ludzie ewoluowali, były bardzo egalitarne, a ich członkowie dzielili się nieomal wszystkim. Społeczności takie spotykamy również dzisiaj np. żyjący w Botswanie lud !Kung, australijscy Aborygeni, plemiona zamieszkujące odległe zakątki lasów Amazonii. Badania prowadzone przez antropologów wykazują, że społeczności łowiecko-zbierackie są niemal zawsze skrajnie egalitarne. Ich członkowie nie tyle są zachęcani do dzielenia się, dzielenie się jest wręcz obowiązkowe. Gromadzenie lub ukrywanie żywności to wielki wstyd, zachowanie wręcz niewybaczalne. Skrajny egalitaryzm był dominującym modelem organizacji społecznej na całym świecie przez wiele tysiącleci przed pojawieniem się rolnictwa, co miało miejsce jakieś 10 tysięcy lat temu.
    Kiedyś było prościej. Wystarczyło powołać się na wolę boga. W ten sposób uzasadniano nierówności, podziały stanowe itp. Dzisiaj popularne stało się odwoływanie do natury. Jeżeli jest się zwolennikiem nierówności i hierarchizacji społecznej lepiej nie poszukiwać dowodów na uzasadnienie tej postawy w naturze, bo ich tam po prostu nie ma.

  4. MichalR 02.10.2013 09:20

    Obciążyć najbogatszych ale jakim kosztem?

    Podatek dochodowy w 80% jest przeznaczany na utrzymanie urzędników obsługujących podatek dochodowy. Jest to najmniej efektywny podatek! Likwidując podatek dochodowy przyczynilibyśmy się do uwolnienia kreatywności przedsiębiorców którzy mieliby znacznie mniejsze koszty, więc mogliby zatrudnić więcej ludzi, którzy generowaliby większe zyski co wiązałoby się z możliwością zatrudnienia jeszcze większej masy ludzi.

    Każdy wymyślny podatek przyczynia się tylko do zatrudnienia masy ludzi w urzędzie, a urzędnik nie przyczynia się w żadnym stopniu do zwiększenia konkurencyjności kraju na arenie międzynarodowej. Najlepszym wyjściem byłoby ograniczenie się do jednego lub dwóch podatków. Podatek węglowy (od paliw kopalnych – dotykający głównie dóbr luksusowych) lub VAT (bijący wszystkich po kieszeni, ale jak wcześniej głównie bogatych skupiających się na dobrach luksusowych) są całkowicie wystarczające z punktu widzenia państwa, a podatek mieszkaniowy – z punktu samorządów.

    PO jest coraz bardziej lewicowe nie dlatego że coraz bardziej pomaga biednym, tylko dlatego że coraz bardziej przeszkadza osobom przedsiębiorczym.

    Liberałowie nie są w stanie przyjąć PO do swego grona, bo PO po prostu nie jest liberalna.
    Nie dziwię się również socjaldemokracji że dostrzega że pomimo dużych kosztów obsługi państwa kraj nasz nie jest opiekuńczy, a zatem PO ze swoim premierem nie jest socjaldemokratyczne.

    PO od początku swojego rządzenia było jest i będzie partią nijakiego centrum. Wszystkim chcą zrobić dobrze i nikt dobrze nie ma poza nimi samymi.

    Liberał chce żeby bogaty miał dobrze, bo to przyczyni się do długofalowych inwestycji, rozwoju przedsiębiorczości i polepszenia statusu wszystkich z szerszej perspektywy czasowej.

    Socjaldemokrata chce żeby biedny miał dziś dobrze, a jutro będziemy mieli taką samą gospodarkę jak dziś więc damy radę, nawet jeśli obciążymy ją dodatkowymi kosztami to rekiny biznesu dadzą radę.

    PO zaś po prostu chce być u władzy.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.