Idee PRL-u żyją!

Opublikowano: 16.10.2015 | Kategorie: Media, Prawo, Świat komputerów, Wiadomości z kraju

Liczba wyświetleń: 249

W “Dzienniku Internautów” wspominaliśmy, że dzięki archaicznemu polskiemu prawu bloger może odpowiedzieć za brak rejestracji prasy. To nie jest tylko teoretyczna możliwość, o czym właśnie przekonują się autorzy pewnego bloga, którzy trafili przed sąd.

W Polsce ciągle mamy archaiczną ustawę Prawo prasowe, która odwołuje się jeszcze do konstytucji PRL (sic!). Ta ustawa oczywiście nie przystaje do nowych mediów i nawet do standardów wolności słowa w państwie demokratycznym. Co więcej, właśnie dzięki tej ustawie bloger może być ukarany za niedopełnienie obowiązku rejestracji prasy.

Kwestia rejestracji blogów to istna “pułapka na obywatela”. Jeśli komuś nie spodoba się np. lokalny blog wytykający błędy lokalnym politykom, nagle jego właściciel może mieć problem. To nie jest możliwość tylko teoretyczna, ale prawdziwy problem.

Jak donosi Helsińska Fundacja Praw Człowieka, 8 października odbyła się rozprawa dotycząca odpowiedzialności za brak rejestracji bloga. Sprawa dotyczy bloga “WikiDuszniki”, na którym wpisów dokonują trzy osoby działające w lokalnych stowarzyszeniach obywatelskich i przedstawiające się na stronie jako „grupa dobrych znajomych”.

Jest to typowy blog lokalny, na którym ludzie zamieszczali także uwagi krytyczne na temat lokalnych polityków. Wpisy są publikowane często i są mocno subiektywne. Autorzy nie działają dla zysku, na stronie nie ma reklam. Zdaniem Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka trudno uznać ten blog za serwis o charakterze informacyjnym, właśnie z powodu subiektywności wpisów. Jest to raczej miejsce na pewne osobiste opinie autorów.

O sprawie “WikiDuszniki” informował również Piotr Waglowski w serwisie Vagla.pl. Zwracał uwagę na to, że ustawa “Prawo prasowe” powinna być już dawno temu dostosowana do rzeczywistości. Chodzi przecież o wolność słowa.

“Wszędzie powtarza się ten sam schemat. Lokalne media patrzą na ręce lokalnej władzy, a ta, nie mając innych pomysłów, albo chcąc wyjąć gorące kasztany z ogniska rękami policji, oskarża osoby prowadzące serwisy internetowe o naruszenie Prawa prasowego. Zapomina się o tym, że w 2011 roku Trybunał Konstytucyjny uznał karę za brak rejestracji czasopism za niezgodną z “Konstytucją”. Co prawda tylko w części, tj. wówczas, gdy chodził o wydawanie czasopisma drukowanego. Trybunał Konstytucyjny uznał wówczas, że w przypadku niespełnienia obowiązku rejestracji wydawania dzienników i czasopism – ustawodawca nie powinien uciekać się do sankcji karnej, która nie jest w tej sytuacji konieczna” – pisał Waglowski w tekście pt. “Znów oskarżają o brak rejestracji serwisu internetowego – w kolejnej kadencji trzeba znowelizować Prawo prasowe”.

Warto też zwrócić uwagę na to, co o całej sprawie pisze “WikiDuszniki”. Znajdziemy tam relację z rozprawy.

“Na rozprawie stawili się dziennikarze Polsatu, TVN, “Głosu Wielkopolskiego”, “Gazety Wyborczej”, Radia Merkury, “Duszniki365” oraz “Gazety Szamotulskiej”. Nie stawił się wójt Woropaj, za co został ukarany grzywną. Policjant z Szamotuł, nazywany oskarżycielem publicznym, domagał się jego przesłuchania. W związku z tym wyznaczono kolejny termin, na 17 grudnia” – czytamy na “WikiDuszniki”.

Na “WikiDuszniki” możemy też przeczytać, że w podobnej sytuacji znalazł się blog Obrzycko.info, jednak w tym przypadku policja umorzyła sprawę.

Jak wspomniał Piotr Waglowski, możliwość ukarania za brak rejestracji prasy jest chętnie wykorzystywana do dławienia lokalnych mediów. Najgłośniejszy spór tego typu dotyczył Leszka Szymczaka, redaktora naczelnego portalu GazetaBytowska.pl. Sprawa trafiła do Sądu Najwyższego. Ten uznał, że prasę w sieci trzeba rejestrować, choć postępowanie umorzono ze względu na niską szkodliwość społeczną.

Oczywiście pojawiały się pomysły by znowelizować “Prawo prasowe”, ale najwyraźniej ten problem nie był dla kolejnych rządów dość ważny. Krytyka obecnie obowiązującej ustawy obejmuje nie tylko kwestię rejestracji, ale także przepisy dotyczące autoryzacji i kilka innych spraw. Oczywiście trudno takim nowelizacjom przebić się przez “ważniejsze” sprawy takie jak drożdżówki.

Autorstwo: Marcin Maj
Źródło: DI.com.pl

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

5
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
BrutulloF1
Użytkownik
BrutulloF1

Nie zgadzam się z konkluzją, że dla kolejnych rządów nowelizacja prawa prasowego nie była ważna. Wręcz przeciwnie. Ważne jest aby poprzez PRL-owskie zapisy móc – gdzie to możliwe – utrzymywać status quo a zatem mieć pod kontrolą jak najwięcej źródeł informacji, bo polityka informacyjna w ogłupianiu ludzi jest ważniejsza od wszystkiego.
I tak czytamy co należy zrobić by blog był legalny:
“””Jednym z obowiązków wynikających z ustawy jest konieczność rejestracji dziennika lub czasopisma, prowadzonego w formie bloga, w sądzie wojewódzkim właściwym miejscowo dla siedziby wydawcy. We wniosku o rejestrację należy wskazać tytuł bloga, siedzibę i dokładny adres redakcji, dane osobowe redaktora naczelnego, wydawcę, jego siedzibę i dokładny adres, częstotliwość ukazywania się nowych treści na blogu. Każda zmiana ww. danych powinna zostać niezwłocznie zgłoszona organowi rejestracyjnemu. Prowadzenie bloga można rozpocząć po zaakceptowaniu wniosku przez organ lub po upływie 30 dni od zgłoszenia wniosku, w przypadku milczenia ze strony organu. Sankcją za publikowanie treści na blogu, bez dopełnienia obowiązku rejestracji jest kara grzywny. W postanowieniu z 2007 r. Sąd Najwyższy potwierdził, że rozpowszechnianie treści przez serwisy internetowe o specyfice prasowej bez rejestracji może być niezgodne z prawem (IV KK 174/07) – przypomina założycielka kancelarii Media Law.
Jeśli już rejestracja jest dopełniona, może to dawać pewne przywileje.
– Autor zarejestrowanego bloga korzysta z wszelkich praw, jakie ustawa przyznaje dziennikarzom prasy tradycyjnej. Przede wszystkim mowa tutaj o prawie do informacji, a więc uprawnieniu żądania zarówno od podmiotów publicznych, jak i niepublicznych informacji o ich działalności. Blogerowi-dziennikarzowi przysługuje również prawo do zachowania dziennikarskiej tajemnicy zawodowej, w tym do korzystania z informatorów, których personalia autor bloga może pozostawić w tajemnicy – tłumaczy prawnik z kancelarii Ślązak, Zapiór i Wspólnicy”””
źródło: http://di.com.pl/dzien-blogow-czy-blog-to-prasa-kiedy-rejestrowac-poznaj-opinie-ekspertow-52947

Moje pytanie brzmi następująco:
Kto będzie chciał się p…ć z zabawą w jakieś formalności, i czekać nie wiadomo ile aby móc coś napisać w internecie? Zwłaszcza, gdy nie czerpie z tego zysków – no kto??
Potem jeżeli napisze coś z innego komputera to może dostać grzywnę, bo przecież “każda zmiana ww. danych powinna zostać niezwłocznie zgłoszona organowi rejestracyjnemu”
Zacząć prowadzić blog po zaakceptowaniu przez organ po 30 dniach – Śmiechu warte.
No i te przywileje – wątpliwe bardzo, żeby większość blogerów kiedykolwiek miała okazję z nich skorzystać.
MĄDRZY POLSCY PRAWODAWCY ZASIADAJĄCY W SEJMIE I NIE TYLKO – NIE WPYCHAJCIE BLOGOTWÓRCÓW W BUTY DZIENNIKARZY, NIE REGLAMENTUJCIE BEZ SENSU CZEGOŚ CO DOBRZE MOŻE SIĘ OBEJŚĆ BEZ WASZEGO REGULOWANIA.
Moje podejrzenia co do takiego stanu rzeczy jaki widzimy może brać się po części z tego, że niemal cała prasa polska jest w rękach niepolskich a zatem trzeba bronić, żeby Niemiec z Anglikiem i bóg wie jeszcze z kim nie tracili na blogach. Dlaczego nie wezmą chociażby w ochronę taksówkarzy, których wykańcza obecnie konkurencja ze strony użytkowników UBERPOPÓW. Dlaczego jeden rynek musi był rozlegulowany a drugi regulowany aż nadto? Komu to służy? No chyba nie krajowi.

emigrant001
Użytkownik
emigrant001

“Polskie” prawo w większości jest spadkiem po PRL-u z wszystkimi jego absurdami. Ostatnio czytałem istotny wpis. W 1918 roku po odzyskaniu niepodległości wymieniono WSZYSTKICH sędziów i w razie potrzeby zastępowano ich studentami prawa. III RP powstała przy magdalenkowym stole jako kompromis: komuchów, agentów SB i żydów pod szyldem robotników z Solidarności. Jak to zrozumiemy reszta będzie prosta. Dodatkowo “prawnicy” bronili swoich przywilejów i przy aplikacjach kierowali się genetyką. Próbował z tym coś zrobić Gowin ale to i tak za mało. Zostały przywileje sędziowskie, niekompetencja, bezkarność itd… Może Kukiz coś z tym zrobi, bo nie należy do układu i nie pójdzie na kompromis. Podstawą państwa jest prawo. Dziś jest teoretyczne.

wtem
Użytkownik
wtem

@BrutulloF1 z tego wynika że bezdomny nie może w tym kraju być dziennikarzem? takie przepisy to absurd, dziś biuro można mieć w kieszeni, albo na serwerze i nie ma już obowiązku meldunkowego. Choć można się pokusić o stwierdzenie że to zagraniczny blog, bo mój komputer i jego oprogramowanie, serwer itd. nie powstały w Polsce :D

Balcer
Użytkownik
Balcer

Jest obejście problemu. Każdy obywatel UE może zarejestrować firmę w dowolnym kraju UE i na tę firmę założyć bloga czy radio lub TV internetową. Tak działa np.Kontestacja i od wielu lat nadaje treści, za które ZUS czy PO wiele by dały, by ich uciszyć, ale w UK byliby za taki wniosek wyśmiani.

BrutulloF1
Użytkownik
BrutulloF1

Można mieć biuro w kieszeni ale nie wg prawa prasowego.