Dwa dni na dokonanie wpłaty za gaz w rublach. Czy UE wybroni dolara?

Opublikowano: 29.03.2022 | Kategorie: Gospodarka, Polityka, Publicystyka, Publikacje WM

Liczba wyświetleń: 2790

Rubel i złoto lepszą walutą? Na cichszym, lecz niemniej dramatycznym, ekonomicznym, zapleczu frontu wojennego toczą się zmagania o pozycję dolara. Pieniądz amerykański jest walutą globalną, ale kruchą. Drobny uszczerbek na jego „wolumenie”, kilkuprocentowy, na który pokusił się władca kremlowski, może uruchomić proces rozszczelnienia w systemie finansowym świata, tym bardziej, że aspiracje do rozliczeń w własnych walutach, z pominięciem powiązanego z euro dolara, mają inne kraje: Chiny, Indie, Brazylia. Arabia saudyjska już przystała na przejście na rozliczenie w jenach z Chinami.

Prezydent Władimir Putin zażądał, aby do 31 marca nastąpiło przejście europejskich kontrahentów do płatności za rosyjski gaz w rublach. Dolar i euro z tych rozliczeń byłyby wyeliminowane.

Czy Europa pozostaje bezsilna wobec szantażu Kremla? USA, niestety, nie będą w stanie zastąpić dostaw rosyjskiego gazu do Europy. Wymienione podczas wizyty prezydenta USA w Europie maksimum, jakie Stany Zjednoczone będą mogły zaoferować, to przekazanie około 10% tego co jest dostarczane z Rosji do krajów UE. Każdego roku rurociągami Rosja tłoczy na europejskie rynki 150 mld metrów sześciennych błękitnego paliwa. – Niemcy potrzebują trzech lat na zorganizowanie alternatywnych dostaw gazu, aby uniezależnić się od gazu z Rosji – powiedział w poniedziałek w telewizji publicznej ARD dyrektor niemieckiego koncernu energetycznego E.ON Leonhard Birnbaum. Bez dostaw rosyjskiego gazu niemiecka gospodarka poniosłaby „ogromne straty, których należy uniknąć, jeśli to tylko możliwe” – oświadczył. Lider niemieckiego giganta energetycznego bronił faktu, że E.ON nadal utrzymuje swoje udziały w gazociągu Nord Stream 1 – grupa ma w nim 15,5 proc. udziałów. Wycofanie się oznaczałoby oddanie go pod całkowitą kontrolę Rosji – przekonywał szef koncernu.

Opór polityków i biznesu

Reakcje polityków UE są solidarne. Polecenie Putina nie spotkało się z ich aprobatą. Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen ogłosiła niemożność przeprowadzenia takich operacji ze względu na ich sprzeczność z wcześniej nałożonymi zachodnimi sankcjami wobec Moskwy. „To byłaby jednostronna decyzja i oczywiste naruszenie umowy. Byłaby to próba obejścia sankcji, nie pozwolimy na działania mające na celu obejście naszych ograniczeń. Skończyły się czasy, kiedy energia może być wykorzystywana do szantażu” – zadeklarowała polityk. 28 marca szef niemieckiego ministerstwa gospodarki Robert Habek poinformował, że kraje G7 odrzuciły rosyjskie warunki płacenia za gaz w rublach. „Wszyscy ministrowie siedmiu krajów zgodzili się, że wymagana płatność w rublach jest naruszeniem umów” – oświadczył. Słoweński premier Janez Jansa wątpił, czy „ktoś w Europie wie, jak wyglądają ruble” i zaznaczył, że Europejczycy nie będą nimi płacić.

Jaka jest reakcja europejskich firm energetycznych? Duża część kwestii przekazywania płatności za rosyjski gaz będzie zależała właśnie od nich, od prywatnych nabywców. Jedną z pierwszych reakcji biznesu na dekret Putina było oświadczenie szefa największej włoskiej firmy naftowo-gazowej Eni, Claudio Descalziego, który stwierdził, że jego firma nie będzie w stanie zapłacić za rosyjski gaz w rublach. „Nie będziemy w stanie tego zrobić, ponieważ nie mamy rubli. A tego nie przewiduje umowa, w której rozliczenia są w euro” – sprzeciwił się Descalzi. Szef Eni dodał, że włoska firma nie jest pewna możliwości dalszych dostaw rosyjskiego gazu w ramach nowego systemu rozliczeń surowcowych. Z ropą sytuacja wygląda jeszcze bardziej problematycznie. Descalzi przypomniał, że Eni zamroziła wspólne projekty z Rosnieftem w 2014 roku.

Zapłata za rosyjski gaz w rublach spowodowała konsternację prezesa zarządu polskiego koncernu naftowo-gazowego PGNiG Pawła Majewskiego. Austriacki OMV również zakwestionował możliwość jednostronnej zmiany schematu płatności za rosyjski surowiec. Decyzja Putina o przeniesieniu płatności na ruble spowodowała zamieszanie także wśród niemieckich nabywców. Opowiedział o tym szef stowarzyszenia branżowego Zukunft Gas Timm Köhler. „Jakie konkretnie konsekwencje będzie to miało dla handlu, nie możemy jeszcze przewidzieć” – obawia się.

Czy Europa da się złamać?

Rosja niewiele sobie robi z protestów. Rzecznik prezydenta Dmitrij Pieskow zastrzegł, że Moskwa „nie będzie prowadziła działalności charytatywnej i nie będzie pompowała za darmo gazu do krajów UE, gdyby te odmówiły dokonywania płatności w rublach”. „To nie jest zakup jakiegoś produktu w sklepie, w którym kupujesz i płacisz przy kasie, więc jest to dostawa, płatność i bilansowanie, to czasochłonny proces. Teraz wszystkie modalności są opracowywane” – podsumował Pieskow.

Rząd i Bank centralny przygotowali odpowiedni schemat transakcji. Kupowanie rosyjskiej waluty od niesankcjonowanych banków komercyjnych, a także dodatkowe zniżki od Gazpromu mają skłonić Europejczyków do płacenia w rublach, a zarazem cofnąć restrykcje z innych instytucji pośredniczących w wpłatach.

Gazprom ma obecnie ponad sto istniejących umów z europejskimi kontrahentami. Nie muszą oni zwracać się do Rosyjskiego Banku Centralnego o wymianę euro na ruble. Oprócz banków państwowych, z których większość została objęta zachodnimi sankcjami, istnieją również banki komercyjne. Te ostatnie rząd rosyjski włączy do nowego systemu rozliczeń gazu z UE – sugerują eksperci – a w tym przypadku wiele europejskich firm energetycznych może zrewidować swoje stanowisko w sprawie możliwości płacenia za surowce w rublach. Wiele będzie zależeć od tego, kto jako pierwszy ogłosi to w UE. Masowe zawieranie dodatkowych umów dyskontowych do istniejących kontraktów gazowych może zmienić negatywną retorykę kontrahentów Gazpromu z UE.

„Przekazanie płatności na ruble będzie oczywiście naruszeniem zobowiązań umownych. Z drugiej strony nic nie stoi na przeszkodzie, by Gazprom obniżył koszt paliwa o jedną trzecią, do 500-600 dolarów” – kusi strona rosyjska.

Pierwsze rysy na jednolitym stanowisku europejskim mogą pojawić się we Włoszech. Odmowa europejskim firmom płatności w rublach nie ma charakteru ekonomicznego, ale polityczny. Dzięki sankcjom wobec Rosji UE chroni euro jako jedną z wiodących walut rezerwowych. Wiele osób w Europie boi się wyciągnąć wtyczkę w tej sprawie. Ale nie wykluczone, że jedną z pierwszych firm zachodnich, które zgodzą się na warunki Kremla, będzie włoska Eni. Kraje afrykańskie, które we Włoszech są uważane za alternatywnego dostawcę gazu, nie będą w stanie odwrócić swojej poważnej zależności surowcowej od Moskwy. Poza tym włoski samorząd nie wspiera jeszcze tak gorliwie twardego kursu sankcji Stanów Zjednoczonych i szeregu krajów zachodnich.

Przewodniczący komisji Bundestagu ds. energii i ochrony klimatu Klaus Ernst tłumaczył, że istnieje techniczna możliwość płatności w rublach.

W kontekście walutowej zmiany w rozliczeniach dochodzą głosy o nieużyteczności sankcji nałożonych na agresora ze Wschodu. Robert Habeck, wicekanclerz Niemiec, przekonuje, że rosyjska machina militarna funkcjonuje dobrze dzięki własnym zasobom i poradzi sobie nawet bez dolarów i euro. Rosja jest w stanie udźwignąć ciężar prowadzenia wojny w Ukrainie bez miliardów euro pozyskiwanych od lat z eksportu surowców energetycznych. „Kupując rosyjskie paliwa nie finansujemy bezpośrednio tej wojny. Rosjanie są w stanie dzięki własnym zasobom produkować czołgi, broń i zaopatrzenie dla armii. Nie potrzebują dolarów czy euro, aby finansować machinę wojenną” – przekonywał na spotkaniu z redakcją Buisnesinsider wicekanclerz Robert Habeck. Jego zdaniem, rosyjski przemysł zbrojeniowy może rozliczać się w rublach, a możliwości banku centralnego są w tym zakresie praktycznie nieograniczone, co pozwala rządowi w Moskwie pozyskiwać dowolną ilość lokalnej waluty.

Inny problem: drukowany dolar nie ma pokrycia w złocie

Niewątpliwie cios, który próbuje wyprowadzić Moskwa celuje w globalny system. Jeśli kraje zachodnie odmówią zakupu gazu w rublach, przerodzić się to może w kryzys braku płatności. Odrzucenie rosyjskiego gazu i ropy doprowadzi do kolosalnych konsekwencji dla gospodarek Europy i świata. Na czym polega globalny aspekt tego ciosu? W bardzo niedalekiej przyszłości wykresy kursów złota i dolara mogą zacząć poruszać się w przeciwnym kierunku. Przyczyną takiej zmiany wartości aktywów może być powrót standardu złota dla głównych walut światowych, jak to było przed 1971 rokiem, czyli przed wstrzymaniem – wymuszonym polityką podażową i kursową USA, która zgniotła podaż złota – wymienialności dolara na złoto.

Szefowie największych światowych instytucji finansowych od dawna dyskutują o konieczności zwrotu zawartości złota w pieniądzach, bo to jego brak prowadzi do nieograniczonego dodruku pieniądza, co w końcu zawsze przyczynia się do gigantycznych wskaźników światowej inflacji. Aby uniknąć podobnych kataklizmów w przyszłości, proponuje się ponowne wprowadzenie standardu złota, którego znaczącym dysponentem i producentem jest Rosja. Globalna elita finansowa chce zniwelować wszystkie nagromadzone w obecnym systemie sprzeczności. Pierwszą z nich jest ogromny dług publiczny USA. Choć pułap zadłużenia można łatwo podwyższyć uchwalając nowelizację odpowiedniej ustawy, to nierozwiązanym problemem pozostają odsetki, który trzeba płacić co miesiąc w coraz większej niż dotychczasowa kwocie.

Moskwa ma więc duży potencjał do powstrzymania dyktatury dolara w oparciu o silne produkty parytetowe: złoto i surowce. Nie posiada jednak zdolności sojuszniczych równych Amerykanom, nie budzi zaufania a ludzie na całym świecie do dolara się przyzwyczaili, choć skonstruowany jest on raczej z spekulacji i zadłużania, tego wszystkiego co nie stanowi realnego dobra będącego przedmiotem wymiany, dla której pieniądz pełni funkcję pomocniczą. Dolar powędrował daleko za pierwotną funkcję pieniądza i to jest może największy problem sytemu, który jest ulotny.

Drugim ważnym czynnikiem, który uniemożliwia rozwój obecnego systemu dolarowego i sprawia, że jest on faktycznie skazany na degenerację, są koszty inflacyjne, które nieuchronnie powstają w wyniku nieograniczonej emisji. Innymi słowy, w gospodarce jest zbyt dużo pieniędzy, aby mogła normalnie funkcjonować.

Wyjściem z tej sytuacji jest wprowadzenie pieniądza, który ma pokrycie w złocie i surowcach, lecz przejście do tej transformacji bez poważnego kryzysu jest praktycznie niemożliwe. Kreatorzy dolara muszą rozwiązać bolesny problem nadmiernej podaży pieniądza, która w tej chwili jest kilkakrotnie większa niż ilość wszystkich możliwych dóbr lub usług oferowanych wszystkim. ludzkości. Czy temu służą wojna i pandemia?

Autorstwo: marcin333
Źródło: WolneMedia.net


TAGI: , , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

5 komentarzy

  1. bogdzio 29.03.2022 12:59

    “agomyj” i kontuując będzie to dobry moment na wprowadzenie pieniądza cyfrowego, a plebs znajdzie się pod butem globalistów, czyż nie o to chdzi sZwabowi kLausowi?

  2. Szwęda 29.03.2022 18:55

    bogdzio,
    Plebs to przyjmie całkowite zniewolenie i kontrolę z wielką radością, będzie się plebs aż trząsł z radości jakie to “nowoczesne” rozwiązania zostaną wprowadzone, jakie to będzie wygodne płacenie czipem w ciele i elektronicznymi pieniędzmi, a nie papierowymi tak niebezpiecznymi bo z wirusami!…

  3. BANDZIORkaq 31.03.2022 00:58

    Ojoj, coś mi się widzi ,że może z tego wyjść kupa, a wojna z Ukrainą to jedynie pretekst do eskalacji …jeśli dolar upadnie to będzie koniec rynku kapitałowego jaki znamy , pytanie : komu na tym zależy, bo to będzie po prostu Wielki Reset. Wracamy do punktu wyjścia, co sugeruje ustawkę, rozpoczętą pandemią , poprzez wojne- czy coś was zaskoczyło? Stawiam, że to kolejny akt tego teatru, nie wiem czy chcę to dalej oglądać bo raczej znam zakończenie. Dolar nie ma pokrycia, poker face można robić do czasu ,aż ktoś karze wyłożyć karty.

  4. Adalb 31.03.2022 18:17

    BANDZIORkaq 31.03.2022 00:58

    Właśnie Putin to zrobił żądając zapłaty za gaz i naftę rublami. Stąd ten skowyt pod niebiosa, jak śmiał to zrobić. Jeszcze moment a zrobią to Chiny i Indie oraz Brazylia, Iranu nie trzeba namawiać – wtedy okaze sie kim jest “kolos na glinianych nogach “.

  5. Jaccyb74 03.04.2022 01:37

    Putin powiedział że akceptuje płatność w trzech formach. O trzeciej formie polski internet jakos milczy gdzie zachodnie alternatywne źródła bębnią o tym.
    1 – Rubel
    2 – Złoto
    3 – BITCOIN

    Dlatego widzimy skok w kryptowalutach.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.