Czy zło i cierpienie mają sens?

Opublikowano: 21.10.2018 | Kategorie: Publicystyka, Społeczeństwo, Wierzenia | RSS komentarzy

Przeczytano 2206 razy!

Wszystkich nas, w mniejszym lub większym stopniu, spotykają złe wydarzenia. Rodzice którzy zamiast wychować, zniszczyli życie, toksyczni partnerzy, mobbing w pracy i tak dalej. Jednych spotyka to w mniejszym stopniu, innych w większym. Jedni z takich sytuacji wychodzą wzmocnieni. Inni przeciwnie – spaczeni, lub… martwi, bo nie wytrzymują i zapijają się na śmierć lub popełniają samobójstwa. To tak jak z tą anegdotą:

Patologiczny i pijący ojciec miał dwóch synów. Zapytano wiecznie pijącego syna będącego na skraju samobójstwa, dlaczego mu się nie udaje. On odpowiedział: „Bo ojciec pił”. Następnie zapytano niepijącego i odnoszącego życiowe sukcesy syna, dlaczego mu się udaje. On odpowiedział: „Bo ojciec pił”.

O złu i cierpieniu, które niczemu nie służy, za którym nie stoi żadne „duchowe prawo” i które nie ma żadnego sensu

Lubimy nadawać naszemu cierpieniu jak i złym sytuacjom, które nam się przydarzają, jakiś wyższy sens. Wyższy sens psychologiczny, że dzięki temu mamy szansę czegoś tam o sobie się dowiedzieć. Wyższy sens „boski” – że taki był zamysł Boga Ojca. Wyższy sens „mistyczny”, że to np karma z poprzednich żyć. Poniżej wymienię te nieudolne próby tłumaczenia i nadawania sensu złu i cierpieniu, które to próby wynikają wprost z mentalności ofiary.

1. Psychologiczne (lub coachingowe):

– dowiem się czegoś ważnego o sobie i o tym, co mam zmienić;

– to pokaże mi na zasadzie lustra ukryte treści z mojej podświadomości;

– będę wiedział jakie mam traumy i kompleksy, na ile jestem asertywny lub nie;

– pokaże mi to, jaki mam wzorzec jeśli chodzi o przyciąganie takich a nie innych partnerów.

2. Boskie (religijne):

– to plan boży, który jest nieprzenikniony i niezrozumiały, musisz po prostu uwierzyć;

– Pan Bóg sprawdza w ten sposób twoją wiarę, czy wytrwasz, czy raczej dasz się ugiąć szatanowi;

– w ten sposób kusi cię szatan i nękają ciebie demony, ale musisz wytrwać.

3. Mistyczne (ezoteryczne):

– aura się oczyszcza wraz ze wzrostem świadomości planety;

– to nękania reptilian, archontów i tym podobnych;

– karma z poprzednich żyć musi się wypalić, więc trzeba czekać, być bierną owieczką boziową i cierpieć swoje;

– związek karmiczny, lub inaczej, związek typu runner & chaser (teoria o twin flames), więc jest toksyczny i trudny;

– złe energie ludzkie i globalne, wampirowanie na nas, ataki złych bytów, klątwy magów, złe oko, i tak dalej;

– kwestia tego, że wciąż mamy złe myśli i one przyciągają do nas złe sytuacje;

– taki jest plan wyższej jaźni (czyli duszy) na to wcielenie (na to życie) i trzeba cierpieć swoje.

Nie tłumacz i nie usprawiedliwiaj zła doktryną lub rzekomo istniejącym prawidłem

Nie mówię że wszystkie powyższe próby wyłumaczenia takiej, a nie innej sytuacji są z marszu złe, śmieszne, i że trzeba je z automatu odrzucić. Nie twierdzę, że Boga nie ma. Nie twierdzę, że całą ezoterykę trzeba wyrzucić do kosza. Choć istnieje pułapka tzw. „ezoteryki psychiatrycznej” i internetowych guru „oświeconych od dupy strony”, których bardzo się namnożyło. I tym bardziej nie twierdzę, że psychologia się myli. Ale zaraz zadaję Ci pytanie: jesteś bierny, czy raczej aktywnie pracujesz, by coś z tym zrobić? By zmienić się na lepsze? Jeśli samemu się nie naprawi psychiki to żadne „przerabianie” nic nie da. Ba, te same złe życiowe sekwencje, zgodnie z zasadą synchroniczności jungowskich będą wracały w coraz gorszej formie.

Chciałbym Ci uświadomić, że za cierpieniem i złymi sytuacjami, jakich doświadczasz, nie stoi jakieś boskie czy ezoteryczne prawo. Stoi za nim zły wzorzec w psychice (w podświadomości). Dzięki któremu niejako sam przyciągasz złych ludzi, złe wydarzenia i sam pakujesz się w kłopoty. Uważam, że jeśli ktoś chce jakieś „wyższe” prawo dostrzec, to je dostrzeże. Bo doświadczasz tego, w co wierzysz, ale też jesteś niewolnikiem tego, w co wierzysz. Chcemy to dostrzec po to, by nadać swojemu cierpieniu jakiś wyższy sens. Że nie cierpimy na próżno.

Przyciągamy złych partnerów i złe sytuacje nie dlatego, że ich potrzebujemy, nie dlatego by się czegoś uczyć. A przynajmniej nie bezpośrednio, bo pośrednio jakaś tam nauka jest, jeśli człowiek jest kumaty. Ale robimy to siłą hmm, bezwładu, tak po prostu, bo mamy zły wzorzec w głowie. To się po prostu dzieje, i tyle. Loteria. Tylko tyle i aż tyle. Wiem, to brutalne. Ale ja tego nie wymyślałem, ja to opisuję. Bardzo trudno przyjąć nam do wiadomości, że to się dzieje, tak po prostu. Bardzo trudno zrozumieć nam, że to żadnego sensu nie ma, że to tylko materializacja tego, co mamy w głowie.

Jeden miał dobrych i zdrowych psychicznie rodziców, przeszedł przez wiek nastoletni bez traumatycznych wydarzeń, i ma świat u swoich stóp, będąc inwestorem giełdowym. Drugi z kolei miał szurniętych rodziców, a dzieciństwo i wiek nastoletni był pełen traum. Dziś musi łykać garść prochów na noc by przeżyć i wstać rano do pracy na umowie śmieciowej. Co Ci mogę poradzić, jeśli masz ten zły wzorzec? Zacznij od psychoterapii analitycznej (to konieczne!). Potem terapia metodą Hellingera, a następnie integracja cienia. Te trzy metody działają naprawdę i z czystym sumieniem mogę je polecić. Ezoteryczne wygibasy typu prawo przyciągania itp zostaw sobie na sam koniec.

Przypowiastka o szybkiej ulicy i o złu które nie ma sensu

Pewnego razu zmodernizowano ulicę pomiędzy kilkoma dużymi osiedlami. Od teraz urzędnicy i pracownicy korporacji mogli gnać przez gęsto zaludniony rejon miasta nawet 150 km/h (wieczorem i w nocy). A dlaczego? Ponieważ na długości więcej niż trzech kilometrów nie było rond, nie było sygnalizacji świetlnej ani innych „spowalniaczy ruchu”. Wybudowano de facto „autostradę” przez takie miejsce w mieście, gdzie ruch pieszy jest ogromny. Efekt? Wielu zabitych w wypadkach typu samochód-pieszy. Mieszkańcy tych osiedli zaczęli wtedy słać petycje z prośbą, by coś z tym zrobić. W wyniku tych skarg, miasto wybudowało dwa ronda.

Efekt? Znaczne zmniejszenie prędkości, rozładowanie korków na skrzyżowaniach i minimalna ilość wypadków z udziałem pieszych. I teraz pytanie: dlaczego wielu kierowców nawet w biały dzień jechało tą ulicą z prędkością 70, 80 a nawet 90 km/h i więcej? Dlaczego było tak wiele spektakularnych wypadków? Dlaczego w jednym z tych wypadków mąż stracił ukochaną żonę, a dzieci – mamusię?

Dlaczego Ci kierowcy łamali przepisy, zabijali lub ranili ludzi, czyli czynili zło? Odpowiedzi poniżej.

Bo mogli. Jak jest autostrada to jedzie się nawet 280 km/h, jeśli moc silnika pozwala.

Bo nikt nie postawił sygnalizacji świetlnej, rond ani innych ograniczników prędkości.

Bo ludzie byli bierni wobec zła, nie sprzeciwili się łamaniu przepisów i nie wywierali nacisku na władze po pierwszej ofierze śmiertelnej.

Dopiero następne spektakularne i tragiczne wypadki otworzyły im oczy. I ta przypowiastka ze świata realnego, ma zastosowanie w tym, co rozważam w artykule, który czytasz.

Powinnością ludzi jest nieprzymykanie oczu na zło i głośne mówienie (np w prasie) o tym. Choć tu istnieje ryzyko zafiksowania się na walce ze złem i na dostrzeganiu go wszędzie. Znane porzekadło głosi: „Pamiętaj, byś walcząc ze smokiem, sam nie stał się smokiem”.

Musimy wywierać nacisk na urzędy, na samorządy, na rząd i na inne instytucje władzy. Nacisk bardzo różnie rozumiany. W przeciwnym wypadku oni będą korzystać z naszej bierności i będą robić, co im się tylko podoba. Tak, nasza bierność jest nie tylko biernością sensu stricte. Nasza bierność jest przyzwoleniem na czynienie zła.

Naszym ogólnoludzkim zadaniem jest pokonywanie zła, szerzenie i przekazywanie wiedzy. Mamy reformować system, by był bardziej ludzki. Powinniśmy dbać o nasz kraj i chronić go.

Nie nadawaj sensu złu i nie rozgrzeszaj oprawców

Od nadawania sensu złu i cierpieniu bardzo blisko zarówno do bierności i na przykład biernego czekania, aż karma sama się wypali, jak i blisko do wybielania oprawcow. Bo skoro zło czegoś nas uczy, to oprawcy są potrzebni, zaś dobro to to samo, co zło. A to duży błąd. Przestańmy usprawiedliwiać zło i rozgrzeszać opraców. Przestańmy być bierni, tłumacząc to sobie jakimiś mniej lub bardziej fałszywymi doktrynami.

Miejsce złoczyńców, psychopatów, rzezimieszków, przestępców, przemocowców itp. jest w więzieniu.

Miejsce alkoholików, socjopatów itp. jest na odwyku, w szpitalach, a nie w domach rodzinnych, gdzie czynią zło.

Miejsce polityków, bankierów i szefów korporacji jest na ławie oskarżonych przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym. Za ludobójstwo, zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości (Irak – 1 330 000 zabitych od czasu nastania „demokracji”). Za wyzysk, głód, drenaż zasobów mineralnych i naturalnych. Za rabunkową kapitalistyczną gospodarkę. Za zdewastowanie środowiska naturalnego i zdestabilizowanie klimatu.

Autorstwo: Jarek Kefir
Ilustracja: kellepics (CC0)
Źródło: Jarek-Kefir.org

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 2, średnia ocena: 4,50 (na 5 możliwych)
Loading...

TAGI: , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

26 komentarzy

  1. WacekPlacek 21.10.2018 15:38

    Autor tutaj sam nadaje sens złu pisząc o wzorcach w psychice. Skoro wzorce to znaczy, że zbudowane na jakimś prawie, więc mamy prawo wedle którego rządzi się tzw zło, co jest nonsensem, bo zło nie wynika z praw a z ich łamania.

    Karma to sprzężenie zwrotne, jak zignoruję prawa i naciągając gałąź odpowiednio się nie ustawię, to gałąź mi odda, tak właśnie działa karma.
    Złych rodziców dostajemy z powodu karmy, aby w ich postawie doświadczyć tego co wcześniej sami robiliśmy i na tej podstawie nauczyć się jakie to głupie i okropne. Wszystko co się przydarza człowiekowi jest powrotem jego własnej energii którą kiedyś z siebie wypuścił. To jest sens zła, jest nim nauka. Człowiek nie pozbyłby się lenistwa gdyby nie było jego złych konsekwencji, niczego by nie robił, niczego by się nie dowiadywał. no pain no gain.
    W psychice nie ma żadnych złych wzorców, psychika działa bez zarzutów. Człowiek popełnia błędy przez nieuwagę, przez brak nauki na błędach, z powodu ignorancji, wtedy to jego działania prowadzą do niechcianych konsekwencji. Nie ma przymusu nauki na błędach, można się uczyć w sposób przyjemny.

  2. Atos 21.10.2018 17:09

    WacekPlacek 21.10.2018 15:38
    Karma jest w buddyzmie, hinduizmie i religiach dharmicznych , to mały procent ludzi w skali światowej.
    A co odpowiesz reszcie.?
    Cierpienia i niesprawiedliwe traktowanie przez życie nie muszą wcale wynikać z 
    prawa karmicznego (nawet jeśli ono obowiązuje) i być skutkiem wcześniejszych 
    przewinień – mogą one być także częścią misji, którą człowiek ma do wypełnienia na ziemi w celu pełniejszego rozwoju i zdobycia nowych doświadczeń. Też niezła teoria.?
    Najczęstszą jednak przyczyną niezadowolenia ze swojej egzystencji są jednak 
    zbyt wysokie oczekiwania wobec siebie i świata, nabyte w skutek społecznej obróbki.Przez to właśnie czujemy się nieszczęśliwi. 
    Nasze ego jest stale formowane przez nasze działania, tak więc miliony naszych myśli, uczuć i działań przez wiele wcieleń tworzy nasz obecny charakter. Te same karmiczne zasady obejmują grupy, narody, rasy, rodziny, wszystkie te populacje mają podobne myśli i działania i generują mentalny strumień o tej samej częstotliwości. Kiedy ego jest w pełnej harmonii to mówi się, że jesteśmy w harmonii ze wszystkim, z całą kosmiczną świadomością, wypełnieni głębokim uczuciem miłości i pełnej wiedzy.
    Osoby, które mają w sobie współczucie i niosą pomoc dla innych ludzi pobierają atomy życia z bardziej duchowej strefy, która wpływa w nasze ciała nie tylko za pomocą karmicznego prawa z podobnej strefy ziemskiej, ale także od wyższych poziomów niż ludzkie. Nie łatwo uciec od własnych już puszczonych w ruch myśli, działań, zawsze nas dogonią, są niczym bumerang. Toteż jeśli chcemy złagodzić nasz ból cierpienia i uciec od innych problemów życia bez należytego rozwiązania sprawy możemy tylko zawiązać jeszcze silniejsze konsekwencje, szczególnie kiedy kogoś zranimy. Można naładować własne atomy bardziej negatywnie i spowodować dalsze nie wyważenia, tworzenie nowych i większych problemów w przyszłości.
    W obliczu życiowych burz musimy dążyć do przywrócenia równowagi, właśnie tu znajduje się prawidłowe działanie i wartość naszego losu, w każdym bądź razie nie wolno uciekać od problemu, należy się z nim zmierzyć … a później czy to jest samobójstwo, eutanazja, narkotyki, prochy przeciwbólowe, czy niezałatwiony problem w związkach, szczególnie kiedy składamy sakramenty małżeńskie czy inne deklaracje, przysięgamy, obiecujemy, że nie uczynimy tej osobie nic złego … a później tylko się ją wykorzystuje i ucieka się od problemu. Toteż , nie inicjujcie nikomu zbyt łatwo, nie przysięgajcie skoro wiecie, że wasze obietnice są niczym słoma w ogniu …. do związku trzeba dojrzeć, a nie tylko chcieć. Możemy ignorować karmę w przekonaniu, że reinkarnacja nie istnieje, ale w końcu nasze ego odkryje fakt, że jego życie ma głęboki związek z prawem kosmicznym. Trzeba zdać sobie sprawę, że straciło sie dużo czasu i stworzyło wiele dodatkowych problemów, których można było uniknąć podążając za prawem karmy. I nie będzie to miało dla kosmosu większego znaczenia, czy ktoś wyznaje taką czy inną religię, karma musi być odpracowana.

  3. WacekPlacek 21.10.2018 18:21

    Co to znaczy karma jest w buddyzmie? Na wschodzie rozpoznają, że energią którą wydajesz z ciebie powraca bo nie ma gdzie uciec, na zachodzie ignoruje się ten fakt i zwala winę na innych.
    Każdy oddech kreuje karmę, wszystko co istnieje w świecie energetycznym ma karmę, nawet bogowie mają karmę do odpracowania, to jest zwykłe prawo fizyki, nie ma nic wspólnego z moralnością. Żyjesz w hermetycznie zamkniętym wszechświecie, tu nic nie ginie, do każdego wszystko wraca i dzięki temu się uczysz jak żyć. Aby nie mieć karmy musisz się nauczyć życia bez oddychania a na tym świecie to trudne, wręcz mało realne, dlatego ludzie po uzyskaniu Oświecenia odchodzą z tego świata.
    Osiągnięcie równowagi to bezdech, bo tylko wtedy jest idealny balans, nie ingerujesz w losy świata.
    Można tu się oczywiście porozdrabniać i powyliczać co jest nie tak a co być powinno, ale to niewiele zmienia bo człowiek tylko w wieku 25-45 lat jest „normalny”, czyli posiada zdolność do opanowywania się, nauki, poprawy błędów itp. Jeżeli człowiek np chce się nauczyć jeść zdrowo, zmienić jakieś nawyki to musi wypracować w sobie pewną siłę woli i uważność, jeżeli tego nie wypracuje w tym środkowym okresie, to w podeszłym wieku już się nie zmieni i nie przestanie jeść niezdrowo. Także jak ktoś na starość „mądrzeje” to tylko dzięki lekcjom jakie przerobił w okresie środkowym. Wcześniej w dzieciństwie rządzą nami różne zjawiska środowiskowe, nie mamy silnej woli, później znowu zjadamy tylko własne owoce, więc my zawsze ten środkowy wiek otrzymujemy już z balastem a potem ten balast przekształcamy aby go nosić na starość. Na starość myślami i wnioskami budujemy sobie los w kolejnym życiu, w kolejnych wcieleniach. Dlatego umieranie jest ważniejsze od życia, bo sposób w jaki odchodzimy pokazuje ile lekcji potrafiliśmy odrobić a ile nie. Wszystko po to aby się nauczyć, zmądrzeć, być lepszym, wytrenować w sobie wolę, talenty i zdolności, ale nigdy nie będzie tak, że komuś uda się tutaj osiągnąć stabilizacje na stałe. Jak się ją osiąga to odchodzimy z tego świata, nie mamy po co dalej tutaj przebywać.

    Tutaj niestety zło ma swoją realność. Bo dusze mogą się tak zaniedbywać, że wszystko co wypracują na końcu (a mówią, że mamy tylko 108 wcieleń/szans) wszystko czego się nauczymy i osiągniemy idzie na części składowe i zapasowe dla innych bytów wyższych, jest się pożartym wtedy. Te 108 wcieleń służy temu aby stać się bytem wyższym i samemu potem kreować światy w których będzie się hodować duszyczki i rozwijać nowe przejawy życia. Czyli celem jest tu stanie się Stwórcą, małym bogiem. Bez tego wszystko idzie na marne, tzn służy innym a sama dusza ulega kasacji. Więc złem jest zmarnowanie szansy, przegapienie jej, wtedy to indywidualność się nie narodziła, było się prochem i pyłem jedynie.

  4. wloczykij 21.10.2018 23:05

    Warunkowo dopuszczający za ten artykuł. Widać u autora wielką wiarę w naukę, a przede wszystkim w psychologię. Pełna naiwność. Skoro nauka jest taka rozwinięta i genialna, to dlaczego ciągle przybywa nowych problemów. Autorze życzę opanowania swej pychy.

  5. wloczykij 21.10.2018 23:11

    W połowie przestałem czytać, ale po napisaniu pierwszego komentarza stwierdziłem, że przemęczę się. Autor i jego filozofia jest tak rozwinięty, że potrzebuje więzień, aby przetrwać. Geniusz – nobla mu dać.

  6. Atos 22.10.2018 00:00

    WacekPlacek 21.10.2018 18:21
    Cyt”Co to znaczy karma jest w buddyzmie”
    Nie komplikuj tego , co jest faktem.
    Nie rozumiesz, czy nie chcesz zrozumieć ?
    Prawo karmy uznają tylko w buddyzmie, hinduizmie i religiach dharmicznych .Proste?
    http://przewodnikduchowy.pl/a/13-praw-karmy.php
    Islam,chrześcijaństwo czy judaizm , mają inne teorie.
    Pojęcie nieuchronnej karmy jest dyskusyjne. Zakłada się bowiem, że człowiek dysponuje „wolną wolą” oraz wystarczającą wiedzą, aby świadomie podejmować decyzje życiowe, zdając sobie sprawę ze skutków, także karmicznych. To założenie jest fałszywe. Każdy człowiek rodzi się z genów, których nie wybiera, oraz otrzymuje wychowanie od rodziców, których oczywiście też nie wybiera. Tak więc załadowany do podświadomości człowieka ładunek emocji i upodobań (dobrych i złych) nie jest przez niego wybierany, lecz narzucany. Istnieje więc również pogląd o nieuchronnym przeznaczeniu człowieka w jego życiu. Że los człowieka jest z góry określony, predystynowany. Zaawansowane badania astrologiczne do pewnego stopnia uzasadniają takie twierdzenie. Oznacza to, że każdy człowiek stanowi tylko „kółeczko w mechanizmie kosmicznym” i „obraca się” zgodnie z PRAWEM tego mechanizmu aby spełnić określoną funkcję życiową. Można i trzeba walczyć o dobro i sprawiedliwość. Można i trzeba walczyć przeciwko złu i niesprawiedliwości. Ale PRAWO, które zawiera te składniki, trzeba akceptować bezwarunkowo. Ono jest takie, jakie jest. Kropka.  To są emocje typu „tego chcę”, to mi się podoba”, tego pragnę” i odwrotnie.  Odczucia związane z rozkoszą, bólem, miłością, nienawiścią, radością i lękiem. Te emocje wywierają później ogromny wpływ na podejmowanie najważniejszych decyzji przez człowieka, przez całe życie. Powstaje naturalne pytanie: cóż winien jest człowiek tak zaprogramowany, że czyni zło? Czy nie wykonuje on swej roli życiowej, czyli narzuconych mu funkcji życiowych?

  7. WacekPlacek 22.10.2018 08:09

    Ja wiem, że na zachodzie ignoruje się prawo karmy, ale to nie oznacza, że nie ma karmy lub że to tylko teoria, bo nie rozmawiamy o tym co sobie ludzie na świecie myślą o tzw złu, ale czym to właściwie jest.
    Kiedyś karma była uznawana przez wszystkich, Słowianie ją znali, Hebrajczycy także, znali to gnostycy od których wyszło chrześcijaństwo.
    Jak dobrze można zauważyć buddyści czy hindusi nigdy nie kolonizowali świata, nie mordowali tubylców czy innowierców, nie wywoływali wojen światowych, nie budowali obozów koncentracyjnych czy pracy, nie uprawomocnili nigdy lichwy i nie dewastują środowiska tej planety, to wszystko robią chrześcijanie, muzułmanie, żydzi czyli ci żyjący w ignorancji praw natury.
    Karma nie ma nic wspólnego z wolnością wyborów, karma to nie jest kara za przewinienia a sprzężenie zwrotne, to jest zwykłe prawo energii, nie ma nic wspólnego z moralnością. Można sobie wypracować miłą karmę, to wcale nie oznacza nieszczęść, oznacza to tylko to, że energia wraca ale nie jesteś świadomy jak, którędy i że to nasza własna, jesteś zaskakiwany pozytywnie i negatywnie, bo uśmiech losu to też karma (choć nazywają ją dharma dla rozróżnienia).
    Jak człowiek osiąga pełnią Świadomość, Jaźń to już to wie, widzi co robi jego energia i karma mu znika, bo już jest świadomy swoich czynów w pełni i jeżeli energia mu wróci, to dlatego, że sam tak chciał i wybrał, taki człowiek potrafi oddychać inaczej niż my z karmą.
    Jak widzisz więc, do tego aby mieć karmę jest potrzebny los z góry nadany, jest potrzebna nieświadomość, czynniki determinujące, ograniczające tj rodzice, środowisko, geny itd bo to wszystko jest materiałem karmy, twoje geny to twoja karma, twój kraj, rodzina, każdy kamień spotkany na drodze. Tu też nie chodzi o posiadanie winy za coś. Być winnym oznacza mieć dług, a długi ma się wobec tradycji, wobec przodków, swojego rodu i drzewa genealogicznego, wobec bogów i za niespłacanie tych długów też jest karma, ale jak je spłacamy to karma jest dalej, nawet jak nie mamy żadnej winy. Często wystarczy spłodzić potomka a już spłacamy dług wobec przodków.
    Człowiek dysponuje wolnością ogranicza się ona do mówienia TAK lub NIE, czyli możesz działać, lub nic nie robić, czekać i tutaj tylko masz wolność. Nie posiadamy za to indywidualności, do tego potrzebna jest Jaźń, więc nasze tożsamości są sztuczne, wynikają ze środowiska, myśli, emocje itd się przytrafiają, nie są nasze własne, niczego nie mamy własnego bo nie posiadamy żadnej indywidualności, prócz tego, że możemy działać lub nie działać, możemy powiedzieć Tak myśli, emocji, chęci, lub powiedzieć jej Nie i pozwolić aby to wygasło i przeminęło. Tutaj mamy tylko wolność i w ten sposób uczymy się mieć wolę, bo tego trzeba się uczyć, nikt nie dostaje woli gratis, musi sobie ją wypracować tak jak sportowiec musi pracować treningiem na sukces. Wypracowujemy także miłość, bo tego też musimy się uczyć, bez tego Jaźni nie ma, a większości miłość się tylko niechcący przytrafia, musimy wypracować także cnoty, budować je, bo w ten sposób budujemy inteligencje anielskie, im lepiej dopracujemy cnotę tym lepiej „anioł wygrywa wojnę z demonem” czyli środowisko jest lepsze a skoro środowisko to karma.

  8. wiktor-x 22.10.2018 08:48

    Prawo karmy nie istnieje, ale istnieje potęga (siła) umysłu. Jeśli ludzie wierzą w prawo karmy, to ono działa w ich życiu siłą ich podświadomości. Jeśli nie wierzą – nie działa. Podobnie rzecz ma się z przesądami – jeśli ktoś silnie wierzy w piątek trzynastego, że będzie mieć pecha, to faktycznie będzie go miał. Niedziałanie prawa karmy widać na przykładzie nazistów z SS, którzy żyli sobie spokojnie w Argentynie po ucieczce z III Rzeszy i wielu innych zbrodniarzach. Dowodzi tego także tzw. „koło fortuny” – ludzie będący na szczycie koła fortuny, którym sukces nie uderzył do głowy i czynią dobro, nagle spadają na sam dół (co trudno wyjaśnić prawem karmy, bo na to „nie zasłużyli” złymi czynami), a ludzie na dole koła fortuny jak znajdą się na górze tłumaczą to np. „wyczerpaniem się złej karmy”. To kwestia wiary (autosugestii), a nie uniwersalne prawo dotyczące wszystkich ludzi. Wierzysz w prawo karmy – to działa w Twoim życiu Twoją siłą umysłu, nie wierzysz – nie działa.

  9. kuralol 22.10.2018 10:22

    WacekPlacek ma całkowitą rację, potwierdzam. W temacie karmy nie mam nic do dodania jedynie dołożę 3 grosiki w kolejnym zagadnieniu ”Jaźni”

    Jest to pole świadomości rozciągające się dookoła człowieka zbliżone do kokonu w kształcie jajka. Zwykli ludzie posiadają nie rozwiniętą świadomość i ich kokon świadomości jest poskładany zupełnie jak prezerwatywa w oryginalnym opakowaniu, czyli ludzka świadomość poniewiera się w okolicach kostek lub najwyżej do kolan (to są naukowcy). Trzeba na serio włożyć dużo wysiłku by podnieść swoją świadomość powyżej kolan, a potem domknąć cały kompletny kokon i stać się świadomym człowiekiem. Elity nie są zainteresowane uświadamianiem kogokolwiek (jak oni to nas nazywają? aha bydło, bio-roboty, jednorazowe osły juczne) i informowaniem o tym ważnym fakcie reszty ludzkości. Nie wiem czy to co robią tzw elity jest słusznie czy nie jest, naszym zadaniem skoro się już tu urodziliśmy na tej planecie, jest przełamać ten szatański opór i mimo wszystko kierować się ku rozwojowi czyli nazwijmy to np ”ewoluować.” Jako dowód tego co piszę podaje link na którym osoba widząca wyraźnie zobaczy oczywisty fakt jak ludzie ciężko pracują by podnieść swoją świadomość do góry. https://www.youtube.com/watch?v=H9QrsmIuDts

  10. WacekPlacek 22.10.2018 12:42

    @wiktor-x
    Prawo karmy nie istnieje, istnieją za to prawa natury na tym świecie. Za łamanie praw są niechciane konsekwencje i te konsekwencje nieplanowane nazywa się karmą. Całe życie i energia jaką otrzymujemy od urodzenia jest nam wypożyczona i jak odchodzimy to musimy wszystko oddać, nic tego świata nie może opuścić jeśli chodzi o energię. Jak wkładam palec do ognia i mnie boli, to mam konsekwencje, mam natychmiastową karmę, jak obrabuje bank i ucieknę przed policją i żyje jako bogacz to mam karmę, konsekwencje tego czynu. Karma to nie jest kara, nie podlega naszej ludzkiej moralności. Są konsekwencje zdobycia pieniędzy w nieuczciwy sposób, są konsekwencje posiadania dużej ilości pieniędzy itd itd i te wszystkie konsekwencje się rozwijają wedle praw energetycznych a nie ludzkiej moralności.
    Konsekwencje nakręcają inne konsekwencje, to tworzy tzw los i jeśli komuś przytrafia się los, to przytrafia mu się karma. Ukradłeś 10 zł czyli przygarnąłeś energię więc musisz ją oddać i oddasz ją tak, że np zepsuje ci się coś o tej wartości, albo będzie cię bolał brzuch i będziesz musiał o 10 zł zjeść mniej danego dnia albo kupić lek za tą cenę, bo sprawiedliwość dotyczy tylko energii i entropii, i tylko to oddajemy. Każdy oddech to zagarnięcie energii, dlatego jest wydech jako jej oddanie i wtedy jesteśmy na zero. My jak opuszczamy to życie to musimy być na zero, dlatego ludzie na starość często chorują i umierają w agonii. Niemowlę nawet jak żyje tylko 1 dzień to i tak musi oddać wszystko co dostało od innych i odda to bólem najczęściej, a przejawi się to tym, że np cierpi o 1 godzinę dłużej niż jest to konieczne, tylko po to aby kogoś innego np wzruszyć, a to wzruszenie ma u kogoś innego zbudować coś pozytywnego w sercu itp.
    Karma to tylko taka nazwa, nic się tajemniczego za tym nie kryje, to nie ma nic wspólnego z wiarą czy nie wiarą, jak wyjdziesz bez parasola na deszcz to zmokniesz i tyle, takie są konsekwencje.
    Karma znika wtedy kiedy jesteś Stwórcą, masz Jaźń i już nie otrzymujesz losu ale sam świadomie sobie los budujesz, wtedy to co zbudujesz nie jest karmą, jest twoim wyborem i dziełem. My tak samo sobie budujemy los, ale nieświadomie i ta nieświadomość sprawa, że los nazywamy karmą bo to nie nasza samodzielna budowla, uczestniczą w tym inne energie ze środowiska i one się upomną o swoją część, dlatego nigdy nie wychodzi nam tak jak chcemy, bo takie są prawa natury.

  11. W. 22.10.2018 14:32

    To co opisujesz nie jest prawem karmy – tylko prawem przyczyny i skutku. Prawo karmy mówi o czymś innym, choć podobnym.

  12. WacekPlacek 22.10.2018 16:22

    Przyczyna i skutek to jest właśnie karma tylko, że tutaj jest to rozumiane szerzej, bo za przyczynę nie uznaje się tylko tego co się dzieje w świecie materii, właściwie to materia jest tu światem skutków a duch światem przyczyn, dodatkowo przyczyna i skutek muszą w sobie zawierać element nieświadomości.
    Oczywiście tutaj różne tradycje od siebie dodają wiele, więc można wyuczyć się różnych definicji słowa karma, ale wszystkie są zgodne z tym, że karma oznacza „działanie” „akcje” a one wywołuje reakcje. Oczywiście chodzi tu o działanie zamierzone i niezamierzony skutek, bo jak np śpiąc, przewracając się na drugi bok niechcący trącimy ręką szklankę z wodą i coś np zniszczymy, to nie tworzymy tym aktem nowej, kolejnej karmy, to niechcące, niezamierzone działanie jest właśnie karmą którą sami sobie wymierzyliśmy, czyli działanie jest tu skutkiem. Na tym właśnie polega negatywny wydźwięk tego pojęcia, bo w karmie każdy skutek jest dla odbierającego czymś niezamierzonym, jakąś formą zaskoczenia, niechcenia, nawet jeśli to jest los na loterii. Jeżeli działam świadomie i jestem świadomy skutków to w obrębie konsekwencji objętych uwagą przez moją świadomość, żadnej karmy nie ma, bo skutek nie jest niechcący a chcący.
    Kluczem do pozbycia się karmy jest rozwój świadomości.

    Jest takie powiedzenie – uważaj czego sobie życzysz bo marzenia się spełniają – czy jakoś tak. Niestety podświadomość czy nieświadomość ma to do siebie, że możemy sobie życzyć piekła na ziemi i nawet o tym nie wiedzieć, bo właśnie nie jesteśmy świadomi mocy jaką sami posiadamy.

  13. agama 22.10.2018 16:34

    pozytywne i negatywne po równo służą rozwojowi człowieka, same pozytywne nie rozwija, ale prowadzi do destrukcji, same negatywne również, oba bodźce są niezbędne, yin i yang

  14. MvS 22.10.2018 18:51

    Przypowiastka o drodze z tekstu mnie rozłożyła. Może z racji wykonywanego zawodu (projektowanie inżynieryjne).
    Mieszkam w dużym mieście i nocne wyścigi w stylu Test Drive to norma. Z moich obserwacji wynika, że wyścigi odbywają się nawet na odcinkach po 100-150m w centrum miasta. Od świateł do świateł, od ronda do ronda. Jasne, rozwijaniu większych prędkości sprzyjają długie proste. Zwłaszcza te modernizowane. Ale, ale… na tych prostych nie ma przejść dla pieszych tylko kładki a jeżeli są to ze sygnalizacją. Taki zbieg okoliczności nazywa się projektowaniem wg wytycznych klas dróg. Droga z przypowiastki to jakiś dziw nad dziwy. Przed modernizacją nie było wypadków ale były odcinki po 3 km długości. No więc to nie droga lokalna ani nawet dojazdowa. A jednak miała wiele przejść dla pieszych. Nielegalnych czy jak ? Droga zmieniła klasę ? Kupy się to nie trzyma.
    A może, może to była droga gruntowa pomiędzy dwiema miejscowościami ? A modernizacja polegała na wylaniu asfaltu a zaraz potem pełnoletnich „samochodów dla ludu” na niego ? A może, może samorząd lokalny chciał się wykazać przed wyborami i zrobił ” modernizację ” drogi bez „zbędnych” kosztów na przejścia i sygnalizację ? Ja bym obstawiał, że to nie brak rond tu i tam był przyczyną wypadków tylko brak separacji ruchu wynikły z głupoty i ignorancji miernot w urzędzie (gminie ?) i nie słuchania mądrzejszych od siebie w tym wypadku, inżynierów drogowców ?
    Takie wrażenie mam, iż autor chciałby, żeby drogi były wąskie, kręte i pełne spowalniaczy vide „Jak jest autostrada to jedzie się nawet 280 km/h, jeśli moc silnika pozwala. Bo nikt nie postawił sygnalizacji świetlnej, rond ani innych ograniczników prędkości […]” Ronda na autostradzie ??? Tia, i może jeszcze maksymalna prędkość na nich do 45 km/h bo wtedy to już nikt na pewno nie zginie. Uderzony przez pojazd to nie. Zalany przez krew nagłą od stania na tych spowalniaczach- jak najbardziej.

  15. Atos 22.10.2018 21:54

    W. 22.10.2018 14:32
    Prawo karmy , masz w linku , post 6

  16. WacekPlacek 22.10.2018 22:14

    Atos
    No właśnie z tym co jest w linku, to jest taki problem, że ktoś wykorzystuje starodawne pojęcie i sobie zmyśla jakieś prawa karmy. Wszystkie 13 punktów które tam jest wymieniane będzie cały czas aktualne dla kogoś działającego świadomie, a nie będzie to karmą. Jak zbudowałeś z klocków wieże bo chciałeś zbudować wieże i zrobiłeś to świadomie, to nie ma w tym karmy, ona jest tylko w tym obszarze, gdzie budowla wieży wywołuje nieuświadomione przez nas skutki.
    Tam gdzie jest Świadomość, tam jesteś Stwórcą, prawdziwe stwarzanie jest poza przyczyną i skutkiem, nie stwarza się z żadnej przyczyny, z żadnych powodów, po prostu stwarzasz aby stworzyć coś nowego w rzeczywistości, jak artysta i tyle. My jesteśmy w większości nieświadomi dlatego stwarzamy z powodów, czyli nie stwarzamy autentycznie, powód/przyczyna się nami wysługuje jak narzędziem i wtedy dzieła naszego stwarzania mają przypisaną do siebie karmę.

  17. Atos 22.10.2018 22:15

    WacekPlacek 22.10.2018 08:09
    Akurat w tym poście 7, zgadzam się w 70%.
    Wacek.Sama nauka to za mało.
    Podstawą są doświadczenia, z książek , internetu, filmikòw you tube czy studiów, nie osiągniesz pełni rozwoju duchowego.
    Nie przerobisz karmy (jeżeli ona istnieje), bez doświadczeń.
    Nie dotyczy to tylko karmy, lecz pełni świadomości.
    Długi temat , zresztą już pisaliśmy o tym.
    Więc nie warto kontynuować.
    Ja w prawo karmy , nie wierzę.
    Raczej bliższa jest mi teoria , którą napisał:
    @wiktor-x 22.10.2018 08:48

  18. Atos 22.10.2018 22:24

    WacekPlacek 22.10.2018 22:14
    Wacek.
    Lecz każdy z nas jest inny , inaczej widzi , odczuwa.
    Każdy ma inny plan do zrealizowania, każdy ma inną karmę itd. Więc każdy powinien iść drogą serca czy intuicji.Zgoda???
    Wybrać inwidualną ścieżkę rozwoju.
    Tylko „owce ” idą za „baranem” czy utartymi ścieżkami.
    Prawda masz w sobie, a nie w św. Księgach, one mogą być być drogowskazem dla początkujących.

  19. realista 22.10.2018 22:33

    ale piszesz mu coś takiego o tej prawdzie, a on sobie to rozumie tak, że jest władny zrozumieć działanie wszechświata jedynie rozmyślając o tym… i sam widzisz, z jakim skutkiem… .. .

  20. Atos 22.10.2018 23:40

    WacekPlacek 22.10.2018 22:14
    Wacek , to też karma?????
    http://historiajednejfotografii.blogspot.com/2012/01/sep-i-godujace-dziecko.html?m=1

  21. Atos 22.10.2018 23:47

    realista 22.10.2018 22:33
    Próbuje jego zrozumieć, skąd czerpie „wiedzę „

  22. WacekPlacek 23.10.2018 07:13

    @Atos
    Ja także nie wierzę w żadne prawa karmy. To tylko nazwa na los który nam się przytrafia wbrew naszym zamierzeniom a wynika on z każdego „działania” a nie tylko z wybranych działań. Dlatego nie wyszczególniam co jest karmą a co nie w konkretnym zdarzeniu życiowym, gdyż zazwyczaj zawiera ono w sobie cały pakiet przeróżnych konsekwencji, również tych zamierzonych a te zamierzone to już nie karma.

    Rozwój duchowy nie jest zależny od ilości doświadczeń a od chęci własnych. Rozwój się zaczyna od tego, że potrafisz sobie odmawiać doświadczeń i uspokajasz się do stanu zera absolutnego. Nie bez powodu siedzą w jaskiniach Tybetu, choć jest to pójście na łatwiznę i wszystko muszą potem odpracować i tak tylko w astralu.
    „Błogosławieni ubodzy duchem, albowiem oni będą oglądać Królestwo Niebieskie”.
    Ilość doświadczeń jest potrzeba innym bytom które nas hodują, również tym pozytywnym jak ci tzw aniołowie. Dla ludzkiego rozwoju to są tylko pokusy do pokonania, jak pokonasz za pierwszym razem to nie musisz tego otrzymywać ponownie. Zazwyczaj niestety otrzymujemy ten sam test przez kilka pokoleń, musieliśmy np sobie odcinać głowy przez kilka tyś lat, aby się nauczyć walczyć słowem a nie fizyczną przemocą. Dlatego im więcej doświadczeń, tym gorszy rozwój. Obecnie ludzkość jest na ścieżce de-ewolucyjnej, na etapie wymierania ale dla ludzi pragnących się rozwijać to dobry okres bo wylewa się taka ogromna ilość doświadczeń, że w jednym życiu można większość przerobić i poczynić duże postępy. Najgorsze warunki do rozwoju są więc też tymi najlepszymi aczkolwiek problem jest też w tym, że promieniowania sztuczne, np te całe 5G itp zakłócają funkcjonowanie organizmu, niszczą biologię i to dosłownie, więc to jest już problem, bo te bariery mogą odcinać i to solidnie będą odcinać możliwość rozwoju w przyszłości. Kiedyś więc te warunki będą tak złe, że to już nie będzie odwrotnie proporcjonalne, będzie po prostu bardzo trudno, dlatego że nawet nie będziesz wiedział po czym poznać co jest realne a co jest hologramem stworzonym przez korporacje.

    p.s.
    Oczywiście, że to z linku też karma, nawet sobie nie zdajesz sprawy z mocy nieświadomości. Możesz z uśmiechem na twarzy budować piekło na ziemi, ludzie to właściwie robią bo piekła nikt nam nie przygotował wcześniej, podobnie jak i nieba. Każdym pragnieniem budujesz swój przyszły los, każda myśl musi się zmaterializować. Pomyśl raz o tym jak to głód i wojna są straszne, a kiedyś tego doświadczysz, bo właśnie będziesz się tego bał i tworzysz tym karmę, bo uciekasz, spychasz to w nieświadomość a ona musi się zamanifestować. Internet, kino, gry, to są puszki Pandory, wszystko to będzie musiało się w jakiejś formie zmaterializować w 3 wymiarowej rzeczywistości.

  23. Leszek Puszczyk 24.10.2018 12:40

    Poproszę aby mi ktoś podał uniwersalną ale i jednoznaczną definicję takich pojęć jak: „zło” „dobro” i „prawda”. Bez tego wszelka dyskusja jest pozbawiona sensu – bynajmniej pobieżnie i zasadniczo :)

  24. WacekPlacek 24.10.2018 18:02

    Zło – ja nie chcę.
    Dobro – ja chcę.
    Prawda – ja Jestem.

  25. Atos 24.10.2018 20:53

    WacekPlacek 24.10.2018 18:02
    Co stanowi największą przeszkodę dla prawdy?
    „Niechęć, by stawić czoło faktom”A. De Mello, Minuta nonsensu.
    Arystoteles, ojciec logiki, jako pierwszy próbował przerwać milczenie o prawdzie. Powiada on, że „pathemata tes psyches ton pragmaton homoiomata”. Definicja ta budzi jednak wątpliwości. Czymże jest doznanie? Co to jest rzecz? Na czym owa równość miałaby polegać? Rozwijając definicję Arystotelesa doprowadzono ją w średniowieczu do postaci: „veritas est adaequatio intellectus et rei”. Omawiając ją, św. Tomasz dodał jeszcze kolejne dwa terminy: „correspondentia i „convenienti”. Wszystko po to, aby uznać, że prawda to zgodność intelektu i rzeczy. Tak oto powstała korespondencyjna koncepcja prawdy. Niewątpliwie wymaga ona dalszego objaśnienia. Wielu próbowało dokonać tego, wciąż jednak niedoskonale.
    Prawda jest jednym z tych pojęć, które w swej codzienności zatraciło swe pierwotne znaczenie
    Dobro i zło.
    Zdaniem części filozofów zło jest brakiem dobra i można się łatwo z tym zgodzić.
    Wiemy więc czym jest zło. Ale dlaczego istnieje? To pytanie jest pytaniem, czemu nie wszyscy i nie zawsze postępują zgodnie z którąś z wymienionych wyżej etyk powszechnych. Jest to więc pytanie, które należy zadać samemu sobie. Bo nikt z nas nie jest bez winy.

  26. WacekPlacek 25.10.2018 07:19

    Pojęcie prawdy a Prawda to są dwie różne sprawy, właściwie Prawda pomyślana intelektem i zdefiniowana słowami to dla tej Prawdy z dużej litery jest Kłamstwem. Te starożytne definicje mówią bardziej o zdaniach prawdziwych, o prawdzie jako pojęciu, czymś w obrębie języka i intelektu. Pszczoła nie musi intelektem dokonywać żadnej zgodności z rzeczywistością, nie kłamie, żyje w Prawdzie i tyle. Od kłamstw jest język, bo czynem nie skłamiesz, każdy jest prawdziwy, uczucie też takie jakie masz takie jest, wszystkie inne doznania także, nieprawda jest tylko w obrębie języka, intelektu i myślenia/mówienia.

    Oczywiście, że zło to brak dobra, ale czy kogokolwiek taka odpowiedź zadowala i cokolwiek rozjaśnia? Mamy niestety jakąś upartą tendencje do robienia z nazw lub zjawisk i procesów rzeczy samych w sobie. Nikt nie odrobił Kanta :)

    Zło i dobro istnieje zawsze dla kogoś, obiektywnie to nie ma racji bytu, potrzebne są chcenia i niechcenia.
    Dlaczego człowieka brzydzi dziś okrucieństwo choć jeszcze 2 tyś lat temu bawiło i wszyscy z uśmiechem na twarzy szli do koloseum oglądać jak zwierzęta rozszarpują bezbronnych nieszczęśników? Dlaczego pewne zdeformowane obrazy potworów nas straszą ale dla samych potworów jest to „naturalny wyraz twarzy”?
    Złych wzorców w psychice nie ma, bo psychika ma swoją funkcjonalność, więc jak źle działa to nie dzięki wzorcom a dzięki temu że jest dysfunkcjonalna, zepsuta. Jak silnik się psuje to nie ma w tym psuciu wzorców psucia, następuje brak integracji elementów i zachodzą prawidłowe procesy ale nie dla układu jakim jest cały silnik ale tylko dla pojedynczych części. Każda choroba człowieka to dysfunkcjonalność i brak integracji (niestety zmyśla się chorobom nazwy, wymyśla wzorce i mechanizmy „działania choroby” przez co za miast leczyć jeszcze bardziej się psuje).
    Podobnie my ludzie potrzebujemy integracji aby utrzymać jestestwo i za zło uważamy wszystko co jest dla nas dysfunkcjonalne, co psuje integracje, biologiczną, psychiczną, emocjonalną, społeczną itp.
    Kiedyś katowanie niewolników i tortury na arenach dla rozrywki służyły integracji, bo Rzym czy inne Imperium najpierw rozbił integracje plemienną, potem skupił ludzi w sztucznym centrum i temu groziło zło, czyli dysfunkcjonalność bo były to twory sztuczne, więc potrzebowano jakiejś integracji i znaleziono tymczasową w sadystycznej rozrywce. Dlaczego ta rozrywka bawiła a nie brzydziła? Bo ludzie żyli otoczeni okrucieństwem i była to codzienność, więc jak sobie je z daleka obserwowali biernie, to było to dla nich katharsis, oczyszczające, tak jak dla nas dzisiaj oglądanie filmów wojennych, które traktują o wojnach wszędzie, tylko nie nie na naszym podwórku. Każdy lubi postrzelać sobie do terrorysty w grze komputerowej, bo się oczyszcza ze stresu, napięcia wywołanego realnym zagrożeniem spotkania terrorysty. Podobną rolę spełnia oglądanie sportu, lubimy się oczyszczać z napięć wywołanych przez rywalizacje w „wyścigu szczurów”.
    W sensie kolektywnym dobro jest integracją, tego chcemy, ale złem jest integrowanie się z dysfunkcjonalnymi częściami, grupami, dlatego wychodzi bałagan i na tym bałaganie to można zbudować przeróżne teoria złe, całe książki pisać, ale wszystko i tak sprowadzi się do tego, że ja/my chcemy lub ja/my nie chcemy.
    Integracja kolektywna jest na rękę tym którzy nie mają sił aby się integrować wewnętrznie (rozwijać duchowo), i tego wymagają od nas prawa ewolucji, jeżeli nie chcemy odstawać to musimy w każdym pokoleniu integrować gatunek na nowo. Rozwój osobisty to integracja inna od tej kolektywnej, właściwie to przeciwna, dlatego na początkowych ścieżkach ci co się rozwijają są złem w oczach społeczeństwa, tak samo jak ci co się degenerują za bardzo, jedni i drudzy są prześladowani. Pierwsi za wychylanie się przed szereg, za ucieczkę ze stada, bo to osłabia ilościowo siły do integracji, drudzy za zostawanie w tyle i ściąganie w dół, bo to także osłabia integracje.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.

pl Polish
X