Czy wegetarianizm jest zdrowy i duchowy?

Opublikowano: 14.04.2018 | Kategorie: Publicystyka, Zdrowie | RSS komentarzy

Przeczytano 106 razy!

Zmiany na świecie są faktem. Ludzie powoli i z ogromnym trudem stają się mądrzejsi, wrażliwsi na krzywdę innych. Furorę robią obecnie diety wegetariańskie czy wegańskie. Do ludzi dochodzą szokujące fakty o traktowaniu zwierząt w rzeźniach jak i wcześniej podczas przemysłowych hodowli. Do tego dochodzą także kwestie różnych „polepszaczy” masowo dodawanych do mięsa. Są to fakty bezsporne i bezdyskusyjne. Jednak ma tu miejsce kilka przekłamań.

Brutalne traktowanie zwierząt w hodowlach i rzeźniach to efekt logiki kapitalizmu neoliberalnego, czyli systemu ekonomicznego opartego o darwinizm społeczny. Został on wprowadzony przez lewicowo-liberalne elity wywodzące się z pokolenia ’68. W tym systemie człowiek jest tylko pikselem, a zainteresowanie wokół niego ogranicza się do jego rąk (robol na etacie) i do jego ust, przewodu pokarmowego i odbytu (konsumpcja, kupowanie różnych rzeczy i napędzanie PKB). W tym świecie społeczeństwa biednieją coraz bardziej, więc powoli wszelkie przejawy lewactwa stają się dla ludzi coraz bardziej obrzydliwe. Bo jednak mądrzejemy.

Czy wegetarianizm jest duchowy? W new age istnieje trend, podług którego aby być duchowym, oświeconym i wysoko-wibracyjnym, to trzeba by chyba przestać żyć. Codziennie układ odpornościowy człowieka zabija miliony bakterii, wirusów czy zalążków pasożytów. Jest to agresja i przemoc, dzięki którym żyjemy. W życiu realnym też czasami musimy się bronić i schować swoje „uduchowienie” do kieszeni. Na diecie roślinnej nie da się uzupełnić podstawowych składników. Nie chodzi tylko o witaminę B12, bo ona jest związana z trzema innymi substancjami. Z żelazem, którego też brakuje w diecie roślinnej, ale też z kwasem foliowym i witaminą C. Na diecie roślinnej podaż kwasu foliowego jest duża. Witamina B12 i kwas foliowy, pomimo tego, że w organizmie współpracują, to są antagonistami. Jak kwasu foliowego jest dużo, jeśli jest jego duża podaż, to przyspiesza to spadek poziomu witaminy B12, której w diecie wegetariańskiej brak.

BRUTALNOŚĆ MIĘSOŻERCY CZYLI BRUTALNOŚĆ NATURY

Ale sprawa nie ogranicza się tylko do B12, żelaza czy białka z roślin, które jest słabo wchłanialne. Białkową ciekawostką jest fakt, że jeśli jesteś wege, to powinieneś spożywać białko konopne. Dlaczego? Bo, mówiąc w uproszczeniu, jest bardzo „podobne” do białka zwierzęcego i przez to jest wartościowe. Dalej: w wegetarianizmie ulega zaburzeniu cykl ornitynowy. Spada poziom moczniku, amoniaku i kwasu moczowego, bo one powstają głównie z mięsa. Są one antyoksydantami, i u ludzi w wyniku tego, że podczas epoki lodowcowej zainteresowali się mięsem, przejęły rolę witaminy C, której nasze organizmy już nie produkują. Wydaje mi się, że owo mięsne zainteresowanie, gdy podczas zlodowacenia nie było wystarczającej ilości pokarmu, było ewolucyjnym błędem.

Mięso z jednej strony nam trochę szkodzi, nasze zęby nie są typowymi zębami drapieżnika. Nie mamy kłów, pazurów, a surowe mięso nas odruchowo obrzydza. Z drugiej strony, bez mięsa też nie bardzo sobie radzimy. I tak źle, i tak niedobrze. Wracając do naszych argumentów duchowych: otóż świat już jest tak stworzony, że żyjemy często dlatego, że zjadamy bądź zabijamy innych. W życiu płodowym silniejszy płód często wchłania w siebie słabszego bliźniaka. Po narodzinach jest loteria genetyczna – osobniki słabsze często chorują i częściej umierają przed czasem, nie przekazując słabszych genów dalej. Teraz dzięki postępowi medycyny więcej chorych dzieci przeżywa i w życiu dorosłym się rozmnaża, więc genetycznie jesteśmy coraz słabsi i coraz bardziej chorowici. Natura tak to obmyśliła, by rodzina miała po 10 dzieci, i by wieku tych 18 lat dożyło tylko kilku najsilniejszych.

Tak było przez prawie cały eon antropocenu, od 200.000 roku p.n.e, aż do początku XX wieku. Teraz mamy wielkie globalne „sito genetyczne”. Choroby genetyczne i metaboliczne są częste. Częsta jest bezpłodność i poronienia. Mnóstwo ludzi choruje na choroby autoimmunologiczne, na nowotwory. Przeżyją tylko Ci najsilniejsi, którzy uodpornią się na skażone środowisko, na zmienioną chemicznie i technologicznie żywność. Naukowcy mówią, że wkrótce wytworzy się kolejna grupa krwi – grupa „C”. Będzie to grupa krwi człowieka, który przetrwał szok epoki przemysłowej. Tak więc sama natura zawiera w sobie brutalność. Ta brutalność jest w każdym człowieku. Przecież rośliny też chcą żyć, a ich zjadanie także jest pewną formą agresji. Cóż, ja tego świata nie tworzyłem. Nie chcę by zwierzęta cierpiały, nie chciałbym by były dla mnie zabijane. Nie chciałbym też wojen, wydawania miliardów dolarów na armię. Nie chciałbym głupiego systemu prawnego. A jednak nie mamy wyboru, bo świat nie jest idealną utopią wziętą ze snu naiwnego marzyciela, ale jest jaki jest.

MIĘSO, MĘSKOŚĆ I WYPARTA AGRESJA

Patrząc trochę symbolicznie, to niechęć do mięsa jest szerszą niechęcią do pierwiastka agresji, jak i do męskości. Przecież mięso trzeba upolować, i tym tradycyjnie zajmowali się mężczyźni. Z kolei zbieractwem roślin zajmowały się kobiety. Jest to oczywiście tylko symboliczne spojrzenie, związane z polaryzacją archetypów płci. Ale częstym zjawiskiem jest fakt, że wegetarianie mają mniej w sobie tego „pierwiastka siły”, czy też „pierwiastka męskiego”. Lub inaczej.. Częstym przypadkiem jest też zjawisko, że negują i wypierają oni ten „myśliwski” pierwiastek. Bo wrażliwemu, wysoko-wibracyjnemu roślinożercy nie przystoi. Ale ten pierwiastek w nich jednak jest. Więc aby znalazł on bezpieczne ujście, dokonują oni podświadomej projekcji tego agresywnego pierwiastka na innych ludzi. Na wrogów. Wróg to wróg, a przecież wegetarianie walczą w słusznej sprawie. Więc nad takim wrogiem żywieniowym czy dowolnym innym można pastwić się do woli, nic nie ujmując przy tym ze swojego obrazu uduchowionej i wrażliwej istoty.

To tłumaczy znany w całym internecie fenomen agresywnych i fanatycznych wegan. Nie chodzi tutaj tylko o brak kilku składników odżywczych, ale o mechanizm projekcji. Mechanizm wypierania agresji i jej projekcji na „wroga” jest bardzo ciekawym mechanizmem obronnym psychiki, chroniącym ją przed dalszą dezintegracją i rozpadem. Bo agresja, pomimo tego, że zanegowana, wyparta i taka „niska”, musi znaleźć ujście, tak jak lawa z wulkanu. Jak wulkan jest wygasły i przykryty grubą warstwą lądu, a pod nim zbiera się coraz więcej magmy, to i tak wybuchnie.

Popatrzcie na Hindusów – są oni wegetarianami i krowy są tam bożkami. Jednak do dziś jest to społeczeństwo skrajnie konserwatywne o mentalności niewolniczej (kastowej). Bardzo często dochodzi tam do gwałtów i pobić kobiet, i nie tylko. Jest to tam traktowane jako „sprawa honoru„, podobnie jak u rzekomo miłującej pokój religii islamu. Ogromne połacie Indii (prowincja, przedmieścia) wciąż tkwią w niewolniczym systemie kastowym i w skrajnej ciemnocie, porównywalnej chyba tylko z europejskim średniowieczem. Nie ma tam też mowy o rozwoju duchowym, bowiem jest tam taka sama ciemnota religijna jak kiedyś u nas. A wiedzę mają tylko kapłani i elita.

JAKA POWINNA BYĆ DIETA? CZY TYLKO WEGETARIANIZM LUB WEGANIZM?

Dieta powinna być indywidualna. Często dobre rezultaty daje dieta paleo, czyli mięso plus duża ilość świeżych roślin, z wykluczeniem glutenu, nabiału, cukru itp. Trochę racji jest w jedzeniu zgodnie z grupą krwi. Osoby z grupą krwi zero jednak tego mięsa potrzebują. Częste są obecnie zaburzenia metaboliczne, wykrywane na drodze coraz popularniejszych badań genetycznych. To nowa dziedzina nauki o nazwie epigenetyka. Gdy ma się wyniki tych badań, to wiadomo, jak uśpić źle funkcjonujące geny, lub jak aktywować te, które działają zbyt słabo. Robi się to poprzez dobór farmaceutyków, suplementów, witamin, ziół i odpowiedniej diety. Do tego dochodzą coraz liczniejsze alergie pokarmowe, i je też można przebadać w specjalistycznych ośrodkach.

Częstym błędem dietetyków czy lekarzy jest polecanie jednej jedynej diety każdemu człowiekowi. Każdy jednak jest inny, każdy ma inne uczulenia pokarmowe, o których najczęściej nie wie. Każdy człowiek ma nieco inny tryb życia, inny poziom stresu. Do tego dochodzą wspominane wyżej błędy genetyczne, płeć, wiek, zażywane leki, aktywność fizyczna, choroby. Niektórzy ludzie na wegetarianizmie, weganizmie lub witarianizmie czują się wyśmienicie. Inni zaczynają po wielu latach chorować. Jeszcze inni tuż po przejściu na taką dietę czują się bardzo źle. I to jest normalne. Człowiek nie jest maszyną i nie ma jednoznacznego szablonu. Traumą dla nauki, polityków, ideologów, kapłanów i w końcu dla dietetyków jest to, że nigdy nie da się stworzyć jednego, spójnego szablonu, który obejmowałby całość ludzkości.

DLACZEGO WHO ZACZYNA POPIERAĆ WEGETARIANIZM?

WHO przez lata promowała dietę opartą na zbożach zawierających gluten, wyrobach mlecznych, roślinach i mięsie. Czyli zalecała jeść wszystko, ze szczególną uwagą na toksyczny gluten. Obecnie WHO promuje dietę wegetariańską, choć wcześniej zdecydowanie ją odradzała. Przez dziesięciolecia lekarze, eksperci i sama WHO bardzo agresywnie atakowali diety wegetariańskie. Od kilku lat następuje tu zmiana, i pojawia się coraz większa ilość rzekomych „badań naukowych” udowadniających, że dieta azjatyckich kast niższych („niedotykalni”, którym w rzekomo duchowych Indiach odmawia się nawet pochówku), jest dobra dla zdrowia. Pojawiają się co rusz nowe artykuły w Gazecie Wyborczej czy innych tego typu mediach o zdrowotnych właściwościach rezygnacji z mięsa.

Lekarze, eksperci i dietetycy pędzący ku wegetarianizmowi są coraz częściej spotykani. Wegetarianizm staje się „naukowy”, „zgodny z kanonami racjonalizmu i sceptycyzmu”. Jeszcze dekada takiej propagandy, i jedzenie mięsa zostanie uznane za pseudonaukę i hołdowanie spiskowej teorii dziejów. Człowiek chcący zjeść soczystego steka, będzie porównywany do fanów teorii płaskiej Ziemi, chodzących w aluminiowej folii na głowie. Ja widzę tutaj pęd ku oszczędności. Hodowla zwierząt jest droga, ilość ludzi rośnie, a zasobów naturalnych nie przybywa. Nie oznacza to jednak, że elity chcą szanować i chronić przyrodą. Chcą po prostu jeszcze bardziej ograniczać koszta hodowli swoich niewolników, czyli nas.

Autorstwo: Jarek Kefir
Zdjęcie: avitalchn (CC0)
Źródło: Jarek-Kefir.org

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

10 komentarzy

  1. Radek 14.04.2018 12:46

    Nie chce mi się komentować całego artykułu, który jest pseudonaukowym bełkotem, tylko przyczepię się do akapitu który zaczyna się „Popatrzcie na Hindusów – są oni wegetarianami i krowy są tam bożkami. Jednak do dziś jest to społeczeństwo skrajnie konserwatywne o mentalności niewolniczej (kastowej). Bardzo często dochodzi tam do gwałtów i pobić kobiet, i nie tylko.”

    Hindusi nie są wegetarianami. Ale duża część ludzi należących do kultury indyjskiej jest wegetarianami i to zależy od tradycji rodzinnej, lokalnej, kastowej i religijnej.
    Krowy NIE SĄ, NIE BYŁY bożkami. Tylko w imię ludzkiej wdzięczności do karmicielki jej się nie zabija. I w Indiach NIE MA określenia „święta krowa”, tylko „matka krowa”. W Europie najpierw się wykorzystuje krowę ile się da, a potem zarzyna bez najmniejszych skrupułów. Ale niestety religie semickie mają w swojej ideologii, że ziemia jest człowiekowi poddana. Ma to i Judaizm, i Chrześcijaństwo i Islam. Barbarzyńskie podejście do Matki Ziemi, Matki przyrody. Obecnie ludzie w Polsce trochę zaczynają wracać do kultury słowiańskiej, bo widzą że była ona na wyższym stopniu rozwoju niż chrześcijaństwo.

    Mentalność kastowa nie jest mentalnością niewolniczą. Ale to mogę kiedyś opisać, jak będę miał więcej czasu.

    Co do gwałtów, to w Polsce jest według oficjalnych danych polskich i alarmujących danych z Times of India prawie równo dwa razy więcej gwałtów niż w Indiach w przeliczeniu na mieszkańca. Więc tutaj szanowny panie Kefirze proszę bzdur nie pisać. Wystarczy sprawdzić statystyki i przeliczyć na ilość mieszkańców.

    Co do wegetarianizmu, to od wielu tysięcy lat w Indiach olbrzymie ilości ludzi nie je mięsa, ryb i jajek i jakoś nie mają więcej problemów zdrowotnych z tego powodu. Specjaliści od żywienia kierują się rynkiem, modą i tym kto im płaci a nie rzeczowymi badaniami. Do tego wielu stara się stworzyć nowy, unikalny, rewelacyjny system jedzenia i stworzyć całą rzeszę „klientów” tego systemu.

  2. Szwęda 14.04.2018 14:08

    Nikt nie wie jak ma się odżywiać człowiek. Jeżeli człowieka nazwać by rodzajem zwierzęcia, to jest jedynym, które nie wie jak ma się odżywiać.

  3. Cami 14.04.2018 15:02
  4. WacekPlacek 15.04.2018 10:04

    Tak solidnej porcji pozmyślanych bzdur to nawet w mediach głównego nurtu dziś nie można spotkać.
    Czy ktokolwiek widział agresję i przemoc stosowaną przez nasz organizm wobec wirusów i bakterii? Równie dobrze można powiedzieć, że rdza stosuje przemoc wobec żelaza. Człowiek po to ma rozum i zdolność do budowania kultury aby być czymś więcej niż bestią walczącą o przetrwanie.
    Bez mięsa żyje tysiące ludzi od zawsze, są zdrowi jak i inni i nie czego im nie brakuje, sam nie jem mięsa od kilku lat i jakoś witamin mi nie brakuje, choroby nie znam od 15 lat, uprawiam sport i tutaj też nie odczuwam żadnych słabości. Na wschodzie mistrzowie sztuk walki a we wspomnianych Indiach to nawet kulturyści są na diecie wegetariańskiej, nie od dziś wiadomo że warzywa lepiej budują mięśnie niż białko zwierzęce ale robią to dłużej i wolniej, dlatego na Zachodzie są mało popularne.
    Z drugiej strony, historia jest pełna opisów przypadków w których to władcy średniowieczni lub starożytni umierali z przejedzenia…mięsem… bo ono zabija i jest bardzo istotnym czynnikiem chorobotwórczym. Prawidłowe trawienie pokarmu powinno się odbyć do 2-3 godzin, tymczasem mięso trawi się nawet kilka dni, dlatego wszystkie zwierzęta mięsożerne jedzą raz na tydzień, dwa, przez większą część życia głodują, czyli…oczyszczają się z mięsa bo post ma funkcje oczyszczającą i natura tutaj nie jest tak głupia jak hodowcy którzy przekarmiają swoje zwierzątka przez co zaczynają chorować.
    Nasze problemy ze zdrowiem są powiązane z nadmierną ilością protein które nieustannie spożywamy w takich proporcjach jakbyśmy musieli już jutro iść na 20 lat służyć jako piechur w rzymskiej armii. Taka dieta jaką posiadamy obecnie w standardzie to solidne przejedzenie i niszczenie organizmu, bo to jest dieta człowieka jaskiniowego który musiał się opasać mięsem aby przetrzymać chłód i mieć siłę na kilkudniowe marsze, tymczasem większość z nas cały czas siedzi i prawie nigdy nie marznie, trujemy się a Jarek Kefir siedzi i jeszcze namawia aby wszyscy truli i niszczyli się jeszcze bardziej. Brawo.

    https://www.odkrywamyzakryte.com/detoksykacja-organizmu-wedlug-dr-roberta-morse/

  5. Osiersky 15.04.2018 10:17

    Z jednej strony nagonka na dietę rośliną trwa nadal, a z drugiej tworzenie z weganizmu/witarianizmu jakiejś ideologii. Dieta po polityce i religii to trzeci najlepszy powód do zażartych „dyskusji”.

    „Obecnie ludzie w Polsce trochę zaczynają wracać do kultury słowiańskiej, bo widzą że była ona na wyższym stopniu rozwoju niż chrześcijaństwo.”

    Radek rzeczywiście widać tą wyższość, nawet w całej europie.
    Chrześcijańskie wartości powinny być fundamentem każdego cywilizowanego państwa.
    Niestety katolicyzm wypacza obraz chrześcijaństwa, ale powoli się to zmienia.

  6. kuralol 15.04.2018 18:37

    1
    W Indiach krów się nie zabija bo mięso w gorącym klimacie szybko gnije … kapneli się o tym już 3000 tyś lat temu i ograniczyli jego spożycie nakładając tabu religijne. Zrobili se świętą krowę i tyle.
    2
    Co do samego wegetarianizmu, to w wydaniu ”światowym” czyli lewackim jest to zwyczajna żenada, szkoda się rozpisywać. Lewusy wkładają wszystkich do jednego wora i potrząsają nim potem patrzą co wypadnie z tego wora – taka jest lewicowa polityka społeczna, to nieprzemyślana szkodliwa żygowina.
    3
    Wegetarianizm jest potrzebny i zdrowy jednak myślę że przeznaczony jest tylko dla ludzi świadomie wybierających swoją drogę życiową. Do tego musi być jednocześnie zgodny z potrzebami organizmu. Potrzeba wiedzy o tym jaką mamy grupę krwi i co jest nam niezbędne do właściwego odżywiania. Dopiero potem dobieramy do tego odpowiedni rodzaj jedzenia. Trzeba też zrozumieć zaciekłych przeciwników wegetarianizmu, oni zwykle jedzą tą przemoc i agresję więc dyskusja z nimi nie ma sensu.
    4
    Obecnie obserwuję jakieś dziwne ruchy na rynku żywności. Zdrowa żywność jest w 90% zatruta GMO a GMO rośnie tylko jak jest podlane roundup, więc każdy wegetujący wegetarianin kto to je tylko się oszukuje że zjada coś zdrowego. Roudup pali mu florę bakteryjną w przewodzie pokarmowym czyniąc nieodpornym na infekcje. Wiem o czym piszę bo znam rolników i sadowników, obecnie pryska się wszystko nawet czereśnie…
    5
    Opryski to nie koniec. Normy UE nakazują konserwować warzywa i owoce promieniowaniem rentgenowskim. To wygląda tak: wózkiem widłowym wsadza się do rentgena paletę z np sałatą lodową eko dla wegetarian taką cud miód bez oprysków i napromieniowuje się tą sałatę dawką 100 razy Hiroszima. Sałata nie psuje się i dłuuuugo wygląda jak nowa. Wszyscy zadowoleni – producent i odbiorca.
    6
    Elity coś wiedzą i szykują rewolucje w żywieniu. Prawdopodobnie lewacki kołchoz chce wprowadzać drukarki do ”czystej” plastikowej żywności (zdrowej bo bez GMO). Domyślam się że oni wiedzą o tym iż wszystko jest już zatrute Fukushimą i roundupem, a procesu trucia już nie da się zatrzymać więc szykują jakiś wstrętny ”reset” dla tej cywilizacji.
    7
    Nie jest mym zamiarem komukolwiek dokuczać, pragnę jedynie by ludzie mieli wreszcie świadomość na jakim świecie żyją.

  7. WacekPlacek 15.04.2018 20:18

    @kuralol
    O ile zgodzę się ze wszystkimi punktami to nie ma co też panikować. Żywność nigdy nie będzie się dzielić na zdrową i niezdrową a napromieniowania i modyfikacje genetyczne są częścią procesów ewolucji. Błędne jest mniemanie, że natura daje nam coś „czystego” a człowiek to zanieczyszcza, to tylko pewna półprawda. Liczą się proporcje, skale i czas w jakim się wszystko odbywa. Elity od dawna stosują na ludziach eugenikę, cała medycyna i farmacja jest niczym innym jak eksperymentem na żywym organizmie a dane zbiera komputer którego celem jest stworzenie hybrydy człowieka…nieśmiertelnego. Ta bajka trwa od dawna, już w Sumerze czy Egipcie się w to bawili.
    Jak wspomniałem, szkodliwość rodzi się z niewłaściwych proporcji, nikt jednak nie ma wglądu w szczegóły i nie wie właściwie co je, ale nie jest to tragedią, można to obrócić na duży plus bo to zmusza człowieka do bardziej uważnego trybu życia, do większej dyscypliny, samokontroli i obserwacji samego siebie, poznawania siebie, tylko tak można rozpoznać co mi szkodzi a co nie szkodzi.
    Dodatkowo warto wprowadzić w nawyk regularne posty/głodówki które oczyszczają, jeść też mniej i wolniej, pić zdrową wodę (czyli też ją oczyszczać) pić zioła i wspierać małe i lokalne rolnictwo. Z tego wszystkiego idą dla człowieka same plusy niezależnie od wyników, także tą sytuację związaną z toksycznością rynku spożywczego i medycyny można obrócić na swoją korzyść, na stawanie się bardziej samodzielnym i niezależnym od systemu. Właściwie to trzeba.

  8. radical3dom 15.04.2018 23:18

    Prosta logika dla wolnych ludzi:
    chcesz jeść mięso- jesz mięso
    checesz być wege jesz warzywa
    i tyle
    różnica między dwoma:
    jem mięso zabijam zwierzęta
    jem warzywa zabijam rośliny cała filozofiaa
    zwierzęta zabijane robią brzydkie miny, zjadana marchewka nie da rady skrzywićminy chociaż są dowody na to że też cierpi…

  9. WacekPlacek 16.04.2018 07:10

    A trawa nie cierpi czasem jak po niej chodzimy?
    Dowodów na to, że marchewka cierpi na pewno nie ma, tak jak i na to, że nasz organizm stosuje agresje i przemoc wobec bakterii i wirusów. Aby cierpieć i zadawać przemocą cierpienia potrzebna jest rozbudowana psychika i świadomość. Większość organizmów żywych ma zbyt prostą świadomość aby móc doznawać cierpienia, stresu, być ofiarą agresji. Mrówka i komar cierpienia nie znają, bo nie wszystko co reaguje obronnie się boi i cierpi. Kurze jak się obetnie głowę potrafi jeszcze bez niej uciekać. To nie znaczy że się boi i cierpi. Zwierzęta hodowlane pozdychałyby w agonii pierwszej zimy gdyby nie człowiek, bo w naszym klimacie krów i kur to by nawet nie było więc jedzenie mięsa nie jest również zadawaniem cierpienia zwierzętom. Nie ma nic złego w tym, że się coś karmi całe życie a potem to zjada, natura robi to w przepadku wszystkich organizmów, każda akcja w przyrodzie polega na zabraniu czemuś energii i przekazaniu jej sobie samemu. Trzeba sobie zdawać sprawę, że wszystko co się robi to „zabijanie” czegoś innego i robić tego mało i w ostateczności bez dzielenia na to, że jeden akt jest dobry a drugi zły bo jedno cierpi a drugie nie … w naszej wyobraźni. Życie biologiczne to zabijanie i innej opcji nie ma.

    Problemem nie jest cierpienie zwierząt ale ludzi. Skandaliczne warunki hodowlane nie są dla kury czy świnki skandaliczne bo ona nawet nie wie w jakiej sytuacji się znajduje, nie potrafi porównać bo nie ma do czego ale jej organizm już wie i wie że nie może się w pełni ani rozwijać ani oczyszczać, to tworzy zatory energetyczne i podwaliny pod komórki rakowe. My jedząc mięso jemy bardzo złą energie, bardzo złe geny bo chorobowe plus jeszcze to, że nasza psychika jest wynikiem naszej codziennej diety. Jesz kurę, masz jej cechy w sobie, jesz świnie masz jej cechy w sobie, odziedziczamy głównie stres zwierząt a stres jest czymś w rodzaju zatoru energetycznego, to blokada na poziomie elementarnym a nie nasz ludzki stres psychologiczny.
    Na północy gdzie panuje zima wzmacnianie się mięsem jest wskazane i nawet pro zdrowotne, ale to nie w takich ilościach jak obecnie, przy siedzącym trybie życia i nie od zwierząt karmionych i hodowanych w ten sposób co obecnie. Z mięsa też należy się oczyszczać regularnym poszczeniem.
    Drugi problem z jedzeniem mięsa to jest samobójstwo gatunku i całej planety. Za zjadanie gazów cieplarnianych odpowiadają lasy. My pod uprawę pasz dla zwierząt wycinamy co raz to więcej lasów a jak chińska i indyjska klasa średnia zechce jeść mięsko tak jak to się robi na zachodzie, to będziemy musieli wyciąć wszystkie lasy aby przygotować teren pod uprawę pasz dla tych zwierząt (o zużyciu wody już nie wspominając). Jak to się stanie (a chyba się stanie) to zostaje nam max 200 lat życia na tej planecie i myślę, że zmarły S. Hawking strasząc tym scenariuszem zdawał sobie sprawę że jest on realny. Wiatraki i filtry w samochodach nie pomogą bo zaburzenia klimatyczne i efekty cieplarniane powoduje rolnictwo a nie przemysł.

  10. Szwęda 18.04.2018 17:44

    Wielka tragedia ludzkości zaczęła się, kiedy pożywienie stało się towarem produkowanym na skalę przemysłową i kiedy najważniejszym celem w jego wytwarzaniu stał się zysk, a nie jego jakość, dobrze rozumiana jakość. Pożywienie najwyższej jakości to jest naturalne, bez dodatków chemicznych tak na etapie hodowli jak i na etapie jego końcowego przygotowania. Pożywienie najwyższej jakości to również takie, które zostało przygotowane przez ludzi, którzy czynili to z przyjemnością, może nawet z pasją i w gospodarstwie i w wytwórni niewielkiej rodzinnej.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.

pl Polish
X