Atomowy atol Bikini

Opublikowano: 11.04.2016 | Kategorie: Ekologia i przyroda, Publicystyka

Liczba wyświetleń: 1255

Powstały o nim piosenki, jest trwale obecny w pokpkulturze. Oto atomowy atol Bikini.

Na atolu Rongelap, gorących wyspach środkowego Pacyfiku, 1 marca 1954 r. nagle zaczął sypać śnieg. Dzieci chwytały białe płatki. Już po kilku godzinach zaczęły odczuwać swędzenie, łzawienie oczu, miały mdłości i wymioty. Płatki zamieniły się w maź, której nie sposób było usunąć ze skóry. Opad był wynikiem wybuchu bomby atomowej Castle Bravo na położonym ponad 200 km dalej atolu Bikini w archipelagu Wysp Marshalla. Testy jądrowe w tym regionie Stany Zjednoczone rozpoczęły w lipcu 1946 r., początkowo aby odpowiedzieć na pytanie, na ile nowa broń jest w stanie zagrozić marynarce wojennej. Dylematy, jak rozbudowywać po II wojnie armię USA, miała rozstrzygnąć operacja Crossroads. Jej celem było zbadanie skutków zrzucenia bomb atomowych na okręty i ich uzbrojenie oraz załogę. Do przeprowadzenia eksperymentu sprowadzono ok. 90 jednostek. Ludność zamieszkującą atol wysiedlono. Aby zbadać efekty promieniowania na żywe organizmy, przywieziono kilkaset świń i kóz oraz kilka tysięcy szczurów i myszy.

Jako obserwatorów zaproszono ponad 100 dziennikarzy – uderzenie atomowe miało być wykorzystane propagandowo. Planowano zrzucić trzy ładunki, każdy o sile 23 kiloton (jak bomba Fat Man, która zniszczyła Nagasaki). Pierwszy test, Able, przeprowadzono 1 lipca. Bombę zdetonowano na wysokości 160 m. Głównym celem był pancernik „Nevada”, lecz bomba minęła go o 800 m. Zniszczyła za to wiele innych okrętów. Koza umieszczona na okręcie zmarła kilka dni później w wyniku choroby popromiennej, co dowiodło, że gdyby na pokładzie znajdowała się załoga, zginęliby wszyscy.

Drugi test, Baker, przeprowadzono 25 lipca. Tym razem ładunek zdetonowano 27 m pod powierzchnią wody. Ten wybuch od poprzednich odróżniała niezwykle widowiskowa chmura, złożona z mikroskopijnych kropel wody. Wszystkie cele w zasięgu kilometra zostały zniszczone lub poważnie uszkodzone, a oddziaływanie radioaktywne było dużo większe niż poprzednio. Kolejny test, Charlie, odwołano; zabrakło wystarczającej liczby okrętów jeszcze nieskażonych radioaktywnie. 10 sierpnia operację Crossroads postanowiono zakończyć. Większość okrętów-celów została zniszczona i spoczęła na dnie. Przeprowadzenie testów kosztowało USA ok. 500 mln dol. (dzisiejsza wartość – ponad 6 mld dol.).

W latach 1954–1958 USA ponownie przeprowadzały na atolu Bikini próby nuklearne. Największa z nich, o kryptonimie Castel Bravo, miała miejsce 1 marca 1954 r. i była najpotężniejszym testem amerykańskim (bomba o sile 15 megaton). Promieniotwórcze pyły po tym wybuchu były odnotowane nawet 600 km od miejsca detonacji. W sumie w tamtejszych wodach zdetonowano kolejnych 21 bomb.

W 1960 r. stwierdzono, że tereny atolu Bikini są już czyste od skażeń, jednak pierwsze rodziny zaczęły tam powracać dopiero w 1979 r. Ostatecznie ponownie opuściły to miejsce z powodu trwale utrzymującego się skażenia. Do dziś atol Bikini jest niezamieszkany. W 2010 r. został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Ze względu na ogromną liczbę zatopionych wojennych wraków jest rajem dla nurków, choć są oni skazani na importowaną żywość – wszystko, co rośnie na wyspach i pływa w wodach zatoki, jest niejadalne.

Próby atomowe znalazły odzwierciedlenie w kulturze masowej oraz modzie. Francuz Louis Réard nazwał zaprojektowany przez siebie w 1946 r. kostium kąpielowy – bikini, mając nadzieję, że wywoła „eksplozję kulturalno-komercyjną”. W Polsce w latach 1950. bikiniarzami ochrzczono kolorowo ubranych ludzi, którzy lubili nosić krawaty z wymalowanym widoczkiem wybuchu bomby na atolu Bikini.

Autorstwo: Karolina Zawadka
Źródło: Histmag.org
Licencja: CC BY-SA 3.0


TAGI: , , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.