Ateizm i zasady moralne

Opublikowano: 02.08.2016 | Kategorie: Publicystyka, Wierzenia

Liczba wyświetleń: 413

„Z ateizmem jest taki problem, że stoi on na gruncie nicości. Jeśli ateista twierdzi, że uznaje jakieś zasady, to on opiera to twierdzenie jedynie na wykładni kantowskiej – „Niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie”. Co jednak, gdy pewnego dnia taki człowiek się obudzi i zrodzą się w nim inne zasady? Wtedy równoważność między zasadą „nie można nikogo zabijać” a „można zabijać każdego”, jest stuprocentowo pełna” – stwierdził Tomasz Sommer w wywiadzie „Czym jest libertarianizm” opublikowanym na łamach „Najwyższego Czasu”. No faktycznie – nie można mieć przecież stuprocentowej pewności, że taki ateista, dotychczas akceptujący zasadę „nie zabijaj” nie obudzi się kiedyś w przekonaniu, że słuszna jest zasada „zabijaj każdego”…

Ale z człowiekiem wierzącym w Boga, np. katolikiem, może być przecież tak samo. Pewnego dnia może on się obudzić w przekonaniu, że Bóg jednak nie istnieje. Albo, że wprawdzie istnieje, ale domaga się dajmy na to zabijania niewiernych. Albo, że istnieje, ale nie obchodzi go to, co robią ludzie. Albo, że mimo istnienia Boga i jego zasad jednak lepiej podążać za szatanem. I jeśli taki człowiek uznaje określone zasady tylko dlatego, że wierzy w istnienie Boga, w to, że Bóg wymaga określonego postępowania oraz w to, że podążanie za Bogiem bardziej opłaca się od podążania za szatanem, to w takim przypadku zrodzą się w nim inne zasady i niewykluczone, że jedną z nich będzie „zabijaj każdego”.

Owszem, taki człowiek przestaje być wtedy katolikiem w ścisłym sensie tego słowa, podczas gdy ateista, który zmieni swoje zasady moralne nie musi przestać być ateistą. Wynika to z prostego faktu, że słowo „ateista” oznacza każdego, kto nie wierzy w Boga (bez względu na uznawane przez niego zasady), natomiast słowo „katolik” oznacza kogoś, kto nie tylko wierzy w Boga oraz określone dogmaty, ale i uznaje określone zasady. Jednak wcale nie oznacza to, że w przypadku katolika ryzyko zmiany zasad moralnych jest mniejsze niż w przypadku ateisty uznającego takie zasady. Niby dlaczego tak miałoby być? Czy ktoś to sprawdzał? Przeprowadzał jakieś badania? Tomasz Sommer nic takiego nie przytacza. A przecież znane są przypadki katolików zmieniających wyznanie, całkowicie przestających wierzyć w Boga, świadomie wybierających życie w grzechu czy też dopuszczających się zbrodni w całkowitym przekonaniu, że są dobrymi katolikami, a nawet w imię Boga.

Tak naprawdę, zarówno ateista, jak i katolik może opierać swoje zasady moralne na rozmaitych fundamentach. W przypadku ateisty może być to na przykład wiara w „prawa naturalne”, lub jego własny interes (jeśli dojdzie do racjonalnego przekonania, że uznawanie pewnych zasad, np. takich jak „nie zabijaj” czy „nie kradnij”, po prostu na dłuższą metę opłaca się w życiu), lub też empatia (jeśli będzie „współodczuwał” z innymi ludźmi i z tego powodu myśl o zabiciu czy okradzeniu kogoś innego będzie dla niego nieznośna). W przypadku katolika może to być również w ostatecznym rozrachunku jego własny interes (bo wierząc w Boga boi się piekła), może to być miłość Boga, a może to być również empatia w stosunku do innych ludzi, czyli po chrześcijańsku miłość bliźniego. I raczej mało prawdopodobne jest, by uznawane wewnętrznie przez człowieka zasady moralne zostały przyjęte ot tak sobie, mocą chwilowego kaprysu. Ateista, który już takie zasady uznaje nie stoi tu bardziej „na gruncie nicości” od katolika. Mówienie zaś w odniesieniu do niego o „wykładni kantowskiej” i przytaczanie słów Kanta o jest tu nieporozumieniem, bo po pierwsze „prawo moralne we mnie” u Kanta nie jest czymś dowolnym (zasada „można zabijać każdego” byłaby dla Kanta czymś sprzecznym z prawem moralnym), a po drugie dla Kanta właśnie fakt istnienia tego „prawa moralnego we mnie” wymagał przyjęcia istnienia Boga jako postulatu praktycznego rozumu.

Co więcej, można wysunąć przypuszczenie, że o ile wśród ateistów może być rzeczywiście więcej ludzi bez zasad moralnych, o tyle w przypadku katolika może być większa szansa na to, że przestanie uznawać dotychczas uznawane zasady moralne niż w przypadku ateisty, który już takie zasady uznaje. Dlaczego? Jest pewna grupa ludzi, którzy ani nie posiadają wystarczającej empatii, ani też nie uważają uznawania zasad moralnych za opłacalne z punktu widzenia doczesnego życia. Jeśli są oni ateistami, to w ogóle nie mają zasad moralnych, kierując się swoim doraźnym interesem. Jeśli zaś są katolikami, do uznawania zasad moralnych może skłaniać ich wyłącznie strach przed karą Boga. Jeśli tylko przestaną wierzyć w Boga, jego kodeks etyczny, jego potęgę lub sprawiedliwość staną się takimi samymi ludźmi bez zasad. W przypadku tych ateistów, którzy zasady moralne uznają takich ludzi z definicji nie ma. Jeśli ateista ma już zasady moralne, to są one mocniej ugruntowane. Choć w pewnych ekstremalnych sytuacjach – takich jak wojna, rewolucja, nędza, głód czy inne kataklizmy zaburzające normalne życie – to z kolei ludzie budujący swoje zasady moralne na doczesnej opłacalności czy nawet empatii mogą je utracić lub zmienić, zaś ci wystarczająco bojący się piekła ze strachu przy nich pozostaną.

Autor i źródło: Jacek Sierpiński

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

45
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Stanlley
Użytkownik

Cóż, nie do końca podzielam zdanie autora, a w szczególności podział na katolików i ateistów :P Moralność wypływa z głębokiej mądrości. Starożytny Egipt – 40 przykazań, przesłanie podobne do 10 przykazań Mojrzeszowych. Muzułmanie i Jerozolima za czasów Saladyna. Więc i katolik może być szumowiną i ateista bo brak im mądrości.

FreeG (korektor i moderator WM)
Użytkownik

Zasady moralne powinny płynąć z rozumu, z doświadczenia życiowego, z dojrzałości, zwykłego człowieczeństwa, ale przede wszystkim odpowiedzialnego wychowania.

Nie od wyznawania jakiejkolwiek wiary lub niewyznawania żadnej. Choć ma to znaczący wpływ na wartości, to zasadniczy kształt winien być u ludzi dziełem mądrych rodziców.

To m.in. dlatego dzieciom czyta się bajki. By budować ich umiejętność odróżniania dobra od zła.

adambiernacki
Użytkownik
adambiernacki

Temat niezwykle ciekawy. Podział na katolika i ateistę niewłaściwym jest zaiste:-)Z całą pewnością religia nie jest źródłem moralności. Pośród wielu duchowych makdonaldów i bezdusznych chciwości wybrałem drogę poszukiwania. Zrozumiałem, że samo poszukiwanie jest tym czego szukałem. Nie wiem czy wynikiem wychowania czy też tęsknoty wewnętrznej najważniejszym dźwiękiem mojej duszy jest SPRAWIEDLIWOŚĆ. Nieustającą medytację nad sprawiedliwością polecam wszystkim:-)

kriskros
Użytkownik
kriskros

zasady moralne wyznacza obecnie kodeks karny i żadna wiara w boga lub jej brak nie ma tu znaczenia, nie zabijam bo nie chcę iść do więzienia, nawet inne wyżej rozwinięte cywilizacje stosują przymus i leczą swoich “nieprzystosowanych”, ludzkość sama musi ustalić co jest dobre a co złe

MilleniumWinter
Użytkownik
MilleniumWinter

@kriskros
Jesteś najbliższy prawdy. Niestety kodeks karny w naszym kraju to kpina a nie środek odstraszania.

Co do zasad moralnych ateistów. Posiadanie jakichkolwiek zasad przez ateistę jest IDIOTYCZNE. Po co mu zasady? Co na nich skorzysta? Co mu grozi gdy będzie je miał w tylnej części? NIC. Dla ateisty (prawdziwego) nie ma nic ważniejszego niż JA i TERAZ. Nie interesuje go przyszłość bo go nie dotyczy.

memento
Użytkownik

@MilleniumWinter, ideologię już masz teraz tylko musisz wmusić w ateistów, żeby się zastosowali do tej dziwacznej logiki. :P

Angel
Użytkownik
Angel

Jacuś, ciężki dzień jakiś miałeś.

słowo zasady moralne próbujcie zdefiniować.

według teoretyków filozofii, i etyki, z zasady “zasady moralne” są czymś więcej niż “prywatną moralnością”. tym samym nie przyjmowanie zasad obowiązujących jakieś grono jest równoznaczne według nich z brakiem zasad moralnych (nie uznają oni “własnych zasad moralnych” za zasady nawet jak ich nie zmienisz).

teraz następne. jeśli ja sam zbuduję własne zasady moralne, według wspomnianych teoretyków etyki nie będą to zasady moralne. ale niech będzie że są to rzeczy które są zgodne z Moją Drogą. wybrałem ją SAM. jeśli tak, są one silniejsze niż zasady do których nie nabrałem przekonania. nigdy zasady które są przyjęte nie są tak silne, jak te które się wypracowuje samemu. dążeniem powinno być osiągnięcie stanu w którym oddzielenie zasad jakichkolwiek od własnego Ja nie jest możliwe. wtedy postępuje się zgodnie z Sobą, a nie jakimikolwiek zasadami (jesteśmy Sobą – nie mamy ich poza Sobą bo są zewnętrzne).

i końcówka. sam się zmieniam albo nie zmieniam. zmieniając się w zależności od kaprysu mogę zmieniać swoje “zasady” dopasowując je do wszelkich czasów i sytuacji. wtedy jestem Wolny ale wtedy nie mam zasad niezmiennych. jestem nieograniczony, naturalny no i nieprzewidywalny, Indywidualny i A-Moralny.

p.s. z nicości bierze się Nihilizm. jestem Anarchistą Nihilistą :)

memento
Użytkownik

Kiedyś taką postawę nazywano Narcystycznym Zaburzeniem Osobowości, ale czasy się zmieniają jak widać.

MilleniumWinter
Użytkownik
MilleniumWinter

@memento
Dlaczego dziwacznej? Jeśli ateista stosuje się do zasad etycznych to znaczy że w nie wierzy. Skoro w nie wierzy to jaki z niego ateista? Zastąpił jednego boga innym.

FreeG (korektor i moderator WM)
Użytkownik

@MilleniumWinter
Nie prowokuj infantylnymi hiperbolami. Zaniżasz poziom dyskusji, która przez takie uogólnianie spłyca się do klasycznej pyskówki.

FreeG (korektor i moderator WM)
Użytkownik

@Angel
Kiedyś byłem nihilistą. Uważam go za coś niezwykle niebezpiecznego w rękach nawet bardzo inteligentnego człowieka.

Angel
Użytkownik
Angel

memento. można po prostu nazwać ją Indywidualizmem. jeśli jesteś Sobą nie możesz dla mnie kierować się czymkolwiek innym, niż Sobą bo jesteś z gruntu fałszywy, nieprawdziwy, nieautentyczny. oczywiście masz niby prawo, przyjąć pewne postawy czy poglądy wyznawane przez innych. ale jeśli w jakimkolwiek momencie kierujesz się nimi, a nie Sobą jesteś nie Sobą. szczery Autentyzm. inaczej nie zdobędziesz u mnie uznania :).

wszystkie tego typu kategorie psychologiczne, właściwie nie uwzględniają istnienia Indywidualizmu jako postawy A-Społecznej, a więc wyrwanej z kontekstu społecznego, kulturowego, czy cywilizacyjnego. nie uwzględniają w ogóle istnienia takich elementów kultury jak Libertynizm, Satanizm, Nihilizm. to socjaliści wymyślili wszystkie te kategorie dopasowując Jednostkę do ram dla ograniczonego społeczeństwa.

Moralność jest Sztuczna.

Prawdziwa może być Empatia. ale nie da się jej skatalogować, ani zmierzyć. nie można więc jej wpisać do zasad moralnych.

mam zasadę ale nie nazywam jej moralną. oznacza ona szacunek dla Wolności i Istnienia innych Jednostek, ale Wolność ta nie może ograniczać Mojej Wolności, a Istnienie zagrażać Mojemu Istnieniu. jednocześnie w temacie częściowego i nietrwałego ograniczania Wolności jestem elastyczny. ta kategoria jest jak najbardziej uczciwa, ale nie ma nic wspólnego z moralnością.

wszelkie społeczne próby ograniczania Wolności Jednostek są wrogiem Indywidualizmu, narzędziem w tej wojnie są sztuczne zasady moralne.

Konter
Użytkownik
Konter

Moim zdaniem moralność może ulec odkształceniu na skutek rosnącej demoralizacji w otoczeniu. Oczywiście człowiek nie budzi się z dnia na dzień i nie zmienia radykalnie swoich zasad moralnych, zmiany zachodzą powoli z pokolenia na pokolenie. Granica między dobrem a złem zaciera się. Czy wierzący są bardziej odporni na te zmiany? Moim zdaniem tak, o ile naprawdę są wierzącymi a nie tylko za takich się podają. I nie chodzi o sam strach przed piekłem, ale i o chęć pełnienia woli Bożej.

Angel
Użytkownik
Angel

FreeG.

Wolność nie daje bezpieczeństwa.

to trzeba od razu sobie założyć.

memento
Użytkownik

Każdy jest “Sobą”, ale podkreślanie tego w tak pusty sposób, bawiąc się językiem i wypisując zaimki z dużej litery do niczego nie prowadzi. Tak samo pisanie o jakiejś wojnie z wolnością… to jakaś demagogia.

“mam zasadę ale nie nazywam jej moralną. oznacza ona szacunek dla Wolności i Istnienia innych Jednostek, ale Wolność ta nie może ograniczać Mojej Wolności, a Istnienie zagrażać Mojemu Istnieniu.”
Oczywiście nie widzisz tu żadnego konfliktu interesów?

MilleniumWinter
Użytkownik
MilleniumWinter

Wy tu prowadzicie jakieś dysputy ideologiczne i filozoficzne a ja się pytam czy ateizm jest dobry dla każdego. Może się zdziwicie ale większość ludzi ma w nosie wasze “jaśnie oświecone” debaty bo jest zwyczajnie na nie za głupia.

PS. Przypomina mi to wielkie spory ekonomistów o to który rodzaj rynku jest lepszy gdy tymczasem żaden nie uwzględnia tego że człowiek ma wolną wolę i nią się kieruje. Tak więc ateizm wygląda mi na ideologię ani lepszą ani gorszą od np. komunizmu gdzie też wszystko w teorii jest piękne, ale ludzie nie chcą być tacy jak sobie autorzy wymyślili.

memento
Użytkownik

@MilleniumWinter, ale to Ty jesteś tym autorem, który sobie wymyśla, że prawdziwy ateista to powinien…

memento
Użytkownik

Nie uważam żeby większość ludzi była za głupia żeby zrozumieć, że ktoś kto nie wierzy w Boga nie musi stać się psychopatą.

Gregor
Użytkownik
Gregor

Ateizm i zasady moralne – ciekawy temat! Ateizm i ateiści to pewien procent społeczeństwa, podobnie jak i prawdziwi katolicy, chociaż w tym miejscu wolałbym używać nazwy ludzie wierzący w Boga. Zasady moralne są ogólnoludzkie, a wręcz ponad ludzkie, przez ujawnianie się w tym czy innym wydaniu w trakcie historii ludzkości, wskazują swoje źródło, które po uproszczeniu nazywamy Bogiem. Tak więc, ateizm czasami próbuje ubrać się w szaty zasad moralnych ale niekoniecznie mu to wychodzi. Osamotniony w tłumie ateista będzie chwalił i oficjalnie wyznawał zasady moralne ponieważ będzie to jego sposób „podkulania ogona” – tak jak u psa obawiającego się wrogiego otoczenia. Z drugiej strony ateista, który poczuje siłę, władzę, pieniądz i możliwości pokaże z pewnością prędzej czy później na co go stać. Na świecie było już wielu takich hitlerów, stalinów, którzy w sposób „naukowy” dedukowali i wprowadzali w życie zasady moralne w oderwaniu od rzeczywistego ich źródła, albo inaczej – czerpiąc z zasady przeciwieństw.

memento
Użytkownik

A mordercy wierzący w Boga to pewnie zakamuflowani ateiści. :D

Gregor
Użytkownik
Gregor

Oczywiście dyskutować zawzięcie można by długo i namiętnie, szczególnie gdy się komuś nadepnie na odcisk – szacunek dla wszystkich porządnych ateistów! Porządnych czyli wyznających zasady moralne. Przy czym, ateista który uważa, że zabijać nie wolno, ale ukraść wolno – wypada dla mnie spośród grona tych porządnych. Zresztą podobnie rzecz ma się z pozostałymi przykazaniami, mającymi swoje źródło nie w pomyśle ludzkim lecz w takich świętych księgach jak Biblia. Zostały tam zapisane – tak żeby każdy mógł przeczytać, jeżeli o zasadach moralnych w jakiś sposób zapomni.

memento
Użytkownik

No gdyby nie Biblia nikt by się nie zorientował że morderstwa i kradzieże są złe. Chwała Bogu izraelickiemu! :D

memento
Użytkownik

Z tego co widzę każdy człowiek, który chce wprowadzać w państwie jakieś zasady moralne musi udawać, że zostały one zesłane od Boga, bo ciemny lud to kupi. Bo przecież parę linijek zapisanych na świętym papirusie jest dużo pewniejszą podstawą do działania niż mózg…

Gregor
Użytkownik
Gregor

Mordercy wierzący w Boga, to ludzie zagubieni, oszukani. W historii było niestety wielu takich działaczy religijnych przyczyniających się do śmierci swoich bliźnich wbrew zasadzie: Nie zabijaj! – wynikiem ślepej wiary w interpretacje i nakazy władzy np. kościelnej. Zasady moralne zostały tu zmanipulowane, a człowiekowi wpojono pokrętny sposób ich wyznawania, w oderwaniu od źródła.

memento
Użytkownik

Rozumiem, że nadal jadasz koszernie, czy to wyszło już z mody?

Gregor
Użytkownik
Gregor

Dzięki Memento za Twoją spostrzegawczość. Na szybko wkleiłem swoją wypowiedź, a że ostatnie zdanie wydało mi się zbyt długie i mało czytelne, stąd podzieliłem je na dwa i wyszło że tylko materialnie spisane prawa są wg mnie źródłem zasad moralnych. Mam inne zdanie.

Gregor
Użytkownik
Gregor

Wiesz Memento, nie chcę nic mówić ale o 20.15 jest zachód słońca i zaczyna się Szabas, mam nadzieję że się przygotowałeś do dnia odpoczynku.

memento
Użytkownik

Jak najbardziej, piwa zakupione, grill rozstawiony, sąsiad układa krzesła cobyśmy się nie musieli ruszać za dużo po zachodzie. :P

memento
Użytkownik

Ale ja tam w te wasze pisemke nie wierzę, nikt nie musi mi mówić, że dobrze jest odpocząć po tygodniu pracy….

Gregor
Użytkownik
Gregor

A wracając do kwestii zasad moralnych, uważam że ważniejszą rzeczą co do której najpierw należałoby się zastanowić byłoby prześledzenie interakcji jaka ma miejsce pomiędzy tym kto wyznaje zasady moralne, i wynikającym z tego ich doborem. To człowiek mówi, że wyznaje zasady moralne, czy też używa ich w sposób wybiórczy, zgodnie ze swoimi potrzebami. A kim jest człowiek? No z jednej strony może być trybikiem w społecznej maszynie, bezmyślnie wyznającym zasady manipulatorów swojego Matrixa, lemingiem, czy też jak to ładnie ujął D. Icke – powtarzaczem. Z drugiej strony każdy z nas ma potężne możliwości aby poszukiwać prawdy i o sobie, zadając pytania: kim jestem? Po co tu jestem? Jak z tej pozycji mogę zinterpretować wszechświat (no chociażby swoją rzeczywistość)?

Gregor
Użytkownik
Gregor

Biorąc pod uwagę zapis biblijny można zauważyć, że Stwórca mówi tam o sobie w liczbie mnogiej, ponadto wyraża się o człowieku jako istocie uczynionej na Jego obraz i podobieństwo. Memento – w kwestii papirusowej, w księdze Jeremiasza 31:33, że Stwórca złoży swoje prawa we wnętrzu człowieka i wypisze je na jego sercu. W Nowym Testamencie istnieje zapis: z jego rodu bowiem jesteśmy. Biorąc pod uwagę informacje płynące z sumeryjskich tabliczek glinianych okazuje się, że człowiek żył w tamtych czasach w jakiegoś rodzaju współpracy z Istotami, które później podawały się za przedstawicieli Boga, a jednocześnie twórców ludzkości. Przypomnę tylko, że Kodeks Hammurabiego jest dość podobny do Przykazań Mojżeszowych, a historie o stworzeniu z Biblii wydają się być uproszczoną wersją tego co przekazali na tabliczkach Sumerowie – a jak by nie było pojawili się oni znacznie wcześniej w historii ludzkości niż naród wybrany.

Gregor
Użytkownik
Gregor

Upraszczając, człowiek jest najprawdopodobniej hybrydą, mieszanką Istoty przybyłej spoza Ziemi oraz istoty ziemskiej (jakiś rodzaj małpoluda). Ziemska domieszka genetyczna miała służyć dwóm celom. Z jednej strony zastosowanie biochemicznego skafandra dla Istoty chcącej skolonizować Ziemię. Z drugiej strony utrzymywanie nowo powstałej Istoty – człowieka w częściowej niewiedzy, pozwalającej na zarządzanie ludzkim społeczeństwem tak aby wyciągnąć zakładane korzyści – człowiek miał być posłusznym robotnikiem w kopalniach! Człowiek okazał się jednak być istotą bardzo inteligentną, a swój poziom wiedzy rozwija w kierunku poziomu wiedzy swoich Stwórców.

Gregor
Użytkownik
Gregor

Moją uwagę zwróciły swego czasu, oprócz ksiąg biblijnych, apokryfy – w szczególności chrześcijan-gnostyków (czyli:wiedzących) znalezione w Egipcie w Nag Hammadi w 1945 r. jest tego dość dużo i daje całkiem odmienny obraz od Nowego Testamentu. Przykładowo, w Ewangelii Tomasza, zapisano: Rzekł Jezus: “Kto poznał świat, znalazł trupa, a kto znalazł trupa, świat nie jest go wart” oraz Rzekł Jezus: “Niech ten, który szuka, nie ustaje w poszukiwaniu aż znajdzie. I gdy znajdzie, zadrży, a jeśli zadrży, będzie się dziwił i będzie panował nad Pełnią”. Po częściowym zapoznaniu się z tekstami, jak część współczesnych badaczy tematu, odrzuciłem przesądy i złą sławę na równi chrześcijańskich pism z pierwszych wieków po Chrystusie, to jest zanim w 325 r na soborze w Nicei za doszło do oszustwa i odrzucenia olbrzymiej ilości ksiąg będących świadectwem tego czym naprawdę miało być chrześcijaństwo. Wtedy to założono Europie łańcuch niewoli umysłowej pod szyldem chrześcijaństwa i tradycji Chrystusa.

Gregor
Użytkownik
Gregor

Okazuje się, że chrześcijanie-gnostycy wierzyli, że Boga trzeba odnaleźć w sobie i poza sobą. Odnaleźć Boga w sobie, to nie oznacza utożsamiania się z Bogiem (nie twierdzę, że jestem Bogiem, he!) lecz odnalezienia w sobie tej Jego części, która jest różna od fałszywej świadomości, a tego kim jesteśmy na co dzień, w zależności od ról jakie przychodzi nam w życiu grać. Dostrzegam, że jestem Bożą kroplą w ocenie Boga. Uważam, że podobnie jest z innymi ludźmi, tylko o tym nie wiedzą, nie dostrzegają tego, bądź nie chcą tego dostrzec.

Wracając do ateizmu, jest on zdaje się wynikiem złości i obrzydzenia do jakiego doprowadzono chrześcijan wskutek krwawej historii Kościoła (którego Chrystus wcale nie nakazał budować) oraz chociażby ostatnich afer pedofilskich, które podpaliły ten stary, zasuszony gmach. Ponadto należy również to podkreślić, że ateizm bardzo mocno rozwinął się w systemie komunistycznym, który zachował i jeszcze rozwinął formy kontroli i manipulacji społecznej, odrzucając przy tym całkowicie religijne przekonania jako zbędne. Cóż, świadomego ateizmu jest jak najbardziej oczekiwany przez takich operatorów umysłów jak postsowiecka Rosja. Być może zeświecczenie Europy ma na celu przygotowanie jej przejęcia. I tak relatywizm praw moralnych, a w zasadzie ich brak to oddanie się oprawcom w ręce, moralna niewola przeradza się w fizyczną.

radzio
Użytkownik
radzio

u tzw katolików “zasady” “moralne” i tzw “etyka” są po to by można się było z nich wyspowiadać :)

Gregor
Użytkownik
Gregor

Jak sobie przypominam, greckiego filozofa Sokratesa oskarżono o bezbożność, ponieważ inspirował młodzież do niewiary w państwowych bogów. Stracono go jednak, chociaż bronił się mówiąc, że przecież nie może być ateistą ponieważ wierzy w duchy.
Nie ma co daleko szukać, pozostańmy na swoim podwórku. Łukaszu, czy zastanawiałeś się może nad kondycją wiary polskiej wierchuszki? Kłamstwa i zdrada interesu narodowego są tu na porządku dziennym. Czy będą to agnostycy, czy może w większości już ateiści? Wiarą w czyje duchy i jakimi zasadami moralnymi mogliby się zasłaniać: (nazwiska dopisz dobie sam), gdyby przyszło do osądu przez historię?

Radek
Użytkownik
Radek

Zasady moralne są ogólnoludzkie. Nie wszędzie są identyczne, są niewielkie różnice. Problem stanowi dzielenie ludzi na kategorie 100% czyste. Czyli 100% ateista …. 100% katolik … itp. Nie wspomnę nawet o zmienianiu znaczenia słowa “wierzący” i utożsamianiu go ze słowem “katolik”. Dlatego każda osoba rozumie dane słowo inaczej i wynika problem. Ludzkie poglądy nie dają się zaklasyfikować w kilka kategorii… Bardzo dużo ludzi wierzy w Boga, czyli tę przepotężną moc która rządzi całym wszechświatem i kosmosem, ale nie ogranicza tej energii do zapisów w jakiejś księdze tej czy innej religii, najwyżej traktuje księgę jako drogowskaz do swoich poszukiwań.

Gregor
Użytkownik
Gregor

Zasady moralne są w nas wpisane jak, a być może jako część helisy DNA. To co istnieje zapisane na papierze, papirusie (Przykazania) jest tylko fizycznym dowodem uświadomienia faktu istnienia zasad moralnych. Wydobycie i zastosowanie zasad moralnych czyni nas ludźmi w pełnym tego słowa znaczeniu, jest kluczem do odwzorowania podobieństwa do Stwórcy. Stąd jak już napisałem, powtarzając za pierwszymi chrześcijanami-gnostykami, Boga należy poszukiwać w sobie, przy pomocy zasad moralnych. Próby ślepego wykonywania nakazów religijnych doprowadzają do skrajności i nie ożywiają, ponieważ nie docierają tą drogą do wnętrza człowieka – które należy oczyścić. W oczyszczonym wnętrzu człowieka jasnym ogniem płonie miłość, wydobywając rzeczywistą Istotę jaką jest prawdziwy człowiek.

l82
Użytkownik
l82

a to nie tak, że zasady moralne opierają się o wartości przekazane przez rodziców, otoczenie, wreszcie możliwość współistnienia w pewnej grupie? Przyjęcie, że Ci dobrzy to katolicy a Ci co zbłądzili to już nie jest postawą nader wygodną- mając jeszcze przyjaciela szatana, który zdaniem kk chętnie przygarnie wszystkich takich, przefarbuje go z bieli na czerń i już mamy znów czystą religię.
Skoro hołdowanie pieniądzom, dążenie w pewnym stopniu do uciech cielesnych, mówienie nieprawdy o innych jak i pożądanie ich rzeczy jest grzechem zatem rzeczą ludzką jest grzeszyć- wszyscy służymy szatanowi:). Jeśli nie to taki np kk katolicki nie może wywalać ludzi bo w toku historii okazało się że grzeszyli- są błądzącymi katolikami ale nadal katolikami.

Zabranianie ateistom posiadania pewnych zasad moralnych podobnie jak zabranianie anarchistom jakichkolwiek praw jest szaleństwem. Podstawą tworzenia się praw i zasad jest możliwość współistnienia między ludźmi, poszanowania wolności innych w sposób akceptowalny również dla mnie samego. Prawo istniało przed Mojżeszem a religia katolicka nie jest pierwszą z religii- większość kręgosłupa owych zasad istniało zdaje się w innych religiach jeszcze przed napisaniem choć jednej z tych świętych kartek. Zwierzęta też posiadają hierarchię, też pewne zasady- ludzie musieli pójść dalej ale zaraz oddawać bogom jedyne prawo do tworzenia moralności to jak pozbawiać się prawa samostanowienia, redukować do roli bezmyślnego wyrobnika
Ja tam uważam że jeśli bogowie nie są próżni ( a przecież są doskonali więc nie powinni) to nie krzywdząc innych, odczuwając radość w czasie pomagania innym itp (co jest moim zdaniem kwestią wychowania czy to przez społeczeństwo czy rodziców czy…) ateista ma takie samo prawo wstąpić do “nieba” co katolik. W myśl zasady “ani boga, ani pana” mam prawo decydować o mojej moralności tak samo jak dążyć do posiadania jak najmniejszych form nacisku od “żywych”-poddając pod wątpliwość ich zasady. Jak ktoś wyżej pisał- tak długo jak sam nie dojdę do tych zasad na podstawie obserwacji i doświadczeń tak długo tez nie są to moje zasady, które przecież jako nie własne mógłbym dość łatwo zamienić- zmiana pana=zmiana zasad

realista
Użytkownik

dobre. równie dobrze można by napisać, że “ludzie nie wierzący w źródła pozaświatowe, eschatologiczne i religijne nie mogą mieć i nie mają” DUSZY…
jak zrozumiesz co miałem na myśli to daj znać, Wacuś… .. .

karmazynowy_szpadel
Użytkownik
karmazynowy_szpadel

mądry katolik jest lepszy od prostaka ateisty, a mądry ateista od prostaka katolika.
Wszystko zależy od człowieka i jego stosunku do innych, akceptacji indywidualnych wyborów i różnic międzyludzkich.

realista
Użytkownik

ale miałeś dać znać jak ZROZUMIESZ… .. .

piqlis
Użytkownik
piqlis

Kant, jaki kant? ten od stołu czy od spodni? tak namieszaliście że “niciewo nie panimaju”, a o “kant d…y rozbić” te wasze dywagację.

pikpok
Użytkownik
pikpok

@wesolaRzabo dzięki za szczerość, to wiele tłumaczy.