Ułuda krótkiego prysznica

Opublikowano: 25.07.2016 | Kategorie: Publicystyka, Społeczeństwo

Liczba wyświetleń: 388

Czy ktokolwiek przy zdrowych zmysłach byłby w stanie pomyśleć, że “dumpster diving” (szukanie pożywienia i przedmiotów codziennego użytku w śmietnikach miejskich – przyp. tłum.) może powstrzymać Hitlera, lub że kompostowanie odpadków pomoże znieść niewolnictwo czy doprowadzi do ustanowienia ośmiogodzinnego dnia pracy, że rąbanie drewna czy noszenie wody może uwolnić ludzi z carskich więzień, albo że tańczenie nago wokół ogniska przyczyni się do wprowadzenia aktów praw obywatelskich 1957 i 1964 roku (Civil Rights Act of 1957; Civil Rights Act of 1964 – ustawy Kongresu Stanów Zjednoczonych dotyczące segregacji rasowej i praw wyborczych – przyp. tłumacza)? To dlaczego teraz, gdy stawką jest dobro całego świata, tak wielu ludzi ucieka się do indywidualnych „rozwiązań”?

Częścią problemu jest to, że staliśmy się ofiarami kampanii systematycznej dezorientacji. Kultura konsumpcyjna i kapitalistyczna mentalność nauczyły nas, żebyśmy, zamiast aktów zorganizowanego politycznego oporu, stosowali akty indywidualnej konsumpcji (lub oświecenia), które stanowią jego namiastkę. Film „Niewygodna prawda” pomógł zwrócić uwagę na problem globalnego ocieplenia. Ale czy zauważyliście, że wszystkie rozwiązania w nim proponowane odnosiły się tylko do jednostkowej konsumpcji – wymiana żarówek, dopompowywanie opon, ograniczenie podróży samochodem – i nie miały nic wspólnego z odebraniem władzy korporacjom lub zatrzymaniem niszczącej naszą planetę polityki wzrostu gospodarczego? Nawet gdyby każdy mieszkaniec USA zrobił wszystko, co zostało zaproponowane w filmie, emisja dwutlenku węgla spadłaby tam tylko o 22%. Wśród naukowców panuje przekonanie, że emisje te muszą zostać zredukowane przynajmniej o 75% w skali globu.

Porozmawiajmy może o wodzie. Tak często słyszy się o jej niedostatku na świecie. Ludzie umierają z braku wody. Następuje wysychanie rzek spowodowane jej brakiem. Dlatego też powinniśmy brać krótsze prysznice. Widzicie tu rozdźwięk? “Ponieważ zażywam kąpieli, jestem odpowiedzialny za obniżanie poziomu warstw wodonośnych?” Odpowiedź brzmi: nie. Znacząca większość wody zużywanej przez ludzi (ok. 90%) przypada na przemysł i rolnictwo. Pozostałe 10% przypada na użytkowanie komunalne i na indywidualną konsumpcję. Zbiorczo ujmując, pola golfowe zużywają tyle samo wody, co indywidualni odbiorcy. Ludzie, jak i ryby, nie umierają z powodu braku wody na świecie. Umierają, ponieważ woda jest zawłaszczana.

Porozmawiajmy o energii. Kirkpatrick Sale dobrze to podsumował: “Przez ostatnich piętnaście lat każdego roku powtarzało się to samo: indywidualna konsumpcja – w mieszkaniu, prywatnym samochodzie itd. – nigdy nie przekracza jednej czwartej udziału w ogólnym zużyciu energii; większość jest pochodzenia komercyjnego, przemysłowego, korporacyjnego, rolniczego i rządowego” (zapomniał o potrzebach armii). “Więc nawet gdybyśmy wszyscy przesiedli się na rowery i zaczęli ogrzewać domy piecami na drewno, nie miałoby to wpływu na zużycie energii, globalne ocieplenie czy zanieczyszczenie powietrza.”

Porozmawiajmy o odpadach. W roku 2005 produkcja odpadów komunalnych na głowę (czyli wszystkiego, co wyrzucamy do kosza) wyniosła w Stanach 750 kg. Umówmy się, że jesteście zagorzałymi aktywistami i zwolennikami prostego stylu życia i liczbę tę redukujecie do zera. Poddajecie recyklingowi wszystko, co się da. Zakupy pakujecie do toreb wielokrotnego użytku. Oddajecie do naprawy zepsute tostery. Palce wystają wam ze starych tenisówek. Ale to nie wszystko. Jako że do odpadów komunalnych wliczają się też odpady biurowe, udajecie się do biur i firm z broszurami na temat recyklingu i przekonujecie ich do takiego zmniejszenia ilości śmieci, by wasz udział w komunalnej produkcji odpadów spadł całkowicie. Cóż, mam dla was złe nowiny. Odpady komunalne stanowią tylko 3% całej produkcji śmieci w Stanach Zjednoczonych.

Chcę postawić sprawę jasno. Nie mówię, że nie powinniśmy żyć prosto. Sam prowadzę dość prosty tryb życia, ale nie udaję, że niekupowanie zbyt wiele (albo ograniczanie podróży samochodem, albo rezygnacja z posiadania dzieci) jest samo w sobie mocnym politycznym aktem lub że jest to działanie rewolucyjne. Bo nie jest. Zmiana osobista nie równa się zmianie społecznej.

Dlaczego więc, szczególnie jeśli stawką jest dalsze funkcjonowanie planety, zaakceptowaliśmy odpowiedzi zupełnie niewyczerpujące problemu? Myślę, że stało się tak dlatego, że znajdujemy się w stanie – umownie rzecz ujmując – wewnętrznego konfliktu psychologicznego, polegającego na tym, że dane nam są różnorakie możliwości, ale nieważne, którą z nich wybierzemy – i tak przegramy, a wycofanie się z gry nie jest opcją. Powinno być już oczywiste, że w tym momencie każde działanie w obrębie industrialnej gospodarki jest destrukcyjne; nie powinniśmy udawać, że np. panele fotowoltaiczne są tutaj wyjątkiem, w dalszym ciągu wymagają one bowiem wydobycia surowców i infrastruktury transportowej na każdym etapie produkcji, a to samo można powiedzieć o każdym innym rodzaju tzw. zielonej technologii. Jeśli więc wybierzemy opcję numer jeden – gorliwy udział w industrialnej gospodarce – to w krótkiej perspektywie czasowej możemy myśleć, że wygraliśmy, ponieważ możemy gromadzić bogactwo będące oznaką „sukcesu” w tej kulturze. Ale tak naprawdę przegrywamy, gdyż wyzbywamy się empatii, współodczuwania, naszego zwierzęcego człowieczeństwa. A przegrywamy tym bardziej jeszcze, że cywilizacja przemysłowa dosłownie zabija planetę, co znaczy, że przegrywają wszyscy. Jeśli wybierzemy opcję „alternatywną”, czyli prostsze życie, czyniąc w ten sposób mniej szkody, ale jednak w dalszym ciągu nie powstrzymując industrialnej gospodarki przed niszczeniem planety, możemy myśleć, że na krótką metę wygraliśmy, ponieważ pozostaliśmy „czyści” i nie wyzbyliśmy się resztek naszej empatii i człowieczeństwa (pozostawiając ich akurat tyle, by móc usprawiedliwić swoją bierność), ale jednak znowu przegrywamy, ponieważ cywilizacja przemysłowa w dalszym ciągu zabija planetę, co znaczy, że wszyscy przegrywają. Trzecia opcja, czyli zdecydowane działanie w celu powstrzymania industrialnej gospodarki, jest możliwością wzbudzającą największy strach z wielu powodów, wśród których wymienić można m.in. fakt, że utracimy niektóre z luksusów (np. elektryczność), do których zdążyliśmy się przywiązać, a także fakt, że ci będący u władzy mogą próbować nas zabić, jeśli uda nam się ograniczyć ich możliwości eksploatacji planety – co w żaden sposób nie zmienia prawdy, że ta opcja jest lepsza niż martwa planeta. Każda z nich jest lepsza niż martwa planeta.

Oprócz tego, że proste życie traktowane jako akt polityczny (w przeciwieństwie do praktykowania go, ponieważ się to po prostu lubi) jest nieskuteczne w przyczynianiu się do zmian niezbędnych dla powstrzymania tej kultury przed niszczeniem Ziemi, wskazać można jeszcze cztery inne problemy związane z tego typu postawą. Pierwszym jest wizja oparta na nieuprawnionym poglądzie, głoszącym, że ludzie w sposób nieunikniony będą niszczyć swoją naturalną podstawę funkcjonowania. Proste życie jako akt polityczny opiera się tylko na redukcji szkód, ignorując zupełnie fakt, że ludzie równie dobrze jak niszczyć, mogą także pomagać Ziemi. Możemy odbudować koryta rzek, usuwać szkodliwe substancje, rozbierać tamy, możemy zakłócać funkcjonowanie systemu politycznego nakierowanego na korzyści bogatych, szkodzić rabunkowemu systemowi gospodarczemu, możemy zniszczyć industrialną gospodarkę, która demontuje prawdziwy, fizycznie istniejący świat.

Drugi problem polega na tym, że wina jest błędnie przypisywana jednostce (i to jednostkom, które są szczególnie bezsilne) zamiast systemowi i tym, którzy rzeczywiście dzierżą w nim władzę. Znowu zacytować można Kirkpatricka Sale’a: “Całe to indywidualistyczne poczucie winy na zasadzie „A co ty zrobiłeś dla ratowania Ziemi?” – jest mitem. My jako jednostki nie wywołujemy kryzysów i jako jednostki nie możemy ich rozwiązać.”

Trzeci problem polega na akceptacji – charakterystycznego dla kapitalizmu – przedefiniowania naszej roli z obywatela na konsumenta. Akceptując tę redefinicję sprowadzamy dostępne nam formy oporu do kupowania i niekupowania. Obywatele mają zdecydowanie szersze pole manewru w wyborze taktyk oporu: głosowanie lub niebranie udziału w wyborach, ubieganie się o urząd, rozdawanie broszur i ulotek, bojkot, organizowanie się, lobbowanie, demonstracje, a także, gdy rząd staje na drodze rozwojowi życia, wolności i dążenia do szczęścia, mają prawo go zmienić lub wręcz obalić.

Czwarty problem jest taki, że logicznym wynikiem rozumowania opartego na zasadach prostego życia jest konieczność popełnienia samobójstwa. Jeśli każdy akt działania osadzony wewnątrz industrialnej gospodarki jest destrukcyjny, i jeśli chcemy powstrzymać tę destrukcję, jeśli jesteśmy niechętni (lub niezdolni), by zakwestionować (jeśli nie zniszczyć) intelektualne, moralne, ekonomiczne i fizyczne warunki, które sprawiają, że każde działanie jest destrukcją, wtedy możemy uznać, że najmniej szkód wyrządzimy będąc martwymi.

Dobre wieści są jednak takie, że mamy inne możliwości. Możemy podążyć za przykładem dzielnych aktywistów i działaczy, którzy żyli w czasach wspomnianych wcześniej – Trzeciej Rzeszy, carskiej Rosji, w Stanach Zjednoczonych sprzed Wojny Secesyjnej – którzy zrobili o wiele więcej niż obnoszenie się ze swoją moralną czystością i aktywnie sprzeciwili się otaczającej ich niesprawiedliwości. Możemy wziąć przykład z tych, którzy pamiętali, że rolą aktywisty nie jest sprawne poruszanie się w systemach opresyjnej władzy z zachowaniem jak największej uczciwości, ale raczej stawienie im czoła i doprowadzenie ich do upadku.

Autorstwo: Derrick Jensen
Tłumaczenie: Filip Gaweł
Źródło oryginalne: „Orion Magazine” (lipiec 2009 r.)
Źródło polskie: NowyObywatel.pl

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

13
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
lboo
Użytkownik
lboo

“Trzecia opcja, czyli zdecydowane działanie w celu powstrzymania industrialnej gospodarki”
Ta opcja przy obecnym stanie świadomości społeczeństwa wydaje się nierealna. I skoro wszystkie pozostałe prowadzą do katastrofy, to najprawdopodobniej do takiej katastrofy dojdzie, co w może spowodować taką zmianę nastrojów w społeczeństwie że opcja 3 będzie możliwa.
Pozostaje jeszcze opcja że istnieją i zostaną upublicznione i wdrożone technologie wolnej energii.

piqlis
Użytkownik
piqlis

Cytat:

“Pozostaje jeszcze opcja że istnieją i zostaną upublicznione i wdrożone technologie wolnej energii.”

Iboo poruszyłeś ciekawą kwestię (inne metody rozwalenia systemu) otóż oprócz wymienionego przez ciebie sposobu demontażu szkodliwych dla zwykłego zjadacza chleba struktur władzy, istnieją inne które są mniej lub bardziej bolesne (psychicznie) dla wszystkich uczestników tego spektaklu:

1) Free Energy

2) Ustawowa likwidacja różnic kursowych między wszystkimi walutami świata (Ustalenie sztywnego kursu wymiany międzywalutowej na poziomie 1:1) bezwzględnie egzekwowana i respektowana przez wszystkie kraje.

3) Zapewnienie każdej jednostce ludzkiej identycznych warunków spokojnego i bezstresowego życia (zgodnie z teorią piramidy potrzeb Abrahama Maslowa)

Można by jeszcze coś dodać ale i tak w efekcie wszystko zawsze sprowadza się do jednego prostego słowa “Wolność”

pikpok
Użytkownik
pikpok

Nasza zachłanność,głupota i brak porozumienia stanowi zogrożenie dla tego świata.

pablitto
Użytkownik
pablitto

PSS. a teraz weźcie sobie te wszystkie super teorie/ideologie/religie gospodarcze – i wyobraźcie sobie, że np. planeta Ziemia ma jeszcze 20 lat na przeskok cywilizacyjny, zanim pi3rdyknie w nią duża kometa…

… te nasze systemy są tak wydajne jak… jak silnik spalinowy.

a chyba dobrym przykładem na “logiczność” tego systemu jest produkcja czegokolwiek (postarzanie technologiczne) a kuriozum to np. produkcja chipów kart graficznych (taki monopolo-oligopol nota bene ;)) – czyli niszczenie dobrego wyrobu hi-end (wcześniej nie niszczyli – software’owo to robiono – dlatego w nvidii “kara śmierci” za udostępnienie źródła ;), żeby zrobić z niego ułomny produkt dla “biedoty” – którego to zresztą ceny są ustalane podobnie do tego, jak dzieci bawią się babeczkami piasku w piaskownicy w sklep, bo koszt – stosunkowo bardzo mały – wyprodukowania różnych czipów tej samej generacji (na tej samej linii produkcyjnej) jest b. podobny, a wręcz ten “ułomny” jest te parę centów droższy – bo trzeba przecież go przeciągnąć po linii de-produkcyjnej ;))).

dzisiejszy “system” – obojętnie o jakim ideologicznym zabarwieniu – to taki zasobożerny idiotyzm jak (wciąż) współczesne elektrownie jądrowe – czyli… rozszczepienie atomów by… podgrzać nim wodę w wielkim czajniku, z której to para obraca turbinę… – jeśli ktoś, kto tu już doleciał z innych światów, obserwuje nas beztrosko z orbity, to pewnie ma niezły ubaw, albo nieźle się wkurza, że jakaś banda idi0tów puszcza z torbami kolejną planetę…

Maximov
Użytkownik
Maximov

@all
Czy mamy w ogóle szanse na walkę z tym systemem?
Jesteśmy zbyt podzieleni, jest nas zbyt mało (tych świadomych) aby realnie osiągnąć cokolwiek.
Nie mówię tylko w skali lokalnej czy kraju, ale w skali planety.
Jedynym, co może skutecznie zburzyć cały ten chory system jest „wyciągnięcie wtyczki”, czyli odcięcie energii elektrycznej.
Bez elektroniki i łączności nie da się skutecznie zarządzać korporacjami i bankami.
Znika cyfrowy dług i waluta.
Wracamy do zdrowych korzeni, gdzie pracą, a nie lichwą, wytwarza się bogactwo.
Pytanie, ile potrzeba aby bestia finalnie zdechła?
Tydzień? Miesiąc? Rok? Dekadę?
Koszty takiego kroku byłyby dramatyczne i rodzi się pytanie: Czy warto?
Niewola finansowa, NWO dla nas i dla naszych dzieci z jednej, cofnięcie się w rozwoju o wiek,chaos i śmierć milionów z drugiej strony.
Chyba że załatwi to za nas Słońce lub np. Yellowstone.
Parszywe czasy mamy… :(

MvS
Użytkownik
MvS

@ Maximov
Nie, nie wychodzi. Drobna róznica polega na kreacji pieniądza ex nihilo i związanymi z tym problemami- spadkiem jego wartości, niespłacalności długu publicznego itd. Na tyle “drobna”, że zdewastowała gospodarki państw europejskich w kryzysie 2007-2009, dewastuje i będzie dewastować już niedługo w kolejnym kryzysie (2017 ?) aż do całkowitego zastoju. Kryzys i stagnacja nie dotyczyły pewnego rodzaju banków. Kto wie jakich ?

Maximov
Użytkownik
Maximov

@MvS
Nie wychodzi co?
System kreacji pieniądza fiducjarnego znam i podzielam Twój pogląd.
To rak toczący obecną gospodarkę światową.
Tylko powrót do metali szlachetnych oraz zlikwidowanie systemu rezerwy cząstkowej może jakoś uzdrowić gospodarkę, ale tylko może.
Moim zdaniem jest już za późno, aby system uzdrowić.
Musi upaść, aby nowy system został w pełni zaakceptowany na całym świecie.

pablitto
Użytkownik
pablitto

Zgadzam się z atosem i MB :)

PS. a clue tych smutnych wywodów było po prostu to, że żadna “ideologia” gospodarcza nie działa, bo spora część tzw. gospodarki/systemu, którym jesteśmy skażeni od dziecka (i nie jesteśmy obiektywni) jest sterowana (obojętnie od prawicowo-liberalno-lewicowej religii) – jak i przez kogo – teraz nieważne. Ważne, że te wszystkie teorie to mówiąc w skrócie – kocie pi3rdy w zderzeniu z “rzeczywistością”. Wydajność tych gospodarek to jak wydajność silnika spalinowego – doskonały obrazek zacofanego XXI wieku. Monopol/kartel/oligopol = powstrzymywanie postępu, lub pogorszenie jakości życia, lub wręcz zniewolenie.
Podobnie większość z powyższych gospodarczych religii (sądząc po zacietrzewieniu/fanatyźmie niektórych ;) nigdy tak na prawdę nie zaistniało na tej planecie, stąd te dysputy to rzeczywiście referaty z Akademii Pana Kleksa.

PS. nie mam parcia na jakąś lewicę czy prawicę, lub bycie fanem jakiejś szkoły ekonomicznej, bo bardziej mi pasuje do mojego obrazka świata – to domki z kart i przestarzałe slogany odgrzewane przez media, podobnie jak mama Madzi, aborcja, “wirtualne” wojny itp. kocie pi3rdy, na które już nikt świadomie nie zwraca uwagi (za to niestety podświadomość jest prana konkretnie, choćby forsowaniem głupich sloganów typu “brexit” (ktoś wie, kto to wymyślił? – bo przecież pointa tego słowa jest oczywista ;), nie mówiąc o komunikatach podprogowych ;).

Nie wiem ile Wesoła Rzabo masz lat, ale chyba nie dotknąłeś jakichś grubszych akcji w tej tzw. rzeczywistości, żeby skonfrontować z nimi swoje dogmaty ;)

8pasanger
Użytkownik

Wesoła Rzaba masz swoje niezbywalne prawo być idiotką wyznającą Misesa i jego świnty woln rynek niesterowalny i taki co zbawi nas wszystkich. Nie wymagaj jednak od innych by podzielali twoją wiarę gdyż po prostu popadasz w śmieszność.W ogóle poważne traktowanie takich sekciarzy jak ty nie ma uzasadnienia.Wyśmiewasz ideę zorganizowanego oporu politycznego przeciw rządom korporatokracji czy banksterokracji(jak zwał tak zwał) to jedna z niewielu dróg oporu, które miałyby szanse na sukces przy masowym poparciu ludzi.Jeśli nie jedyna. Twoja agresja wobec tej strategii wymienionej w artykule jest zrozumiała.Jesteś jak tropiciele pełzającej kontrrewolucji za głębokiego PRL.Każdy, kto nie wyznaje świntego wolnego rynku to lewak, komuch albo i co gorszego!!!!!!Śmieszne.A ty z tym swoim podejściem nadajesz się co najwyżej do roli wioskowego głupka!Nie pozdrawiam.

pablitto
Użytkownik
pablitto

No niestety, pewni ludzie są nieuleczalni – do czasu, aż rzeczywistość ich nie zweryfikuje.

Co do “argumentów” Rzabo – to nie obraź się, ale poziom Twej wypowiedzi zdradza, że w najlepszym wypadku jesteś studentem ekonomii 1-2 roku ;)
– mam nadzieję, że tak jest, bo to oznacza, że masz jeszcze szansę dostrzec nieco krytyczniej otaczającą Cię rzeczywistość :) – i w tym cała nadzieja :)

tylko co do “sterowalności” – to wcale i niekoniecznie chodzi tu o państwo.

co do “monopolów” – to przykładów na to, iż KAŻDY monopol to zniewolenie jest tyle, że wyciągając jakiś “pozytywny” przykład, gorąco w niego wierząc – upodabniasz się właśnie do fanatyka religijnego.

Tak dla informacji – na 99% piszesz te korpooptymistyczne komentarze z komputera z najgorszym systemem operacyjnym na rynku, a niemal monopolista, który go produkuje ma bogatą historię kradzieży technologii (i zarazem próby patentowania wszystkiego co się da przez swoją armię prawników). Część rozwiązań technologicznych tej “wspaniałej” maszyny pamięta założenia z ibm z roku +-1980, a system zaczął być w miarę używalny dla użytkownika dopiero ok roku 2000. Do dziś nie ma paru ficzerów, które pięknie działały w systemach operacyjnych lat ’80-90-tych. Podobnie – do dzisiaj – przez bardzo nieoptymalne wykorzystanie zasobów, współczesne komputery są bardzo prądożerne. Powiedzmy, że dałoby radę oszczędzić choćby 10% energii przez mniej statyczne struktury w tym badziewiu = razy 0,5 miliarda urządzeń to są GIGAWATY mocy w gwizdek. Podobnie jak nasza komunikacja – tak biedna, że ażpiszczy, jak na XXI wiek…. a pomyśleć, że na początku XX wieku samochody elektryczne walczyły o rynek ze spalinowymi (i jak na ironię, przegrały m.in. przez elektryczny rozrusznik dla kopciucha… no, poza naftową dynamicznie rozwijającą się mafią).

PS. jak mówią amerykanie “follow the money” – to wtedy zobaczysz, jak tworzyły się te twoje “niegroźne” monopole ;]

Mam nadzieję, że kiedyś dojrzejesz – i nie chodzi tu wcale o jakieś prymitywne poglądy związane z polityką gospodarczą itp. pi3rdami.

pablitto
Użytkownik
pablitto

ehh, droga Rzabo – to ochłoń teraz trochę, i zastanów się, dlaczego tak właśnie widać, że te teksty pisze naiwny młody człowiek ;)

Co do każdego monopolu – ehh, byłem w wytapiarni aluminium w takim jednym dalekim kraju, który to eksportuje i jest tam oczywisty z tym problem, bo firma degraduje zaj… środowisko, mając je w 4 literach (jak i mieszkańców tamże). Jak skończysz ten całkiem dobry kierunek, poszwędasz się trochę po świecie, zobaczysz wszystko wówczas “innymi oczami”.

Poza tym – tu nie chodzi o jakiś akademiczny spór o to, który “ustrój” (specjalnie piszę te rzeczowniki w cudzysłowiu, bo coraz mniej wiem co one oznaczają – im więcej się dowiaduję ;) jest lepszy (tzn. Ciebie to akurat teraz jara -sorry ;). Każdy system ma oczywiste (bo przerobione na “własnej/cudzej skórze) wady – te systemy, podobnie jak wiele innych pojęć jest już nieaktualne, i specjalnie podgrzewane, żeby np. dzielić wciąż społeczeństwo.

Wśród wielu ludzi tutaj – mam nadzieję – raczej chodzi o tworzenie “nowego” świata – a celem jest prędzej optymalność, zachowanie planety, spokojne życie, i wyjście w końcu w kosmos bez kompleksów /lub bycia prymitywnym zagrożeniem dla otoczenia.

PS. jak to jest, że cała masa wielkich polityków, biznesmenów, ludzi sukcesu to… psychopaci? Zobacz jakie zachowania promuje ten system – i to raczej oczywiste. Będąc “humanistą” nie zostaniesz generałem, będąc litościwy dla słabszych nie będziesz “dobrym” byznesmenem (statystycznie oczywiście).

dobra, zmęczony jestem EOT.

Nie bierz tak mocno do siebie jakichś uwag, wyluzuj i spójrz krytycznie na parę rzeczy.
keep smile :)

8pasanger
Użytkownik

@ Rzabo twe argumenty są tak nieporadne, że aż żałosne.By uświadomić ci jak bardzo błądzisz ze swoją wiarą w wolny rynek(ideologia wolnorynkowa jest właśnie ideologią podobnie jak socjalizm naukowy też był ideologią a nie nauką)
Odwołam się do raczej pewnego źródła i autorytetu z pewnością dobrze wiedzącego w jaki sposób funkcjonują różne rynki i ma pełną świadomość tego jak bardzo są one irracjonalne.Ma to też tę zaletę, że jest to człowiek z wieloletnią praktyką i miliarder jeden z najbardziej zamożnych ludzi na Ziemi a nie marny teoretyk jak Mises.Zatem źródło: Książka ,,Na sposób Warrena Buffeta”-strategie inwestycyjne największego w świecie inwestora kapitałowego Autor: Robert G. Hagstrom jr. s.61:Anegdota Warrena Buffeta wielokrotnie przez niego przytaczana studentom, akcjonariuszom firmy nawet w sprawozdaniu finansowym z roku 1987r. https://drive.google.com/folderview?id=0B8N65zqyVchWNGxqRGZNdTNNMWs&usp=sharing
Tytuł rozdziału zresztą brzmi:Pan Rynek i Lemingi(książka powstała grubo przedtem zanim określenie lemingi zaczelo funkcjonować w debacie publicznej w Polsce) W alegorii wprost jest mowa o tym, że Pan Rynek jest emocjonalnie niezrównoważony a uleganie jego wpływom jest bardzo groźne i grozi losem leminga zmierzającego w kierunku morza.Polecam przeczytanie całej książki zresztą.Tylko kupcie wersję papierową a nie ściągajcie na nielegalu!!!!:):):)

pablitto
Użytkownik
pablitto

@ Rzaba,
w “zadupiu” się pisze, w zależności od regionu. Poradź się dra Miodka.

Co do zielonych lewaków – to jak patrzę na to, co piszesz, to jesteś ideologicznym socjalistą (trockistą?), z tym, że wierzącym w niewidzialną rękę rynku zastępującą rząd, do tego wierzącego w korporatokratyczne totalitarne monopole /też zastępujące rządy/państwa, które uczynią społeczeństwo szczęśliwymi :) – widzisz, jak to ładnie rzuca się g…nem – coś zawsze się do kogoś przylepi ;)))

Obudź się, marnujesz swoje życie. Jedyna wartość Twojego życia na tej planecie, to czas dany Tobie na niej. Cała reszta to detale.
Właśnie marnujesz kolejne cenne minuty na bezsensowne tyrady, które nic nie wniosą, a za X lat będziesz się w najlepszym wypadku krzywo uśmiechał czytając je.
Zaufaj, że pi3rniczyłem podobne farmazony do Ciebie, kiedy byłem nieco młodszy i święcie było to dla mnie logiczne, oczywiste, jasne, i w ogóle dlaczego wszscy tego nie rozumieją? etc. Podróże po świecie, praca, jakieśtam doświadczenie i inne akcje (włącznie z pokręceniem się po świecie wiekszych “kontraktów” i nieco “polityki”) sprawiły, że z przykrością przyznam, iż dawałem się nabijać w butelkę – to nie ma znaczenia specjalnie przez kogo/co. Tu bardziej chodzi chyba o dojrzewanie “myślowe” swojej świadomości.

PS. jak na osobę na kierunku technicznym chyba mało wiesz np. o Teorii Chaosu. Dobra rada – z grubsza niewiele rzeczy w życiu wygląda na powierzchni tak samo, jak patrząc z innej perspektywy lub zagłębiając się to. Od -prosty przykład – “zamachów terrorystycznych” po wszelkie ideologie, religie etc… a chyba jedyne prawdziwe rzeczy (tak, urva – pewnie na końcu naszej drogi to będzie o wiele bardziej materielne niż cała Twoja kariera, (nie)ruchomości i inne badziewia, które tu zgromadzisz, lub w które tu wierzyłeś!) to uczucia/relacje miezyludzkie (a i pewnie ludzko-zwierzęce).

Zmarnowałem ten czas pisząc te “pi3rdoły” tylko dlatego, że zobaczyłem kogoś podobnego do siebie kilka lat temu. Tylko dla tego.

Więcej czasu już nie poświęcę, bo mam “swoje” rzeczy do roboty. Zrobisz z tymi bezsensownymi tekstami co zechcesz oczywiście. Mam nadzieję jeno, że spojrzysz z czasem krytycznie (to naprawdę ważne słowo), także i na siebie – i zaufaj, to przyjdzie prędzej czy później – wskutek wieku lub doświadczeń – czasem nawet niestety i negatywnych, jak nam się na początku wydaje, a czasem po latach dochodzimy do wniosku, że jednak należało podziękować temu komuś/czemuś, że tak się stało.

Wybacz, że -też będąc tylko ułomnym człowiekiem – nie mogłęm się powstrzymać od satysfakcji dosr4nia tu i ówdzie ;) ale częściowo się usprawiedliwiam, bo jak podkreślam, w Twoich komentarzach zobaczyłem cząstkę siebie sprzed kilku lat – stąd potraktuj to częściowo jako autoironię historyczną ;)))

Masz szansę zyskać cenny czas na tej planecie i otworzyć wcześniej oczy, oszczędzając kilka lat błądzenia/odkrywania/łotewer. Nie jesteś logiczną maszyną. Logika nie działa także tak jak nam się wydaje, że zawsze będzie działać (nawet w maszynach! -wiem z praktyki :). Nie musisz wierzyć w “coś”. Rodzimy się w określonych okolicznościach, które nie są dla nas bez znaczenia, wychowujemy się nabierając określonych predyspozycji i zarazem obciążeń. Bądź krytyczny – czasem słowa jakiegoś Buddy czy innego Irokeza (to nie żart – “mowy sądowe” Irokezów z XVIII-XIX powalają swą trafnością i potęgą) mają więcej prawdy, niż słowa całej armii “naukowców” społecznych “naszej” cywilizacji ;). Historia to nic pewnego – pisana jest przeważnie przez zwyciężców – wiem, że to oczywiste, ale chyba mało ludzi zwraca na to tak na prawdę uwagę. Jak ktoś dawno rzekł “nic nie jest takie, jakim się wydaje” (a spróbuj tylko czepić się podwójnego przeczenia! ;).

Teraz naprawdę EOT. Mam swoją czasoprzestrzeń do zagospodarowania w tym ograniczonym czasie, zmarnowałem jej już za dużo, i muszę iść już dalej.
Nie przekażę Ci tu choć rąbka doświadczeń, które sprawiły, że będąc podobnym do Ciebie, w podobnym wieku, stałem się później kimś nieco innym (ewolucja? – może) – nie przekażę choćbym chciał, bo się nie da. Nie namawiam do kroczenia jakąś drogą, czy brania z kogokolwiek przykładu lub fanatycznej wiary – namawiam jedynie do bycia krytycznym, także wobec siebie – co powinno być logiczne i naturalne :)

Przeczytaj to spokojnie – mimo przywalania tu i ówdze, nie miałęm złych intencji – przeciwnie, chciałem sprowokować do wcześniejszego myślenia krytycznego, żebyś nie musiał marnować tyle czasu co my, na dochodzenie nieco dalej w mentalnej życiowej wędrówce :).
Wesołego żeglowania na łonie mentalnego manipułu ;)
EOT!
Pozdrav!