Został, uciekł, zdradził, szpiegował?

Opublikowano: 17.05.2024 | Kategorie: Historia, Polityka, Publicystyka

Liczba wyświetleń: 980

Z czasów mojego wczesnego dzieciństwa pamiętam, że w rozmowach domowych mówiło się o różnych ludziach, że ten i ów „uciekł na Zachód”.

Jako kilkulatek nie rozumiałem, co to znaczy, ale pamiętam, że brzmiało tajemniczo i ciut groźnie, tym bardziej że starsi opowiadający sobie takie historie ściszali głos i odmawiali dzieciom wyjaśnień kto, gdzie, skąd i dlaczego „uciekł”. W takich sytuacjach chodziło najczęściej o osoby, które legalnie wyjechały na Zachód albo najpierw na południe, gdzieś za żelazną kurtynę, a potem odmówiły powrotu, czasem prosiły o azyl, kiedy indziej zadowalały się statusem bezpaństwowca i starały się o uzyskanie obywatelstwa w jakimś innym kraju na Zachodzie.

Czasem czasownik „uciekł” zastępowano w takich sytuacjach „został”. Wynikało to z tego, że pozwolenia na wyjazd na Zachód były do upadku starego systemu ściśle limitowane. Formularze paszportowe wymagały pieczątek z zakładów pracy, paszporty były wydawane na ściśle określony czas i po powrocie trzeba było je niezwłocznie zdeponować w biurach paszportowych, przed którymi ustawiały się wielogodzinne czy nawet wielodniowe kolejki. Fatalny był także los rodzin, których dalszy, a nie daj Boże bliższy krewny „uciekł” lub „został”, tacy pechowcy mieli kłopoty w kraju i sami z zasady nie dostawali zgody na wyjazd, żeby spotkać się lub, co gorsza, dołączyć do uciekiniera.

Osobiście doświadczyłem takiej sytuacji w dosyć dramatycznej wersji, a osoba z najbliższej rodziny straciła pracę na uczelni, bo jej ojciec „został nielegalnie”, a więc mogła taka osoba mieć zły wpływ na studiującą młodzież, chodzenie do Kościoła i odmowa zapisania się do PZPR przesądziły sprawę. Niedawno odebrałem z IPN ponad sto stron materiałów, w których przeróżni dyrektorzy departamentów MSW i MSZ prowadzili długie dysputy na temat tego czy mojemu ojcu paszport przedłużyć czy nie przedłużyć. Analizowali wnikliwie jego charakter i zamiary. Fascynująca lektura. W każdym razie żonie i dzieciom kilkanaście lat paszportu konsekwentnie odmawiali, potem puszczali na przemian, oświadczając matce, że „ucieczka” lub „pozostanie tam” spowoduje „zajęcie się” dziećmi.

Zaczęło się to zmieniać dosyć wyraźnie w drugiej połowie lat 1970., a wraz z transformacją ustrojową pojęcia „uciekł” i „został” zatarły się w pamięci. Młodsi kojarzą je dzisiaj na pewno częściej z filmami kryminalnymi niż z tym co było częścią codziennego życia dla niektórych bliźnich z pokolenia ich rodziców, z pozoru zwykłych ludzi.

Od pewnego czasu mam jednak wrażenie déja vu. To znaczy, jak powiedział kiedyś jeden z moich wykładowców, któremu pomylił się wywód, ma być tak samo jak mówiłem, tylko na odwrót. Jednak o ile w czasach mojego dzieciństwa uciekano lub zostawano na Zachodzie, to obecnie coraz częściej kierunek ucieczek jest odwrotny. Uciekają uważani za symbole wolności i demokracji tak wychwalani kiedyś na Zachodzie sygnaliści w rodzaju Edwarda Snowdena, w ambasadach krajów trzecich szukają schronienia obrońcy prawdy i wolności słowa w rodzaju Juliana Assange’a, (kiedyś podobny los spotkał węgierskiego kardynała Mindszentego, jednak wówczas nie skończyło się to aresztowaniem i wieloletnim męczeństwem, które dla Australijczyka nadal trwa), uciekają i zostają na Wschodzie ludzie, którzy mają dosyć narastającego totalitaryzmu w dziedzinie obyczajowej, podatkowej czy zdrowotnej. W czasach tyranii i psychozy covidowej taką wyspą wolności i normalności była Białoruś. Również w rozmowach prywatnych coraz częściej słychać dywagacje poświęcone tematowi gdzie „uciekać”, „zostać” albo stworzyć sobie jakieś w miarę bezpieczne pied a terre. Nie zawsze jest to wschód, czasem Turcja, Węgry, Słowacja, Ameryka Południowa.

Przypadek sędziego Tomasza Szmydta jest specyficzny i niejednoznaczny, ale przywołuje także pamięć czasów wydawałoby się minionych. Analogią, która nasunęła mi się od początku, jest ucieczka Józefa Światły, wysokiego funkcjonariusza stalinowskiej bezpieki i popularnego w tej formacji pochodzenia, który w grudniu 1953 r. odwiedził ambasadę amerykańską w Berlinie Zachodnim. Kilka miesięcy potem stał się gwiazdą Radia Wolna Europa, w którym ujawniał kompromitujące kulisy funkcjonowania stalinowskiej Polski, a także wykorzystał nową rolę i trybunę do narodowych porachunków z PAXem Bolesława Piaseckiego.

Podobnie jak w przypadku III RP i ucieczki sędziego Szmydta władze PRL oskarżyły Światłę o szpiegostwo, jednak część historyków wątpi w taką wersję i przypisuje decyzję o ucieczce chęci mniej niebezpiecznego życia, a ja osobiście podejrzewam przeczucie odwilży po śmierci Stalina, co w wypadku kilku towarzyszy Światły skończyło się niezbyt dotkliwym w porównaniu do dokonanych zbrodni, ale jednak więzieniem. Nie ma podstaw, by twierdzić, że sędzia Szmydt ma powody do tego typu obaw. Porównanie wydaje się jednak o tyle uzasadnione, że w obu wypadkach mamy do czynienia z ludźmi elity władzy, ale działającymi bardziej na froncie wewnętrznym niż wojskowym czy dyplomatycznym.

Dlatego oskarżenia o szpiegostwo to raczej przejaw paniki, może pretekst do wprowadzenia większych represji czy cenzury, ale nie uzasadniona obawa przed szpiegostwem sensu stricto, jak miało to miejsce w wypadku Ryszarda Kuklińskiego. Takie oskarżenie to wyprzedzający cios mający osłabić efekt ujawnienia ponurych kulis aparatu represji, inwigilacji, korupcji, poddaństwa aparatu władzy obcym. Byłaby to więc zdrada, ale podobnie jak w przypadku Światły zdrada wobec elity władzy, która sama jest niezbyt lojalna wobec własnego narodu – delikatnie rzecz ujmując, to byłby rodzaj szpiegostwa nieuświadomionego i bezobjawowego, a więc jak wiemy z czasów „pandemii” tym groźniejszego, bo zaraźliwego. Na razie sędzia udziela się medialnie w stopniu umiarkowanym, ale w czasach „Twittera” i internetu możemy być niemal pewni, że jeszcze coś od niego usłyszymy.

Autorstwo: Olaf Swolkień
Zdjęcie: Charly_7777 (CC0)
Źródło: MyslPolska.info


TAGI: , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.