Znasz li ten kraj?

Opublikowano: 30.07.2011 | Kategorie: Społeczeństwo

Liczba wyświetleń: 320

W którym według danych OECD prawie dwa miliony dzieci cierpi z powodu biedy, co trzecie jest niedożywione [1], a którego rząd finansuje – idące w miliardy – ekspedycje okupacyjne w Afganistanie, a wcześniej w Iraku.

W którym chroniczny brak przedszkoli i faktyczne nieistnienie opieki żłobkowej uniemożliwia kobietom pracę, zamykając im nie tylko drogę do kariery zawodowej, ale wpędzając całe rodziny w biedę, zmuszając do życia z jednej pensji, na co politycy odpowiadają budową stadionów sportowych – obiektów deficytowych, do których nie tylko trzeba będzie dopłacać (kosztem chociażby przedszkoli), ale których koszt budowy pokrywa się z kosztem wybudowania brakujących ochronek.

W którym elity polityczne i dziennikarskie publicznie opowiadają się za stosowaniem tortur, zabójstwami pozasądowymi i karą śmierci.

W którym przedstawiciele rządu na forum europejskim proponują najbardziej restrykcyjne metody „przeciwdziałania nielegalnej emigracji”, mające polegać na zatrzymywaniu i legitymowaniu przez policję i służby graniczne ludzi o „nietypowym” wyglądzie. Proponuje to bez żenady kraj, którego policja oraz zwykli obywatele pomagali nazistom podczas okupacji hitlerowskiej „rozpoznawać” Żydów.

Którego prezydent, premier, posłowie i europosłowie, wzorem skrajnie prawicowych rządów i postfaszystowskich polityków europejskich, deklarują bezwarunkowe poparcie dla Izraela, czyli dla okupacji, dyskryminacji, upokorzenia, tortur, zabójstw i masakr, które ten kraj funduje Palestyńczykom od ponad pół wieku. Zapytać wypada jedynie, czy ta miłość to efekt wstydu za głęboki antysemityzm polskiego społeczeństwa, niezmiennie trwały pomimo praktycznej nieobecności w nim Żydów, czy też wynik islamofobii – współczesnej wersji rasizmu antysemickiego.

W którym z roku na rok dostęp do publicznej i teoretycznie bezpłatnej opieki medycznej jest trudniejszy, wprost proporcjonalnie do powstających prywatnych klinik i szpitali. W którym na wizytę u specjalisty trzeba czekać już nie miesiące, ale lata, podczas gdy za pieniądze ten sam specjalista, często w tym samym szpitalu, pracując na tym samym sprzęcie – przecież nie prywatnym – dostępny jest od zaraz. W którym za operacje serca ratujące życie funkcjonują oficjalne (acz nielegalne) cenniki, zgodnie z którymi stać na nie jedynie osoby o ponadprzeciętnych zarobkach.

W którym strach stracić przytomność czy dostać wysokiej gorączki w nocy, gdyż na karetkę ratunkową nie zawsze można liczyć, a i tak lekarzy-specjalistów w szpitalach i przychodniach o tej porze już nie ma, bo dostępność do nich jest co roku ograniczana (bo to przecież kosztuje!).

W którym na skutek tych praktyk następuje nieprawdopodobna demoralizacja personelu medycznego i ratowniczego – skoro bowiem każda „usługa medyczna” jest wyceniona, wiadomo kogo i na co leczyć po prostu się nie opłaca. I kto ma umierać na korytarzu szpitalnym (jak ostatnio Maciej Zembaty), w czasie gdy lekarze szykują się do kolejnej wycieczki sponsorowanej przez firmę farmaceutyczną.

W którym stary, biedny człowiek wart jest tyle ile jego „skóra” – jak to dowodnie pokazała łódzka afera uśmiercania pacjentów w zamian za gratyfikację zakładu pogrzebowego. Afera, która niczym w soczewce pokazała skutki „komercjalizacji” służby zdrowia, a z której nie wyciągnięto żadnych systemowych wniosków.

W którym ginekolodzy odmawiają – powołując się na tzw. klauzulę sumienia – aborcji kobietom zagrożonym utratą zdrowia i życia, zaś aborcja „na życzenie”, ale płatna, w gabinetach prywatnych, wykonywana jest już bez moralnych oporów.

W którym Kościół katolicki, mający wciąż u większości Polaków (oraz prawie u wszystkich polityków – tak na zapas i na wszelki wypadek) status opoki narodu i jego tożsamości, nie zabiera głosu w sprawach antyspołecznych posunięć kolejnych rządów (tak jak np. Kościół w Anglii), czy w sprawach okupacji obcych krajów i zabijaniu ich obywateli (jak np. kościoły w Niemczech), ale upomina się jedynie o kolejne ziemie i „odszkodowania”, które skarb państwa oddaje mu i płaci bez zmrużenia oka i bez instancji odwoławczej, kosztem przyszłych pokoleń. Aha, no i upomina się jeszcze o życie „nienarodzonych”, grożąc ekskomuniką dla popierających zabiegi in vitro oraz dążąc do wprowadzenia całkowitego zakazu przerywania ciąży.

Że taki temat nie wakacyjny? No cóż, przepraszam. Miłych wakacji.

Autor: Stefan Zgliczyński
Źródło: Le Monde diplomatique

PRZYPIS

[1] Za: „Bieda? O tym nie mówimy”, Gazeta Wyborcza 4-5 czerwca 2011.

1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek Zostań pierwszą osobą, która oceni wartość tego wpisu!
Loading...

TAGI: ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.