Liczba wyświetleń: 2117
Jeszcze w tym roku Główny Urząd Statystyczny ma zacząć publikować medianę wynagrodzeń w gospodarce. Dzięki temu zakończy się okres dominacji mylącej „średniej krajowej”.
Jak donosi bankier.pl, obecnie co miesiąc publikowane są statystyki „przeciętnego wynagrodzenia i zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw”, które pochodzą z „Meldunku o działalności gospodarczej” (DG-1). W ramach tego sprawozdania podmioty o liczbie pracujących 50 lub więcej osób badane są metodą pełną, a podmioty o liczbie pracujących od 10 do 49 osób – metodą reprezentacyjną. To metody stosowane w statystyce społeczno-ekonomicznej.
Zatem liczby, które co miesiąc obiegają polskie media, obejmują tylko firmy zatrudniające ponad 9 pracowników. Badanie to nie obejmuje m.in. administracji publicznej, edukacji, opieki zdrowotnej oraz firm małych i mikro. Statystyki te obejmują zatem niespełna 40% pracujących. Pozostałe 60% jest praktycznie poza radarem. Pełniejsze statystyki polskiego rynku pracy jak dotąd GUS publikował raz na dwa lata, i to w dodatku z niemal rocznym opóźnieniem.
Nowe badanie ma zapewnić comiesięczną informację o medianie wynagrodzeń oraz wynagrodzeniu średnim. Mediana – czy też inaczej wartość środkowa – jest wartością, która dzieli badaną populację na dwie równoliczne grupy. Czyli jeśli np. mediana wynagrodzeń w Polsce wynosiłaby 6 000 złotych, to połowa pracowników zarabiałaby więcej, a połowa mniej od tej wartości.
„Jeszcze w tym roku rozpoczniemy publikację nowych danych o wynagrodzeniach w gospodarce narodowej, w szczególności oczekiwanej przed odbiorców danych mediany wynagrodzeń miesięcznych” – komunikat tej treści w czwartek ukazał się na stronie GUS-u.
Źródło: NowyObywatel.pl
Kolejna ściema dla naiwnych. Nic się nie zmienia od 35 lat, bo Solidarna Polska prowadzi niewypowiedzianą wojnę przeciwko biednemu społeczeństwu Polskiemu. Nareszcie mamy drugie miejsce po Pol Pocie w Kambodży. Bo czyż to nie jest okrutne ludobójstwo, ukryta eutanazja, kazać żyć za 1620 zł na rękę miesięcznie. I nawet dadzą łaskawie kilka złotych rekompensaty, z myślą by delikwent dłużej konał. Ale co tam na pociechę dla równowagi, dadzą bogatym wdowi grosz w postaci kilku tysięcy złotych. A wszystkie te uczynki zawdzięczamy katolikom, prawdziwym Polakom i patriotom którzy tak bardzo nienawidzą eutanazji. A mnie się marzy przegląd apanaży polityków, pracowników spółek skarbu państwa, samorządowców i budżetówki. Po wyliczeniu średniej z państw Unii Europejskiej na powyższych stanowiskach. Po urealnieniu zarobków tych grup według statystyki Unii Europejskiej, powinna nastąpić regulacja zarobków wszystkich grup społecznych w polsce według schematu: Od najniższej płacy np. bezrobotnego, rencisty czy emeryta. Iloś krotność sumy na różnych stanowiskach na plus. I aby wszelkie podwyżki zaczynały się od najmniej zarabiających poprzez średnio i najwięcej zarabiających. I aby wszelkie regulacje wypłat wynikające z podwyżek cen stanowiły jednakową sumę dla każdego zarabiającego. Przecież w sklepach nikt nie pyta ile Pan, Pani zarabia, ceny w poszczególnych sklepach są jednakowe dla każdego nabywcy. Ale tu jest Solidarna Polska, więc wszystko pozostanie według zasady bogatemu trzeba dać jeszcze więcej. A jak Solidarność pchała się do koryta to mawiano iż wszyscy mają jednakowe żołądki. A jak Pan Lech Wałęsa dorwał się do koryta to zarządził iż zdrowie wasze ale w gardło nasze.
Średnia netto to 5500 zł a koszt pracodawcy to 9136,83 czyli tyle wynosi koszt pracownika czyli około 2124€. Nawet jeśli te dane dotyczą 40% pracowników to oznacza, że polskie zarobki są wyższe od połowy krajów EU. W zasadzie są w czołówce. Naprawdę dobry wynik. Nie ma niestety informacji jak te zarobki przekładają się na wydajność pracy. Ta relację wykazuje stopień bezrobocia, które w Polsce jest nadal bardzo niskie:) Pozostaje pytanie jak będzie funkcjonować gospodarka zdominowana przez kapitał zagraniczny, przy wysokich kosztach energii i wysokich kosztach pracy, bez innowacji.