Zamknij oczy

Opublikowano: 23.08.2012 | Kategorie: Opowiadania

Liczba wyświetleń: 1757

“Umysł jest atrybutem jednostki. Nie istnieje umysł kolektywny. Nie istnieje myśl kolektywna. Porozumienie osiągane przez grupę ludzi jest tylko kompromisem, średnią wyciągniętą z wielu indywidualnych myśli. Akt pierwotny – proces rozumowania – odbywa się w głowie pojedynczego człowieka.” (Ayn Rand “Źródło”)

Ranek, otwieram oczy. Jak tylko je otworzę, moje myśli przestają być moimi myślami. Stają się mieszaniną szumów, ulotnych haseł, sloganów reklamowych, szybkich migawek z kolorowych ekranów. Stadem megabitów sunących wzdłuż synaptycznych połączeń neuronów, bagnem informacji nie mogących znaleźć dla siebie odpowiedniego miejsca. Bo nie ma takiego miejsca – większość z tego jest mi do niczego nie potrzebne. Ale muszę je pokornie przyjąć i męczyć się z nimi do końca życia. Kwestia przyzwyczajenia.

Otwieram swoje oczy po raz kilkutysięczny od czasu mojego narodzenia. Wtedy byłem ślepy, ale być może widziałem więcej niż teraz. I wiem, że krzyczałem. Każde dziecko krzyczy, do czegoś jest mu to chyba niezbędne. Może chce wykrzyczeć swoje własne ja, ostatnie minuty własnej niezależności? Chwilę potem zostanie uspokojone, uciszone. Przez swoje późniejsze lata byłem wielokrotnie uciszany. Tyle, że czasem trochę bardziej brutalnie. Z czasem nauczyłem się samemu milczeć.

Wstaję i sprawdzam wiadomości na popularnym portalu społecznościowym. Nie wiem po co to robię, taki odruch. Nie lubię tego, mógłbym to robić rzadziej. Ale mimo to interesuje mnie ten cały stos informacji, jaki jest generowany przez moich znajomych, cokolwiek rozumieć pod tym pojęciem. Większość to bełkot. Widzę, że „szczupła inaczej” koleżanka z pracy wrzuciła nowe zdjęcie swego zacnego profilu, kilkuset któreś. Systematycznie uzupełnia rozległą galerię, którą można by zatytułować: „Sesja przed lustrem w kiblu”. Czemu tak bardzo lubi mieć bidet w tle? Czy na tej planecie nie ma już ciekawszych krajobrazów? Ale w komentarzach same ochy i achy. Poprosiła w końcu, żeby ją „obiektywnie ocenić”. Kiedyś to zrobiłem, lecz przez kilka tygodni się nie odzywała. Daruję sobie.

Przeglądam dalej. Ktoś napisał, że świeci słońce. Dobrze wiedzieć, żaluzje mam zasłonięte. I kolejny wpis: „Zaraz do pracy, idę wziąć prysznic”. Kogo to kurwa obchodzi? A jednak. Dwadzieścia komentarzy i pięćdziesiąt kliknięć „Lubię to!”. A co tam, też mu kliknę, niech się cieszy. Tak, jest to hipokryzja.

Włączam telewizor. To też odruch. Nic mnie nie obchodzi, co oni do mnie mówią. Ale chcę, żeby coś mi gadało w pokoju, żeby szedł jakiś przekaz, żeby był szum, żeby nie było nudno. Dlaczego nie potrafię zwyczajnie usiąść w spokoju i myśleć? Słuchać szumu wiatru, oglądać zachód słońca, patrzeć w niebo, cieszyć się życiem? Ludzie dzicy, ludzie natury, potrafią tak. Indianin może przez całe dnie siedzieć i się nie odzywać, patrzeć w ciemną głębię lasu. Po co to robi i dlaczego? My nie mamy tej umiejętności. Spokój nas drażni, nudzimy się nim, nie potrafimy zostać sam na sam ze swoimi myślami. Dlaczego tak jest? Czy boimy się czegoś? Boimy się, że myśląc zbyt wiele dotrzemy do najgłębszych pokładów naszej duszy, poznamy prawdę o sobie, której wolimy nie znać? Równocześnie tęsknimy za nią i nie chcemy jej znać. Zamiast niej akceptujemy fałszywy wizerunek, który jest nam całe życie wpajany przez otoczenie. Kto tu stoi na wyższym poziomie rozwoju? Nie potrafimy nawet wspólnie milczeć. Musimy zawsze o czymś rozmawiać, nawet o czymś nudnym i bezsensownym. Milczenie i długie myślenie jest krępujące. Dlaczego?

Rozmowa dla samej rozmowy, telewizja dla samej telewizji, szum dla samego szumu. A ja… Jestem człowiekiem świadomym. Jestem człowiekiem wykształconym i mam własne zdanie. Czy aby na pewno? Dlaczego większość komunikatów w telewizji ma formę rozkazującą? Zrób to! Bądź tym! Kup to! Poprzyj to! Dlaczego nikt nie zadaje pytań? Czy znają już odpowiedź na każde pytanie?

Idę ulicą i mija mnie cała masa “zombie”, robiących to samo, myślących to samo, idących tę samą drogą niewolników systemu. Czy oni cokolwiek wiedzą, zastanawiają się nad tym kim są, dokąd zmierzają, po co to wszystko robią? Czym się od siebie różnią? Którzy z nich są mądrzejsi, a którzy głupsi, którzy prowadzą ciekawe życie, a którzy bezsensowne, którzy są wybitni, a którzy to miernoty? A ja? Kim jestem, żeby wydawać takie osądy? Kto tu tak naprawdę zasługuje na miano niewolnika? Czy uważam się za lepszego, mądrzejszego, inteligentniejszego, bo… bo co? Bo się zastanawiam nad czym się zastanawiam i piszę to co piszę? Sam przecież jestem tylko jednym z nich, tym samym trybikiem w gigantycznej maszynerii społecznej. Może to ja jestem największym ignorantem, głupcem, powiernikiem? Jaką wiedzę już odkryłem, a która pozostała przede mną ukryta? Czy pisząc to co piszę i myśląc to co myślę, przekazuję prawdę, czy jestem w błędzie. Ci ludzie, ci wszyscy piękni ludzie – ile z nich stoi krok przede mną, a ile za mną? Czy miałbym im coś mądrego do przekazania? A jakich wspaniałych rzeczy, oni mogliby mnie nauczyć? Jak wiele mógłbym zyskać, gdybym miał odwagę ich pokochać i docenić? Gdybym odrzucił fałsz i samozaprzeczenie w jakich żyję.

Zapewne każdy z tych ludzi ma własne marzenia, własne pragnienia, własne cele… własne złudzenia. Ma własny światopogląd i spojrzenie na świat. Klnie w duchu tak jak ja i nienawidzi wszystkiego wokół jak ja. I żyje tak jak ja. Kupuje rzeczy, które mu nie są potrzebny, ogląda programy, które go nie ciekawią, czyta książki, które uważa za grafomanię, głosi poglądy, których nie podziela, nosi ubrania, które mu się nie podobają. Dlaczego to robi, choć zdaje sobie z fałszu tego wszystkiego. Czy brakuje mu odwagi, tak jak mi?

Urodziłem się, choć nikt mnie nie pytał o zdanie. Dano mi światopogląd, którego nie mogłem przemyśleć i nauczono religii, której nie mogłem zakwestionować. W szkole, powiedziano jak mam żyć, nauczono systemu. Powiedziano, że jest on jedyny i słuszny. Nie wytłumaczono dlaczego. Wykpiono moje marzenia i zaplanowana dla mnie przyszłość. Dano mi schemat. Byłem zbyt głupi, aby wynaleźć alternatywę. Więc przyjąłem ten schemat. Ukończyłem studia, które mnie nie ciekawiły. I przyjąłem pracę, której nienawidziłem. I poślubiłem kobietę, której nie kochałem. I czekam na emeryturę, której pewnie nie dostanę. Po co to wszystko? Dla przyszłości moich dzieci? Przecież one będą prowadzić tak samo nędzne życie jak ja. Ale czyja to jest wina? Żywię nienawiść do ludzkości za swoje własne niepowodzenia? Czy to ich wina, że mi wmówili jak mam żyć, czy moja, że w to uwierzyłem? Przecież każdy człowiek może mieć dokładnie takie same pretensje jak ja. Gardzę systemem, nie chcę go, obarczam go winą za swoje nieszczęścia. A mimo to… jestem jego częścią, tworzę go, pracuję dla niego, buduję go, swoją pracą narzucam go innym. Młodym, ambitnym, pełnym pasji. Niszczę ich tak samo, jak kiedyś zniszczono mnie. Czy to nie podłe tchórzostwo z mojej strony? Czemu, przez tyle lat, nie odważyłem się zrzucić kajdan i pokazać własną twarz? Robić to, co chcę robić?

Jestem dorosły i wszystko mi wolno. Czy aby na pewno? Skoro tak, to dlaczego są rzeczy, które muszę mówić i są takie, których nie wypada? Albo nawet nie wolno? A jeszcze kilka lat temu było całkiem na odwrót. Kto lub co decyduje o tym, który światopogląd jest „w modzie”, a który nie? Czy to tak samo jak z ubraniami? Wczoraj spodnie szerokie, dzisiaj obcisłe? Wczoraj nike, dziś adidas? Po co nosić czapkę z daszkiem do tyłu i okulary przeciwsłoneczne w deszczowe dni?

Nie mogę nawet ćpać tego co chcę. A mimo to, truje się mnie dodatkami do jedzenia, zmusza do obowiązkowych szczepień i przepisuje tabletki na uspokojenie. Kupuję Coca-Colę bez cukru. Nie smakuje mi, ale trzeba dbać o linię. Właściwie, dlaczego tak mi na tym zależy? No to o zdrowie. Ale bezcukrowa Coca-Coca zawiera szkodliwy dla mózgu aspartam. Po za tym, dowiedziono, że wcale nie zapobiega tyciu, wręcz przeciwnie, pijąc ją tylko oszukuję swój organizm. Do tego jest droższa, kupować ją to totalny nonsens. Ale i tak po nią sięgam i wkładam do koszyka.

Reklama telefonii komórkowej. Ale na billboardzie nie ma aparatu komórkowego, jest tylko prawie naga kobieta. Co ma wspólnego jedno z drugim? Dlaczego nagle całe miasto epatuje pornografią i negliżem, jest to wszędzie, przyciąga wzrok, absorbuje. Czemu to ma służyć? Może… próbowaliście równocześnie grać w szachy i oglądać film pornograficzny?

Jestem zmęczony, po pracy. Nie mam co robić. Nie chce mi się słuchać radia – leci tam tylko jeden tym muzyki; dlaczego puszczają akurat to, a nie coś innego? Czemu z repertuaru artysty wybierają tylko jeden „przebój”, który leci co pół godziny, a resztę pomijają? I czemu jedni artyści są na topie, a inni nie? Oni są najlepsi? Ale… prawie każdy robi muzykę według tego samego schematu, nagrywa teledyski z tymi samymi elementami (nagość, pieniądze, piękne fury, bogate imprezy), udziela takich samych wywiadów dla tych samych gazet, bierze udział w takich samych skandalach… To samo mogę powiedzieć o aktorach, popularnych serialach. Ale mimo to słucham tej muzyki i oglądam te seriale. Przeciętniaki, miernoty, skandaliści. Waldemar Łysiak pisał: „Każdy Oscar Wilde może być pedałem, ale samo pedalstwo nie czyni z ciebie Oscara Wilde”. Ale pomaga zdobyć popularności. A ja to chwytam, wydaję na to pieniądze. Czy nie ma już nic ciekawszego, gdzie mógłbym lokować swój dorobek i poświęcać czas wolny? Dziś już nie ma Oscarów Wilde… A może mi się nie chce szukać?

Poszedłbym do kina. Ale nie mam z kim. Właściwie… dlaczego muszę mieć kogoś, żeby oglądać film? Dlaczego muszę przestrzegać konwenansów społecznych? Kto i kiedy je wymyślił? Czemu takie, a nie inne? I czemu mam się nimi przejmować? Bo ludzie sobie źle o mnie pomyślą? Ale dlaczego mam się martwić o zdanie obcych mi ludzie, których widzę pierwszy i prawdopodobnie ostatni raz w życiu?

Powinienem iść spać. Jutro muszę wcześnie wstać. Leżę w łóżku, sen nie przychodzi. W głowie mam szum, cały dzień przemija mi przed oczami. Facebook, ludzie, praca, telewizja, Internet, reklama, durna sprzedawczyni w kiosku, co zrobić jutro na obiad?, czy dobrze wykonałem swoje zadanie?, czy nikogo nie uraziłem?, czy szef mnie jutro nie wyrzuci?, czy słowa, które wypowiedziałem, były prawidłowe?, czy nie myślę, zbyt wiele?, czy nie zadaję zbyt wielu pytań?, czy zachowałem się dziś odpowiednio? Wystarczy… nie mogę leżeć, nie mogę siedzieć, stać, ani kucać. Mój mózg mnie torturuje, moje ciało mną władza. Miotam się, kręcę, obracam z boku na bok, wstaję, idę do łazienki, patrzę w lustro. Czy to moja twarz, czy jakaś inna? Kim jest ta osoba, która patrzy na mnie zmęczonymi oczyma? Jedna z tysięcy masek, układanka schematów społecznych? Mieszanina mas, idei, pomysłów, ideologii, wiar, nadziei, miłości… Wszystko co kiedyś widziałem, czytałem, słyszałem, wszystko miesza się w jeden niezrozumiały krzyk. Rozsadza mój umysł, pęta mą świadomość. Uderzam w lustro. Otwartą dłonią. Rozpada się na setki małych kawałeczków, na każdym jest ślad mojej krwi. Ale nie czuję bólu. Teraz w każdym kawałku odbija się zniekształcona część mojej twarzy. Każda spogląda na mnie z innego kąta. Każda prezentuje inny punkt widzenia. Jestem już spokojny. Zamykam oczy. Myślę, marzę, śnię. Wątpliwość: to moje drugie imię. Kto nie wątpi, ten nie myśli. Myślenie nie boli… ale tylko fizycznie. Ryby płynące pod prąd zawsze mają świeżą wodę. Szkoda, że taką zimną. Wątpliwość i myśl. Towarzyszy mi dzień i noc. Ale teraz zamknąłem oczy i jestem spokojny. To moi przyjaciele. Liczę się tylko ja i one. I więcej nic. One są moje i tylko ich muszę słuchać. Ja nic nie muszę! Nikogo nie muszę słuchać, niczego nie muszę myśleć, do niczego nie muszę się stosować, niczego nie muszę przestrzegać, w nic nie muszę wierzyć… nie jestem nic winny. Przyszedłem na ten świat jako JA i odejdę jako JA. Jako indywidualność. Jako wolny człowiek. Jako człowiek.

Autor: Wojciech Mazurkiewicz
Fotomontaż: Thomas Leuthard
Strona autora: libertarianin.org
Nadesłano do “Wolnych Mediów”


TAGI: , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

20 komentarzy

  1. adambiernacki 23.08.2012 09:54

    Rewelacyjnie refleksyjny tekst. Świetny stenogram myśli. Czuć zielonego ducha natury.

  2. strahul 23.08.2012 09:55

    Tak, samemu się nieraz zastanawiałem nad wieloma kwestiami poruszonymi przez autora. I weź tu miej dziecko, skazuj je na brutalne wpasowanie w schemat.. Albo naucz je myśleć, i niech całe życie się męczy

  3. Aida 23.08.2012 10:05

    Z tymi portalami społecznościowymi mam dokładnie takie same przemyślenia, i te zdjęcia znajomych… Bądź tu szczery człowieku. No nie da się, przynajmniej ja nie umiem, żeby przykrości nie sprawiać, jeśli ktoś czerpie radość z wrzucania pewnych zdjęć i komentarzy do nich.
    Albo wpasować się w schemat, albo zawsze pod prąd. Moja babcia zawsze martwiła się co powiedzą sąsiedzi, bo firanka źle zasłonięta, bo opalam się nie tu gdzie trzeba, bo przecież można się schować za domem itd. Ja miałam to wszystko gdzieś… Życie…
    Świetne przemyślenia autora. Jak człowiek widzi jak się wpasowuje w te schematy, to żyć się odechciewa.

  4. Pooky 23.08.2012 11:02

    “Wolność” to opium zniewolonego ludu. Sztuczny koncept, który daje niewolnikom odpowiednie, umysłowe ramy do rojenia sobie stanów nieosiągalnych. Podpięto pod tą iluzję określenie “Wybór”, by niewolnicy mieli możliwość manifestacji tego sztucznego konceptu. Nieistotne, nic nie znaczące i niczego nie zmieniające wybory – jak kolor łańcucha, na którym jesteś uwiązany, albo kształt klatki, w której będziesz zamknięty.

  5. Aida 23.08.2012 11:31

    realista nie jesteś odosobniony w tych przemyśleniach:)
    Nie da się jednak żyć zupełnie wolnym w tym świecie, zawsze jest się ograniczonym w pewien sposób, przez konwenanse, przez to społeczeństwo, które nas niejako zmusza do pewnych rzeczy i my się dostosowujemy. Ale i tak mimo wszystko teraz już po wielu latach czuje się inna…
    Tak naprawdę tych, którzy nie pogodzili się z tym jak wygląda życie, tych którzy nie weszli w te schematy, bo nie chcieli, bo ich nie akceptowali, ich już nie ma, odeszli z tego świata, nieakceptując go…
    A my, którzy żyjemy jednak się wpasowujemy jakoś.

  6. JamiroQ 23.08.2012 11:58

    Wszystko już było i wszystko zostało powiedziane.
    Wolność to odpowiedzialność.
    Chcecie, aby wszyscy byli zadowoleni? Wystarczy, że zaczniemy przestrzegać “złotej zasady” Konfucjańskiej, powtórzonej przez Joszuego zwanego Chrystusem:
    “Czyń tak, jakbyś chciał, aby Tobie czyniono”.

  7. eLJot (Moderator) 23.08.2012 12:07

    A co jak ktoś jest sado-maso?

  8. Stanlley 23.08.2012 12:10

    Zasada konfucjańska nie ma zastosowania w sferach które mają wpływ na realia – nie ma to zastosowania w stosunku do władzy… Mało praktyczna zasada.

  9. JamiroQ 23.08.2012 12:37

    @Stanlley – “zasada konfucjańska nie ma zastosowania w sferach które mają wpływ na realia” > czyżby ?
    Mógłbyś to uzasadnić?

  10. miarara 23.08.2012 13:42

    Nie dawno na Youtubie przy jednym z filmów(amerykańki) który miał o koło 3 mln wyświetleń nie wytzymałem i dodałem komentarz do innych komentarzy wychwalający to wideo.Przedstawiał on grupę młodych ludzi wykonujących taniec w aucie do podkładu piosenki “Call me maybe” wokalistki nie pamiętam.Dodam że w sieci jest mnóstwo takich samych klipów(ta sama piosnka,ten sam taniec w aucie).Napisałem więc że: “Rządzącym o to chodzi żebyśmy byli wszyscy tacy sami i to samo nam się podobało.Zero własnych pomysłów i wyobraźni”Może się przesadnie się czepiałem małolatów,ale chyba ktoś się przejął bo w ciągu kilku godzin komentarz wyparował.

  11. telewizor_rubin 23.08.2012 15:35

    (Komentarz usunięty – naruszenie regulaminu – wulgaryzmy pisane w taki sposób, ale z premedytacją obejść automatyczną moderację. Ostrzeżenie – jeśli nie chcesz, by Twoje konto zostało zablokowane, pisz kulturalnie. Admin)

  12. Flower777 23.08.2012 16:04

    Jeżeli spojrzeć na to wszystko osoby myślące to wszystko się zgadza krok po kroku. Jesteśmy w klatce nie mamy się szans z tego wydostać. Dlaczego ludzie są głupi przecież Jesteśmy osobami myślącymi dlaczego nie potrafimy o siebie zadbać, pomyśleć chociaż raz samemu, a nie jak Społeczeństwo tego wymaga. Dzisiaj wam powiem, że żyje się trudniej, ale niestety świat tak idzie na przód, że już nikt się nie liczy. Czy Ktoś pomyślał sobie z was Kim wy właściwie Jesteście. Kogo słuchacie, co szukacie.Może siebie?? Raczej nie. Domagamy się Bóg wie czego, ale i tak tego nie zdobędziemy. Wiele słyszę jak to chodzą ludzie własnymi ścieżkami w zupełności widać rzeczywiście jak jest w praktyce.

  13. XXIRapax 23.08.2012 18:18

    Nie będziemy mieć wpływu na nasze życia, dopóki chcemy być lepsi dla siebie, niż dla drugiego człowieka. Dlatego Jezus mówił tak, a nie inaczej. Dopóki nie wyzbędziemy się wszystkiego czego obawiamy się stracić, dopóty pozostanie w nas strach przed istnieniem i poczucie braku własnego, prawdziwego JA.
    Taki stan ducha można osiągnąć w każdej chwili, ale on jest zawsze niepełny, nie do końca prawdziwy. Zbyt mocno tkwimy w tym świecie zbudowanym z plasteliny ku naszej uciesze. Tak mocno wierzymy w to, że możemy go dowolnie zmieniać dla naszych potrzeb, że zapominamy iż nawet materię można obrócić w nicość i bezgraniczną pustkę.

  14. Bartosz Borkowski 23.08.2012 18:58

    Świetny artykuł. Gratuluje. Trzymam kciuki za Twoje prawdziwe Ja.

  15. Flower777 23.08.2012 19:08

    Odważniacy zmieniliście coś w swoim życiu, żeby się wam lepiej i wolnym kraju żyło?? Jest tu Ktoś taki

  16. XXIRapax 23.08.2012 19:49

    Sprzeczność to sprzeczność. gdybym nie napisał tego co napisałem nie byłoby sprzeczności:D
    Czasy brykania w piasku?
    Z przykrością dla Ciebie jak i dla mnie samego zresztą muszę oznajmić, że to tylko dziecięce marzenia:)
    Idąc tropem myśli autora artykułu zadam Ci pytanie.
    Dlaczego nie pozwalasz mi myśleć i robić co chcę, skoro Ciebie to nie dotyczy i nie ma na Ciebie żadnego wpływu?:P
    Gdyby żyło Ci się dobrze, nie próbowałbyś podporządkowywać sobie innych ludzi mówiąc im co mają myśleć i robić. Gdyby żyło Ci się dobrze nie musiałbyś zaspokajać własnej próżności i sprowadzać mnie na ziemię, żebym myślał tak jak Ty. Uważasz, że jesteś lepszy czy co?
    Co jeśli mój obraz Świata jest inny od Twojego? Co jeśli ja nie nadaję nazwy temu co Ty nazywasz życiem? Czy moje życie jest przez to gorsze?

  17. diabinha 23.08.2012 23:39

    Bardzo dobry artykuł. Moje odczucia są takie same-czy myślenie w naszych czasach nie jest przekleństwem? Cholera, to jest jak piekło, gdzie nie pójdę jestem zmuszona do słuchania bezwartościowych utworów wyselekcjonowanych przez nie-wiadomo-kogo dla bliżej nie sprecyzowanej masy. No problem, są słuchawki i własna muzyka, ale co zrobić z nachalnymi reklamami? Czemu jeszcze nikt nie wymyślił okularów z adblockiem? Można starać się z całych sil żyć tak żeby było dobrze ale pewnych rzeczy się nie przeskoczy, np. mentalności innych ludzi, którzy w głębokim poważaniu mają konfucjańskie zasady.

  18. Pooky 24.08.2012 10:19

    LoL – nie chciało mi puścić słowa R E K O M E N D A C J A ……….

  19. JamiroQ 24.08.2012 12:29

    @diabinha – nie chodziło mi o przestrzeganie “konfucjańskiej zasady”. Czy ktokolwiek (nie będąc samobójcą:) idąc po krawędzi przepaści, chce przekroczyć “zasadę” grawitacji? Nie chodzi o PRZESTRZEGANIE ZASAD, lecz o badanie rzeczywistości i zachowywanie się zgodne z etyką, którą cały czas powinniśmy doskonalić. Jeśli ktoś nie wie, to etyka (jako nauka o moralności) ma za zadanie odpowiedzieć na pytanie: co NALEŻY czynić?

  20. Flower777 27.08.2012 12:06

    Stwórzmy własne prawa może Ktoś je zaakceptuje. Nie rozumiem jeżeli się nie boje nikogo dlaczego mam wysłuchiwać czegoś, co o mnie ludzie opowiadają czemu się nie odważę powiedzieć im, że mam gdzieś co o mnie ktoś myśli i będę żył po swojemu.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.