Liczba wyświetleń: 1899
W swoim tekście pt. „Waszyngton przechwytuje Sri Lankę”, sprzed nieco ponad tygodnia, zasugerowałem, że już niedługo Lankijczycy będą mieli okazje spróbować jak smakuje demokracja w stylu zachodnim. Okazuje się, że naprawdę nie musieli na to długo czekać…
W piątek 22 lipca 2022 roku na rozkaz nowo wybranego prezydenta kraju – Ranila Wickremesinghe – powszechnie uważanego za polityka, który swoją władzę mocuje zazwyczaj na Stanach Zjednoczonych i amerykańskiej oligarchii finansowej, wojsko oraz organy policyjne Sri Lanki brutalnie rozpędziły miasteczko namiotowe, które zlokalizowane zostało przed biurem prezydenckim w Kolombo.
Namioty były przez wojsko i policję usuwane a protestujący zostali aresztowani. Wszystko to miało miejsce zaledwie dwa dni po zaprzysiężeniu nowego prezydenta kraju, który wydał „Gazetę Nadzwyczajną” wzywającą siły zbrojne do utrzymania porządku publicznego.
Obserwatorzy przyglądający się rozprawie władzy z demonstrantami narzekali na nieproporcjonalnie dużą siłę użytą przez struktury wojskowe i policyjne. Stowarzyszenie Prawników Sri Lanki zdecydowanie potępiło użycie siły i przemocy przez władze. Komisja Praw Człowieka Sri Lanki z kolei określiła nalot „brutalnym i nikczemnym atakiem na pokojowych protestujących” i „całkowitym naruszeniem podstawowych praw ludzi”. Swój sprzeciw wobec traktowania demonstrantów oficjalnie wyraziły także władze Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Brytyjska wysoka komisarz na Sri Lance Sarah Hulton wyraźnie dała do zrozumienia jak ważne jest prawo do pokojowego protestu.
Ranil Wickremesinghe, pełniący obowiązki prezydenta kraju po Rajapaksie, oficjalnie został wybrany na przywódcę Sri Lanki w środę, w wyniku głosowania tamtejszych parlamentarzystów. Otrzymał on 134 głosy, podczas gdy jego rywal – Dullas Alahapperuma – 82. Tego samego dnia został zaprzysiężony. Na stanowisku prezydenta urzędować będzie do listopada 2024 roku. Zaraz po jego wyborze zachodnie ośrodki medialne zasugerowały, że piastowanie funkcji przywódcy Sri Lanki przez Wickremesinghe zmniejszy ryzyko zawirowań w kraju.
Nawet jeżeli tak się nie stanie, to zawsze na wypadek zawirowań na protestujących można napuścić wojsko i policję, aby uciszyć głos ulicy. Tym bardziej, że demonstranci już zapowiadają, że z nowymi władzami po dobroci żyć zamiaru nie mają.
Autorstwo: Terminator 2019
Na podstawie: Reuters.com [1] [2], TVP.info, CNN.com
Źródło: WolneMedia.net
Ta sama taktyka co w Kanadzie i Izraelu podczas konwojów wolności. Brutalne pokazowe rozpędzenie protestujących przy pomocy ogromnej, niewspółmiernej siły, w celu zastraszenia społeczeństwa.
Przykład Sri Lanki dobitnie pokazuje, co się dzieje, kiedy kraj żyjący niemal wyłącznie z turystyki zaczyna się bawić w „lockdawny”, „obostrzenia” i „covidowe paszporty”. Siłowe rozpędzanie protestujących to również ciekawe posunięcie. Szczególnie w kraju o wieloletniej tradycji wojny partyzanckiej. Którą jest gdzie prowadzić. Podsumowując, Sri Lance należy się bacznie przyglądać, pod kątem tego, jak regionalne mocarstwa, czyli Indie, Chiny ale i USA zamierzają do sprawy podejść. Oraz w jaki sposób i z czego zamierzają finansować ten kraj. Bo turyści to prędko tam nie wrócą a z czegoś Lankijczycy muszą przecież żyć.
Dlatego warto zerknąć, kto przejmie strategiczne gałęzie gospodarki i jak będzie się zachowywał. Amerykańskie korporacje? Chińskie „prywatne” a tak naprawdę państwowe przedsiębiorstwa? Indyjski biznes? Jak będą się zachowywać? Zrobią ze Sri Lanki fabrykę tanich towarów produkowanych przez niewolników? Zajmą się rabunkowym wyrębem dżungli? A może po prostu ogołocą kraj ze wszystkiego, z czego się da i zrobią tam drugą Haiti? Należy bacznie się przyglądać.