Liczba wyświetleń: 2912
Nowa książka C.J. Hopkinsa wymownie nawiązuje grafiką okładki do 50. edycji znanej książki Williama Shirera „Powstanie i upadek III Rzeszy”. Tytuł książki Hopkinsa „The Rise of the New Normal Reich” („Powstanie nowo-normalnej Rzeszy”) pozostaje wierny kolorystyce czerwono-czarnego pierwowzoru. Zamiast historycznego symbolu zakrzywionego, czarnego krzyża, na okładce tuż pod tytułem, widnieje w całej okazałości biała maska z gumkami na uszy, za którą ukryła się swastyka. Pomysł artystyczny nowojorskiego ilustratora – Anthony’ego Fredo.
Książka ukazała się w maju 2022 roku. Kilkakrotnie promowana w internecie przez autora została uznana za godną zainteresowania przez prokuratora w Berlinie. Promocja została ocenzurowana, następnie autor otrzymał urzędowe pismo z prokuratury krajowej Niemiec o wszczęciu dochodzenia. Zarzuty przeciwko niemu dotyczą swastyki, która zakazana prawem, gdyż jest symbolem nazistowskim. C.J. Hopkins (mieszkający w Niemczech), traktuje zarzut jako chybiony, ponieważ prawo wyłącza prace artystyczne, dzieła sztuki i materiały edukacyjne z możności posługiwania się taką symboliką. Książka nie ma charakteru gloryfikacji ustroju totalitarnego, czy faszystowskiego, a jest satyrą.
Czytelnik, który miał możność zapoznania się z esejami C.J. Hopkinsa z lat 2020/2021, nie ma co do tego wątpliwości. Samo oskarżenie satyryka podkreśla absurd, który zamieniony z przymiotnikiem „nowa” nadaje normalności jej resetowany sens. Będąc krytykiem władz niemieckich, brytyjskich, kanadyjskich i amerykańskich pisarz ostro komentował sposoby zastraszania społeczeństwa jako jedyny dostępny mu sposób wyrażania oceny zdarzeń.
Co wywołało skojarzenia między realiami pandemicznymi a III Rzeszą to jedynie wystąpienie w czasie w czasie. Zatem nie stalinizm, maoizm, czy inny totalitaryzm, które można byłoby stosować do dzisiejszych warunków, nie odmiana pojęć w różnych konfiguracjach jako globalny kapitalizm, czy kapitalny globalizm z wykorzystaniem przewrotności określeń są problemem. Kwestie sposobu traktowania ludzi, odebrania swobód, sprzeczność deklaracji ludzi władzy z zapisami konstytucyjnymi ukazały nowy totalitaryzm XXI wieku. Zakazanie protestów, wyjścia z domów i pogłębiająca się cenzura, demonizowanie ludzi odważnych, krytycznie patrzących na skutki i upór rządzących w forsowaniu najgłupszych rozwiązań były motywacją pisarza.
Autor potraktował książkę jako zbiór esejów. Z regularnością kronikarza opisując wydarzenia miesiąc po miesiącu i udokumentował je w ten sposób. O ile z łatwością potrafimy krytycznie omawiać historię, to właśnie bezwzględne systemy oczekują dla swoich wyznawców nietykalności. Nowe metody, lecz stare znaki rozpoznawcze w ich skutkach nie pozostawiają złudzeń. Można było początkowo starać się o ton prześmiewczy, ale eskalacja poczynań i rezultaty zmusiły do powagi. Jaskrawo widoczna segregacja ludzi w Niemczech stała się trudna do zniesienia kiedy jedynym miejscem, do jakiego mogli wejść ludzie niezaszczepieni, był sklep spożywczy. Odcięci od reszty społeczeństwa, bez możności korzystania ze środków komunikacji, systematycznie piętnowani w mediach skazani byli na milczenie.
Paradoksalnie, oskarżenie autora dotyczy w zasadzie pokazania okładki, bo ma być tożsame z promowaniem nazizmu. W świetle niemieckiego prawa C.J. Hopkins mógłby trafić na trzy lata do więzienia i karę grzywny.
Satyryk wnioskuje, że oto rząd wysyłający czołgi, popierający wojnę, traktuje krytykę pisarstwo satyryczne jako zagrożenie własne. Powojenne instytucje państwa niemieckiego chętnie zatrudniały byłych zbrodniarzy, w tym w wojsku. Skoro naśmiewanie się z nazizmu, faszyzmu grozi więzieniem, to znaczy, że one są i obowiązują w całym zachodnim systemie, gdzie krytyka stała się surowo zabronioną praktyką.
Zakazana ironia dotknęła też Rogera Watersa ubranego podczas koncertu w mundur stylizowany na dawny niemiecki, założony dla potrzeb ośmieszenia systemu trzymającego latami za kratami więzienia Juliana Assange’a; strój sceniczny artysty utożsamiono z promocją nazizmu i także wszczęto przeciw niemu śledztwo. Naginanie prawa do potrzeb ujawnia, jak bardzo władza nie toleruje krytyki.
Opracowanie: Jola
Na podstawie: TheGuardian.com, YouTube.com
Źródło: WolneMedia.net
W sumie mógł skończyć na maseczce a nie walić jakieś majaki przypominające swastykę – jako autor i publicysta z długoletnim doświadczeniem miał prawo przypuszczać że się przywalą do tego… no chyba że chodziło mu o rozgłos…