Wysoka cena za prawdę o islamie

Opublikowano: 31.07.2012 | Kategorie: Publicystyka, Wierzenia

Liczba wyświetleń: 379

Eric Allen Bell jest pisarzem i reżyserem dokumentalistą z Hollywood. Jego debiut filmowy, „Missing Sock”, został wpisany na listę 10 najlepszych filmów krótkometrażowych 2004 roku.

Przedstawiamy tekst, jaki Bell napisał o swoich perypetiach przy kręceniu filmu o kontrowersjach związanych z budową meczetu w miasteczku Murfreesboro w stanie Tennessee. Tekst jest długi, lecz wart uwagi, ilustruje bowiem znakomicie mechanizmy wyparcia, zaprzeczenia i strachu związane z relacją środowisk poprawnych politycznie wobec islamu. Autor na własnym przykładzie pokazuje też rzecz pozytywną – zawsze istnieje możliwość, by przejrzeć na oczy i zacząć się kierować po prostu zdrowym rozsądkiem.

* * *

Kiedy niedawno przejeżdżałem koło siedziby władz federalnych w Los Angeles, wydarzyło się coś niecodziennego. Grupa demonstrantów maszerowała z transparentami głoszącymi, że Izrael jest na Bliskim Wschodzie agresorem,, a Iran ofiarą.

Kiedy zatrzymałem się na czerwonym świetle, usłyszałem, jak przez megafon ktoś oskarża Obamę o ludobójstwo. Antywojenna manifestacja przyciągnęła wielu młodych ludzi, w tym muzułmańskie kobiety okryte tradycyjnymi chustami. Rok temu najprawdopodobniej przyłączyłbym się do takiej manifestacji. A jednak, pomimo że nie jestem zwolennikiem działań zbrojnych, wiem, że Iran to nie drugi Irak i że demonstranci protestujący przy dźwiękach klaksonów popierających ich inicjatywę, przedstawiają zbyt uproszczony obrazek bliskowschodniej polityki. Zanim światło zmieniło się na zielone, mój wzrok padł na inny transparent. Obraz bliźniaczych wież WTC opatrzono następującym komentarzem: „9/11 to ściema“. Kiedy spojrzałem na morze palestyńskich flag i dzieciaki z collegu walące w bębny, poczułem narastającą frustrację. Moje odczucia związane zaś były z kilkoma wydarzeniami, które zmieniły mój światopogląd.

Latem 2010 roku, wkrótce po tym jak uciekłem z Hollywood, by odpocząć od zawodu reżysera, w czasie jazdy samochodem wysłuchałem w radiu NPR następującej historii . W miasteczku Murfreesboro (Tennessee), do którego niedawno się wprowadziłem, w samym centrum Amerykańskiego Pasa Biblijnego, zaplanowano budowę meczetu o powierzchni 53 000 stóp kwadratowych. Ze zdumieniem słuchałem twardych argumentów przeciwników budowy zebranych na posiedzeniu rady miejskiej. Jako świeżo upieczony południowiec byłem zaskoczony twierdzeniami typu: „Amerykanie to chrześcijański naród wierzący w jednego Boga, który nie nazywa się Allah. Jego synem jest Jezus Chrystus“, czy też: „Muzułmanie nie podzielają wyznawanych przeze mnie wartości, dlatego nie chcę ich na swoim podwórku“. Wychowując się w południowej Kalifornii, nigdy nie spotkałem się z czymś podobnym. Tym uważniej przysłuchiwałem się audycji.

Na skraju miasteczka, tuż przy wiejskiej drodze koło kościoła baptystów pojawiła się wielka tablica informująca, że niebawem w tym miejscu powstanie „Centrum Islamskie“. W przeciągu sześciu miesięcy znak został zniszczony dwukrotnie. Raz go połamano, za drugim razem ktoś namazał: „Nie chcemy was tu“. Okręg Rutherford, na terenie którego znajduje się Murfreesboro, ma niewiele ponad 100 000 mieszkańców. Poszczycić się może jednak ponad dwustoma kościołami. Nigdy nie byłem fanem islamu, czy chrześcijaństwa, w ogóle jakiejkolwiek religii. Delikatnie rzecz ujmując, historia ta przypominała mi przypowieść o Dawidzie i Goliacie: oto fanatyczni ewangelicy dręczą pokojowo nastawioną muzułmańską mniejszość, która przez ponad trzydzieści lat spokojnie żyła na tych terenach nikomu nie wadząc.

Kiedy potem dowiedziałem się, że w lipcu główną ulicą w kierunku rynku ma przejść manifestacja protestująca przeciwko budowie meczetu, stwierdziłem, że trzeba uwiecznić to na filmie. I pomimo, że przeprowadziłem się do Murfreesboro, by uciec na chwilę od tego świata, było dla mnie jasne, że jeśli ja filmu nie nakręcę, zrobi to ktoś inny. Chciałem pokazać światu to, czego byłem świadkiem. Zebrałem więc małą ekipę i zaczęliśmy pracę nad dokumentem, który chciałem zatytułować: „Nie chcemy was tu.“

Nigdy w życiu nie widziałem tylu amerykańskich flag w jednym miejscu, jak w ten upalny, lipcowy poranek, gdy odbył się marsz przeciwko budowie meczetu. Wielu protestujących przyszło ubranych na biało-czerwono-niebiesko. Cztery z moich kamer nagrywały kontrdemonstrację aktywistów związanych z liberałami, pozostałe kamery towarzyszyły mi filmując protestujących. Przeprowadziłem kilka wywiadów na szkolnym parkingu, gdzie zebrali się mieszkańcy miasteczka i inni demonstranci, którzy niejednokrotnie przejechali wiele mil po to, by zaprotestować przeciw inicjatywie, którą uznali za zagrażającą ich stylowi życia, ale również traktowali jako znieważenie pamięci ofiar z 11 września. Dwóch kandydatów do Kongresu, obiecujących „powstrzymanie budowy islamskiego obozu szkoleniowego“, próbowało w ten sposób pozyskać wyborców. Jeden z nich wygłosił przez megafon mowę zachęcającą mieszkańców, by głosowali na niego, jeśli zależy im na utrzymaniu szariatu z dala od Murfreesboro. Pastor kościoła baptystów zebrał wiernych na modlitwie. Następnie demonstracja przeszła główną ulicą. Transparenty głosiły: „Sprawdź Koran w Google“ oraz „Koniec domorosłemu terroryzmowi“. Rozdano też setki maleńkich flag Izraela.

Po sześciu miesiącach miałem ponad trzysta godzin materiału filmowego, w tym wywiady z organizatorami, kandydatami do Kongresu z obu opcji politycznych, burmistrzem, imamem meczetu, kilkoma członkami zarządu, wieloma mieszkańcami wypowiadającymi się zarówno za meczetem, jak i przeciw, miejscowymi muzułmanami, członkami rady miejskiej oraz chreścijańsko-syjonistycznym lobbystą, który zorganizował całą opozycję przeciw meczetowi.

Odniosłem się również do ciągnącego się tygodniami procesu, jaki miejscowi wytoczyli okręgowi Rutherford, by cofnięto pozwolenie na budowę Centrum Islamskiego. Postępowanie sądowe wyglądało jak istny cyrk: miejscowy prawnik w krzykliwym garniturze i muszce dowodził, że islam nie jest religią, i że w razie konieczności jest gotów pójść do Sądu Najwyższego. Oczywiście cały proces był skazany na porażkę. Mimo że wiele osób przedstawiało swoje obawy w bardziej uzasadniony sposób, dla mieszkańców Murfreesboro sprawa skończyła się utratą twarzy. W związku z dużym zainteresowaniem mediów można było nawet mówić o kompromitacji na skalę międzynarodową. Na dodatek ktoś próbował podpalić część sprzętu budowlanego muzułmanów, a kiedy studencka grupa aktywistów, nazywających się “Middle Tennesseans for Religious Freedom”, zorganizowała czuwanie ze świecami na rzecz tolerancji, kilku młodych mężczyzn podjechało ciężarówką i zaczęło trąbić. Kiedy tylko zobaczyłem na pace ich ciężarówki napis „Nie meczetowi“ z błędem ortograficznym, niezwłocznie skierowałem na nich kamerę. Jednocześnie próbowałem ich sprowokować. Jeden z nich powiedział, że powinniśmy zapomnieć o Konstytucji, a potem dodał: „Wszyscy ci muzułmanie powinni być odesłani do domu, nawet ci, którzy urodzili się w Stanach“.

Oliwy do ognia dodał incydent, do jakiego doszło, kiedy usiłowałem przeprowadzić wywiad z Kevinem Fisherem podczas spotkania Tea Party na rynku miasteczka. Aby uniknąć oskarżeń o bigoterię, chrześcijańsko-syjonistyczna organizacja “Proklamacja sprawiedliwości dla narodów“ wybrała na swego przywódcę jedynego kolorowego, który był zamieszany w sprawę, żeby przewodził paradzie i został powodem w sprawie sądowej, o której była mowa wyżej. Afro-Amerykanin Kevin Fisher był byłym studentem, który wyleciał z koledżu i podjął pracę strażnika więziennego. Stał się zagorzałym przeciwnikiem nowego meczetu po tym, jak żona opuściła go, by przejść na islam. Kiedy podszedłem do niego z kamerą i powiedziałem „Cześć Kevin“, natychmiast wyciągnął komórkę, zadzwonił na policję i powiedział, że jest ofiarą prześladowania rasowego. Incydent ten trafił do wszystkich lokalnych gazet i wiadomości telewizyjnych. Wydarzenie dało pretekst do wielu żartów. W sklepie spożywczym w Murfreesboro ludzie wytykali mnie palcami, mówiąc: „Hej, przestań mnie prześladować“, po czym wszyscy wybuchali gromkim śmiechem. Islamskie blogi typu Loonwatch natychmiast podchwyciły temat, rozpisując się o oponencie meczetu, który zagrał „kartą rasizmu“ przeciw filmowcowi, który chciał tylko zadać kilka pytań.

CNN pojawiło się w mieście, żeby zmontować krótki materiał przedstawiający przeciwników meczetu jako niewykształconych prostaków, a wspólnotę islamską jako zwykłych, niesprawiedliwie prześladowanych ludzi. Producentka Soledad O’Brien (dziennikarka CNN) chciała kupić ode mnie część materiałów, zaznaczając, że jej film będzie nosić tytuł „Islam w Ameryce“ i nie poświęci się w nim Murfreesboro więcej niż kilka minut. Podejrzewałem, że to kłamstwo, więc i odmówiłem licencji na mój materiał. Oczywiście później okazało się, że film CNN skupiał się właśnie na Mufreesboro i nosił tytuł: „Niemile widziani: muzułmanie z sąsiedztwa“.

Zgromadziłem dużo dobrej jakości nagrań. W związku z fizycznym zagrożeniem, jakiego doświadczałem filmując w tłumie i wzrastającą liczbą maili z pogróżkami (oglądałem się wciąż za siebie, aż w końcu zdecydowałem się wydać niemałą sumkę na ochronę), stwierdziłem, że czas najwyższy opuścić Murfreesboro, zatrudnić producenta i rozpocząć pracę nad montażem. Chciałem zrobić pełnometrażowy dokument przeznaczony dla kin.

Zanim jednak opiszę co było dalej, chciałbym wspomnieć, że w czasie tych wszystkich wydarzeń zaangażowałem się w sprawę. Opowiedziałem się po stronie muzułmanów, uznając ich prawo do budowy centrum religijnego. Kiedy w czasie wywiadu, jakiego udzieliłem lokalnej gazecie, zapytano mnie, jaki jest mój pogląd na sprawę, nie zawahałem się wyrazić opinii w otwarty sposób. Choć wyjechałem już z miasta, żeby zająć się produkcją filmu, lokalne gazety coraz częściej otrzymywały skierowane do mnie listy otwarte, wyrażające życzenie, abym się wynosił tam, skąd przyszedłem. Czułem, że opowiedziałem się po właściwej stronie, właściwie byłem tego pewien. W rzeczywistości jednak, jak miało się okazać, grubo się myliłem.

Wszystko, co opowiedziałem do tej pory, pokazuje, jak postrzegałem sytuację w Murfreesboro do momentu, gdy to wszystko się dla mnie zmieniło. Wróciłem do domu, do Los Angeles, i pokazałem krótką, 25-minutową wersję dokumentu kilku producentom i sponsorom. Znalazło się kilku zainteresowanych. Postanowiłem wyeksponować w filmie fenomen „wroga wewnętrznego“, czyli nawiązać do idei „apokaliptycznego chrześcijaństwa“ (obawiałem się użyć pojęcia „syjonizm“, czy też „chrześcijański syjonizm“).

Sprawa Murfreesboro stała się pretekstem, by przyjrzeć się rozszerzającemu się wpływowi lobby głoszącego rychły, ewangeliczny koniec świata. Chciałem pokazać, jak w Stanach Zjednoczonych kształtuje się opinię publiczną, by uzyskiwać zgodę społeczną na ataki na bogate w ropę kraje islamskie; jak wywiera się wpływ na społeczną politykę. Główną tezą dokumentu było, że Stany Zjednoczone mają raczej problem z rodzimymi religijnymi oszołomami, niż z grupką pokojowo nastawionych nie-chrześcijan, którzy chcieli tylko wybudować sobie dom modlitwy. Po opublikowaniu kilku artykułów u Michaela Moore’a, napisałem ponad sto felietonów na liberalnym blogu „Common Dreams” i kolejne sto dla „Daily Kos”. Każdego dnia czytało je ponad milion osób. Czułem, że bronię słabszego, że ścigam oprawcę. Naprawdę wierzyłem, że jestem po właściwej stronie barykady.

Coś jednak nie dawało mi spokoju. Coś wydawało się nie grać. Arabska Wiosna, którą popierałem, degenerowała się w islamistyczną zimę. Byłem coraz bardziej zaniepokojony. Poleciałem do Nashville, by sfilmować konferencję dotyczącą tego, czy islam jest zgodny z wartościami demokracji. Wracając do domu taksówką dowiedziałem się, że kierowca jest z Egiptu. Zapytałem go, co sądzi o Mubaraku, dyktatorze, który zgromadził ponad 70 milionów dolarów, podczas gdy większa część jego kraju żyła w ubóstwie. Kierowca odpowiedział, że upadek Mubaraka bardzo go martwi. Martwi? Nie rozumiałem, dlaczego według niego nie były to wspaniałe wieści. Taksówkarz wyznał w końcu, że jest Koptem i obawia się o życie swojej rodziny w kraju: „Kiedy muzułmanie przejmą kontrolę, a stanie się tak z pewnością, życie moich rodziców i sióstr będzie zagrożone. Już teraz się o to lękam“. Od tego czasu zacząłem się uważniej przyglądać polityce na islamskim Bliskim Wschodzie.

W kolejnych miesiącach byłem świadkiem tego, jak Bractwo Muzułmańskie przejęło władzę polityczną w Egipcie. Najgorsze koszmary taksówkarza ziściły się: Koptowie zostali zaatakowani przez islamską większość. Tunezja ustanowiła szariat, brutalne islamskie prawo. Po upadku Libii rząd przejściowy też wprowadził prawo islamskie. Uzbrojony w broń nuklearną rząd islamski w Pakistanie aresztował i ukarał osoby, które pomogły w zabiciu Osamy bin Ladena. Pod rządami islamskiego rządu w Afganistanie kobietę skazano na śmierć za to, że została zgwałcona. Podobne wieści docierały z Iranu. W Indonezji, największym na świecie kraju islamskim, mężczyzna, który napisał na Facebooku, że Boga nie ma, został aresztowany za bluźnierstwo. Kilku muzułmanów w Anglii aresztowano za roznoszenie ulotek nawołujących do powieszania homoseksualistów, ponieważ łamią islamskie prawo szariatu.

Wtedy to do mnie dotarło. Mimo że mieszkańcy Mufreesboro nie wyrażali swoich obaw szczególnie trafnie, w dużej mierze mieli rację. Pamiętam, że kiedy przeprowadzałem przed budynkiem sądu wywiad z Frankiem Gaffneyem, zapytałem, czy naprawdę sądzi, że ci pokojowo nastawieni muzułmanie stanowią zagrożenie dla Ameryki. Odpowiedział, że nie. Zapytałem, czy uważa, że społeczność stanowiąca mniej niż jeden procent populacji Stanów Zjednoczonych, któregoś dnia powstanie, przejmie władzę nad Ameryką i narzuci nam szariat. Odpowiedział, że nie. Potem zaś powiedział, że zadaję niewłaściwe pytania, bo szukam odpowiedzi, które wspierałyby moje poglądy. On sam, po dokładnym przyjrzeniu się sprawie, doszedł on do innych wniosków. Zachęcił mnie, żebym zbadał temat nieco głębiej i dał mi raport, do którego zajrzeć miałem dużo później.

Właśnie po przyjrzeniu się temu raportowi poszedłem do moich sponsorów i powiedziałem, że dokument, jaki kręcimy, nie jest do końca uczciwy. Czułem, że cały materiał, który trafił do 25-minutowej wersji filmu, której użyłem do zebrania funduszy, pokazywał jedynie część prawdy. Uznałem, że należy uwzględnić także zagrożenia, jakie niesie islam. Musimy pokazać, że to, co dzieje się w tych małych wspólnotach pokojowych muzułmanów w Ameryce, to właściwie wyjątek od reguły. Chciałem pokazać, co się dzieje w krajach, w których większość przechodzi na islam; jak traktowane są tam kobiety, jak wykonuje się egzekucje na homoseksualistach, jak wolność słowa przestaje istnieć. W jaki sposób odgórnie narzucone prawo szariatu wchodzi w konflikt z demokratycznymi wartościami. Wartości demokratyczne – sądziłem, że będzie to kwestia, która poruszy liberalne umysły. W odpowiedzi usłyszałem: „Eric, gadasz jak islamofob. Nie chcemy filmu, który sieje strach. Lepiej pozostańmy wierni początkowemu planowi“.

Musiałem więc walczyć. Pokazałem im książkę “The Truth About Mohammed” Roberta Spencera, jednak moi wspólnicy wytknęli mi, że Southern Poverty Law Center zaliczyło go, ze względu na jego stronę Jihad Watch, do „grup nienawiści“. Poprosiłem, by obejrzeli dokument „Islam: co Zachód powinien wiedzieć” (“Islam: What the West Needs to Know”), mówiąc, że sam zbadałem sprawę i mogę potwierdzić, że film przedstawia prawdę. Nikt nie chciał jednak go obejrzeć; z góry założyli, że głosi on „mowę nienawiści i propagandę strachu“.

Nie muszę chyba dodawać, że byłem już bardzo sfrustrowany. Pokazałem im więc kilka wersetów z Koranu, które nawołują do zabijania niewiernych – wtedy usłyszałem, że na pewno zostały wyrwane z kontekstu. Podobnie zostało potraktowane nagranie zamieszczone na MEMRI TV, na którym egipskie dziecko recytuje hadis nawołujący do mordowania Żydów. Ich zdaniem nie można było ufać MEMRI, ponieważ ten program „ma swoje polityczne założenia“. Wspomniałem o popularnym portalu Loonwatch „nadzorującym” islamofobię, na którym w kółko powtarza się ten sam schemat: każdą krytykę radykalnego czy brutalnego islamu obala się, nazywając osobę krytykującą wariatem („loon“). Stwierdziłem, że to zamierzone działanie, mające na celu stworzenie zasłony dymnej dla terrorystów.

Zauważyłem również, że wszystko, co głosi Loonwatch, zgadza się z opiniami Council on American Islamic Relations (CAIR). Obecnie uważa się, że organizacja ta była wspólniczką Holy Land Foundation. CAIR uniknął oskarżeń o finansowe wspieranie islamskich terrorystycznych organizacji, jakie padły na tę największą islamską organizację dobroczynną . Wiadomo jednak, że ma powiązania zarówno z Hamasem, jak i z Bractwem Muzułmańskim oraz, że Al-Kaida wyrosła z Bractwa. Wyraziłem obawy, że pochodzący z Egiptu imam z Murfreesboro też może mieć powiązania z Bractwem, nie udało mi się jednak dokładniej zbadać tej sprawy.

Jednak zdaniem moich sponsorów wszystkie te argumenty były błędne, ponieważ CAIR cieszył się poparciem Glenna Greenwalda i Amy Goodman z programu Democracy Now. Co więcej, próbowano mi uświadomić, że gdyby CAIR miał jakieś powiązania z terrorystami, nie zasłużyłby na specjalny status podatkowy i w ogóle nie mógłby funkcjonować w przestrzeni publicznej. Kiedy powiedziałem, że jest możliwe, iż rząd woli przyglądać im się, kiedy działają otwarcie, zamiast zmuszać ich do zejścia do podziemia, moi wspólnicy stwierdzili, że zatraciłem zdolność przejrzystej oceny faktów i może powinienem odsunąć się od projektu na jakiś czas.

Podjąłem ostatnią próbę i pokazałem nagranie, na którym imam z Murfreesboro usprawiedliwiał kamieniowanie, przyznając, że Mahomet sam się go dopuszczał. Powiedział również, że kobietom nie można ufać w sprawach pieniędzy, ponieważ są irracjonalne. Dodałem, że jeden z członków rady centrum islamskiego Murfreesboro został przesłuchany, ponieważ jego zdjęcia na MySpace dowodziły, że sympatyzuje z Hamasem. Przypomniano mi wówczas, że Hamas jest też partią polityczną, która wygrała w demokratycznych wyborach w Palestynie i że muszę się zdecydować, czy chcę trzymać się oryginalnego projektu, czy też zwrócić pieniądze i znaleźć innych sponsorów.

Zdecydowałem się więc odejść. Nie chciałem robić kolejnego dokumentu, który wytworzy więcej szumu informacyjnego; chciałem stworzyć obraz, który pokaże prawdę, nawet jeżeli byłaby to prawda trudna do przełknięcia.

Nie mając nic do stracenia, wykorzystałem moją pozycję w Daily Kos, by naświetlić prawdę. W styczniu 2012 roku napisałem dla tego popularnego informacyjnego bloga trzy artykuły. Pierwszy nosił tytuł „Loonwatch.com i radykalny islam”. Przedstawiałem w nim, w jaki sposób Loonwatch odpiera krytykę radykalnego islamu. Skrytykowałem również metody islamskiej teologii, zaznaczając jednak, że większość muzułmanów jest pokojowo nastawiona. Kiedy zajrzałem do komentarzy pod artykułem, poczułem się jak na własnym pogrzebie. Jakby chciano mnie ukamienować. Niewiele komentarzy odnosiło się do argumentów, które zawarłem w swoim artykule, za to w setkach wpisów oskarżano mnie o „prawicowość“, „bigoterię“ i „islamofobię“. Byłem rozczarowany. Następnego dnia otrzymałem maila z Loonwatch.com. Przysłany artykuł zawierał moje imię, nazwisko oraz fotografię i nazywał mnie „Świrem do kwadratu“ (“Loon at Large”). Temat został podchwycony przez IslamophobiaToday.com i TheAmericanMuslim.org, a potem wypłynął na licznych islamskich blogach, między innymi w krajach, w których wiadomo, co robią z wrogami Allaha, którzy śmieli obrazić islam.

Ostatni artykuł przedstawiał dowody mojej krytyki, dotyczącej organizacji „monitorujących islamofobię“. Zwróciłem uwagę, na to, że ich linia obrony sprowadza się do powtarzania tych samych schematów Że działają w blogosferze należącej do liberalnych nie-muzułmanów, działających na zasadzie owczego pędu, z góry zaprogramowanych, by nazwać islamofobem każdego, kto przekracza zasady politycznej poprawności. Artykuł zatytułowałem „Jak i dlaczego Loonwatch stanowi dla terrorystów narzędzie kontroli“ (“How and Why Loonwatch is a Terrorist Spin Control Network”). Jak łatwo się domyślić, artykuł spotkał się z taką samą odpowiedzią, odbijającą stadną mentalność liberałów. Odbiorcy zamiast przeczytać artykuł i odnieść się do niego w sposób merytoryczny, zdecydowani byli raczej zabić posłańca, który przynosił złe wieści, oskarżając go o islamofobię.

Na Daily Kos pojawiły się również dwie wypowiedzi atakujące mnie osobiście, a w kolejnym tekście na Loonwatch ktoś zasugerował, że najwyraźniej pochodzę z Tennessee i brak mi wykształcenia. Moje nazwisko znowu pojawiło się na islamskich blogach, w tym na głównej stronie CAIR, na której użyto eufemizmów dla poważnego dżihadysty oznaczających po prostu „wroga Allacha“ i stanowiących oskarżenie o „obrazę islamu.“

Biorąc pod uwagę ograniczenia wyobraźni moich liberalnych czytelników, którzy nie byli w stanie zobaczyć, że wierzenia islamu stoją w sprzeczności z zachodnimi prawami człowieka, prawami homoseksualistów, kobiet i podstawowymi wartościami demokracji, napisałem ostatni artykuł pod tytułem: „Czy popierasz prawa człowieka?”. Właśnie za jego sprawą wyleciałem z Daily Kos. W jednym z artykułów na Loonwatch.com autor przedstawiający się jako „Danios” zażądał od Daily Kos, by mnie uciszyło i podał czytelnikom adres do redakcji, by mogli domagać się ocenzurowania „islamofoba“.

Działanie to okazało się skuteczne, co stanowiło dodatkowy dowód tego, że islam nie szanuje wolności słowa. Atmosfera się zagęszczała. Sam Robert Spencer napisał do mnie maila, a nasza korespondencja była bardzo interesująca. Natychmiast zorientowałem się, że w tym człowieku nie ma ani grama nienawiści. Kiedy więc zapytał, czy może opublikować mój tekst na Jihad Watch, zgodziłem się. W konsekwencji straciłem wielu przyjaciół na Facebooku. Przyjaciele i znajomi uznali, że podżegam do nienawiści, sieję strach i jestem islamofobem. Wyjaśniłem, że islamofob to osoba, którą dręczy nieuzasadniony lęk przed islamem – jednak takie logiczne wyjaśnienia nie trafiają do osób głęboko zindoktrynowanych w kierunku politycznej poprawności.

W tym momencie wypłynęła historia o NYPD (Departament Policji Nowego Jorku), używającym jako materiału treningowego filmu, w którym narratorem był wierzący muzułmanin, Zuhdi Jasser, sprzeciwiający się terroryzmowi i dżihadowi. Był to człowiek, który doradzał stróżom prawa, służył w armii, był również lekarzem wysoko postawionych członków rządu USA. Film dokumentalny „Trzeci Dżihad“ został uznany przez CAIR za islamofobiczny i natychmiast zażądano zaprzestania jego projekcji. Prośba oczywiście została szybko spełniona. CAIR zażądał także usunięcia ze stanowiska szefa NYPD, a liberalna blogosfera wyraziiła dla tej sprawy swoje pełne poparcie. Najważniejszą rolę odegrały tu artykuły na Huffington Post, określające film mianem propagandy, mową nienawiści i oczywiście stwierdzające, że jest on wynikiem islamofobii. Kiedy opublikowałem link do filmu na swoim profilu na Facebooku, natychmiast posypał się na mnie grad oskarżeń ze strony osób, które jeszcze niedawno mówiły, jak bardzo inspirują je moje artykuły.

Jamie Glazov z Frontpagemag, należącego do Freedom Center Davida Horowitza, zaprosił mnie do udziału w swoim programie radiowym. Przyjąłem zaproszenie i zacząłem surfować po Internecie, by dowiedzieć się więcej o Davidzie Horowitzu. Szybko przekonałem się, że różnią nas poglądy polityczne; jednak podzielałem jego opinię, że istnieje jakiś nieczysty sojusz między lewicą a islamem, przy czym liberalnych mediów używa się, by stworzyć zasłonę dymną go ukrywającą. Chodzi o to, żeby było miejsce, w którym poczynania radykalnych islamistów można było przedstawić jako umiarkowane żądania i w którym można by wypracowywać dla nich poparcie ze strony liberałów. Horowitz uważał również, że na wielu uniwersytetach w Ameryce studenci są poddawani indoktrynacji w kierunku radykalnej lewicy. Wtedy przypomniało mi się, że niemal wszyscy organizatorzy studenckiej grupy kontrdemonstrantów, którzy demonstrowali przeciwko protestom związanym z meczetowi w Murfreesboro, byli albo socjalistami albo komunistami. Wszyscy ci młodzi ludzie mieli tego samego profesora, który wśród nich odgrywał rolę mentora. Był socjalistą i zawsze trzymał się w pobliżu studenckich ugrupowań, uczestniczył w ich spotkaniach, brał pod swoje skrzydła tych inteligentniejszych i bardziej wygadanych. Studenckie ugrupowanie „Solidarność“ rosło w siłę również podczas organizacji poparcia dla meczetu.

Żyjemy w czasach, w których Kuwejt coraz bardziej się islamizuje, a nowojorska policja reaguje na żądania CAIR, który pozostaje pod wpływem organizacji terrorystycznych. Czy z powodu tego wszystkiego stałem się konserwatystą? Niezupełnie. Nadal opowiadam się przeciw inwazji na Irak. Nadal uważam, że wojny są całkowicie bezsensowne, poza przypadkami najwyższej konieczności.. Nadal uważam, że rządy Georga W. Busha były najgorszym, co przydarzyło się Ameryce za moich czasów. Nadal popieram równość małżeńską, chociaż jestem przeciwnikiem aborcji. Jestem też zwolennikiem praw człowieka i sprzeciwiam się wszystkiemu, co je narusza.

Jakie jest moje stanowisko w sprawie islamu? Przyjrzyjmy się największemu prorokowi i prawodawcy tej religii. Był to posiadacz niewolników, który zgwałcił 9-latkę, przywódca, z którego rozkazu torturowano ludzi, kamienowano cudzołożników, ścinano głowy innowiercom; zabójca, który chętnie prowadził wojny, a „religię pokoju“ szerzył mieczem; tyran nawiedzany przez halucynacje, słyszący głosy nakazujące mu akty przemocy, maniakalny morderca równy być może stu tysiącom bin Ladenów. I taki sadysta jest uważany za „idealnego muzułmanina“. Co więcej trzeba wiedzieć o islamie?

Kiedy gdzieś spłonie Koran, za karę morduje się niewinnych ludzi; kiedy gdzieś pojawi się rysunek, który rani uczucia muzułmanów, następuje nie tylko fala protestów, ale i ataków bombowych. Indyjskie organy wywiadowcze zawiadomiły pisarza Salmana Rushdiego, że nie będzie bezpieczny na terenie kraju podczas największego festiwalu literackiego na świecie, ponieważ muzułmanie grozili organizatorom imprezy. W efekcie zrezygnowano nawet z wyświetlenia wideo z Rushdiem. Reżyser Theo Van Gough otrzymał kilka strzałów i wiele pchnięć nożem, a na koniec wbito mu w pierś nóż – to wszystko w biały dzień, na ulicy europejskiego miasta, tylko dlatego, że nagrał 10-minutowy film o dręczeniu muzułmanek. Islamscy bojownicy nieustannie terroryzują świat, a w tym szaleństwie pomaga im armia liberalnych blogerów, wyszukujących dla terrorystów argumenty przekonujące, że wydarzenia z 11 września to nasza własna wina.

Co się stanie się, kiedy mój film trafi na ekrany? Jak dokument „Nie chcemy was tu“ zostanie przyjęty? Czy kina odmówią wyświetlania filmu, tak jak księgarnie odmówiły publikowania obrazków duńskich rysowników? Czy festiwale filmowe będą obawiały się go zaprezentować? Czy znajdę się w niebezpieczeństwie? Czy jakiś szalony duchowny wyda fatwę, nakazującą zabicie mnie? Czy CAIR przeforsuje zakaz rozpowszechniania filmu jako „mowy nienawiści“? Czy krytycy w obawie o swoje życie odmówią recenzowania go?

A może jednak pogląd liberałów, że tzw. „pełzający dżihad” to tylko teoria spiskowa, okaże się prawdą? Co wygra, wolność słowa, czy barbarzyństwo powiększającego się grona dżihadystów?

Wiem tylko jedno, ja się nie ugnę. Nie pozwolę się zastraszyć ani sterroryzować „religii pokoju“. Na każdym z nas spoczywa odpowiedzialność wobec innych ludzi, szczególnie wobec tych, którzy nas przeżyją. Czasami oznacza to, że aby chronić prawa niewinnych, musimy zająć niepopularne stanowisko. Loonwatch, CAIR i inne terrorystyczne organizacje powinny wiedzieć, że mnie nie złamią. Nigdy. Jak głosi przysłowie: „Twoja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się moja”.

Nadal uważam, że muzułmanie z Murfreesboro mają prawo zbudować sobie dom modlitwy, jeżeli nie łamią przepisów. Nie musi się nam to podobać. Pierwsza poprawka do Konstytucji nie została wprowadzona po to, by chronić popularne przesądy – one raczej nie potrzebują ochrony – ale po to, by chronić niepopularne idee. Wolność słowa to fenomen, jakiego nie spotkamy w żadnym kraju islamskim; jest czymś bez dwóch zdań wartym ochrony. Nawet wtedy, kiedy religia pokoju próbuje nas uciszyć.

Autor: Eric Allen Bell
Tłumaczenie: Gabbie Batyn
Redakcja: JO
Źródło oryginalne: frontpagemag.com
Źródło polskie: Euroislam

O AUTORZE

Eric Allen Bell prowadzi blog www.globalone.tv, odwiedzony dotąd przez 28 milionów osób. Niedawno otworzył także stronę poświęconą kontrdżihadowi: www.globalinfidel.tv. Inne teksty Bella na stronie: http://frontpagemag.com/author/eric-allen-bell/

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , , , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

26
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
masakalambura
Gość
masakalambura

No to autor artykuł ładnie pojechał. Kto dopuszcza takie artykuły na WM?

To najlepszy kwiatek:
“Był to posiadacz niewolników” to Muhammad (pokój z nim) wprowadził zwyczaj uwalniania z niewolnictwa (w związku z pokutą, jałmużną, małżeństwem i innymi). Samo niewolnictwo było przed i długo po. USA miało niewolników do 19 wieku

“który zgwałcił 9-latkę” poślubił ją w tym wieku. Islam dopuszcza rozpoczęcie pożycia małżeńskiego od momentu kiedy kobieta zaczyna miesiączkować. To system jaki w 7 wieku i dłuugo po tym był na całym świecie. W europie również. Przypominam króla Jagiełło.

“przywódca, z którego rozkazu torturowano ludzi” tu cytat z Koranu “prześladowanie człowieka jest gorsze od zabicia “,

“kamienowano cudzołożników” to prawda, podobnie jak w Judaizmie,

“ścinano głowy innowiercom” tak, podczas wojny religijnej;

“zabójca” to odważne,

“który chętnie prowadził wojny” prowadził jedną wojnę, obronną z mieszkańcami Mekki, którzy wygnali jego i wielu innych jego towarzyszy zrabowawszy cały ich majątek i najeżdżający Medynę kilkukrotnie

” a „religię pokoju“ szerzył mieczem” cytat z Koranu “nie można zmusić do wiary w Boga” który w prawie szaria tłumaczy się że nawracanie pod przymusem jest niedopuszczalne, a takie nawrócenie nieważne. Jesli coś szerzył to Państwo Islamskie- Kalifat, i to nie on osobiście, bo bardzo szybko umarł, a jego następcy

“tyran (raczej charyzmatyczny przywódca) nawiedzany przez halucynacje,” albo przeżywający wizje jak wszyscy prorocy przed nim
“słyszący głosy nakazujące mu akty przemocy” tak samo jak prorocy przed nim.
“maniakalny morderca równy być może stu tysiącom bin Ladenów.” Przypomina tu Eliasza który nakazał pozabijać wszystkich proroków Jezebel, albo Mojżesza, który z wyroku Najwyższego nakazał wyciąć plemię Moabitów (wyjąwszy dziewice) za próbę wprowadzenia kultu pogańskiego.

“I taki sadysta jest uważany za „idealnego muzułmanina“” tak, dowodów do sadyzmu Muhammada też przedstawiono wiele

“Co więcej trzeba wiedzieć o islamie?”

Aby wydawać opinię, znacznie więcej. Znacznie więcej.

masakalambura
Gość
masakalambura

Komunizm, to dopiero dziewicza i czysta nie-religia…

Arh_plus
Użytkownik
Arh_plus

W Tunezji (skąd pochodzi moja druga połowa) na jednej ulicy stoi kościół katolicki i meczet. Nikt nie protestuje. W Ameryce, czy w Polsce bez protestów wokół budowy meczetu się nie obędzie. Ot, zachodnio-europejska obłuda.
Znów odnośnie WTC: to oczywiste dla myślących, że stoi za zamachami stoi rząd USA.
Pozdrawiam ludzi dobrego serca, niezależnie od miejsca zamieszkania.

Arh_plus
Użytkownik
Arh_plus

Dziwi mnie ślepota autora i jego obecność na WM.

janpol
Użytkownik

“Biorąc pod uwagę ograniczenia wyobraźni moich liberalnych czytelników, którzy nie byli w stanie zobaczyć, że wierzenia islamu stoją w sprzeczności z zachodnimi prawami człowieka, prawami homoseksualistów, kobiet i podstawowymi wartościami demokracji, napisałem ostatni artykuł pod tytułem: „Czy popierasz prawa człowieka?””

“A może jednak pogląd liberałów, że tzw. „pełzający dżihad” to tylko teoria spiskowa, okaże się prawdą? Co wygra, wolność słowa, czy barbarzyństwo powiększającego się grona dżihadystów?”

A jacyż-to liberałowie popierają islam w wydaniu dzichadystów i zwolenników szariatu (np. krający śmiercią za odstępstwo?!!!). Nie liberałowie tylko libertyni jeżeli już ale tez wątpię. Raczej jacyś durnie, konformiści lub najmici radykalnych “islamskich lobbystów”, którzy są tu i działają. Niestety czarno widzę przyszłość jeżeli nie będzie się wymagało od islamskich emigrantów przestrzegania prawa kraju, który wybrali za miejsce zamieszkania. Uważam, że tych co mają za nic, właśnie liberalne prawa i Prawa Człowieka KONIECZNIE powinno się odstawiać tam skąd przyjechali. Inaczej skończy się to wszystko TRAGICZNIE!

Rozbi
Użytkownik
Rozbi

Mimo wszystko – porównując islamskich i chrześcijańskich fanatyków – to Ci pierwsi – islamscy – zabijają w imię wiary i szariatu.

Rozbi
Użytkownik
Rozbi

PS. chodzi mi oczywiscie o czasy współczesne.

Szymon Dąbrowski
Użytkownik

@masakalambura
Czy chcesz przez to powiedzieć, że zbrodnie krytykowanych mają “mniejszą wagę” ponieważ krytycy też się ich dopuszczali? Zbrodnia mordercy mówiącego “inni też mordują” jest pod wpływem takiego “argumentu” zbrodnią mniejszej wagi? Łamanie praw człowieka (w tym i praw dziecka) jest OK, ponieważ od wieków tak postępowano??
Mam nadzieję, że się mylę, ale w ten właśnie sposób zrozumiałem Twoje słowa.

eLJot
Użytkownik

@Baltazar

Zgoda, ale skoro mamy jeden problem to lepiej drugiego sobie nie dokładać i tak mamy ich masę. Uczmy się od zachodu, oni już pozbywają się złudzeń – multikulti to niewypał, z którym chcą coś zrobić.

Jeśli nie zadbamy o zaostrzenie przepisów imigracyjnych i będziemy socjalem szastać na prawo i lewo to przerobimy ich lekcję. Tylko po co, płacić za ich błędy? Jeśli będzie dla nich klimat tu dla nie to i tu się zjawią jak na zachodzie ich nie zechcą. Tolerancja zaczyna nas zabijać. Jeszcze z “religią pokoju” by problemów brakowało, dlatego trzymajmy rękę na pulsie.

bartosz_kopan
Użytkownik
bartosz_kopan

“Gdy jeden człowiek ma urojenia nazywamy to chorobą. Kiedy wielu ma urojenia nazywamy to religią”

masakalambura
Gość
masakalambura

@Obi-Bok
PO pierwsze jaka zbrodnia? Wojna to zabijanie. Zbrodnia to zabicie wbrew prawu. Wojna ma swoje prawa i dopuszcza zabijanie wrogów.

Muhammad był prawodawcą (On by powiedział że spełniał tylko wolę Najwyższego i Jego prawo wprowadzał) zatem jakie z prawa które wprowadził i przestrzegał sam złamał?

I kolejne, czy prawo działa wstecz? Skoro teraz dzieci mają prawo do bycia dziećmi do 21 roku życia, to nie znaczy, że w związku z tym mamy postrzegać ludzi żyjących kiedyś jako przestępców. Kiedyś było inaczej i teraz jest inaczej.

A moje tłumaczenie Muhammada poprzez porównanie z prorokami przed nim nie miało działać tak jak powiedziałeś – inni mordują i mnie wolno. To miało uzmysłowić wam, że kiedy przychodzi rozkaz od Boga, to musi on być spełniony. Jeśli macie złudzenia, że Bóg (błogosławione niech będzie Jego Imię) kiedy dojdzie do Sądu weźmie wszystkich za rączki i powie “przebaczam wam, chodźcie tu do mnie wszyscy” to czas się obudzić. Owszem szukających Go i nawracających się już teraz pewnie tak właśnie zawoła. Ale reszta mająca gdzieś prawo Boże i łamiąca je ustawicznie również poprzez wprowadzenie własnego, odmiennego prawa od tego z Góry, może się spodziewać gniewu i kary.

Nawet Jezus (pokój z nim) kiedy powróci ma w sądzie być bezwzględny dla grzeszników. Ma gładzić ich swym słowem. Jak ktoś nie wierzy, niech przeczyta Apokalipsę.

Zatem wracając. Nie znam zbrodni Muhammada. Prawo które wprowadził było i nadal wciąż jest lepsze od ówczesnych odpowiedników, a i wśród dziś obowiązujących nie ma (moim zdaniem) lepszego.

Rozbi
Użytkownik
Rozbi

I jak widzę po komentarzach to jednak chyba twórca artykułu ma rację .. Sam odnosiłem się do artykułu trochę krytycznie – ale po przeczytaniu poniższych komentarzy muszę mu przyznać rację – jedyny merytoryczny argument przeciw to argument przeciw nazwaniem proroka gwałcicielem, właścicielem niewolników itp itd- czyli jak zwykle argument odnośnie przeszłości. (tak samo jako porównanie do przeszłości wojen krzyżowych)

A co z tym co dzieje się tu i teraz? Co z ludźmi którzy w IMIĘ WIARY są kamieniowani, oblewani kwasem, zabijani?
I tu znowu argument że Ameryka zabija ludzi – ale po pierwsze – zabijania Ameryki chrześcijanie nie pochwalają, po drugie – zabijanie w walce o ropę nie ma żadnych podstaw religijnych.
Po trzecie – nikt z duchownych chrzescijanskich nie pochwala zabijania i nie nawołuje do zabójstwa niewiernych.

Skupmy się na tym co jest tu i teraz a nie na inkwyzycji, wojnach krzyżowych itp itd – żyjemy w XXI wieku – gdzie kultura pochwalająca zabicie za cudzołóstwo, i traktująca kobiety przedmiotowo, a inne wiary podrzędnie powinna być traktowana jako kultura barbarzyńska.

No chyba że pochwalamy takie barbarzyństwo – wtedy rzeczywiście – powiniśmy robić wszystko żeby taka kultura i religijne prawo panowało na całym świecie i wyparło obecne zbyt toleracyjne, rozpuszczone i grzeszne prawo zachodu.

masakalambura
Gość
masakalambura

Chcesz powiedzieć że zachód który z cudzołóstwa uczynił hobby, a kobiety traktuje równie przedmiotowo, tylko w drugą stronę (kobieta musi pracować, wyglądać jak seks bomba, i zachowywać się tak, jak kiedyś zachowywały się tylko prostytutki) jest dalszy barbarzyństwu niż wschód?

A co się dzieje teraz i tu na zachodzie? Ludzie w imię Wiary w Pieniądz, są wyzyskiwani, wykorzystywani, okradani, zabijani, robi się z nich niewolników, pod przykrywką walki o wolność wysyła na niesprawiedliwe wojny, wmawia się im że kłamstwo to prawda (politycy), czarne jest białe, a zło to dobro.

Mówisz, że tu na zachodzie nikt nie pochwala zabójstwa czy kradzieży. No tak ale obłuda i hipokryzja to kolejna wszechobecna cecha zachodu. A ona polega na tym że mówimy jedno, robimy drugie a trzecie myślimy. I rzadko kiedy/nigdy 1=2=3

Jezus Szatan
Użytkownik
Jezus Szatan

Lukasz Mastelarek trafił w sedno, a nikt nie zauważył. Państwo bez religii! Jak ktoś chce wierzyć to prywatnie, nie “państwowo”. Każda religia (nie wiara!) jest zła, bo ludzie nią indoktrynowani i nie są podatni na argumenty racjonalne, mają wszakże instrukcje od kogoś ponad nami, śmiertelnikami.

Artykuł świetny, brawo WM!

Jezus Szatan
Użytkownik
Jezus Szatan

Jedno niepotrzebne “i” się wkradło, taki psikus Androida, za co Android przeprasza;)

Szymon Dąbrowski
Użytkownik

@masakalambura
OK, dziękuję za odpowiedź. Mamy zupełnie inne podejścia do spraw Fundamentalnych i Szanuję Twoje podejście.
Zastanawia mnie jedynie pewna rzecz. Gdyby (załóżmy czysto hipotetycznie) na niebie pojawiłaby się postać Boga, w którego wierzysz i rzuciła jakiś przekaz – coś w stylu zabić niewiernych (wybacz za banał, staram się jedynie nakreślić trapiącą mnie kwestię) – czy wówczas zatrzymałbyś się przepełniony sceptycyzmem i dopuścił możliwość, że bardziej prawdopodobne jest iż ktoś strzelił hologram w atmosferze Ziemskiej, niż że rzeczywiście Twój Bóg we własnej Osobie przekazał “instrukcję” Wiernym mu Wyznawcą? Pytam, ponieważ ja byłbym gejzerem sceptycyzmu w takiej sytuacji. Chciałbym wiedzieć jak wyglądałoby to w przypadku człowieka tak Głęboko wierzącego.
Zaznaczam – to nie jest żadna próba “ujmowania’ czegokolwiek komukolwiek – Czysta Ciekawość.

masakalambura
Gość
masakalambura

Widzisz, Prorok Muhammad (pokój z nim) sporo ostrzegał przed mającym przyjść wielkim zwodzicielem, nazywanym Masih al Dadżdżal, którego wielu nazywa muzułmańskim Antychrystem. Prorok ostrzegał że będzie on ślepy na prawe oko i wszyscy których spotka (oprócz prawdziwie wierzących) dadzą się mu zwieść. Mój ulubiony szeik Imran N Hossein tłumaczy, że ślepe prawe oko oznacza ślepotę duchową. Wszyscy którzy za nim pójdą, też będą duchowo ślepi.

Koran w wielu miejscach mówi o świetle które należy gromadzić i o duszy którą należy rozjaśniać a nie zaciemniać. Źródłem tego świata jest oczywiście Bóg Jedyny (to znaczy Allah po arabsku) Bóg Abrahama, Mojżesza, Jezusa i Muhammada. To Jego światło daje przewodnictwo i poprzez to właśnie światło widziane duchem a nie oczami objawiane są , były i będą cuda Boga. Można je zdobyć studiując Słowo Boże (oprócz Koranu to Ewangelia i Tora), przez modlitwę do Boga bezpośrednio (nie jak w KK poprzez świętych) i dzięki wielkiej wierze.

Myślę zatem, że żaden z prawdziwie wiernych Bogu, którzy zostali obdarowani tym światłem nie da się oszukać sztuczkom dzisiejszej techniki, gdyż już teraz zaznajamia się ze Światłem i ze znakami jakie Najwyższy Bóg nam non stop daje i będzie potrafił rozróżnić prawdę od kłamstwa.

A cała reszta ślepa duchowo wpadnie w łapy złego. Taki jest plan od początku. Tak rozdzielone będą ziarna pszenicy od kąkolu.

masakalambura
Gość
masakalambura

Nie ma czegoś takiego jak postać Boga w Islamie.

2 przykazanie wykreślone przez Kościół Katolicki mówi:

Nie uczynisz sobie obrazu rytego ani żadnej podobizny tego, co jest na niebie w górze i co na ziemi nisko, ani z tych rzeczy, które są w wodach pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał ani służył. Ja jestem Pan, Bóg twój, mocny, zawistny, karzący nieprawość ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą; a czyniący miłosierdzie tysiącom tych, którzy mię miłują i strzegą przykazań moich.

Zważywszy na tylko to przykazanie nikt normalny nie weźmie jakiegoś obrazu za Boga. On jest Stwórcą i Podtrzymującym Istnienie wszystkiego co znasz. Ludzi, planet, galaktyk. To niewyobrażalna potęga. Nie ma dla Niego obrazu.

pablitto
Użytkownik
pablitto

hmm, widzę, że chyba jedynym lekarstwem na to co dzieje się w artykule i komentarzach byłoby, gdyby jakaś wysoko rozwinięta cywilizacja zajechała na tą umęczoną planetę i powiedziała – no, w sumie to fajnie, że w coś wierzycie, ale tak naprawdę to wygląda trochę inaczej – popatrzcie…
;)
religia to ludzki hardkor (mówię to jako człowiek, który nie tyle wierzy, ale jest pewien “Siły Wyższej” – w tym problem, każdy ją nazwie i zinterpretuje jak chce, a potem w jej imię będzie walczyć, by w końcu zabijać – i TO tyczy się każdej religii, obawiam się, gdyż nawet jeśli jest/była prawdziwa, została w jakimścelu zutylizowana przez ludzi, lub cholera wie co)

PS. nikt tu nikogo nie przekona o wyższości czegokolwiek nad czymkolwiek – marnujecie tylko energię…

janpol
Użytkownik

Ostrzegam czytelników przed poglądami jakie reprezentuje tu masakalambura! Prawdopodobnie jest niestety zaślepiony przez wymienionych wcześniej przemienienie “lobbystów radykalnych islamistów”. Bo jak inaczej można zrozumieć przytaczanie argumentacji typu:
-“…Ale reszta mająca gdzieś prawo Boże i łamiąca je ustawicznie również poprzez wprowadzenie własnego, odmiennego prawa od tego z Góry, może się spodziewać gniewu i kary…” – kto niby ma karać i kogo?;
-“…To miało uzmysłowić wam, że kiedy przychodzi rozkaz od Boga, to musi on być spełniony…”, – kto niby otrzymuje rozkazy od Boga, kto je interpretuje a kto spełnia, co?;
-“…„kamienowano cudzołożników” to prawda, podobnie jak w Judaizmie…” – czy sz. masakalambura nie zauważył, ze w Judaizmie już od jakiegoś czasu się nie kamienuje cudzołożników a chrześcijanie nie palą ludzi na stosach i nie karzą śmiercią za herezje? Jeżeli nikomu nie wolno się powoływać na to co było TO NIKOMU! Zajmijmy się TERAŹNIEJSZOŚCIĄ!;
-“…Chcesz powiedzieć że zachód który z cudzołóstwa uczynił hobby, a kobiety traktuje równie przedmiotowo, tylko w drugą stronę (kobieta musi pracować, wyglądać jak seks bomba, i zachowywać się tak, jak kiedyś zachowywały się tylko prostytutki) jest dalszy barbarzyństwu niż wschód?…” oraz “…Ludzie w imię Wiary w Pieniądz, są wyzyskiwani, wykorzystywani, okradani, zabijani, robi się z nich niewolników, pod przykrywką walki o wolność wysyła na niesprawiedliwe wojny, wmawia się im że kłamstwo to prawda (politycy), czarne jest białe, a zło to dobro…” – do kogo Q&#@ ta mowa co?!!! Chrześcijanie różnych maści wraz z wieloma intelektualistami (niekiedy niewierzącymi również) walczą z tym i NIGDY nie uważali indyferentyzmu moralnego za JAKIEKOLWIEK osiągnięcie czy postęp, tylko za raka toczącego zdrowe społeczeństwo i z nim walczą!!! I jak Bóg (ew. zdrowy rozsądek i zbiorowa mądrość społeczeństwa) da, sami sobie z tym damy rade bez wysadzania się samobójców omamionych przez ZAKŁAMANYCH POLITYKÓW PSEUDO-ISLAMSKICH w autobusach czy metrze!!! A tak nawiasem mówiąc, już od jakiegoś czasu na te całe wojenki jeżdżą ochotnicy, za kasę właśnie.

Osobiście poświęciłem trochę prywatnego czasu i poczytałem sobie Biblię, Torę i Koran. W ŻADNEJ z tych ksiąg nie znalazłem wyraźnego i jednoznacznego nakazu aby to jacyś ludzie byli “karą boską”. Wręcz przeciwnie wszędzie jest napisane, że to BÓG jest wszechwiedzący, wszechmocny ale też miłościwy i litościwy i karzący! Nie człowiek, ten ma tylko żyć w zgodzie z Prawem Bożym i zostanie za to nagrodzony lub ukarany (lub poniesie stratę, jak często jest głoszone w Koranie). Wszystkie te księgi dopuszczają walkę i zabijanie W OBRONIE WŁASNEJ (z Koranem włącznie) i należy tego zaprzestać jak bezpośrednia agresja ustanie! Wszystkie te księgi też obiecują RAJ za śmierć W OBRONIE wiary a nie za agresję! Na koniec: zarówno Sunna (a na pewno niektóre hadisy), podobnie zresztą jak niektóre listy Św. Pawła w Nowym Testamencie, powstały później, często w odpowiedzi na bieżące problemy i nie należy, moim prywatnym i agnostycznym zresztą zdaniem, uznawać za teksty święte.

eLJot
Użytkownik

Wygląda na konwertytę.

papamobile
Użytkownik
papamobile

Poniższy artykuł pochodzi z ksiażki dr. Petera Hammonda: Slavery, Terrorism and Islam: The Historical Roots and Contemporary Threat i jest innym przykładem takiej propagandy strachu – straszy się tym np małe i duże dziewczynki uczestniczące w Oazach KK:
“Islam nie jest ani religią, ani kultem – jest pełnym, kompletnym ustrojem.
Islam ma religijne, polityczne, ekonomiczne oraz militarne komponenty. Komponnet religijny jest podstawą dla wszystkich innych komponentów. Islamizacja następuje, kiedy w danym kraje jest wystarczająco dużo muzułmanów, aby zaczęli się domagać swoich tak zwanych “praw religijnych”. Kiedy poprawne politycznie i multikulturalne społeczeństwa zgadzają się na “rozsądne” muzułmańskie żądania o ich “prawa religijne”, po cichu przechodzą także pozostałe komponenty. Tak właśnie to działa: (Źródło danych procentowych – CIA: The World Fact Book (2007)).
Dopóki populacja muzułmanów pozostaje w okolicach 1%, są oni postrzegani jako miłująca pokoj mniejszość. W artykułach prasowych, filmach podkreślana jest ich barwna odmienność:
USA — muzułmanów 1.0%
Australia — muzułmanów 1.5%
Kanada — muzułmanów 1.9%
Chiny — muzułmanów 1%-2%
Włochy — muzułmanów 1.5%
Norwegia — muzułmanów 1.8%
W zakresie 2% do 3% muzułmanie zaczynają odróżniać się od innych mniejszości. Zaczynają być widoczni jako członkowie gangów ulicznych iw wiezieniach. Pojawiają się pierwsze symptomy nadużywania środków z pomocy społecznej.

Dania — muzułmanów 2%
Niemcy — muzułmanów 3.7%
Wlk. Brytania — muzułmanów 2.7%
Hiszpania — muzułmanów 4%
Tajlandia — muzułmanów 4.6%
Powyżej 5% zaczyna być zauważalny silny (nieproporcjonalny do ich liczebności) wpływ na społeczeństwo. Naciskają na wprowadzenie żywności halal (czystego wg. islamskich standardów), dzięki czemu wymuszają pojawienie się dużej liczby miejsc pracy dla muzułmanów. Pojawia się seria żądań do sieci handlowych o wprowadzenie tej żywności na rynek, często wzmocniona groźbami.
Francja — muzułmanów 8%
Filipiny — muzułmanów 5%
Szwecja — muzułmanów 5%
Szwajcaria — muzułmanów 4.3%
Holandia — muzułmanów 5.5%
Trynidad & Tobago — muzułmanów 5.8%

Powyżej 10% rząd państwa zmuszany jest do uznania ich prawa do sądow Sharii czyli wg. prawa islamskiego. Docelowo Islam dąży do tego, aby cały świat był sadzony wg. prawa Sharii. Wyraźny wzrost bezprawia, pojawiają się muzułmańskie getta, gdzie nawet uzbrojone patrole policji boją się zapuszczać. Rząd zaczyna tracić kontrolę nad sytuacja. Jakikolwiek pretekst może doprowadzić do rozruchów, palenia samochodów i napaści na nie-muzułmanów.Gujana — muzułmanów 10%
Indie — muzułmanów 13.4%
Izrael — muzułmanów 16%
Kenia — muzułmanów 10%
Rosja — muzułmanów 10-15%

Powyżej 20% zaczynają się demonstracje siły, podpalenia szkol,szpitali, samochodów, synagog i kościołów. Większość osadzonych w więzieniach to muzułmanie. Dotychczas sporadyczne grupy para-militarne dżihadystów zaczynają działać w świetle dnia, często wypierając na terenach zamieszkania muzułmanów lokalne siły porządkowe.

Etiopia — muzułmanów 32.8%

Powyżej 40% można się spodziewać regularnych masakr i ataków terrorystycznych. Organizacje para-militarne rządzą niektórymi terenami wg. własnego widzimisię. Trwają także uprowadzenia niewiernych kobiet, gwałty oraz utajone jeszcze niewolnictwo.

Bośnia — muzułmanów 40%
Czad — muzułmanów 53.1%
Liban — muzułmanów 59.7%

Powyżej 60% następują niczym nie ograniczane prześladowania niewiernych, sporadyczne masowe mordy, wprowadza się prawo Sharii w skali całego kraju. Niewierni są zmuszani do płacenia podatku “za ochronę” tzw. Jizja, często rekwirowany jest ich majątek. Masowy exodus nie-muzułmanów z kraju.

Albania — muzułmanów 70%
Malezja — muzułmanów 60.4%
Katar — muzułmanów 77.5%
Sudan — muzułmanów 70%

Powyżej 80% pojawiają się czystki i mordy kierowane z poziomu państwowego.

Bangladesz — muzułmanów 83%
Egipt — muzułmanów 90%
Gaza — muzułmanów 98.7%
Indonezja — muzułmanów 86.1%
Iran — muzułmanów 98%
Irak — muzułmanów 97%
Jordania — muzułmanów 92%
Maroko — muzułmanów 98.7%
Pakistan — muzułmanów 97%
Palestyna — muzułmanów 99%
Syria — muzułmanów 90%
Tadżykistan — muzułmanów 90%
Turcja — muzułmanów 99.8%
Zjednoczone Emiraty Arabskie — muzułmanów 96%

W pobliżu 100% następuje tzw. muzułmański Pokój (stad Islam jest znany jako “Religia Pokoju”) czyli “Dar-es-Salaam”, co znaczy “Islamski Dom Pokoju”. Wg. wojennej doktryny islamu powinien być wtedy pokój
W pobliżu 100% następuje tzw. muzułmański Pokój (stad Islam jest znany jako “Religia Pokoju”) czyli “Dar-es-Salaam”, co znaczy “Islamski Dom Pokoju”. Wg. wojennej doktryny islamu powinien być wtedy pokój, gdyż wszyscy są już muzułmanami i nie ma powodów do walki.

Afganistan — muzułmanów 100%
Arabia Saudyjska — muzułmanów 100%
Somalia — muzułmanów 100%
Jemen — muzułmanów 99.9%”

Oczywiście tak się nie dzieje. Aby spełnić swoją rządzę krwi, muzułmanie zaczynają mordować siebie na wzajem z różnych powodów.

“Zanim miałem 9 lat, nauczyłem się podstawowego kanonu życia Araba. Ja przeciwko mojemu bratu; ja i mój brat przeciwko naszemu ojcu;moje rodzina przeciwko naszym kuzynom i klanowi; klan przeciwko plemieniu; plemię przeciwko światu, i wszyscy spośród nas przeciwko niewiernym. Leon Uris, The Haj”

Dobrze jest pamiętać, że w wielu, wielu krajach, takich jak Francja, populacja muzułmańska skoncentrowana jest w gettach, określonych przez ich pochodzenie etniczne. Muzułmanie nie integrują się ze społeczeństwem w ogólności. Tym samym, uzyskują miejscami znacznie większe wpływy niż ich krajowy odsetek mógłby wskazywać.”

masakalambura
Gość
masakalambura

@janpol
Moje przykłady mogły być przerysowane, zbyt wyostrzone ale tylko dlatego, że były odpowiedzią na kłamliwe wyostrzenie przeciwnej strony.

Chociażby takie cudzołóstwo. Owszem, można karać je poprzez kamienowanie. Ale istnieje również kara chłosty za to samo przestępstwo. W dodatku potrzeba 4 świadków na wydanie takiego wyroku. Istnieje opcja pożenienia cudzołożników miedzy sobą. Skazanie na śmierć to ostateczność.

Podobnie ucinanie ręki za kradzież. Owszem kiedy w kraju nie ma głodu, warunki do życia są dobre, kradnący nie jest zmuszony kraść a robi to z lenistwa to wtedy trzeba karać surowo. A i tak należy uczynić wszystko aby od kary odstąpić, ostrzec, wystraszyć aby nie było pokusy w przyszłości.

Nie moja to wina ani innych myślących muzułmanów, że są wśród nas szaleńcy pragnący zostać męczennikami za wszelką cenę (nawet za cenę ich własnej duszy) lub nie znający drogi środka jaką jest Islam. Zniekształcenie wiary i rozbicie na sekty to również problem zbiorowy z którego wynika tak wiele złego. Ale robienie z muzułmanów głównego zagrożenia cywilizacji ludzi pokoju to czysta propaganda nienawiści. Propaganda mająca na celu skłócenie i wywołanie konfliktu zbrojnego na przeolbrzymią skalę. Prawdopodobnie pieniądze i chęć opanowania świata są tutaj celem ukrytych podżegaczy wojennych i po tych cechach szukajcie prawdziwych wrogów pokoju.

Zły stan gospodarki zachodu to nie jest wina muzułmanów. Zły stan moralny zachodu to nie jest wina Islamu. Agresywna polityka zagraniczna zachodu to nie jest wina błędnego zachowania muzułmanów. Akty terrorystyczne są bardziej oznaką rozpaczy, niż wyrachowanej agresji. Choć na pewno znajdą się i takie przykłady po stronie muzułmanów. Trudno się temu dziwić. A i tak te najbardziej spektakularne akty (9/11 i 7/7) są bardzo podejrzane jako fals flag operations.

Co się tyczy zwodziciela, owszem jest troszkę o nim i w Torze (ostrzeżenie przed fałszywym prorokiem), i u Proroków (o ile dobrze pamiętam u Daniela), w listach Apostolskich Pawła i Jana oraz w Apokalipsie. W Koranie nie ma o nim słowa, ale czytanie sury Grota ma chronić przed jego wpływem a sporo jest w hadisach.

np tu
http://thetruereligion.wordpress.com/2010/01/26/masih-ad-dajjal-antichrist-armilus/

Salam

masakalambura
Gość
masakalambura

Można w prawie Koranu, jak również Tory. To niedopowiedzenie z mej strony.

Prawo cywilne Polski i większości krajów Europejskich nie zezwala na kary cielesne ani tortury. Prawo Amerykańskie natomiast dopuszcza tortury których ani Koran ani Tora nie dopuszczają. Jak to jest w krajach Azji – w jednych można i to i tamto, w innych nie. Co kraj to obyczaj.

Jeśli Polska uznała, że jest na takim poziomie oświecenia, że kar cielesnych zabrania, no cóż, łamanie prawa państwowego to poważna sprawa również w Islamie. Każdy bierze odpowiedzialność na siebie. Sam z doświadczenia życiowego wiem, że chłosta dokonywana ręką w wypadku wykrycia cudzołóstwa jest w Polsce nadal stosowana i kara ta wykonywana bezpośrednio przez strony nie dziwi nikogo. Problem cudzołóstwa się szerzy. Państwo Polskie się nim nie zajmuje. Media i szkoły uczą życia w tzw wolnych związkach – cudzołożniczych, a małżeństwo jest przedstawiane jako przeżytek. Zatem kierunek moralnego rozwoju obrano jasny. Jakkolwiek jasny to on nie jest. Wypisz wymaluj dzieło Dadżdżala.

Powiem tylko, że jeśli państwo wprowadza prawa, które przeszkadzają w ochronnie Prawa Bożego, to z pewnością również można mówić o wprowadzeniu aparatu ucisku. A także systemu degradacji społeczeństwa do poziomu zwierząt hodowlanych.

Cóż, każdy z nas osobiście przed Najwyższym za swoje czyny odpowie.

janpol
Użytkownik

Nie wiem czyja to wina, ze wśród muzułmanów “są … szaleńcy pragnący zostać męczennikami za wszelką cenę (nawet za cenę ich własnej duszy)”, ale nie uczą się oni tego w cywilnych szkołach tzw. zachodnich, czy religijnych szkołach chrześcijańskich a ci, którzy mogli by coś z tym zrobić nie robią NIC, obrażają się tylko jak inni za nich próbują z tym walczyć! Mało tego (a propos “zachodniej obłudy”) różni tam szeikowie, którzy u siebie gotowi są karać śmiercią za cudzołóstwo, narkotyki i odstępstwo, przyjeżdżają tu ze swoimi petrodolarami i “szerzą wiarę w prawdziwy islam” w Paryskich czy Londyńskich dzielnicach rozrywki. Nie ma co się przerzucać argumentami na patologie! Są tu i tam, ale TO SĄ PATOLOGIE! Nie wolno używać takich przykładów w dyskusji o tym która religia jest “lepsza” i “prawdziwsza”! W przeciwnym razie mamy do czynienia z NACHALNĄ i KŁAMLIWĄ PROPAGANDĄ!!!

Nie wolno natomiast przemilczać tego, że nikt nie wrzuca bomb u nas do meczetów, nie gwałci muzułmanek aby jedynym “ratunkiem dla honoru” było przejście na chrześcijaństwo i ślub z gwałcicielem, nie morduje za to że muzułmanin modli się nie do tego Boga co trzeba itp.,itd.!!! Dlaczego miłujący pokój, prawa człowieka i sprawiedliwość dopuszczają do “morderstw honorowych”, do PRZYMUSOWEGO obrzezania (czyli OKALECZANIA) dziewczynek (gdzie to jest opisane w Koranie?) itd., itp.

Dodatkowego “smaczku” u nas w Polsce całej sprawie dodaje FAKT, że Liga Muzułmańska, z Muftim Nedalem Abu Tabaqiem na czele, mającym niewątpliwie dużą kasę, jakby nie zauważa istnienia Muzułmańskiego Związku Religijnego w RP z Muftim Tomaszem Miśkiewiczem na czele (Polska zresztą, jest chyba jedyny krajem gdzie Muzułmanie Sunnici mają dwóch Muftich), który to m.in. tym różni się od Nedala A.T., ze ma wykształcenie szariackie zdobyte w Arabii Saudyjskiej. Co ciekawe też Nedal A.T. nie widzi żadnego problemu z przestrzeganiem praw człowieka w krajach islamskich i wielokrotnie o tym mówił. Myślę też, że m.in. ze względu na WIELOWIEKOWĄ tradycję tolerancji religijnej i pokojowego współżycia chrześcijan i muzułmanów w RP nie należy nas pouczać i to w tonie KŁAMLIWEJ PROPAGANDY!!!

masakalambura
Gość
masakalambura

I w tym panuje zgoda. Kość kłamliwej propagandy.