Liczba wyświetleń: 1953
Amerykańscy Amisze są grupą społeczną (oryginalnie wywodzącą się z emigrantów holenderskich), która żyje na farmach zgodnie z naturą i na ogół nie stosuje współczesnej medycyny alopatycznej. Korzystają głównie z medycyny naturalnej i ostrej (pogotowie, chirurgia, rzadko antybiotyki), lecz nie z „medycyny prewencyjnej”. Wiadomo, że rzadko szczepią oni swoje dzieci.
Umieralność ich niemowląt nie różni się od umieralności innych niemowląt białych Amerykanów żyjących w danej okolicy. Natomiast przeciętna pod względem wieku umieralność Amiszów w 1960 r. była o 19% niższa od średniej w USA.
Ostatnie doniesienia naukowe podają, że dzieci Amiszów mają również znacznie mniej niż inne rozmaitych alergii i rzadziej cierpią na astmę. Wśród 6-12 latków Amiszów tylko 7,2% wykazywało sensytyzację i reakcje alergiczne, podczas gdy w USA wg narodowego sondażu National Health and Nutrition Examination Survey ok. 54,3 % populacji cierpi na jakieś formy sensytyzacji i alergii. Dla porównania ok. 25% szwajcarskich dzieci żyjących na farmach miało różne alergie, oraz ok. 44,2% dzieci miejskich. Amisze znacznie rzadziej chorują też na choroby nowotworowe.
Wyjątkowo dobry stan zdrowia Amiszów (którzy cechują się dużą rozrodczością) zadziwia, bowiem wiadomo, że mają oni wiele wad genetycznych spowodowanych rozmnażaniem się wewnątrz zamkniętej populacji. Wiele wskazuje, że mniejsza zachorowalność Amiszów na chroniczne choroby, które są epidemiami wśród współczesnych dzieci i dorosłych większości krajów, wynika nie tylko ze zdrowych wiejskich warunków życia, ale i z racjonalnej strategii medycznej. Najczęściej nie uznają oni medycyny prewencyjnej (czyli „leczenia” zdrowych na zapas czy wszelki wypadek), a jedynie medycynę ostrą – czyli leczą się, gdy zachorują, lub ulegną wypadkom. W ten sposób prawdopodobnie unikają chorób i zgonów jatrogennych, bowiem badania wykazały, że w USA ok. 200 000 osób umiera rocznie z powodów błędów lekarskich, zatruć lekami, po szczepieniach, w wyniku zakażeń szpitalnych itp.
Patologicznie zmedykalizowany świat „cywilizowany”, w którym mamy coraz więcej chorób chronicznych rozpoczynających się już w dzieciństwie alergie, astma, cukrzyca, nowotwory, choroby neurologiczne, autyzm, etc.) powoli zaczyna doceniać wartości życia zgodnego z naturą.
Opracowanie: prof. Maria Dorota Majewska
Zdjęcie: Bob Jagendorf
Na podstawie: NCBI – PubMed i Age of Autism
Źródło: Monitor Polski Blog
Na dworze chińskim lekarz dostawał wynagrodzenie wtedy gdy cesarz był zdrowy. Jak to odwraca spojrzenie.
A może tak inaczej spojrzeć? I kluczem może jest umysł tych ludzi, a nie środowisko wiejskie? Umysł, mentalnośc, sposób myślenia, prostota – których wypadkową jest proste życie wiejskie i prostota w ogóle? Tzn. uważam,że zbyt dosłownie tłumaczą pewne zapisy i szkoda, że naukę i technologię same w sobie uważają za „wynalazek szatana” – bo same w sobie są neutralne – ale na swój sposób im zazdroszcze.
@shuang
tak działa system opieki medycznej w Kanadzie i niektóre ubezpieczalnie usraelskie ..ryczałt roczny …to nawet taxówką sie opłaca dowiesc pacjenta i dbanie o jego zdrowie , by tworzył jak najmniej kosztów
Amisze to grupa wywodząca się z emigrantów szwajcarskich.
Cała tajemnica ich zdrowia to fakt, że preferują naturalnie wytwarzaną żywność.
Amerykanscy Amish czy kanadyjscy Mennonites sa bardzo zamknietymi, odizolowanymi grupami spolecznymi. W calej Kanadzie jest zaledwie 200 000, w Stanach podobnie. Zanim zacznie sie opisywac ich `zdrowy` tryb zycia nalezy pamietac, ze wystepuja nagminnie w tej spolecznosci choroby genetyczne – common bloodline.
Na marginesie Amish wywodza sie od Mennonites.
Swoja droga to, ze Mennonites odzywiaja sie zdrowo jest mitem, ktory nie ma poparcia w zyciu codziennym. Ci, ktorzy naprawde jedza zdrowo to mniejszosc.