Wschodnie darmozjady i zachodni gapowicze

Opublikowano: 06.04.2017 | Kategorie: Gospodarka, Polityka, Publicystyka, Społeczeństwo

Liczba wyświetleń: 6

Odbyła się właśnie Prasowa Akademia Pieniądza XXI organizowana przez państwo polskie, na której bardzo ładnie opowiadano o tzw. problemie gapowicza.

Konsumpcja dóbr publicznych jest nierywalizacyjna i nie da się z niej nikogo wykluczyć. Czy jeśli obywatel nie będzie chciał ponosić wydatków na obronę narodową, to podczas wojny nie zostanie objęty ochroną? Jeśli nie można nikogo wykluczyć z konsumpcji takiego dobra, to trudno jest również skłonić ludzi do wnoszenia za nie opłat, dlatego prywatne rynki nie są zainteresowane ich produkcją. Dlatego jedynie państwo może wymusić płatność za tego rodzaju dobra i w ten sposób zdobyć środki na ich produkcję.

Z punktu widzenia przedsiębiorcy sfinansowanie budowy oraz eksploatacji latarni morskiej, to spadek stawek ubezpieczeniowych za transport, czyli realne korzyści. Co więcej wszyscy pozostali inwestorzy działający na obszarze tego akwenu też z tego skorzystają. Tego typu zjawisko nazywane jest w ekonomii „efektem gapowicza”. Wszyscy, którzy korzystają z dóbr w zakresie wychodzącym poza ich udział w kosztach wytworzenia danego dobra są gapowiczami. Głosy na temat tego, że państwo jest niepotrzebne w procesie tworzenia dóbr publicznych, są utopijne. Skomplikowana struktura społeczeństwa nie pozwoli na to, żeby się skrzyknąć pewną grupą ludzi i wybudować autostradę czy latarnie. Pokusa zostania gapowiczem będzie ogromna, dlatego potrzebne jest państwo.

Efekt gapowicza to pojęcie zachodniej ekonomii (ang. free rider problem). Osoby, które korzystają z dóbr publicznych, ale nie płacą za nie, nazywamy gapowiczami. Gdy zbyt wiele osób będzie uchylać się od płacenia za dobra publiczne, może dojść do takiej sytuacji, że tych dóbr nie starczy dla wszystkich.

ZACHODNI GAPOWICZE

Od kilku dni w polskim internecie chodzi bajka o tym jak to niemieccy milionerzy w obawie przed muzułmańskimi uchodźcami masowo uciekają na Węgry. Dane opierają się na badaniach New World Wealth zgodnie z którymi w 2016 roku 4 tys. milionerów opuściło Niemcy, wobec 1 tys. w roku 2015. Pewna ich część (jaka, nie wiadomo) przeniosła się na Węgry. Pewna ich część opowiada, że przyczyną są imigranci. Choć nie można wykluczyć, że są faktycznie takie jednostkowe przypadki, że milionerzy mają dość imigrantów, ale są to zjawiska zupełnie marginalne, podawane w uzasadnieniu tylko jako pretekst dla żyjącego tym problemem społeczeństwa.

Milionerzy nie mają żadnych powodów obawiać się imigrantów, ponieważ się z nimi nie stykają. Mieszkają w zamkniętych osiedlach, poruszają się prywatnym transportem, gdzie nie mają do czynienia z imigrantami ani z zagrożeniem terrorystycznym. Imigranci to jest wyłączny problem klas niższych, które z nimi współżyją i konkurują na rynku pracy.

Eksodusy milionerów zawsze mają podłoże finansowe. Najwięcej milionerów ucieka z Francji: w 2016 roku 12 tys., w 2015 -10 tys. Francja to jednak przypadek szczególny, bo główną siłą polityczną są tam związki zawodowe. Francja musiała uchwalić podatek solidarnościowy, milionerzy płacą stawki kilkudziesięcioprocentowe, więc uciekają za granicę. W efekcie podatku we Francji wzrośnie liczba „zagranicznych inwestorów”. Tego rodzaju podatki są generalnie pozbawione sensu. Miałyby sens może wtedy, gdyby był zakaz przyjmowania zagranicznych inwestycji, ale tego rodzaju zakazu nie da się uchwalić w Unii.

Jest to jeden z przejawów problemu gapowicza, ponieważ przedsiębiorcy zarabiający na rynku danego kraju, lecz nie płacący w nim podatków, korzystają przecież z całej krajowej infrastruktury publicznej, korzystają z pracowników wykształconych na koszt publiczny.

Jeszcze częstszym powodem eksodusu milionerów jest sytuacja, kiedy nie tyle nie chcą płacić wielkich podatków, co nie chcą płacić takich samych podatków jak mali. Wbrew bowiem powszechnie formalnym progresywnym systemom podatkowym, normą w naszym parakapitalizmie jest sytuacja, że im kto większy tym płaci mniejsze podatki. Wprowadzanie podatków liniowych, przeciwko którym wrzeszczą lewicowcy, jest często niwelowaniem systemów progresywnych, które są realnie degresywnymi (przez skomplikowanie oraz ulgi dające duże możliwości „optymalizacyjne”). Poza stawkami podatkowymi, wokół których skupia się główna uwaga społeczna, jest także pojęcie podatków realnych lub efektywnych. I tutaj normą jest, że wielcy płacą podatki kilkuprocentowe. Jeśli koncern płaci efektywnie 10%, to uważa się, iż jest to już przyzwoita wielkość. Mali z kolei przedsiębiorcy płacą podatki znacznie wyższe.

W polskim przypadku ci najdrobniejsi, w związku z dużym zryczałtowanym ZUS-em, realne podatki mają nawet ok. 45%. A bywa że i więcej. W tej sytuacji mamy do czynienia z eksodusem małych firm, które przenoszą się za granicę, do szarej strefy bądź idą w kierat rezygnując z przedsiębiorstwa na rzecz umowy o pracę, zwłaszcza związanej z wyjazdem zagranicznym. Wysokie efektywne opodatkowanie małych przedsiębiorców jest niewątpliwie zjawiskiem bardzo szkodliwym. Zwłaszcza, że wiąże się to na dodatek z odium nagonki społecznej na przedsiębiorców. Czarną robotę odwala tutaj co bardziej „ideowa lewica”, która celuje w tego rodzaju nagonce. Neokolonialny i degresywny system panujący w Polsce sprawia, że niewielcy przedsiębiorcy mają znacznie bardziej pod górkę niż koncerny. Stąd całkiem zrozumiałe jest, że nie są w stanie zaoferować analogicznych warunków pracy, jak ci wielcy. By to się zmieniło, trzeba zmienić cały system. PiS zapowiada tego rodzaju zmianę, zniesienie zryczałtowanego ZUSu. Zobaczymy co z tego wyjdzie, lecz dla rozwoju kraju jest to sprawa fundamentalna.

O ile eksodus małych firm z kraju jest zjawiskiem bardzo negatywnym, o tyle eksodus milionerów — już niekoniecznie. Jeśli nie mamy bowiem do czynienia z przypadkiem analogicznym do Francji, kiedy przesadnie winduje się podatki, to tego rodzaju eksodus jest często przejawem urealniania państwa. Silni lubią państwo tekturowe, bowiem grę rynkową mogą wówczas prowadzić z pozycji swej siły wobec małych, nie muszą bawić się w sprawiedliwość.

Na tej zasadzie mamy duży eksodus milionerów indyjskich – po tym jak neokolonialne państwo z dykty, które tworzyli gandyści, zostało zastąpione przez państwo realne, budowane przez sprawnego gubernatora stanu Gudżarat, Narendę Modiego, o orientacji narodowej. Modi buduje realne państwo, więc czas dla kombinatorów i łapówkarzy jest coraz mniej sposobny. Masowo więc uciekają. W 2015 uciekło z Indii 4 tys. milionerów, w 2016 — już 6 tys. Ale jest to przejaw nie tyle problemów, co wewnętrznej konsolidacji. Miesiąc temu Indie umieściły na orbicie okołoziemskiej jednocześnie 104 satelity. Żadne państwo świata nie dokonało czegoś takiego. Po pierwszym roku urzędowania Modiego Indie były już najszybciej się rozwijającym krajem G20 (7,6% w 2015). Gospodarka indyjska wyprzedziła swoją wielkością Włochy, następnie Francję oraz Wielką Brytanię. Po raz pierwszy od 150 lat! Niektórzy ekonomiści uważają, że w ciągu kilku dekad Indie mogą zostać największą gospodarką świata. Zwłaszcza, gdyby doszło do konfrontacji między USA i Chinami (dziś bardziej prawdopodobny wydaje się konflikt ekonomiczno-polityczny między USA a Rosją i zwłaszcza Niemcami — dla Polski może być to dobra sposobność). Skoro zatem Indie tak dynamicznie się rozwijają, a sam Modi uważany jest za prezydenta bardziej sprzyjającego biznesowi — to jak inaczej można wyjaśnić fakt, że to właśnie za jego rządów mamy dużą falę eksodusu indyjskich milionerów?

Wedle wszelkiego prawdopodobieństwa, eksodus milionerów niemieckich jest pokrewnej natury. Nie jest on oczywiście żadnym lękiem przed imigrantami, lecz przejawem uszczelniania i wzmacniania państwa niemieckiego, które przygotowuje się do konfliktu z USA. Nieprzypadkowo Niemcy miały niedawno po raz pierwszy dodatni wynik budżetowy, jako jedyny kraj euro. Niemcy stają się silniejsze a nie słabsze.

I z drugiej strony, to że ponoć wybierają oni Węgry nie jest jednoznaczne z węgierskim sukcesem. Orban poszedł w przeciwnym kierunku niż Unia nie tyle w tych kwestiach, które głośne są w mediach, co w kwestiach podatkowych. O ile Unia dąży do ograniczania optymalizacji podatkowej i zwiększenia obciążenia rynku finansowego, o tyle Orban poszedł w kierunku quasi raju podatkowego. Walka z neokolonializmem i droga do naprawy systemu jest poprawa sytuacji małych i średnich przedsiębiorstw oraz ograniczenie przewagi wielkich. Orban dał trochę małym i średnim (m.in. 16% podatek liniowy), ale jeszcze więcej dał wielkim. Jego największa ulga w podatkach dotyczyła bowiem tych, które osiągają dochody z opłat licencyjnych. System podatkowy pozwala firmom na Węgrzech zaliczyć do podstawy wymiaru podatku 50 proc. z całkowitych opłat za korzystanie z praw licencyjnych. To one są dziś kołem zamachowym optymalizacji podatkowych. To z nieuczciwymi opłatami licencyjnymi musimy się mierzyć, by ograniczyć drenaż kapitału. Tak jak Czechy drenują dziś małe firmy z Polski, tak Węgry drenują małe firmy z Czech i Słowacji. A teraz jak się okazuje także i w jakiejś mierze milionerów-kombinatorów z Niemiec. Krótkofalowo przyniesie to Węgrom pozytywne rezultaty, ale długofalowo już niekoniecznie.

Idzie bowiem o to, by tak przebudowywać nasze systemy, by:

– niwelować wyzysk pracownika (który za świadczoną pracę powinien swobodnie móc się utrzymać realizując podstawowe potrzeby życiowe: mieszkanie, rodzina, dzieci, rekreacja);

– wzmacniać siłę małych i średnich (nie tylko bezwzględną, ale i względną: wobec wielkich);

– ograniczać potęgę wielkich, bo korumpują oni państwa tak, by gnębiły małych; państwo wzmacniające wielkich tworzy w pewnej mierze sytuację taką, jakby w jednym kraju działało kilka państw: koncerny mają bowiem często potencjały zbliżone do „korporacji politycznych” czyli państw.

WSCHODNIE PASOŻYTY

W tym miejscu dochodzimy do białoruskich pasożytów, bowiem są to dokładnie te same zagadnienia i problemy o których zachodnie systemy mówią w formie problemu gapowiczów. Okazuje się nie po raz pierwszy, że Polska i Białoruś walczy z tymi samymi problemami. U nas ładnie się ich określa mianem gapowiczów, na Białorusi jest to problem określany bezpośredniej pasożytami. Jest czymś kuriozalnym, że Polska od pewnego czasu broni białoruskich protestów pasożytów, choć sama z tym zjawiskiem ma realny problem i co ważne — o ile dawniej akceptowano go, o tyle dziś zaczyna się to zmieniać. I nie podnoszą tego jedynie państwowcy-etatyści, ale i główny liberał w rządzie PiS, Jarosław Gowin, który dostrzegł duży problem w tym, że nasz system ponosi bardzo duże koszty bezpłatnego edukowania w specjalistycznych zawodach, po czym następnie z owoców pracy wyedukowanych na koszt Polski specjalistów korzysta Wielka Brytania, Niemcy, Norwegia itd. Jest to szczególnie problematyczne w takich zawodach, w których daje się zauważyć deficyty kadr, jak w zawodzie lekarza czy pielęgniarki. To jest nasza wersja problemu „pasożytnictwa” systemowego. Pojawiły się sugestie o możliwości wprowadzenia odpłatności za studia medyczne, obowiązku ich odpracowania w kraju czy jakiejś formy spłaty, ale wygląda na to, że porzucono te pomysły. Trudno jest wprowadzić takie regulacje na rynku na którym obowiązuje swoboda przepływu osób. Tym niemniej problem gapowiczów/pasożytów w Polsce istnieje i przejawia się m.in. w drenażu mózgów przez kraje wyżej rozwinięte. Jest to sytuacja nierównej konkurencji między krajami.

Od miesięcy w polskich mediach przewijają się kpiny i gromy potępienia wobec dekretu Łukaszenki o tzw. podatku od pasożytnictwa, uwieńczone zupełnie absurdalnym poparciem dużych protestów społecznych. Absurdalnych – ponieważ organizowanych tuż przed tym, jak na Białoruś na niepokojąco duże ćwiczenia wjechać ma bardzo dużo rosyjskiego wojska. Tak jakby ktoś pragnął przed tym dać Rosjanom pretekst do pacyfikacji zdestabilizowanego kraju (do czego mogłoby przecież dojść, gdyby Łukaszenka nie rozmontował tego w zarodku). Jest najzupełniej dla wszystkich jasne, że w protestach tych w żadnym razie nie chodziło o zawieszony podatek od darmozjadów, ale jeśli już polskie media, w tym przede wszystkim media publiczne angażują się w popieranie antyłukaszenkowskich protestów, to niechby przynajmniej wzięli sobie do tego jakiś dorzeczny pretekst. Podatek od darmozjadów takim bowiem nie jest. Była to regulacja słuszna i racjonalna.

Choć bowiem problem gapowiczów/darmozjadów występuje zarówno na wschodzie, jak i zachodzie, to jednak sposoby reakcji są tutaj odmienne. Polska chciałaby zacząć rozwiązywać problem gapowiczów systemu, ale nie bardzo ma do tego instrumenty ze względu na specyfikę systemu ekonomiczno-politycznego — przynajmniej jeśli idzie o drenaż mózgów. Mamy natomiast szansę na redukcję zjawiska optymalizacji, ale tylko dlatego, że walczy z tymi obecnie całe G20 a tym samym i UE.

W zachodnich krajach problem gapowiczów także jest jak najbardziej realny, ale gospodarki te dotąd mogły sobie pozwolić na jego ignorowanie — ze względu na pasożytniczy charakter całego systemu neokolonialnego. Innymi słowy, gospodarki takich krajów jak USA, Wielka Brytania, Francja czy Niemcy mogą sobie pozwolić na ignorowanie wewnętrznego pasożytnictwa, ponieważ same uprawiają pasożytnictwo zewnętrzne, wobec krajów postkolonialnych (Francja, Wielka Brytania), wobec krajów neokolonialnych (USA) czy wobec krajów słabszych (Niemcy). Ponieważ jednak system kolonialny i jego nowe wcielenia nieubłagalnie się kurczy, więc i kraje zachodnie raczej prędzej niż później będą zmuszone walczyć z pasożytnictwem wewnętrznym. I już te procesy się rozpoczynają (np. rosnący protekcjonizm G20 oraz kroki wymierzone w optymalizację podatkową). Mam nadzieję, że kiedy Zachód zacznie w pełnej mierze wprowadzać u siebie nieuniknione prawodawstwo wymierzone w pasożytów społecznych, to Baćka będzie obficie wypominał to tym, którzy kręcili mu w tej sprawie majdan wmawiając zachodnim lemingom, że ustawy wymierzone w pasożytnictwo to coś złego.

A że szerokie regulacje antypasożytnicze na Zachodzie są nader pewne, świadczyć mogą nastroje antyimigranckie. Mieszkańcy krajów postkolonialnych w sposób zmasowany torpedują obecnie zachodnie systemy, poprzez bardzo obfite nadużywanie systemów socjalnych. Chcąc nie chcąc kraje zachodnie będą musiały ograniczać pasożytnictwo na tych systemach.

Trzeba nadto pamiętać, że Łukaszenka też został po prostu zmuszony do takiego kroku — ze względu na konflikt zachód-Rosja. Przez spadające ceny ropy, które są ważne dla budżetu białoruskiego, Łukaszenka nie jest w stanie utrzymywać w pełni rozwiniętego państwa socjalnego.

Co więcej, dekret przeciwko darmozjadom uderzał nie tyle w społeczeństwo białoruskie, co i w Rosję. Intencją tego podatku było bowiem z jednej strony wprowadzenie opłat od tych, którzy choć mogą to nie dorzucają się do wspólnego budżetu. Nie chodziło tutaj oczywiście o komunistycznych „bumelantów”, którzy unikali pracy, lecz o tych, często bardziej dynamicznych, którzy wybierają lepiej płatną pracę za granicą, głównie chodzi tutaj o Rosję, gdyż 86% wyjeżdżających za pracą Białorusinów wybiera Rosję, gdzie pracuje ich ok. 50 tys. Podatek od darmozjadów mógł część z tych emigrantów zarobkowych zmusić do dokładania się do wspólnego budżetu (takich, którzy wybierali pracę w Niemczech), ale równie dobrze mógł działać jako stymulacja powrotu z Rosji, ponieważ różnica w potencjale gospodarki rosyjskiej nie jest aż tak duża wobec gospodarki białoruskiej (PKB per capita 2015: w Rosji — 24,5 tys. dol., na Białorusi — 17,7 tys. dol.). Podatek od darmozjadów mógł być czynnikiem ograniczającym atrakcyjność rosyjskiego rynku pracy dla Białorusinów.

Popieranie tych protestów to była zupełnie niedorzeczna sprawa w Polsce, bez względu na to, kto przygotowywał tę prowokację, czy Rosja (mająca szereg dobrych powodów: konflikt o cenę gazu i ropy, manewry Zapad 2017) czy raczej Zachód — być może było to „solidarne” dzieło obu stron, wszak podatek od darmozjadów uderza w drenaż białoruskich mózgów przez Niemcy, jak i Rosję. Efekt mógł być tylko jeden: zwycięstwo Rosji. I tak się też stało. Łukaszenka absolutnie nie mógł sobie pozwolić na destabilizację społeczną przed wielkimi manewrami rosyjskimi. Przecież nawet roztropniejsi polscy komentatorzy, jak Przemysław Żurawski vel Grajewski, ostrzegali, że te manewry w sytuacji konfliktu o gaz i ropę to dla Białorusi bardzo poważne zagrożenie. Jeśliby do tego zagrożenia dodać jeszcze majdan, to wynik mógł być tylko jeden: siły białoruskie wyłapały protestujących i zakończyły ruchawkę. W tej sprawie polskie władze nie zdały egzaminu. Że Biełsat sekundował majdanowcom to zrozumiałe, bowiem agenda polityczna stacji od lat jest niezmienna i nieprzemakalna nawet wobec zasadniczej zmiany sytuacji zewnętrznej: idzie o obalenie Łukaszenki. Ale że to przeniknęło do Wiadomości TVP to już niestety bardzo duży błąd, który pokazał niekonsekwencję aktualnej władzy, która wcześniej zrobiła sporo dla zracjonalizowania relacji z Białorusią. Byliśmy na dobrej drodze od wschodniej polityki pseudomisyjnej ku polityce realnej i pragmatycznej. Gromkie potępienie z pałacu prezydenckiego oraz potępienie z MSZ postawiło kropkę nad i — powróciliśmy do kolein starej polityki wschodniej. Do nieszczęsnego starego Partnerstwa Wschodniego.

Łukaszenka miał pełne prawo oczekiwać przynajmniej od Polski zrozumienia w tej sytuacji: jak już musimy popierać protesty na Białorusi toż przynajmniej nie te przed wielkimi rosyjskimi manewrami. Jeśli mimo to polskie władze się na to zdecydowały, trudno o pretensje, że ucierpią na tym mozolnie odbudowywane relacje polsko-białoruskie, że szkoły polskie nie będą miały łatwiej mimo ubiegłorocznych umów, że Łukaszenka będzie opowiadał, że to w Polsce szkoleni byli prowokatorzy. Na to wszystko w pełni zapracowaliśmy.

W efekcie wygrała Rosja. Łukaszenka nie tylko ponownie zraził się do Zachodu i do Polski, ale i musiał ustąpić w sprawie ropy i gazu. Białoruś musi zapłacić setki milionów dolarów dla Rosji. Wprawdzie otrzymała jakieś tam obniżki, ale zupełnie nie takie o jakie chodziło. Obniżki te mogą natomiast pogrzebać zaczątki rodzącego się polsko-białoruskiego sojuszu gazowo-naftowego. I przede wszystkim mogą zaowocować nie zelżeniem uzależnienia od Rosji — o co zabiegał Łukaszenka, ale jego pogłębieniem! W analogicznej sytuacji konfliktu białorusko-rosyjskiego o cenę ropy i gazu w roku 2010, bez wsparcia zachodu, który zaczął grać na Rosję (Obama i jego rosyjski reset, który ośmielił Niemcy do budowy swej hegemonii unijnej w oparciu o Rosję i bałtycką rurę — obecnie Trump będzie usiłował skłonić Niemcy do powrotu do szeregu, aczkolwiek nie wiadomo, czy mu się powiedzie), zakończyło się tym, że Białoruś musiała sprzedać Rosji narodowego operatora gazu ziemnego: Biełtransgaz stał się w 2011 Gazprom Transgaz. Podobnych rzeczy należy się spodziewać po tegorocznej ruchawce, w której Polska ma swój niechlubny udział.

Przykro będzie słuchać bredzeń o tym, jak to zły dyktator Białorusi znów wybiera stronę rosyjskiego cara. Niczego nie wybiera. Sami go w te ramiona wpychamy. To że robią to w Polsce środowiska sorosowo-brukselskie jest zrozumiałe, ale to że przyłączyły się do tego środowiska z ambicjami nawiązywania do polityki Piłsudskiego czy Giedroycia — to niestety jest okoliczność rozczarowująca.

Bez względu na nasze pretensje do krajów naszego regionu, do naszych najbliższych sojuszników, nie możemy polskiej siły budować w niemieckim stylu: kosztem słabszych krajów. Nie możemy jej budować w stylu rosyjskim, a więc w oparciu o proste wpychanie, nierzadko na siłę, swoich dóbr naturalnych. Ze względu na nasze położenie pomiędzy tego rodzaju bezwzględnymi molochami, naszą siłę możemy budować jedynie na realnym partnerstwie krajów naszego regionu, wspieranym przez kreatywność poddaną presji. Najpierw musimy się stać pragmatyczni, a dopiero później misyjni. Mówiąc inaczej: najpierw musimy zbudować naszą siłę, później dopiero angażować się w zbawianie i umoralnianie świata.

Autorstwo: Mariusz Agnosiewicz
Źródło: Racjonalista.pl

BIBLIOGRAFIA

1. http://www.pch24.pl/najbogatsi-niemcy-uciekaja-na-wegry–naplyw-imigrantow-sprawil–ze-nie-czuja-sie-bezpiecznie,50581,i.html

2. http://global.handelsblatt.com/companies-markets/more-german-millionaires-are-moving-abroad-715493

3. http://biznes.onet.pl/wiadomosci/swiat/indie-umiescily-na-orbicie-okoloziemskiej-jednoczesnie-104-satelity/

4. http://timesofindia.indiatimes.com/india/for-the-first-time-in-nearly-150-years-indias-economy-surpasses-that-of-united-kingdom/articleshow/56064690.cms

5. http://www.pit.pl/aktualnosci-podatkowe/1412-wegry-nowym-rajem-podatkowym-dla-przedsiebiorcow-12106

6. http://wiadomosci.onet.pl/swiat/bialoruskie-media-lukaszenka-zwiekszy-uzaleznienie-kraju-od-moskwy/pq4dppy

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

15
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
lboo
Użytkownik
lboo

Szacunek dla pana Mariusza że omawiając destrukcyjną właściwość zachodniego systemu ekonomiczno-finansowego tak sprytnie kolejny raz “udowodnił” tezę że to Rosja jest winna.

MichalR
Użytkownik
MichalR

Pozwolę sobie wyrwać z kontekstu jeden fragment odnośnie gapowiczów i Gowina. To da się zrobić. Można wprowadzić kredyt studencki spłacany umarzany stopniowo wraz z płaceniem podatków. Problem gapowiczów jest według mnie bardzo istotny i powinien zostać rozwiązany. Nie ma problemu żeby studia były darmowe jak to ma miejsce teraz, ale niech ten darmowy student nie jedzie za granicę tuż po studiach, a jeśli jedzie to niech prześle do kraju comiesięczne raty… 40 rat po 500 zł za studia z wydziałów gier i zabaw (filozofie, socjologie, zarządzania itp) aż po 100 rat po 1000 zł za studia specjalistyczne wymagające dużych nakładów na pomoce w czasie labolatoriów czy zaangażowania drogiej specjalistycznej kadry.

Żyjesz w Polsce – nie spłacaj. Żyjesz za granicą – płać. 100tys zł dla osoby pracującej za funty to maks 2 lata zaciskania pasa. Nie nazywałbym tego więc żadnego rodzaju niewolnictwem – to zwykła uczciwość

Szaman
Użytkownik
Szaman

OMG co za bzdury. Żydowskiej retoryki ciąg dalszy. Taa wszystkich obarczmy długiem w tym społeczeństwie. To w końcu najlepszy sposób na trzymanie w ryzach biologicznych robotów niewolników. Wyjeżdżasz bo chcesz szukać normalnego życia i zaraz ci jacyś popaprańcy wmawiają że jesteś jakimś “gapowiczem” i jesteś komuś coś winien? A g**no prawda! Gdyby rządzący oraz ci “pracujący” na rzekomych gapowiczów stwarzali ODPOWIEDNIE warunki pracy dla nowych studentów, to nikt by nigdzie nie wyjeżdżał. To właśnie ci którzy tak bardzo kwilą nad rzekomą stratą, są sami sobie winni przez swoją cebulacką retorykę.

Idziesz bowiem do jednego czy drugiego pracodawcy po studiach i słyszysz że dostaniesz minimalną krajową a jak się postarasz to w przyszłości moooooże więcej, patrzysz za granice a tam dostajesz 5-10 razy tyle. Koszty życia w Polsce i za granicą podobne. I co czego się jeden z drugim matołem spodziewa?! Sam sobie siedzi na prezesowskiej pensji po 10-20 tysiaków ale pracownicy to mają za darmo pracować?

to dzięki tym wykształconym ludziom jego firma prosperuje..

Inna sprawa że w Polsce większość firm jest zagraniczna i i tak nie odprowadza należnych podatków to niby jaka to jest różnica czy będzie pracował dla mercedesa w Polsce czy w Niemczech skoro rząd jego podatek dochodowy i tak przeznaczy na wspieranie budowy nowych fabryk mercedesa?!

Po prostu nie chce mi się nawet pisać komentarza do tych niedoszłych wypocin.. Kiedyś może i znalazłem jakieś zrozumienie dla tekstów tego pana , gdy przechodziłem okres buntu przeciw katolicyzmowi miałem 16 lat i pusto w głowie. Teraz widzę że człowiek ten został na tym samym poziomie zrozumienia otaczającej go rzeczywistości i co najwyżej do takiej grupy wiekowej (lub osób o umyśle 16 latka) jego teksty mogą trafić.

Nie wspomnę nawet o niedojrzałych obiekcjach wobec Rosji.

MvS
Użytkownik
MvS

@ MichalR
Na litość boską, jakie spłacanie, jakie długi, jakie darmowe ???
Ludzie pracujacy w Polsce płacą podatki i z tych pieniędzy utrzymywane są uczelnie. Rodzice pracują 20, i więcej, lat na to by dziecko poszło na studia i jeszcze mają te dzieci płacić ? Dwa razy za to samo ? To rzeczywiście jest chazarska retoryka.

MichalR
Użytkownik
MichalR

To nie jest tak że liczba miejsc pracy w Polsce jest ograniczona i jeśli wyjedzie stąd ktoś lepszy ode mnie to stworzy szansę na to, że ja zdobędę jego miejsce pracy. To miejsce pracy może po prostu w Polsce nie powstać, bo z uwagi na niewystarczającą ilość kompetentnych osób w ogóle może być niemożliwym stworzenie tej danej firmy. Przez to że nie będzie tej jednej firmy nie będzie w okolicy większego popytu na usługi, a zatem nie powstaną kolejne miejsca pracy.

Ludzie skłonni do ryzyka zaryzykowali i wyjechali za granicę. To wszystko są naczynia połączone. Z jednej strony buntujemy się, że wiek emerytalny rośnie, a z drugiej własnym dzieciom mówimy, żeby zastanowiły się nad wyjazdem na zachód, bo tam będzie im się żyło lepiej. Chcielibyśmy pieniędzy na szkolnictwo, ale nie mamy nic przeciw, aby Ci którzy w Polsce mogliby stworzyć miejsca pracy wyjechali płacić podatki gdzie indziej.

Ciekawe zjawisko można zaobserwować w moim rodzinnym Rzeszowie. Jak grzyby po deszczu wykiełkowały tu korporacje. Widać, że zaczynają walczyć o każdego kto w jakkolwiek przyzwoitym stopniu zna angielski i jednocześnie nadaje się na konkretne stanowisko. Pensje zaczęły wreszcie rosnąć. Wymagania względem pracowników na rynku pracy maleją. Pracodawcy zaczynają walczyć o pracowników jeszcze, gdy Ci są na uczelni. Zaczyna się zatrudniać ludzi z zerowym doświadczeniem. Nie jest to co prawda eldorado – bo w dalszym ciągu zarabia się tu kilkukrotnie mniej niż na analogicznych stanowiskach w Krakowie chociażby, ale de facto chodzi o to samo.

Teoretycznie Ci wszyscy ludzie mogliby wyjechać na wyspy. Każdy z nich zarobiłby więcej – szybciej by się dorobił własnego domu i normalnego życia jednak miałoby to jeden nieunikniony skutek. W Rzeszowie nie byłoby tych firm i nie byłoby miejsc pracy. Nie byłoby popytu na usługi więc miejsc pracy byłoby mniej również poza korporacjami.

Szczerze mówiąc łapię się za głowę ilekroć słyszę że premier Polski płaszczy się w Wielkiej Brytanii o dobrą sytuację dla Polaków na wyspach. O Polaków, którzy są obecnie jednym z filarów Wielkiej Brytanii. Jest to dla mnie niepojęte, że w tej relacji to Brytyjczycy mogą sobie pozwolić. żeby mówić z pozycji siły. To nie my potrzebujemy tego, żeby Polacy pracowali tam. Ci wszyscy Polacy z powodzeniem znaleźliby pracę w kraju, bo każdy z tych Polaków jest pracowitym człowiekiem o niespotykanej już w kraju mentalności. Wielu z tych Polaków mogłoby zbudować w swojej ojczyźnie życie nie tylko dla siebie, ale i dla kolejnych osób od nich zależnych. Dodatkowo wielu z nich ma oszczędności, które zapewne spożytkowaliby na inwestycje w swoje bezpieczeństwo – zaczęliby więc konkurować na rynku pracy o nowych pracowników, a to znowu spowodowałoby wzrost pensji dla wszystkich z uwagi na deficyt pracowników z odpowiednimi kompetencjami.

Oczywiście niemożliwym jest aby nagle 2 mln Polaków wróciło z emigracji, bo o ile rynek pracy jest z gumy, to ma też pewną bezwładność. Jednak nie można udawać, że problemu nie ma. Ja nie widzę dobrego rozwiązania. Patrzę krótkowzrocznie. Myślę o tym że przez kredyt studencki możliwym byłoby zatrzymanie kilku tysięcy zdolnych Polaków. Wiem, że nasz kraj żyje deficytem, a mieszkańcy mają oczekiwania więc nie da się bezboleśnie dofinansować czegokolwiek co sobie wymyślimy, że byłoby świetną receptą – tych pieniędzy nie ma.

Szaman
Użytkownik
Szaman

“To nie jest tak że liczba miejsc pracy w Polsce jest ograniczona i jeśli wyjedzie stąd ktoś lepszy ode mnie to stworzy szansę na to, że ja zdobędę jego miejsce pracy. To miejsce pracy może po prostu w Polsce nie powstać, bo z uwagi na niewystarczającą ilość kompetentnych osób w ogóle może być niemożliwym stworzenie tej danej firmy. Przez to że nie będzie tej jednej firmy nie będzie w okolicy większego popytu na usługi, a zatem nie powstaną kolejne miejsca pracy.
[…] Chcielibyśmy pieniędzy na szkolnictwo, ale nie mamy nic przeciw, aby Ci którzy w Polsce mogliby stworzyć miejsca pracy wyjechali płacić podatki gdzie indziej.”

Pleciesz głupoty. Firmy te nie powstaną NIE dlatego że nie ma tych specjalistów tylko dlatego że niema ludzi którzy dysponowali by pieniędzmi na zakup usług tych firm. Jeśli ludzie dostają śmieciowe pieniądze za swoją pracę a korpo za swoje usługi liczą sobie tyle co na zachodzie to sam się zastanów!

Co z tego że ja założę firmę tu w kraju skoro NIKT nie przyjdzie i nic u mnie nie zamówi albo nie będzie w stanie pokryć kosztów usług bo ludzie (a w szczególności świeżo upieczeni studenci) dostają pensje które z ledwością starczają na pokrycie kosztów mieszkania i życia ? Nie mówiąc już o tym jakie mam szansę na takim biednym rynku na konkurencję z korporacjami które tną koszta i maja już międzynarodowe doświadczenie w branży?

Natomiast zatrudniając się w korpo, jak sam napisałeś, nie dostane w twoim mieście nawet tak żałosnej stawki jak w Krakowie a gdzie tu mowa o 6-7 krotnej stawce z wysp?

Przetłumacz człowiekowi który nie ma tu jeszcze żadnych zobowiązań ani mieszkania ani rodziny że lepiej mu tu zostać bo po 20 latach kariery MOŻE dostanie podwyżkęXD
Tylko idiota na to pójdzie i dlatego głównie idioci oraz ludzie którzy już są tu jakoś uwiązani, zostają w kraju.

kolejna sprawa! jak zakładam tu firmę to muszę płacić haracz nie wiadomo nawet za co bo ją po prostu założyłem nawet jak nie zarabiam minimum wymaganego do egzystencji ! Na wyspach zakładam i płacę JEŚLI zarabiam więcej niż potrzebuję żeby przetrwać i to jest fair.

A w ogóle inwestycje? jakie inwestycje?! myślisz że kogoś kto wywodzi się zrodziny gdzei zarabia się najniższa krajową a jemu po studiach oferuje się tyle samo stać na jakieś inwestycje?XD większość tych studentów niema nawet za co DOMU czy mieszkania sfinansować! Błagam! I co myślisz że każdy ma ochotę opłacać złodziejską egzystencję banksterów do końca życia bo chce normalnie żyć i realizować swoje marzenia? A idź się utop z taką retoryką!

“Teoretycznie Ci wszyscy ludzie mogliby wyjechać na wyspy. Każdy z nich zarobiłby więcej – szybciej by się dorobił własnego domu i normalnego życia jednak miałoby to jeden nieunikniony skutek. W Rzeszowie nie byłoby tych firm i nie byłoby miejsc pracy. Nie byłoby popytu na usługi więc miejsc pracy byłoby mniej również poza korporacjami.”

Nie bierzesz pod uwagę tego że setki tysięcy polaków WRACAJĄ z zagranicy bo pojechali tam tylko zarobkowo i przywożą WORY pieniędzy za które budują sobie domy, zakładają firmy i płacą w sklepach co MOIM zdaniem w ogóle sprawia że ten kraj jeszcze nie zbankrutował jak Grecja.

Setki tych inwestycji nie było by możliwe gdyby ci ludzie zostali tak jak mówisz TU i klepali biedę za te żałosne grosze które tu dostaną.

Nie wspominając już o tym żwe przywożą ze sobą również doświadzenie zdobyte w zagranicznych spółkach, doszlifowany na maxa język obcy oraz zagraniczne znajomości i kontakty które niejednokrotnie ułatwiają im pozyskanie zagranicznych rynków zbytu na towary wyprodukowane W POLSCE.

“Dodatkowo wielu z nich ma oszczędności, które zapewne spożytkowaliby na inwestycje w swoje bezpieczeństwo”
oszczędności polaków już wyżej komentowałem ale pozwól.. po prostu nie mogłem się powstrzymać żeby zrobić:

Błahahaha hihihihi hehehehe uhuhuhu oooohohohoh naprawdę… spójrz na statystyki. większość polaków ŻYJE albo żyło Z co najmniej jednym KREDYTEM. Myślisz że ludzie z oszczędnościami biorą kredyty? Szczególnie takie kredyty jak chwilówki?

“Myślę o tym że przez kredyt studencki możliwym byłoby zatrzymanie kilku tysięcy zdolnych Polaków. ”

Tak jak pisąłem wyżej nic tylko założyć pętelkę na szyję biologicznym robotom która zaciska się ilekroć spróbują fiknąć i zrezygnować z napędzania Titanica który jak nic nieuchronnie zmierza na zderzenie z górą lodową. chyba że masz na myśli kredyty nieoprocentowane to zwracam honor. W innym wypadku jeżeli to jest twoja wizja to wybacz ale nie podpiszę się pod tym choćbym miał pod mostem wylądować na starość:P

“…tych pieniędzy nie ma.”
A bez tych polaków co za granicą zapierniczają żeby nazbierać na swoje marzenia w kraju tych pieniędzy tym bardziej nie będzie bo korporacje takie jak te które masz w Rzeszowie radośnie wywożą je do naszych sąsiadów i często nawet 2 złotych w Polsce nie zostawiają w ramach podatku.

Natomiast Polacy w kraju biorą kredyty wyjścia nie mają, bo żyć za coś i mieszkać gdzieś muszą i tylko jeszcze bardziej zubażają skarbiec państwa pozwalając na wzrost inflacji i ucieczkę pieniędzy do pasożytów zwanych bankami.

Dlatego właśnie uważam że autor tego artykułu jak i ty macie zrozumienie ekonomi na poziomie 16 latka. 16 latek mógł się nawet bardzo dobrze zapoznać z podręcznikowymi zasadami funkcjonowania rynku takimi jak ty przedstawiasz, (w tym wieku też tak to postrzegałem bo mi tak w szkole wpoili) ale nie rozumie że to wszystko działa inaczej bo tych rzeczy dowiesz się dopiero żyjąc pracując podróżując za granicę czy też rozbijając się o kolejne nonsensy w kraju.

Natomiast takie artykuły jak ten powstają tylko w jednym celu. Żeby zniewalać myślenie zasiewając w ludziach poczuciem winy że niby są komuś coś winni bo chcą żyć a nie wegetować.

lboo
Użytkownik
lboo

@Szaman: “Gdyby rządzący oraz ci „pracujący” na rzekomych gapowiczów stwarzali ODPOWIEDNIE warunki pracy dla nowych studentów, to nikt by nigdzie nie wyjeżdżał.”

Rządzący są dokładnie tacy jaka jest świadomość społeczeństwa którym rządzą. Jeżeli społeczeństwo pozwala takim czy innym kreaturom sobą rządzić to samo jest sobie winne.
Jeżeli dla kogoś jedynym bodźcem działania jest wygoda materialna to zachowuje się jak zwierzęta hodowlane, gdzie więcej karmy sypną tam pójdą. Jeśli więc takimi pobudkami kierują się ludzie, to nie ma się dziwić że rządzący traktują ludzi analogicznie jak farmerzy zwierzęta.
A to że człowiek w wielu etapach swojego życia korzysta z czyjejś pomocy (udzielanej często bezinteresownie), to po prostu fakt i trudno z tym dyskutować. To czy w zamian jesteś coś winien czy nie, to już Twoja prywatna kwestia, kwestia pewnej odpowiedzialności czy poczucia więzi ze społeczeństwem (grupą, bądź jednostkami które takiej pomocy udzieliły). Od Ciebie zależy czy zechcesz się odwdzięczyć czy nie. Natomiast od Twojej reakcji na otrzymaną pomoc zależy jak dane społeczeństwo Cie postrzega i jak w przyszłości będzie Cie traktować.

Szaman
Użytkownik
Szaman

lboo@

“Rządzący są dokładnie tacy jaka jest świadomość społeczeństwa którym rządzą. Jeżeli społeczeństwo pozwala takim czy innym kreaturom sobą rządzić to samo jest sobie winne.”

“Doskonała” wymówka dla kogoś kto jest u władzy albo pracuje na kierowniczym stanowisku żeby usprawiedliwić swoje zbrodnie. Od co! Czyli biedni rządzący wg ciebie maja prawo być sk****mi bo społeczeństwo jest jest zepsute?

No tak w takim razie skoro już zrzuciłem odpowiedzialność na innych to w spokoju mogę jako szef wyzyskiwać pracowników, kraść i rabować.

Co za bul*hit!

“Jeżeli dla kogoś jedynym bodźcem działania jest wygoda materialna…”

Wygoda materialna jak ją nazywasz NIE jest oderwaną od życia niezależna jego częścią więc znów opowiadasz głupoty! Nawet mnich buddyjski wie że chociaż jego celem jest oświecenie to bez środków do życia tego oświecenia nie osiągnie.

Innymi słowy w perfidny sposób spłycasz ludzkie marzenia i dążenia do pierwotnych instynktów tylko odlatego że nie podoba ci się iż ludzie nie zgadzają się na wyzysk który sam w sobie JEST przeszkodą do osiągnięcia WIĘKSZOŚCI celów życiowych.

A to że człowiek w wielu etapach swojego życia korzysta z czyjejś pomocy (udzielanej często bezinteresownie), to po prostu fakt i trudno z tym dyskutować.

Tak pojęcie tzw gapowiczów wymyślone przez speców od gospodarki w rzeczy samej jest przesiąknięte troską o trwonienie “bezinteresownej” pomocy jaką państwo daje swoim obywatelom zwracając im 1/10 ich podatków w formie dofinansowania indoktry… o przepraszam edukacji :P czy też “pomocy” zdrowotnej np w postaci “Świętego Zakonu Wakcynologii” który to rujnuje systemy odpornościowe ludzi w imię bezinteresownej zapomogi. Bo już nie wspomnę o zapomodze dla przedsiębiorców w postaci opłaty 1000 zł dla zusu i państwa za to że ośmielasz się  spróbować ów wkład dla społeczeństwa i gospodarki powiększyć tak aby tym rzekomym “gapowiczem” przestać być.

Bo nie wspomnę o tych 9/10 podatków trwonionych przez państwo na jego funkcjonowanie.

Oczywiście pominiemy też “łaskę” w postaci komunikatu który usłyszymy po wnoszeniu takiej opłaty co miesiąc przez 40 lat gdy zus powie ci że spłaciłeś zaledwie swojego dziadka.. co się stało z pieniędzmi twojego dziadka które wpłacał przez 40 lat swojej pracy ? A co z pieniędzmi tych którzy emerytury nie dożyli? who cares?! Przecież młodzi pracują na starych kazdy to wie :P

Także podsumowując.. tak rzeczywiście żyjąc w Polsce warto się zastanowić nad tym co powiedziałeś/aś ( zdaje mi się że pod tym nickiem pisała dziewczyna ale nie jestem pewien teraz możę mi się nicki pomyliły):

“To czy w zamian jesteś coś winien czy nie, to już Twoja prywatna kwestia, kwestia pewnej odpowiedzialności czy poczucia więzi ze społeczeństwem (grupą, bądź jednostkami które takiej pomocy udzieliły). Od Ciebie zależy czy zechcesz się odwdzięczyć czy nie. Natomiast od Twojej reakcji na otrzymaną pomoc zależy jak dane społeczeństwo Cie postrzega i jak w przyszłości będzie Cie traktować.”

Moja reakcja na wyżej wymienioną otrzymaną pomoc i uczucia wdzięczności wynikające z tej pomocy są następujące: Środkowy palec dla dobroczyńców z ekipy rządzącej (szczególnie byłej) i pocztówka z zagranicy okraszona takim samym symbolem dla poszukiwaczy “Gapowiczów”

Także Pozdrawiam i z całego serca życzę NIEPOWODZENIA w dalszym upokarzaniu części naszego narodu która szuka wolności od wyzysku.

lboo
Użytkownik
lboo

@Szaman: “Czyli biedni rządzący wg ciebie maja prawo być sk****mi bo społeczeństwo jest jest zepsute?”

Pasożyt atakuje słaby organizm, a to czy ma prawo działać jak działa, trudno powiedzieć, ma po prostu inne cele i też ponosi konsekwencje swoich czynów. Jak złapiesz jakiegoś pasożyta to raczej zamiast pomstować jako to on okrutny i zły starasz się go usunąć i następnym razem nie stworzyć mu warunków żeby się rozmnożył. Tak tez powinno zrobić zdrowe społeczeństwo, jeśli nie podoła to spora szansa że nie przetrwa.

“Wygoda materialna jak ją nazywasz NIE jest oderwaną od życia niezależna jego częścią więc znów opowiadasz głupoty!”
Piszę o priorytetach.
“Nawet mnich buddyjski wie że chociaż jego celem jest oświecenie to bez środków do życia tego oświecenia nie osiągnie.”
Jeśli skupi się na dobrach materialnych zamiast na dążeniu do oświecenia, to oświecenia nigdy nie osiągnie.
Mnich buddyjski wg zaleceń Vishuddimaggi powinien posiadać 8 przedmiotów osobistych: 3 szaty, rzemień, miskę żebraczą, brzytwę igłę do szycia i sandały.

“spłycasz ludzkie marzenia i dążenia do pierwotnych instynktów tylko odlatego że nie podoba ci się iż ludzie nie zgadzają się na wyzysk ”

Jeśli ktoś korzysta z przywilejów dawanych poprzez bycie członkiem społeczeństwa i nie czuje żadnej odpowiedzialności za to społeczeństwo to gdzie tu wyzysk?
Jeśli ktoś przyjmuje darmowe wykształcenie, to w ramach zwykłej uczciwości należało by chociaż podziękować. To nie jest tak wiele, bo chyba nie uważasz że z racji urodzenia się należy.

“Tak pojęcie tzw gapowiczów wymyślone przez speców od gospodarki w rzeczy samej jest przesiąknięte troską o trwonienie „bezinteresownej” pomocy jaką państwo daje swoim obywatelom”

Zależy co rozumiesz przez pojęcie “państwo”. Bo rządzący nic nie produkują, w związku z tym nie mogą Ci nic dać. Dysponują tylko majątkiem społecznym, który powinien być tak wydawany żeby wspierać rozwój i scalenie społeczeństwa. Niestety współcześnie rządy działają najczęściej wbrew interesowi społeczeństwa. Co nie zmienia faktu że pokazując środkowy palec nie pokazujesz go rządzącym, a raczej tym którzy na te pieniądze uczciwie zapracowali.

” tak rzeczywiście żyjąc w Polsce warto się zastanowić nad tym co powiedziałeś/aś”

Jestem rodzaju męskiego.

W żadnym wypadku nie nakłaniam Cię do takiego czy innego postępowania. Rób co chcesz, masz swój rozum. Natomiast każde działanie niesie ze sobą konsekwencje i dobrze było by je znać.

Sprawiasz wrażenie osoby orientującej się w globalnym systemie ekonomiczno społecznym, wiec pewnie zdajesz sobie sprawę że oprócz tego że za granicą więcej zarabiasz, pracujesz głównie na tych którzy przyczynili się do tego że w naszym kraju jest jak jest…

Szaman
Użytkownik
Szaman

Cała ta rozmowa utyka tak naprawdę w miejscu ponieważ uważasz że elity to bezwolna masa pasożytów wdająca się w podatny grunt społeczeństwa ale nie widzisz tego że nawet zdrowy organizm może złapać pasożyta jak znajdzie się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie. Z pasożytem natomiast jest tak że na początku nie zdajesz sobie sprawy z jego istnienia, potem nagle coś zaczyna być nie w porządku, idziesz do doktora, bada cię i stwierdza że cię dopadł ale te wyjątkowo zjadliwe zdążą do tego czasu nieźle namieszać rozmnożyć się i spustoszyć twój organizm do tego stopnia że uprzednio zdrowy organizm zamienia się we wrak człowieka.

Założenie że to społeczeństwo się zepsuło a zepsuci politycy są jedynie odpowiedzią na to zjawisko, jest równie prawdopodobne co druga opcja i dlatego to rozważanie nie ma sensu. Ja natomiast zwracam uwagę na to że twoje słowa to bezmyślne “promowanie” jednej z tych opcji co daje jej nie jako poparcie.

“Piszę o priorytetach.”

A ja piszę o tym że wrzucanie do jednego worka tych którzy szukają ekonomicznej wolności z tymi którzy szukają wyższego statusu materialnego jest manipulacją wymierzoną w tych pierwszych i wynikającą z takich samych pobudek jakie zarzucasz tej grupie:P

Bo czym że jest ta cała nagonka poruszana tym artykule jeśli nie czysto egoistycznym i materialistycznym wytykaniem podarowanych pieniędzy innym którym powodzi się lepiej bo zamiast uczestniczyć w tym bagnie w którym uczestniczą inni i karmić dalej pasożyty, po tym jak zobaczyli że nikt nie chce się podjąć leczenia, po prostu uciekli od tego szamba jak najdalej?

Bo prawda jest taka że takie artykuły to wytykanie innym że nie chcą karmić wspólnie tych samych pasożytów na których istnienie wszyscy się w Polsce zgadzają i przeciwko których istnieniu nie protestują.

Inna sprawa jest taka że nie każdy w społeczeństwie spełnia jednakowe funkcje i nie wszystkie te funkcje da się przeliczyć łatwo na złotówki bo nie są one wyceniane albo wycenialne, dlatego też pomijając powyższe wywody, chociażby z tego punktu widzenia teoria o gapowiczach znowu sama na siebie bicz kręci ;P

Co do mnie to powiem tak: nie żyje za granicą tylko za granicą pracuję ponieważ właśnie szanuję swój kraj i swoich rodaków więc zamiast dać się okradać tu na miejscu pracując dla takich podmiotów jak Shneider Electric, Bayer, BMW, Biedronka, lidl, Carefour czy Innych, które to tu w kraju na miejscu “…przyczyni(ają) się do tego że w naszym kraju jest jak jest…” bo za pracę która jest warta miliardy płacą nędzne ochłapy rodakom tu na miejscu następnie sprzedając swoje usługi na tym samym (naszym) rynku za ceny europejskie a podatków nie płacą prawie w cale bo jeszcze od czasów “wspaniałej” solidarności i wielkiego “wyzwolenia” z komuny przepisy dają im ulgi podatkowe.

W tym kontekście pracując dla tych podmiotów za granicą, płacąc tam podatki i żyjąc w Polsce oraz udając pieniądze w POLSKICH sklepach i firmach, tak jak to celowo robię. Przynoszę więcej pożytecznego niż ty pracując tu za stawkę 4-6 razy mniejszą i jak ten chińczyk wytwarzając dla nich przedmioty za półdarmo.

lboo
Użytkownik
lboo

@Szaman: “Cała ta rozmowa utyka tak naprawdę w miejscu ponieważ uważasz że elity to bezwolna masa pasożytów wdająca się w podatny grunt społeczeństwa ale nie widzisz tego że nawet zdrowy organizm może złapać pasożyta jak znajdzie się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie”

Ciekawe wnioski, choć nie moje. Pasożyty wcale ie są bezwolne, działają z premedytacją i w określonym celu. I nie ma znaczenia kiedy organizm złapał pasożyta i czy zdaje sobie z tego sprawę. Albo wygra w tej walce, albo przegra. Jeśli przegra to nie będzie wina pasożyta, bo pasożyt jest pasożytem i tak działa że eliminuje słabe organizmy.

“Bo czym że jest ta cała nagonka poruszana tym artykule jeśli nie czysto egoistycznym i materialistycznym wytykaniem podarowanych pieniędzy innym którym powodzi się lepiej bo zamiast uczestniczyć w tym bagnie w którym uczestniczą inni i karmić dalej pasożyty”

Można tak to widzieć, można też widzieć to jako opis pewnego mechanizmu stosowanego przez pasożyty poziom wyżej żeby osiągnąć swoje cele. Zamiast uczestniczyć w bagnie i karmić pasożyty poszli karmić inne pasożyty gdzie indziej, nie zdając sobie sprawy że to te pasożyty kierują ich zachowaniem sypiąc karmę tam gdzie potrzeba więcej niewolników. Ale dopóki wierzą że się wyrwali, to pewnie żyje im się lepiej :)
Z jednej strony piszesz o swoim kraju że to bagno z którego trzeba się wyrwać, a potem piszesz że szanujesz swój kraj i rodaków. Ja dla mnie jest to co najmniej niespójne.

“Bo prawda jest taka że takie artykuły to wytykanie innym że nie chcą karmić wspólnie tych samych pasożytów na których istnienie wszyscy się w Polsce zgadzają i przeciwko których istnieniu nie protestują. ”

Skoro stworzono takie warunki i możliwości żeby spora grupa młodych wykształconych tam pojechała to znaczy że taki był cel. I to właśnie Ci którym się wydaje że oszukali system, najbardziej się o ironio do jego umocnienia przyczyniają.

“więc zamiast dać się okradać tu na miejscu pracując dla takich podmiotów jak Shneider Electric, Bayer, BMW, Biedronka, lidl, Carefour czy Innych, które to tu w kraju na miejscu”

Na wiele rzeczy nie mamy wpływu i wcale nie chodzi mi o to żeby kogoś potępiać za to ze podjął takie lub inne decyzje. Natomiast wolę kiedy rzeczy nazywa się po imieniu. Bo jeśli nawet będziemy mieć dobre intencje i będziemy działać, ale nie będziemy znali konsekwencji swojego postępowania to jest duża szansa że nasz trud pójdzie zupełnie innym kierunku niż nam się wydaje.

janpol
Użytkownik

Noo… Własnym oczom nie wierzę! Człowiek jak wkurzony (podobnie jak podpity) czasem jednak prawdę powie ;) …

“…Rządzący są dokładnie tacy jaka jest świadomość społeczeństwa którym rządzą. Jeżeli społeczeństwo pozwala takim czy innym kreaturom sobą rządzić to samo jest sobie winne…” Jakby moja cytata ;) (chociaż ja jestem skłonny raczej uważać, że rządzący w PRL-bis to jednak przeważnie zgraja cynicznych łajdaków ubecko – nomenklaturowej proweniencji, która po staremu stara się spacyfikować resztę społeczeństwa dla jakichś – dziś głównie swoich (bo dawniej dla porządku i spokoju w czasie budowania homo sowietikusa z nakazu czerwonych panów kremlowskich) – celów, wspomagana bandą płatnych, głównie medialnych, najmitów i pożytecznych idiotów). Nie ma tu żadnych z d…y wziętych Chazarów, Żydów, masonów, liberałów i innych …ałów tylko bierne społeczeństwo i ci, którzy je wykorzystują. To jest W ZASADZIE cała prawda.

Na koniec: zastanówcie się ile z tych problemów załatwiła by nowa konstytucja, ustalająca JEDNEGO suwerena, czyli my Naród Polski, wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, umożliwiająca wprowadzenie równego dla każdego obywatela od urodzenia aż do śmierci, dochodu obywatelskiego, bez durnych pseudo- socjali, pensji minimalnych, pseudo- emerytur itp. bzdur, likwidująca WSZYSTKIE bzdur podatki, daniny i haracze bezpośrednie a zastępując je jednym, powszechnym podatkiem pośrednim obejmującym wszystkie rodzaje działalności obywateli, związane z dochodem (może przychodem – do dyskusji). Ile z dyskutowanych tu problemów byłoby bezprzedmiotowe?

lboo
Użytkownik
lboo

@janpol: “Na koniec: zastanówcie się ile z tych problemów załatwiła by nowa konstytucja, ustalająca JEDNEGO suwerena”

Przyjrzyj się jak nasi rządzący przykładają się do respektowania tego co jest napisane w konstytucji. I z drugiej strony jak myślisz, jaki procent obywateli wie co jest w konstytucji napisane.
Nie trzeba nam pisanego prawa, ale jedności i świadomości sytuacji. Dopóki sąsiad będzie rywalem do walki o ograniczone zasoby, zamiast przyjacielem w walce o lepsze społeczeństwo, będzie jak jest.
I moim zdaniem jakiekolwiek działania ekonomiczne bez zrzucenia jarzma narzuconego przez drukarzy pustego pieniądza, to tylko prowizorka.

janpol
Użytkownik

@lboo 08.04.2017 00:28
Ależ nie ma tu “kontrowersji”. Rządzący robią co chcą a bierne (fakt, często nieświadome – ale często z własnej woli, wygodnictwa, kunktatorstwa itd., itp. choć nie wolno zapominać o braku chęci rządzących do wykształcenia społeczeństwa obywatelskiego) społeczeństwo na to pozwala. O to tu chodzi właśnie.

Natomiast nie jestem pewien, że chodzi tu o jakąś “walkę o zasoby” tylko o walkę o świadomość i budowę społeczeństwa obywatelskiego. Jeżeli ją tacy jak my wygramy to zasoby sobie wypracujemy w naszym wspólnie i dobrze pojętym interesie. Też nie bardzo rozumiem co to jest “druk pustego pieniądza” bo społeczeństwo obywatelskie, mające PEŁNĄ kontrolę nad swoim bankiem centralnym, będzie znów powtórzę: we własnym i wspólnym interesie pilnować właściwej polityki pieniężnej.

Szaman
Użytkownik
Szaman

lboo@ „Z jednej strony piszesz o swoim kraju że to bagno z którego trzeba się wyrwać, a potem piszesz że szanujesz swój kraj i rodaków. Ja dla mnie jest to co najmniej niespójne.” Niema tu żadnej niespójności. Szanuję Polskę i polaków ale to czym stałą się polska rzeczywistość to bagno nad którym ubolewam i z którego należy się wyrwać żeby zobaczyć jak wygląda normalność albo chociaż to że wszystko może być zorganizowane inaczej, lepiej. Wielu polaków po prostu nie wie jak może być więc nie wie czego może oczekiwać. Są jak ci niewolnicy którzy urodzeni w niewoli nigdy nie zaznali smaku wolności więc nawet nie próbują uciekać. To nie ich wina więc jak można mieć do nich żal? To tak jak by mieć pretensje do lwa urodzonego w zoo że nie potrafi funkcjonować w Afryce na wolności. „Skoro stworzono takie warunki i możliwości żeby spora grupa młodych wykształconych tam pojechała to znaczy że taki był cel. I to właśnie Ci którym się wydaje że oszukali system, najbardziej się o ironio do jego umocnienia przyczyniają. „ Lejesz wodę ale nie poruszasz konkretów. Kto gdzie stworzył co? Oczywiście że kraje zachodu przyciągają polaków i innych robotników ze wschodu żeby byli tą tanią ale dobrze wykształconą siłą roboczą bo taki był plan III rzeszy i powód stworzenia unii, ale tak jak piszesz niżej : “Na wiele rzeczy nie mamy wpływu i wcale nie chodzi mi o to żeby kogoś potępiać za to ze podjął takie lub inne decyzje. Natomiast wolę kiedy rzeczy nazywa się po imieniu. Bo jeśli nawet będziemy mieć dobre intencje i będziemy działać, ale nie będziemy znali konsekwencji swojego postępowania to jest duża szansa że nasz trud pójdzie zupełnie innym kierunku niż nam się wydaje.” Ja widzę zgubny wpływ tego że Polacy wyjeżdżają za granicę i tam zostają, ale widzę też zgubny wpływ tego iż Polacy zostają tu w kraju i zgadzają się pracować za głodowe stawki dla tych samych przedsiębiorstw co za granicą tyle że zainstalowanych w Polsce w tym samym celu: Żeby drenować kapitał państw biedniejszych takich jak polska. W tym kontekście nasi rodacy którzy zgadzają się na pracę dla tych firm w Polsce za wynagrodzenia 4-6 krotnie niższe niż w krajach ojczystych tych spółek, dają się okradać tym państwom znacznie bardziej, a produkt krajowy wyprodukowanych w tych spółkach nie ma wpływu na przychody państwa polskiego skoro owe spółki nie płacą podatków.. W tym kontekście szkody wyrządzone przez wyjeżdżających są mniejsze niż te przez zostających na miejscu. Liczby mówią same za siebie. Przykładowo jeden polak który nawet nie mieszka w kraju, w trakcie odwiedzin u rodziny potrafi zostawić kilka tysięcy złotych. Inni natomiast dofinansowują swoje rodziny żyjące w Polsce. Każdorazowo te kwoty są zastrzykiem gotówki dla gospodarki polskiej który wprawia ją w ruch. Przedsiębiorstwa zagraniczne w polsce są natomiast zainstalowane przez naszych ciemiężycieli właśnie po to żeby przeciwdziałać, temu efektowi w którym, ściągnięta z naszego kraju siła robocza doprowadza do wycieku pieniędzy z ich krajów do polski i mają za zadanie drenować tych polaków tu na miejscu, tak aby pieniążki wróciły do ich właścicieli. To właśnie dlatego zagraniczne firmy takie jak np Kaufland dostają kredyty przewyższające ich dochody: https://wolnemedia.net/duzi-dostaja-wiecej/ Bo prowadzą również widzialność polityczną czyli drenaż i niszczenie polskiej gospodarki na zlecenie rządu. Wiedząc to właśnie można tego uniknąć nie robiąc zakupów w takich miejscach. Natomiast wrócę jeszcze do samych gapowiczów i pozwolę sobie nieco odwrócić perspektywę :P Pomijając już oczywistą oczywistość że ludzie którzy wymyślili ten termin to po prostu żydowskie ś**erwa które szukają sposobu żeby wydrenować z naszych portfeli każdą monetę i sprawić żeby człowiek nigdy nie mógł już odnaleźć ani chwili wolności od ekonomicznego zniewolenia, przymrzyjmy się w ogóle samemu mechanizmowi stwierdzania kto jest tym “pasożytem” a kto nie: Głównym czynnikiem jest tu wkład PKB oraz pieniężny na rzecz państwa z którego się wywodzimy i które rzekomo oferuje nam tyleż wspaniałych korzyści. A gdzie w takim razie miejsce dla wszystkich działaczy wolontariatu? Gdzie miejsce dla tych którzy świadczą swoja obecnością inne korzyści i w końcu gdzie rubryczka dla tych którzy wytwarzając swoje PKB czynią więcej szkód niż pożytku? Przykładowo: Koncern BP wytwarza rocznie zyski sięgające mlrd-ów dolarów ale swoją działalnością zniszczył zatokę meksykańską pozbawiając as nie tylko cennych zasobów naturalnych ale również walorów przyrodniczych. Doprowadził do zniszczenia gospodarki wybrzeża i te szkody są nieodnawialne. Z punktu widzenia kryterium stawianego przez autorów w.w pojęcia Założyciele i pracownicy tego koncernu NIE są pasożytami. ale zastanówmy się tak na prawdę nad tym jakie korzyści ich działalność przyniosła? Zniszczenie raf koralowych, zmarnowanie zasobów Ropy naftowej, zniszczenie gospodarki zatoki meksykańskiej i to wszystko dlatego że oszczędzali na wydobyciu. Odpowiedzialność poniesiona za takie działania ? Brak! pieniądze które wypłacono w ramach odszkodowania nie są w stanie pokryć nawet 1/100000000 szkód wyrządzonych. Mimo tego nadal wg tego pojęcia to są jednostki pożyteczne chociaż ilość szkód jakie wyrządzili przekracza najprawdopodobniej wartość korporacji:P Z jeszcze innej strony spoglądając: to co jest korzystne dla ciebie nie musi być korzystne dla mnie. Przykładowo w mojej okolicy był sobie ładny stary park, Lubiłem do niego chodzić, było to miejsce ustronne i ładne. Miasto “wyremontowało” jednak park, przetrzebiło troche roślinność, postawiło przyrządy do ćwiczeń a w raz z nimi kamery żeby tych przyrządów pilnować. Park stał się również mniej ustronny, i nie czuję się już w nim dobrze. W tym kontekście pieniądze z moich podatków poszły na coś czego nie pochwalam. Ktoś mógłby mi powiedzieć więc że idąc do parku korzystam z niego i jestem komuś coś winny jeśli mój w kład nie był wystarczający a ja mówię że ktoś jest mi coś winny bo zniszczył swoją wizją miejsce które podobało mi się takim jak było i użył do tego celu moich pieniędzy. Wiec pasożytował na mojej stracie aby zrealizować swoją wizję. Jak widać więc, pojecie pasożytnictwa jest bardzo płynne i subiektywne. Tyle spojrzeń na sprawę ilu ludzi. To samo można np powiedzieć o stadionach pobudowanych na euro 2012, o płatnych autostradach.. dla mnie to są pasożyty wykorzystujące moje pieniądze albo żerujące na mojej potrzebie. Co z tego że wnoszą większe podatki niż ja skoro ich istnienie zostało sfinansowane najpierw z moich podatków? Studenci i ich finansowanie? Super dajmy na to że ja studiowałem i wyjechałem,… Czytaj więcej »