Władze Nigerii kradną jedzenie uchodźcom?

Opublikowano: 14.09.2016 | Kategorie: Społeczeństwo, Wiadomości ze świata

Liczba wyświetleń: 295

4,5 mln ludzi w północno-wschodniej Nigerii nie ma jedzenia, 65 tys. umiera z głodu – to efekt trwającej od 7 lat wojny z sektą Boko Haram. W obozach dla uchodźców nie ma jedzenia; ich mieszkańcy twierdzą, że żywność dostarczana przez organizacje humanitarne jest wywożona przez rząd.

Szacuje się, że wojna i terror w północno-wschodnich stanach Nigerii (przede wszystkim w Borno, ale także w Adamawa i Yobe) wygnały z domów ponad 2 mln ludzi. Część z nich uciekła za granicę, w tym bardzo niewielka do Europy, inni żyją w prowizorycznych obozach na wyzwalanych przez armię rządową terenach, gdzie warunki życia są dramatycznie złe – co więcej, ich mieszkańcy oskarżają urzędników o kradzież dowożonej do nich przez ONZ czy inne organizacje humanitarne żywności. Zdesperowani uchodźcy wychodzą na ulice; twierdzą, że w obozach czeka ich śmierć głodowa.

“W nocy przyjeżdżają ciężarówki, na które zabiera się jedzenie i wywozi do domów urzędników” – mówi w rozmowie z “The Guardian” mieszkaniec obozu w Maidiguri, stolicy stanu Borno, który opuścił dom ze strachu przed terrorem. “Nie można nic powiedzieć, nie można protestować. Jeśli będę protestować, powiedzą, że jestem z Boko Haram i mnie zabiją.”

Jak twierdzą urzędnicy ONZ, północno-wschodniej Nigerii zagraża głód na skalę, której nigdy dotąd nie doświadczono. Na terenach kontrolowanych przez Boko Haram nie produkowano żywności, rolnicy opuścili swoje domy, bydło rozkradziono i wybito. Tak naprawdę nieznany jest bilans ofiar śmiertelnych toczącej się od 2009 roku wojny, nie wiadomo też, ile osób już umarło z głodu. Według ONZ mowa o 65 tys. osób, znajdujących się na granicy śmierci głodowej, jednak Organizacja oskarżana jest o niedokładne szacunki, brak rozpoznania sytuacji i obojętność. Z międzynarodowymi organizacjami nie współpracuje też nigeryjski rząd.

“Warunki życia w obozie nie różnią się od śmierci” – stwierdził 81-letni Mohammadu Abacha, mieszkający w obozie Bakassi w Maidiguri. “Nie ma jedzenia. Ludzie gotują liście na wodzie, jedzą to i idą spać; wielu nie jadło nic innego od kilku tygodni” – wtóruje mu Gana Zannah, mieszkająca w tym samym miejscu. W zeszłym tygodniu ok. 6,5 tys. ludzi mieszkających w innym obozie w tym samym mieście wyszło na ulice. Twierdzą, że dostają tak małe racje żywnościowe, że ich dzieci umierają z głodu. Niektórzy desperaci blokują drogi i napadają na samochody. Sytuację pogarszają kolejne świadectwa o kradzieży nielicznych zapasów, które docierają do obozów. “Ludzie rządu, którzy kontrolują obozy, wywożą jedzenie, dostają za to pieniądze. Zrobiliśmy zdjęcia, jak jeden z nich wyjeżdża samochodem z torbami ryżu, które miały być przeznaczone dla nas. Wysłaliśmy je na policję, ale nie było żadnej reakcji” – mówi Haruna Musa, handlarz z Bagi, miasta zmasakrowanego przez Boko Haram w styczniu 2015 roku. “Kradną nasze jedzenie.”

Według ostrożnych i prawdopodobnie zaniżonych obliczeń, liczba mieszkańców Maidiguri wzrosła ponad dwukrotnie – z miliona do ponad 2,5. Zaledwie 130 tys. z nich mieszka w zorganizowanych obozach, do których dociera pomoc humanitarna – i tak rozkradana przez władze. Ponad połowa mieszkających w mieście dzieci jest niedożywiona. Jednak nawet w Maidiguri sytuacja jest lepsza niż poza miastem, gdzie nie działają żadne instytucje – ani rządowe, ani międzynarodowe; nie ma żadnego jedzenia ani szans na ratunek. “Lepiej było umrzeć z rąk Boko Haram niż tak cierpieć” – mówi Fatimah Mohammed, która wraz z czteroletnią córką dwa lata temu uciekła z niewoli sekty.

Autorstwo: JS
Źródło: Strajk.eu

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
Powiadom o