Wimany – latające pojazdy starożytnych

Opublikowano: 20.03.2011 | Kategorie: Paranauka

Liczba wyświetleń: 211

Sanskryckie teksty opisują wiele typów latających pojazdów zwanych wimanami, używanych przez starożytnych zarówno jako machiny wojenne, jak i transportowe. Wielu autorów widziało w tych relacjach dowód na to, iż starożytni mieszkańcy Indii zaczerpnęli skądś wizję kompleksowych machin latających o niezwykłych właściwościach. Wimany, przedstawiane w sposób zdumiewająco podobny do dzisiejszych obiektów UFO, potrafiły bowiem nie tylko zawisać w locie, ale również stawać się niewidzialnymi czy niszczyć wrogów przy pomocy potężnej broni.

W historii ludzkości przewija się wiele mitów i legend związanych z latającymi maszynami i pojazdami – słynne latające dywany starożytnej Arabii, biblijny „boży rydwan” Ezechiela czy enigmatyczne indyjskie wimany, to tylko niektóre z przykładów.

Istnieje także wiele chińskich legend i opowieści mówiących o sztuce lotu, jak na przykład ta mówiąc o powietrznym rydwanie należącym do księcia Wan Hoof żyjącego w XV wieku. Podobno skonstruował on specjalny fotel wyposażony w 47 rakiet oraz dwa latawce. Kiedy na nim zasiadł, jego słudzy podpalili rakiety. Nastąpiła ogromna eksplozja, a kiedy opadły kłęby dymu po księciu i jego konstrukcji nie było już śladu.

Większość osób zainteresowanych paleoastronautyką, zna relacje o pojazdach powietrznych zwanych wimanami przede wszystkim z tak popularnych starożytnych tekstów, jak Ramajana i Mahabharata. Jednak oprócz nich wzmianki o starożytnych hinduskich „samolotach” pojawiają się także w innych mniej znanych księgach, takich jak Samarangana Sutradhara, Yuktikalpataru (XII wiek), Mayamatam (przypisywana architektowi Maji, o którym opowiada Mahabharata), Rygweda, Ajurweda i Ataharwaweda.

Według indyjskiego historyka Ramachandry Dikshitara, specjalisty od starożytnego oręża, wzmianki o pojazdach latających i odbywanych w nich podróżach pojawiają się także w innych klasycznych tekstach, takich jak m.in. Rygweda Samhita, Harivamsa, Markandejapurana, Wisznupurana, Wikramaurvasija, Uttararamacarita, Harsacarita, tamilski tekst pt. Jivakocintamani oraz Samaranganasutradhara.

W Samarangana Sutradhara znajdują się informacje, że do budowania tych pojazdów używano żelaza, miedzi, rtęci i ołowiu. Mogły pokonywać ogromne odległości i były napędzane silnikami. W tekście poświęcono 230 wersów budowie tych maszyn oraz sposobom ich użycia zarówno podczas wojny jak i pokoju.

„Ich konstrukcja musi być silna i wytrzymała, niczym wielkiego ptaka. W środku znajdować ma się miedziany pojemnik ogrzewany od spodu palącym się żelaznym kotłem. Dzięki sile ukrytej w miedzi pojawia się potężny wir powietrza a człowiek będący w środku może pokonywać ogromne odległości w cudowny sposób.”

„Podobnie można stworzyć wimanę tak wielką jak świątynia. W środku należy umieścić cztery miedziane pojemniki, które rozgrzane przez żelazne kotły wytwarzają siłę grzmotu. Tak stają się perłą na niebie.”

Ramayana opisuje wimanę jako dwupokładowy, cylindryczny pojazd z iluminatorami i kopułą. Mogła ona poruszać się z „prędkością wiatru” wydając „melodyczny dźwięk”. Starożytnych tekstów opisujących te pojazdy jest tak dużo, iż należałoby napisać pokaźną książkę, aby wszystkie je scharakteryzować. Starożytni Hindusi stworzyli nawet całe instrukcje pilotażu poszczególnych typów wiman, spośród których wyróżniano cztery podstawowe: Shakuna Vimana, Sundara Vimana, Rukma Vimana i Tripura Vimana.

Vaimanika Śastra to prawdopodobnie najważniejszy tekst o wimanach jaki zachował się do dziś. Odnaleziony został w 1918 roku w bibliotece tekstów sanskryckich w mieście Baroda znajdującym się na północ od Bombaju. Nie wiadomo nic o istnieniu wcześniejszych jego kopii. Tekst odnosi się do 97 innych prac poświęconych wimanom, spośród których 20 opisuje mechanizmy tych maszyn. Prof. Dilip Kumar Kanjill mówi: „Jako że transkrypcje tej pracy pochodzą z początku XX wieku ich autentyczność jest wątpliwa. Jednak szczegółowa analiza wykazała, że tekst zawiera pewne cechy starożytnych dzieł. Znajdują się tam fragmenty zawierające styl charakterystyczny dla wielu znanych starożytnych autorów na przykład do Bharadwaji znanego z traktatów politycznych. W tamtym okresie autorzy piszący o polityce wiele dzieł poświęcali również naukom technicznym”.

W Vaimanika Śastra można przeczytać, iż „w księdze tej opisanych jest 8 rozdziałów o sztuce tworzenia różnych typów pojazdów pozwalających na komfortowe podróżowanie po niebie, co przyczynia się do dobrobytu ludzkości. Poruszają się one własną siłą, jak ptaki, po niebie, ziemi lub wodzie i zwane są Wimanami.” „To co potrafi poruszać się po niebie, z miejsca na miejsce, z planety na planetę nazywane jest Wimaną”. Starożytny manuskrypt zawierać ma „tajniki konstrukcji latających pojazdów, które nie mogą być złamane, spalone, są niezniszczalne”.

A także:

„Tajemnice zatrzymania pojazdu w bezruchu.”

„Tajemnice uczynienia pojazdu niewidocznym.”

„Tajemnice jak opanować możliwość usłyszenia rozmów w pojazdach wroga.”

„Tajemnice jak otrzymać obraz wnętrza wrogiego pojazdu.”

„Tajemnice przewidywania kierunku lotu wrogiego pojazdu.”

„Tajemnice uczynienia osoby w innym pojeździe nieprzytomną.”

„Tajemnice niszczenia pojazdów wroga.”

Wyniszczające wojny opisane w Ramajanie a zwłaszcza Mahabharatcie uznawane są za kulminację ostatniego okresu zwanego Kali Yuga. Proces datowania jest trudny, nie ma dokładnego sposobu datowania Yug ponieważ istnieją cykle w cyklach i Yugi w Yugach. Według teorii dr Kunwarlal Jain Vyas’a więszky cykl yuga trwa 6000 lat, a mniejszy tylko 360 lat. Jego prace wskazują, że epoka Ramy – kiedy kwitnąć miała mityczna zaawansowana cywilizacja, porównywalna z europejskim mitem o Atlantydzie, należy do dwudziestego czwartego małego cyklu yuga i że istnieje przerwa 71 cykli pomiędzy okresami Manu i Mahabharaty.

Opowieści o wimanach nie zniknęły, choć dziś przybrały inną formę. Już pod koniec XIX w. pojawiły się relacje świadków, którzy obserwowali na niebie dziwne „statki powietrzne” – przez niektórych uznawane za preludium do późniejszej epoki spotkań z UFO.

Pod koniec XIX wieku dokonano wielu obserwacji ówczesnych odpowiedników wiman. W 1873 roku w Bonham w Teksasie, pracownicy na polu bawełny zobaczyli nagle na niebie lśniący, srebrny obiekt, który zaczął gwałtownie zniżać się w ich kierunku. Przerażeni rzucili się do ucieczki, a „wielki srebrzysty wąż”, jak niektórzy go opisali, zrobił nawrót i zanurkował na nich ponownie. Kilka godzin później tego samego dnia w Fort Riley w Kansas, podobny pojazd latający spadał w dół z nieba na paradę kawalerii powodując ogromny tumult.

„Fala obserwacji statków powietrznych” z 1897 roku rozpoczęła się tak naprawdę w listopadzie 1896 roku w San Francisco kiedy to setki mieszkańców obserwowały duży, podłużny ciemny obiekt sunący po niebie w kierunku przeciwnym do wiatru. Kilka godzin później raporty zaczęły napływać z innych miast północnej Kalifornii: Santa Rosa, Chico, Sacramento i Red Bluff, wszystkie opisujące coś, co wydawało się być tym samym pojazdem w kształcie cygara. Prawdopodobnie statek powietrzny zmierzał do Mount Shasta w północnej Kalifornii.

Pojazd poruszał się po nocnym niebie bardzo powoli i majestatycznie, czasem zniżając się i oświetlając ziemię potężnymi reflektorami. Warto zauważyć, podobnie jak uczynił to Jacques Vallee w książce „Dimensions”, że statek powietrzny mógł robić dokładnie to co chciał, bo inaczej niż dzisiaj, nie było ryzyka pościgu za nim. Nie było eskadr myśliwców, dział przeciwlotniczych ani rakiet ziemia-powietrze mogących zestrzelić pojazd sunący po niebie.

Wszyscy, którzy natrafili na relacje o wimanach, zadają sobie czasem pytanie, czy zrodziły się one jedynie w wyobraźni starożytnych? Jeśli tak, dlaczego tworzyli oni tak szczegółowe opisy budowy i pilotowania wiman? Dla jednych, jest to świadectwo informacji, które dawno już uległy zapomnieniu. Dla innych dowód na to, że człowiek od zawsze marzył o lataniu.

Autor: David Hatcher Childress
Źródło oryginalne: Atlantis Rising
Tłumaczenie i źródło polskie: Infra

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

5
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
NemoAnte
Gość
NemoAnte

Kiedyś naukowcy tłumacząc starożytne teksty hinduskie twierdzili,że WIMANY to pomniejsze bóstwa hinduskie. Z biegiem lat dopatrzono się błędów w tłumaczeniach.

Wiman było/jest 16 podstawowych rodzjów. Każda do innych celów. Jedne mogły poruszać się po niebie i kosmosie, a niektóre w powierzu,lądzie i morzach. Napędzane były silnikami rtęciowymi antygrawitacyjnymi, a w kosmosie uzywano “napędów osobliwych” /zimna fuzja/.
W starohinduskich tekstach / znalezionych w Mochendżo Daro/ opisane są również skafandry do wiman, a także dokładne wytyczne jak je zbudować i używać…
Najsławniejszymi wimanami były wimana Brahmy i Śiwy, które stoczyły powietrzny pojedynek w kosmosie i na niebie nad Mochendżo Daro. Po długiej walce pięść Brahmy strąciła wimanę Śiwy zamieniając wielkie połacie w piekło. Ptaki zaczynały spadać, woda w rzekach parować. Ludzie zamieniali się w słupy popielne, a tym którzy uciekli “ostatnie tchnienie Śiwy” /promieniowanie i skażone powietrze/ oddzieliło ciało od kości…

Po dziś dzień widać zniszczenia tego pojedynku w Mochendżo Daro, które nawet teraz promieniuje 10-cio krotnie mocniej niż Hiroszima po wybuchu bomby atomowej…
Wiman używali również Aświnowie. Hindusi tak właśnie opisywali i nazywali Atlantów.

Prometeusz
Gość
Prometeusz

@NemoAnte:

Od siebie dodam tylko, ze ‘magiczna moc rteci’, napedzajaca owe wimany, zostala rowniez ponownie odkryta, przetestowana i wprowadzona w ramach Projektu Ch(K)ronos/Laternentrager i jego powojennych kontynuacji.

Pozdrowka,
Prometeusz

NemoAnte
Gość
NemoAnte

Prometeusz, rozwiń proszę te projekty :)

zbyszek
Użytkownik
zbyszek

# NemoAnte 21.03.2011 15:48
Prometeusz, rozwiń proszę te projekty :)

co prawda nie do mnie to- ale co tam :-)

NemoAnte- każdemu ciału możesz nadać prędkość wokół osi i pewną energie
dodam olbrzymią energie
w/g pewnej koncepcji wirujące obiekty wykazują efekt wleczenia układu inercjalnego
można by się pobawić z żyroskopem na początek, znaczy że wirująca bryła mogła by być miejscem wybicia a stojąca wciągnięta na “pokład”

można by kombinować różne odmiany, z plazmą, cieczami, metalami i różne rozwiązania konstrukcyjne- kłania się teoria wirów,i przeniesienie energii czegoś rozpędzonego po obwodzie w określony punkt będący integralną częścią obudowy/pojazdu w celu choćby odzyskania energii i przede wszystkim nadania jej określonego kierunku nośnego

dodam że energie z wirującego elementu możesz odzyskać z dowolnego miejsca i zrobić z nią co chcesz- wystarczy pomyśleć
pozdrawiam

Prometeusz
Gość
Prometeusz

@NemoAnte:

A coz mam je rozwijac? Byl to projekt (jeden) o najwyzszym statusie w calej historii III Rzeszy.
Jego punktem kulminacyjnym bylo stworzenie (conajmniej?) niewielkich modeli latajacych o napedzie zdalnym (ktore przeszly do historii jako Foo Fighters – po stronie alianckiej – lub Kugelblitz – po stronie niemieckiej). Prowadzono tez intensywne testy naziemne na urzadzeniu znanym jako ‘die Glocke’ (pl. ‘Dzwon’) i najprawdopodobniej efekty, ktore tam uzyskano, nieporownywalne z zadnymi innymi, znanymi oddzialywaniami, byly pierwszym, wielkim problemem- z ktorego najlatwiejszym wyjsciem bylo rozpoczecie od pojazdow sterowanych zdalnie. Vide: katastrofa w Roswell w nieco innym zacznie sie wowczas jawic swietle..

O ile efekt zyroskopowy (o ktorym wspomina ~zbyszek) jest dosc ciekawy i wykazuje pewna charakterystyke ubytku masy przy rotacji w jedna ze stron, ktory to spadek masy mozna przypisac zjawisku przeciwspinowemu (kwantowa teoria pola i idea grawitacji/masy, nie bedacych efektami zwiazanymi z pewna, HIPOTETYCZNA WARTOSCIA, jaka RZEKOMO mialaby byc ‘masa’, ale z ww. rozumianymi jako makroskopowy efekt wiru macierzy/eteru/pola elektromagnetycznego, wywolanego wypadkowym, peryferyjnym spinem samego obiektu – co potwierdza m.in. problem braku ‘Bozonu Higgsa’…), o tyle nie po to Deutsches Ahnenerbe kradlo i zwoziolo w ‘zapadla dziure’ w Generalnej Guberni setki woluminow z calego (dostepnego Nazistom) Swiata. Nie po to zatrudniano/zmuszano/zaprzegano do projektu geniuszy pokroju Jordana, Gerlacha, von Ardenne’a, Heisenberga i in. Oni albo o tym wiedzieli doskonale, albo sie tego domyslali. Potrzebowali czegos innego – zrodla o odpowiednich energiach I ZASILANIU, ktore mogloby ow efekt wzmocnic do punktu utraty masy – do stworzenia zen realnego napedu. I takim rozwiazaniem okazac sie zapewne musial jakis swoisty (jeden lub moze wiecej?) typ fizyki solitonow plazmy, wytwarzanych i samopodtrzymujacych sie w plazmie rteciowej [pod wplywem wysokich napiec].

Mozna zgadywac, czy byla to po prostu rtec, czy tez faktycznie Serum/Xerum 525 bylo jakims rodzajem roztworu antymonowego tlenku rteci w rteci rodzimej, poddanemu nasyceniu [niestabilnymi] neutronami (na co wskazuje nie tylko sam przeciek o ‘czerwonej rteci’ z bylego ZSRR – ktory to slad prowadzi niemal prostoliniowo z owego projektu przez Manfreda von Ardenne’a do stalinowskiego Sojuzu – ale takze fakt ‘znikniecia’ ze statystyk olbrzymich, bo liczonych w tonach, ilosci ciezkiej wody, wyprodukowanej w latach 1934-1940, oraz 1940-1943 w Vemork). Fakt faktem – jakims sposobem, byc moze, podobnie jak i z bombami, polaczono postep wiedzy ze starozytnymi zrodlami (takimi jak chocby Bhagawat Gita), by odtworzyc owe ‘boskie’ technologie. Na co wyraznie wskazywal (a raczej pogwizdywal) Oppenheimer w swoim slynnym wywiadzie po Trinity (okultyzm wszedzie – w lodowce, pod lozkiem, a nawet i w teledyskach i na testach jadrowych – gdyby nie nuzaca powtarzalnosc, to byloby straszne) Test.

Pozdrowka,
Prometeusz