W poszukiwaniu miast kosmitów

Opublikowano: 09.11.2011 | Kategorie: Nauka i technika

Liczba wyświetleń: 579

Jeśli w naszej galaktyce znajdują się obce cywilizacje to światło generowane w nocy przez ich miasta może zdradzać nam ich obecność. Na razie śladów obcych miast szukać będzie się w Pasie Kuipera leżącym za orbitą Neptuna. Przyszłe teleskopy dadzą jednak szereg lepszych możliwości i być może okaże się to efektywniejszą metodą dla programu SETI…

Pozaziemskich cywilizacji można szukać dzięki światłom emitowanym nocami przez ich miasta. Jeśli któraś z nich kryje się w głębi naszej galaktyki, być może będzie dzięki temu łatwiej ją wyśledzić.

Teleskopy, którymi dysponuje człowiek mogą dostrzec miasto wielkości Tokio z granic naszego układu słonecznego. Przyszłe teleskopy będą mogły wykrywać obficie oświetlone sztucznym światłem planety wokół swoich macierzystych gwiazd – mówią wnioski płynące z nowych badań. –

Toruje to drogę do nowych poszukiwań pozaziemskich cywilizacji – powiedział Avi Loeb z Harvard University.

Trwające od ponad pół wieku poszukiwania pozaziemskich inteligencji w ramach programu SETI opierają się na wierze w to, że cywilizacje kosmiczne wysyłają w przestrzeń sygnały radiowe. Jak do tej pory ich poszukiwania były jednak bezowocne.

W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat ziemskie miasta stały się jednak znacznie lepiej oświetlone. Gdyby poszukiwali nas obcy to zamiast używać komunikacji radiowej, powinni szukać świateł miast – twierdzą Loeb i Edwin Turner z Princeton University.

W hipotetycznym scenariuszu kreślonym przez Loeba, jeśli kosmici wznieśliby miasto wielkości Tokio na którymś z obiektów w Pasie Kupera rozciągającym się za orbitą Neptuna, to jego światła byłby w stanie wykryć Teleskop Hubble’a.

Dystans między Ziemią a obiektami w Pasie Kuipera (gdzie znajduje się szacunkowo ok. 70 tys. obiektów o średnicy powyżej 100 km) zmienia się wraz z ich ruchem wokół Słońca. Ich jasność będzie jednak zmienna, w zależności od źródła światła. Dzieje się tak ponieważ światło zanika wraz z odległością.

Wynika z tego, że rodzaj światła generowanego przez stację/bazę na powierzchni takiego obiektu mógłby różnić się znacznie od tego pochodzącego ze Słońca, które najpierw dociera do obiektu, a następnie odbija się od jego powierzchni i powraca do teleskopu. Obserwacja zmian jasności wraz z odległościami powinna wskazać astronomom na różnice między ciałem niebieskim, które jest zamieszkałe i tym, które jest zwyczajnie słoneczne.

Nawet naziemne teleskopy powinny być w stanie wykryć światło o sztucznym pochodzeniu odróżniając specjalną sygnaturę światła słonecznego odbijającego się od obiektów w Pasie Kuipera od bezpośredniego światła obcych lamp ulicznych – mówi.

– Powinno dać się określić, jakie źródło światła jest używane – mówi. – Istniejące placówki astronomiczne są w stanie wykryć sztuczne światło pojedynczego miasta.

Loeb przyznaje, że odnalezienie zaawansowanych technologicznie cywilizacji w naszym układzie słonecznym to bardzo dalekosiężne przedsięwzięcie, dlatego że mogą oni przebywać w miejscach oddalonych od przyjaznego światła macierzystych gwiazd. Dodał jednak, że tak czy tak należy ich szukać. Planowane na najbliższą przyszłość przedsięwzięcia, takie jak uruchomienie Large Synoptic Survey Telescope będą miały na celu gromadzenie światła z tysięcy obiektów Pasa Kuipera.

– Wiele osób mówi, że to wysoce nieprawdopodobne, więc po co się tym zajmować? – stwierdza Loeb. – Jeśli jednak możemy to zrobić bez wydawania dodatkowych środków, to dlaczego nie spróbować?

Greg Laughlin, który zajmuje się badaniem planet pozasłonecznych na University of California w Santa Cruz uważa, że jest to dobra strategia do poszukiwania inteligentnych obcych, choć sam jest bardzo sceptyczny jeśli idzie o ich ślady w Pasie Kuipera.

– Założę się, że w naszym układzie słonecznym nie ma żadnych miejsc oświetlonych sztucznie wygenerowanym światłem. Ale oczywiście może być inaczej i mogę przegrać – mówi.

W przyszłości powstać mogą także teleskopy, które będą zdolne do wykrywania światła o sztucznym pochodzeniu na planetach pozasłonecznych. Jak przyznaje Laughlin, w tych warunkach idea poszukiwania śladów obcych miast wydaje się jak najbardziej spełniona.

Autor: L. Grossman
Źródło oryginalne: Newscientist.com
Tłumaczenie i źródło polskie: Infra


TAGI:

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

22 komentarze

  1. buzdygan 09.11.2011 11:13

    Stephen Hawking uważa, że powinniśmy siedzieć cicho i nie szukać inteligentnych cywilizacji, gdyż może się to dla nas bardzo źle skończyć.

    Zgadzam się z nim. Jeśli natkniemy się na inteligentnych kosmitów, którzy są jedynie 100 lat przed nami w rozwoju technologicznym, możemy nie mieć szans, jeśli okażą się wrodzy. A jeśli chodzi o kosmos, to możemy spotkać cywilizacje tysiące lat starsze od nas.

  2. Aru 09.11.2011 18:17

    Jeśli byłaby to cywilizacja starsza o całe tysiąclecia to byśmy przy nich wypadali niczym jaskiniowcy podniecający się pierwszym ogniskiem. Poza tym, każda mądrzejsza cywilizacja powinna wiedzieć by się do ludzi nie zbliżać i nas nie uszczęśliwiać technologią. Ludzie muszą sami dojść do wszystkiego, a jeśli się przy tym wybiją, to trudno.

    Poza tym trochę bez sensu jest szukanie miast według mnie. Światło dociera do nas z duuużym opóźnieniem i to co zobaczymy będzie jedynie czymś co się działo miliony lat temu, do tej pory taka cywilizacja może zupełnie nie istnieć.

  3. ezbig 09.11.2011 19:21

    “Poza tym trochę bez sensu jest szukanie miast według mnie. Światło dociera do nas z duuużym opóźnieniem i to co zobaczymy będzie jedynie czymś co się działo miliony lat temu, do tej pory taka cywilizacja może zupełnie nie istnieć.”

    Aru światło z Pasa Kuipera dociera do nas z opóźnieniem ok. 4-7 godz. więc jeśli coś tam faktycznie jest to da się zaobserwować.

    Inna sprawa to czy dla sporo wyższej stojącej cywilizacji, ale tak samo barbarzyńskiej jak my, nie będziemy jak przykładowo delfiny, mrówki czy inne zwierzęta dla nas?

  4. ARTUR 09.11.2011 23:19

    To jest wprowadzanie opinii publicznej w błąd aby uzasadnić spotkanie obcych z którymi już jest kontakt .Sama obserwacja polega na przesunięciu obrazu w przestrzeni zamiast obserwacji obrazu w czasie .Po przesunięciu przestrzennym uzyskujemy obraz w czasie rzeczywistym bez zakłóceń czasoprzestrzeni ,czas i przestrzeń są rozdzielne i tylko od technologii zależy którą jego częścią operujemy .

  5. Sever 10.11.2011 01:16

    My szukamy obcych cywilizacji, obce cywilizacje znalazły nas już tysiące lat temu. Pytania: ile obcych cywilizacji nas odwiedza i skąd przybyli. 1 jest pewne, przybyli w pokojowych zamiarach. Obserwują nas, nie ingerują. Wszechświat kipi życiem, życie rozwija swe macki, gdzie tylko może.

  6. mem 10.11.2011 09:25

    Rozważając hipotetycznie rozwój naszej cywilizacji, warto przyjrzeć się skali Kardaszewa. Gdyby ta skala miała jakieś podstawy empiryczne, okazało by się iż jesteśmy dopiero na starcie i zrobiliśmy pierwsze kroki. Spotkanie z obcymi, które są na wyższym stopniu rozwoju, byłby równoznaczne ze spotkaniem Boga.

  7. Obi-Bok 10.11.2011 09:47

    Te poszukiwania zakładają, że inne cywilizacje tak samo zanieczyszczają swoją przestrzeń światłem, jak ludzie. Czytałem kilka miesięcy temu o problemie “zanieczyszczenia świetlnego”, o nieekonomiczności obecnych oświetleń miast i negatywnym wpływie jaki ma to na rytm okołodobowy ludzi i zwierząt.
    Poza tym cały czas towarzyszy naukowcom założenie, że “obcy” są podobni do nas i stosują podobne do naszych rozwiązania technologiczne. Skąd to przekonanie?

  8. ARTUR 10.11.2011 11:44

    @mem.Jest też możliwość że obcy też wierzą w Boga.

  9. MamDosc 10.11.2011 12:03

    Podobno ziemia i jej zasoby (ludzie też nimi są) już dawno są przyczyną gwiezdnej sprzeczki kilku ras (dosadniej wojny) i na nasze nieszczęście władze zostały skuszone jakąś cyber kiełbasą przez tych złych-władza stanęła po stronie zła,a prawo własnego wyboru jest świętym prawem kosmicznym . To tak jak wampir który nie wejdzie do twojego domu bez zaproszenia . Teraz podobno są organizacje, które się leją z szarakami i starają się ich wykurzyć z ziemi (niszczą im bazy-podziemne )
    Ale czy to wszystko jest prawdą,może się dowiemy zaraz,a może nigdy.

  10. Velevit 10.11.2011 12:19

    Hmm, Myślicie, że istoty na dużo wyższym poziomie rozwoju niż my byłyby skłonne do zła… bo ja mam taką teorię, że zło wynika z głupoty i niskiego poziomu świadomości. Zakładając, że rasa potrafiąca przebywać duże odległości w kosmosie (nie ważne jaką metodą), nasuwa się wniosek, że musiałaby to być rasa dużo starsza od naszej, i co za tym idzie znajdująca się na wyższym poziomie rozwoju ewolucyjnego, inteligentniejsza i prawdopodobnie na wyższym poziomie rozwoju duchowego. To wszystko tylko teoria ale ja osobiście nie wierzę w złych kosmitów odwiedzających naszą planetę, widzę jedynie głupich tubylców z tejże planety 😀

  11. mem 10.11.2011 17:16

    @ARTUR oby “oni” nie wyglądali jak PREDATOR, bo jak by wtedy Jezus się prezentował 🙂

  12. Aru 10.11.2011 18:11

    @mem- jakoś mam wrażenie, że jeśli byśmy obcych kiedykolwiek spotkali to tacy o wyglądzie Yautja(predki) byłyby jeszcze pożądane i normalne dla nas. Mają ręce, nogi, kuśki, cycki (polecam komiksy, w nich i kobiety tego gatunku są pokazywane) i inne rzeczy dla nas normalne. Pomijając fizjologię i ogólny “boost” do fizycznych cech są podobni do nas (humanoidalni, kultura to co innego ;p). Wyobraź sobie próby rozmawiania czy komfortowej koegzystencji z czymś wyglądającym jak przerośnięty karaluch lub meduza.

  13. edek 10.11.2011 18:12

    @Welevit
    Zgadzam się z tobą. Choć mogą być jakieś różnice w pojmowaniu etyki między nami i obcymi. Uważam, że rasa agresywna prędzej, czy później sama się wykończy, a jeśli może zagrozić innym cywilizacjom, to też w końcu trafia na godnego przeciwnika, który rozwiązuje problem.
    Co do przyczyn możliwych inwazji. Chyba jedynie “przestrzeń życiowa” mogłaby być powodem. Ale wraz z rozwojem cywilizacja uwalnia się z problemu “przeludnienia”. Surowców natomiast we wszechświecie jest w bród. Przy opanowaniu fuzji jądrowej problem energii a nawet surowców znika. Przecież w reakcjach jądrowych można tworzyć nowe pierwiastki. Nam już się udaje przeprowadzić fuzje jądrowe, choć do elektrowni to jeszcze daleko.
    Co do szukania świateł obcych w Układzie słonecznym to następna kpina tak jak z seti. Teleskopem nie można na razie dojrzeć bezpośrednio innych planet wokół innych gwiazd. I pewnie długo tak pozostanie. A co dopiero światła miast. Może szybciej odpowiednią rozdzielczość uzyskają radioteleskopy. By odbierać np. audycje TV i radia? Ale czy bardziej rozwinięta cywilizacja używa fal elektromagnetycznych do komunikacji?
    Tu ciekawy wywiad z prof. Wolszczanem:http://news.astronet.pl/5735
    Choć niestety jest on bardzo ostrożny w temacie obcych…

  14. Velevit 10.11.2011 19:26

    @edek “Uważam, że rasa agresywna prędzej, czy później sama się wykończy”

    No właśnie, tak jak my to teraz robimy… nie koniecznie zabijając siebie nawzajem, ale np. też niszcząc środowisko, bo przez agresję rozumiem też zachłanność i dążenie do posiadania za wszelką cenę. Tak więc ekosystem w pewnym sensie asekuruje nasz rozwój mentalny, jeżeli nie sprostamy jego wymaganiom, to nas zniszczy, bądź zniszczymy się sami, jak kto woli, w końcu sami również jesteśmy częścią ekosystemu 🙂 Stąd mam podobny wniosek taki, że prymitywne/agresywne cywilizacje nie mają szans na ekspansję w kosmos, bo nie są w stanie przejść próby swojego ekosystemu, który odcina drogę w gwiazdy zanim zdążą rozwinąć odpowiednią technologię. Ci natomiast, którzy w porę dojrzeją mentalnie są w stanie żyć w harmonii z ekosystemem, co skutkuje przetrwaniem i otwiera drogę do eksploracji innych ekosystemów. To oczywiście wszystko tylko teoria, ale taki właśnie mam obecnie pogląd na te sprawy.

  15. MamDosc 10.11.2011 21:13

    No świetnie tylko co powiecie tysiącom ludzi którzy przeżyli TZW spotkania .
    Im nie ciśnie się uśmiech na usta,a te istoty (szaraki)robią im takie rzeczy ,że Freddy Kruger to słodki miś . I gdzie ta ich cywilizacyjna inteligencja ? Czy wy myślicie że ZŁO zatrzyma jakaś granica eksploracji ekosystemu . Oj chyba niedocenianie potęgi ciemnej strony,wszystko ma dwie strony (od ładunków przez wymiary -wszystko ma swoje przeciwieństwo ) Jak chcecie docenić i eksplorować drogę światłą gdy nie zdajecie sobie sprawy z faktu istnienia zła . Taka bajeczka i fajnie jest,rozwijajmy się medytujmy i karmimy swoje pijawki, większość tych bytów to nie predatory tylko istoty na tak zaawansowanym poziomie że mogą uchodzić za bogów lub demony . Nie zobaczą ich teleskopy,nie mają pojazdów,skaczą między wymiarami jak piłka i dowolnie bawią się energią . Tym dla nich jesteśmy,strach to idealny pokarm .
    To teraz poszukajmy ich miast 🙂

  16. Velevit 10.11.2011 22:33

    @MamDosc

    No ale czym jest to zuo? i czemu ono służy? skąd się bierze? Czy rzeczywiście istnieje coś takiego jak dobro i zło?! Czy może raczej świadomość i brak świadomości. Autentycznie świadomy człowiek nie jest skłonny do czynienia tzw. zła i zdaje sobie sprawę z tego, że jego przyczyną są uwarunkowania – biologiczne i kulturowe, a nie potwór z szafy 😀

    Bajki o szarakach układających się z rządami w celu porywania ludzi i eksperymentowania na nich są po prostu niedorzeczne. Istoty wyprzedzające nas w rozwoju o stulecia, czy bardziej prawdopodobnie- tysiąclecia, po pierwsze- nie potrzebowałyby raczej niczyjego przyzwolenia by uprowadzić z powierzchni Ziemi choćby całą populację Chin, po drugie- jakie eksperymenty i w jakim celu miałby na nas przeprowadzać, a gdyby jednak jakieś przeprowadzały to czemu robiłyby to bez znieczulenia czy narkozy, lol 😀 Czego w ogóle taka cywilizacja mogłaby chcieć od Ziemian? po co by tu przylatywali, po węgiel? ropę? gaz łupkowy??? Gdyby czegokolwiek stąd potrzebowali i rzeczywiście nie mieli szacunku dla naszego życia, to już dawno temu zostalibyśmy skasowani z powierzchni, a planeta zwyczajnie zostałaby zagarnięta przez tych opętanych przez demony kosmitów. Jeżeli jesteśmy obserwowani to najpewniej z czystej ciekawości. Hmm, a tak w ogóle, MamDosc, Ty tak na poważnie? bo muszę przyznać, że trochę zmieszany jestem czytając Twoje komentarze, hehe 😀

    …jeszcze jedno, jeżeli twierdzisz, że charakter wszechświata kształtuje jakiś transcendenty spór dobra ze złem to raczej nie ma w nim miejsca na wolną wolę, znaczyłoby to, że jesteś jak zombie, którym targają raz po raz dobre i złe moce walczące o przejęcie całkowitej kontroli. Ja tam dobru i złu mówię fak ju, wolę być świadomy tego co robię w życiu.

  17. memento 10.11.2011 23:21

    @Velevit, abstrahując od wypowiedzi Mamdosc, to Twój system ogranicza wolną wolę. Wśród ludzi, z którymi się spotykam istnieje silne przekonanie, że istnieją czyny z natury złe i dobre, a człowiek autentycznie uświadomiony wybiera między dobrem a złem. U Ciebie świadomość automatycznie pociąga reakcje. Ale czym jest ta świadomość? Pełnym zrozumieniem czym jest i jakie przyczyny ma zło, czy może czymś więcej?

  18. Velevit 11.11.2011 13:09

    @memento

    Głęboki temat. Zacznijmy może od tego, że w znaczeniu powiedzmy transcendentnym nie istnieje coś takiego jak dobro i zło. Różne rzeczy się dzieją, ale to umysł interpretuje je jako coś złego lub dobrego, interpretacja umysłu jest zaś ściśle związana z sposobem w jaki jest uwarunkowany. Drapieżniki jak np. wilki często żywcem rozszarpują swoje ofiary, czy można powiedzieć, że wilki są z natury złe? nie, to uwarunkowane do zabijania organizmy. Weźmy taką etykę, o której wspomniał wcześniej edek; etyka jest niczym więcej jak kolejną głupią ideologią odzwierciedlającą stan mentalny danego społeczeństwa czy jednostki w danym momencie. Dla jednych ludzi zabicie innego człowieka to zło, ale już np. zabicie świni jest ok, dla innych życie świni ma taką samą wartość jak człowieka i rezygnują z zjadania mięsa na rzecz ziemniaków, jeszcze kto inny powie: “zaraz, zaraz ziemniak to też żywa istota i jej zabicie to zło” i dla przykładu odżywia się tylko nasionami i owocami. Do tego dochodzą specyficzne sytuacje, w których zabijanie staramy się usprawiedliwić itd. Ogólnie cała masa moralnych dylematów, w których umysł ludzki stara się postawić granicę między dobrem, a złem… i równie duża liczba systemów prawnych, etycznych, filozoficznych, religijnych wyrażających własną klasyfikację tych zagadnień. Uwarunkowanie ideologiczne, ale również biologiczne (jak w przypadku wilka) kierują w przeważającym stopniu życiem ludzi. No dobra, weźmy skrajny przypadek, co powiedzieć o kimś, kto dla zabawy torturuje np. innego człowieka (jak te szaraki :), czyż nie jest on zły? co z gwałcicielami? mordercami seryjnymi itd. Moja odpowiedź jest identyczna – uwarunkowania, w tym przypadku biologiczne: popęd seksualny, choroba psychiczna, opóźnienie w rozwoju; mówimy tu o ludziach, którymi sterują pierwotne instynkty, popędy. Do popełniania zbrodni popychają ludzi również indoktrynacja czy choćby sytuacje, w których walczą o własny byt czy jego poprawę, ale o tym czy jest to złe czy dobre znowuż decyduje system wartości, którym kieruje się dana jednostka. Tak czy siak, cały czas mówimy tu o uwarunkowaniach, tam gdzie uwarunkowania biorą górę, nie ma miejsca na świadomość, działanie wynikające z uwarunkowań jakichkolwiek to działanie nieświadome. Ktoś powie: “w ten sposób rozgrzeszasz wszystkich zbrodniarzy i całe zło toczące tę planetę od zarania dziejów: syjonistów, hitlerowców, bolszewików, inkwizycję, bla, bla, bla”… cóż, tak właśnie jest, to nie jakieś tam zło jest odpowiedzialne za wszystkie zbrodnie świata tylko godny pożałowania brak świadomości.

    Czym jest świadomość? To zrozumienie na najgłębszym poziomie swoich wszystkich uwarunkowań (nie tylko mentalnie, poprzez intelektualną koncepcję), czy to popęd seksualny, czy to instynkt samozachowawczy, agresja, megalomania, czy wszelkie uwarunkowania kulturowe, warto zwrócić uwagę na każdy własny gest wykonywany w towarzystwie innych osób, zadumanie się nad tym skąd się to wzięło, każde uczucie które się pojawia, duma, zawstydzenie, zażenowanie, chęć górowania nad kimś, jak nasze poglądy wpływają na wybory których dokonujemy. Tam gdzie jest pełne zrozumienie własnych uwarunkowań, tam jest świadomość, tracą one kontrolę nad naszym życiem i znika to tzw. zło. Świadomość to nie umiejętność wyboru między dobrem, a złem, dla mnie to jakby wybierać między świadomością, a nieświadomością 😀 A co do wolnej woli, to istnieje ona tylko dla świadomości, jeżeli człowiekiem sterują instynkty, ideologia, szereg nałogów i odruchów bezwarunkowych to jak można mówić o jakiejkolwiek wolności wyboru? czyjego wyboru? opętanego, zniewolonego umysłu?!

  19. memento 11.11.2011 13:38

    Właśnie tego nie potrafię zrozumieć: Czy będąc świadomym własnych uwarunkowań biologicznych, kulturowych etc. nie można się im poddać dla własnej przyjemności nawet wiedząc, że z nich ona wynika? Przecież tak jest z wieloma rzeczami neutralnymi etycznie: swędzenie, chęć rozgrzania się przy ognisku. Wiele osób gdy zastanowi się nad codziennymi czynnościami zauważy, że nie są one “racjonalne” tylko wymuszone przez uwarunkowania, a mimo wszystko nie ma żadnego powodu by się im przeciwstawiać. Takie powody pojawiają się dopiero gdy człowiek oprócz tego, że jest w wielu miejscach uwarunkowany uświadamia sobie, że niektóre rzeczy są dobre, a inne złe. Moim zdaniem ciężko Ci się nawet wypowiedzieć bez używania tych wartości więc piszesz “tzw. zło”. Nie jestem jakimś skrajnym realistom pojęciowym, ale ciężko mi zrozumieć tak głęboką redukcję słownika. A te wszystkie zwroty “najgłębszy poziom”, “pełne zrozumienie” wydają mi się tylko retoryką mającą za zadanie wyrzucić z kręgu ludzi świadomych, tych, którzy w pełni świadomości swoich uwarunkowań poddają się im i czynią zło.

  20. Velevit 11.11.2011 15:56

    @memento

    Prawdopodobnie istnieje między nami znacząca różnica w postrzeganiu świata. Próbujesz zrozumieć to o czym mówimy w sposób czysto koncepcyjny i w pewnym sensie masz rację co do stosowanych przeze mnie zabiegów semantycznych. Język który stosujemy jest zbyt nieprecyzyjny bym mógł przekazać w jasny sposób to co chodzi mi po głowie, terminy bardzo ściśle określają znaczenie dla zjawisk, które bywają z natury o wiele bardziej złożone. “Najgłębszy poziom”, “pełne zrozumienie”; starałem się unikać zwrotów typu “zrozumienie na poziomie duchowym”, bo uznałem że to zbyt ciężkostrawne dla racjonalisty. “Tzw. zło”, złe rzeczy które nam się przytrafiają – ból, cierpienie, krzywda; jakkolwiek bulwersujące mogłoby się to wydawać, w szerszej perspektywie przynoszą nam korzyść. Cierpienie zawsze narusza nasze ego, które jest właśnie tym sztucznym tworem zbudowanym z uwarunkowań, osobowość to jedynie wyobrażenie, fałszywy obraz wykreowany z uwarunkowań, a każdy cios zadany przez życie, czy to w postaci krzywdzących nas innych ludzi, czy klęsk żywiołowych, głodu, ciężkiej sytuacji materialnej, bankructwa, zawodu miłosnego, upokorzenia, każdy cios, każde “zło”, które nas spotyka niszczy po trosze ten fałszywy obraz. Dlatego właśnie stosuję tu cudzysłów.

    “A te wszystkie zwroty „najgłębszy poziom”, „pełne zrozumienie” wydają mi się tylko retoryką mającą za zadanie wyrzucić z kręgu ludzi świadomych, tych, którzy w pełni świadomości swoich uwarunkowań poddają się im i czynią zło.”

    Tu też w pewnym sensie masz rację. Uznasz to za dogmat, ale uważam, że sytuacja którą opisujesz jest niemożliwa do zaistnienia. Na pewnym etapie rozwoju do głosu dochodzi coś znacznie subtelniejszego i głębszego niż umysł lawirujący między cierpieniem i przyjemnością, od bodźca do bodźca, to wszystko w końcu się znudzi i pozbawione energii umrze. Miewałeś na pewno w życiu takie chwile, w których po prostu beztrosko oddawałeś się przyjemności, rozkoszy zaspokajania jakiegoś fizycznego pociągu, dragi, seks z prostytutką, zmasakrowanie kibica nielubianego klubu piłkarskiego, heh, cokolwiek; bardzo często zaraz po orgaźmie zostaje pustka i nieznośny ciężar egzystencji, to ogień który spala fałszywe “ja”. Świadomość to nie zrozumienie na poziomie intelektualnym. Spróbuj pojąć to, że wolna wola nie dotyczy umysłu, to nie umysł ma wybierać, dyktować własną wolę.

    Heh, zdaję sobie sprawę, że wydaje Ci się abstrakcyjne to co mówię, ale spróbuj pokontemplować nad tym kim jesteś, skąd się bierze “ja” i czy jest prawdziwe, czym jest przyjemność fizyczna, cierpienie, i dla kogo.

  21. memento 11.11.2011 18:27

    Dobrze, ciężko się sprzeczać z osobistymi odczuciami, ciężko wytłumaczyć ślepemu kolory, ale… Czy kiedykolwiek rozważałeś możliwość, że to coś znacznie subtelniejszego i głębszego może być tylko sztuczką Twojego umysłu? Przecież w różnych kulturach inne rzeczy pociągają za sobą pustkę i nieznośny ciężar egzystencji, zazwyczaj te najmniej akceptowalne. Przecież to, że ludzie w naszej kulturze potrafią nawet ciągnąć się na życie po masturbacji wynika właśnie z tych negatywnych uczuć po spełnieniu swojej fizycznej potrzeby. Może ta pełna świadomość jest tylko częścią większego uwarunkowania pozwalającego przetrwać społeczeństwom na tak relatywnie wysokim poziomie rozwoju umysłowego. Bo bądźmy szczerzy gdyby te wszystkie stany ducha, które opisujesz, nie miały miejsca mogłoby być bardzo źle z naszym przetrwaniem.

    Co do zła ujmowanego jako cierpienie, ból, brak zaspokojenia, to wszystko tylko fundamenty, na których można wznieść pojęcie dobra i zła. Gorzki lek najlepiej leczy. Każdy chyba zgodzi się z Tobą, że dobre jest to co daje nam korzyści w szerokiej perspektywie. Ale reszta Twoich poglądów wydaje się być próbą racjonalnego(!) pojmowania zła w myśl zasady, że wszystko musi mieć jakąś “pozytywną” przyczynę. Za tym oczywiście nie pójdzie żaden masochizm, ani sadyzm, ale dlaczego? Bo to tylko uspokajacze, próba wypełnienia luk w egzystencji przez dyskursywny rozum. Wszystko musi się zgadzać, aby codzienne życie nie zamieniło się w koszmar niepewności, prawda?

    Wydaje się, że ta świadomość połączona z wolną wolą z wykluczeniem intelektu jest u Ciebie jakąś głębszą intuicją tego czym jest rzeczywistość i jaki powinien mieć do niej stosunek człowiek. Czy to by się zgadzało?

  22. Velevit 11.11.2011 19:43

    100%-wy racjonalista 😀 Przypominasz Tomy Lee Jonesa w “Sunset limited”, obejrzyj, na bank Ci się spodoba ten film 😉

    “Czy kiedykolwiek rozważałeś możliwość, że to coś znacznie subtelniejszego i głębszego może być tylko sztuczką Twojego umysłu?”

    Oczywiście, że tak. Rzecz w tym, że to “coś” pojawia się gdy umysł znika, na tym polega medytacja, na biernej obserwacji pojawiających się myśli, tzn. nie poświęcaniu im uwagi. Gdy udaje się w takim stanie wytrwać odpowiednio długo, myśli znikają, a wraz z nimi cała osobowość. Zostaje czysta świadomość, sam obserwator. nie łatwo osiągnąć taki stan, udało mi się to zaledwie kilka razy gdy przebywałem w totalnej izolacji od ludzi i cywilizacji. Na bank znajdziesz sposób żeby to zracjonalizować, nie mam co do tego wątpliwości, i ja również to robiłem po lekturze czyichś relacji, aż do pierwszego poważnego eksperymentu, który przeprowadziłem. Kiedy już znajdujesz się w stanie absolutnego odłączenia od umysłu, po prostu wiesz, że to nie sztuczka, to coś zupełnie odmiennego od wszelkich stanów psychicznych doświadczanych kiedykolwiek, bo to stan pozbawiony psychiki w ogóle 😐

    Co do drugiego akapitu, to chyba jednak nie do końca mnie zrozumiałeś, choć z drugiej strony masz prawo podejrzewać mnie o bycie mięczakiem 😀
    Nie szukam sensu w życiu, ani nie doszukuję się specjalnie żadnego celu, wnioski które wyciągnąłem są wynikiem obserwacji, być może są błędne, tragedii nie ma. “Pozytywna przyczyna”?! 😀 …i do tego “happy end”; litości. Możesz mi nie uwierzyć, ale sam jestem w stanie przeprowadzić na sobie taką psychoanalizę i wyciągnąć obiektywne wnioski… i robię to bezustannie.

    Co do intelektu, to jest ok, pod warunkiem, że używamy go jako narzędzia, a nie identyfikujemy się z nim. Skieruj uwagę na swój umysł i zobacz co robi. Bez przerwy coś trawi, jest w pełni zautomatyzowany, a bezustanne myślenie to nałóg, niemal bez przerwy te same koncepcje zasyfiające umysł, wyobrażenia, wspomnienia, plany, wyobrażenia nt. przyszłości i samego siebie… czy tym właśnie jesteśmy? zaprogramowanymi niczym androidy umysłami?

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.