Liczba wyświetleń: 320
Polska Agencja Prasowa zwolniła edytorkę tekstu, a na dziennikarkę nałożyła karę finansową. To pokłosie publikacji depeszy, w której Karola Nawrockiego nazwano „Karolem Kartoflem Nawrockim”.
Jak potwierdził w rozmowie „Presserwisem” Marek Błoński, likwidator PAP, osoby odpowiedzialne za tekst zostały ukarane. „Potwierdzam, że wyciągnęliśmy konsekwencje służbowe wobec osób odpowiedzialnych za rażące błędy w depeszy, o którą pan pyta” – powiedział.
Błoński zaznaczył jednak, że szczegóły sprawy pozostają poufne, gdyż „zawsze są to sprawy między pracodawcą a pracownikiem”.
Depesza, która ukazała się po szczycie NATO, zawierała szereg poważnych uchybień. Oprócz nazwania Nawrockiego „kartoflem” prezydent elekt został określony jako „prezenter Polski”, a w tekście pojawiły się także błędy typu „w białydomu” zamiast „w Białym Domu”.
Jeden z pracowników PAP, proszący o anonimowość, nie krył zaskoczenia poziomem niechlujstwa. „Nie pamiętam depeszy tak niechlujnej, zmuszającej nas do opublikowania upokarzającego sprostowania” – stwierdził.
Autorką tekstu była młoda dziennikarka zatrudniona na umowę zlecenie. Kierownictwo wykazało się pewną wyrozumiałością i zdecydowało się wobec niej na karę finansową. Znacznie surowsze konsekwencje spotkały natomiast edytorkę tekstu, która pracowała w PAP od wielu lat. Po kilku dniach prób rozwiązania sprawy polubownie, podjęto decyzję o jej dyscyplinarnym zwolnieniu. „Kierownictwo zdecydowało się wręczyć jej dyscyplinarkę w przeświadczeniu, że musi stanowczo zareagować na błędy godzące w wizerunek agencji” – tłumaczy jeden z pracowników.
Autorstwo: KM
Na podstawie: Press.pl
Źródło: NCzas.info
Kretów jest jeszcze więcej w urzędach i firmach państwowych.