Liczba wyświetleń: 755
Uczniowie z regionu Asturia w Hiszpanii nie będą mogli dłużej nazywać świąt „Bożego Narodzenia” tą nazwą. Nowe prawo zabrania używania w klasie terminów religijnych w odniesieniu do świąt grudniowych i wakacyjnych.
Nauczyciele i uczniowie w szkołach Asturii będą teraz musieli o Bożym Narodzeniu mówić „święto zimowe” a o Wielkanocy „święto drugiego semestru”.
Socjalistyczny rząd tego regionu zdecydował się na wprowadzenie nowej terminologii dążąc do ograniczenia odniesień do religii w przyszłym roku szkolnym. Dziennik „El Mundo” doniósł, ze minister edukacji Asturii dostarczył niewielu wyjaśnień dotyczących tych świeckich przepisów. Lokalni nauczyciele religii oraz instytucje takie jak Katolicka Konfederacja Ojców (CONCAPA) lekceważą nowe prawo nazywając je „głupotą”, ale również „atakiem”.
Konserwatywne stowarzyszenie Hazte Oir oznajmiło na łamach lokalnej gazety, że może to „ośmieszyć społeczeństwo asturiańskie”. Jednak Hiszpańska Komisja Pracownicza oraz Stowarzyszenie Nauczycieli w Asturii poparły projekt, sugerując, że szkolny kalendarz powinien wziąć pod uwagę przekonania religijne każdego ucznia, niezależnie od tego, jakie one są.
Tłumaczenie: ND
Źródło oryginalne: www.thelocal.es
Źródło polskie: Euroislam
Sami nie byli w niczym lepsi od tych lewaków. Udają ze to święto bożego narodzenia, a to przesilenie zimowe świętowane w wielu kulturach świata. Sami sobie zmienili terminologie, żeby wcisnać ludziom swoją sekciarską wizje patrzenia na Boga.
A u nas powinno się zrobić to samo z pomnikami Karola Wojtyły co zrobiono z pomnikami Władimira Iljicza Uljanowa.
Kozły grają naszymi duszami.Katz i Lenin do jednej grali bramki.
baltazar
Karol też,Wszystko zależy od tego czy mierzymy straty fizyczne -czy moralne.
A co Wam Karol Wojtyła zrobił ? Ograniczył Wam jakąś wolność, zabrał coś, wysłał na jakąś wojnę ? Jak można porównywać JP 2 z takim Leninem ? Czy Wam rozum odebrało ? Nie oceniajcie nikogo pod kątem wiary, a tego co zrobił i jakim był człowiekiem.
Proponuje aby lewactwo, ateisci I osoby nie identyfikujace sie z Chrzescijanstwem nie obchodzily swiat, nie przyjmowaly prezentow, nie mialy swiatecznych dni wolnych (to nie ich swieto) I odstosunkowaly sie od tradycejnego, europejskiego nazewnictwa swiat.
Nikt nikogo do niczego nie zmusza, wiec won od nie swojej tradycji.
He, pamietam ten cyrk z sekciarzami od 'projektu’. Czy ta stara wariatka rozliczyla sie z tego zlota co mialo byc na zlote prety do piramidy, ponoc sporo swirow wyslalo jej zloto I slad po nim zaginal?
Teraz wystarczy cisnac byle kit w siec I zawsze znajdzie sie grupa idio¥ow lub ludzi niesrownowazonych psychicznie dajacych wiare w najwieksze nawet bzdury. Kiedys ci ludzie zwani swojsko debilami lub wiejskimi glupkami nie mieli mozliwosci wplywania na inne osoby, teraz wystarczy ze znajdzie sie jakis cwaniak sprzedajacy im bzdury I po chwili ma swoje wlasne impresarium wiejskich glupkow z zachwytem wpatrujacych sie w guru, wysylajacych mu kase, zloto I poswiecajacych czas na promowanie bzdur w ktore dali wiare, zwykle do upadlego poniewaz idio¥a nie przyzna ze nie ma racji I idzie w zaparte do upadlego.
Ten automoderator cenzuruje slowo I d I o t a, a to wazna czesc jezyka nie bedaca wulgaryzmem. Jak tu pisac o dialektyce Lenina gdy podstawowego okreslenia europejskiej lewicy nie mozna prytoczyc?
🙂
Pomysł z hiszpańskiej Asturii – „Nowe prawo zabrania używania w klasie terminów religijnych w odniesieniu do świąt grudniowych i wakacyjnych.” – wydaje się być dla jednych śmieszny jako policzek dla tradycji. Dla innych to czysta złośliwość ludzi niewierzących, bądź wierzących inaczej niż zakładany ogół. Opcje komu ten pomysł pasuje albo nie pasuje można by mnożyć. Osoby nie identyfikujące się z tradycją katolicką będą raczej przeciwko, gdyż z reguły są zwolennikami nadawania dla religii właściwego miejsca w życiu, na pewno poza szkołą i życiem politycznym. Zresztą, jako że wiara jest sprawą osobistą i czasami przejawia się w postaci wyznawanej religii, powinniśmy ją zachowywać dla siebie, swoich bliskich, dzielić się nią z osobami zaufanymi, a fora publiczne, także religijne nie są miejscami zdolnymi podtrzymać intymny charakter wiary. Stąd w imieniu tych niekatolickich grup społecznych ale jakże zblazowanych corocznym smutnym teatrzykiem, okraszanym religijną komercja – można powiedzieć: I bardzo dobrze! W instytucjach publicznych, także w szkole, gdzie na każdym kroku czyhają na petenta, zamaskowane w mikołajowo-choinkowe gadżety, formy indoktrynacji i piętnowania, człowiek czuje się obnażany ze swojej prywatności. No przecież na przełomie każdego grudnia-stycznia, wychodząc z domu na ulicę, czy gdziekolwiek nie będę wciąż krzyczał: To robienie na siłę ze mnie Indianina (w wydaniu KK) jest mi obce i gryzie moje poczucie obywatelskiej godności!
Co do kwestii tradycji z jaką związane są święta Bożego narodzenia i Wielkanocy, to nie jest to tradycja chrześcijańska, a raczej mitraistyczna.