Tusk na równi pochyłej

Opublikowano: 16.01.2011 | Kategorie: Polityka

Liczba wyświetleń: 441

Gdy po katastrofie smoleńskiej wybory prezydenckie wygrał Bronisław Komorowski, politykom Platformy Obywatelskiej i jej sympatykom mogło się wydawać, że wygrali los na loterii. W komentarzach bardzo często pojawiało się sformułowanie “pełnia władzy”. Choć od tamtego wydarzenia minęło niewiele czasu, to w obozie partii rządzącej próżno szukać optymistycznych nastrojów. PO trawią wewnętrzne konflikty, a tragedia smoleńska i raport MAK obnażyły porażającą indolencję ekipy Donalda Tuska.

Koncentracja wyłącznie na utrzymaniu władzy i czołowego miejsca w partii, wiara w moc sondaży i brak realnej oceny sytuacji w polityce międzynarodowej sprawiły, że Donald Tusk sam ściągnął na siebie burzę. Został upokorzony przez Rosjan na oczach świata, a państwo polskie, którego nie ma pomysłu reformować, pogrąża się w chaosie. Zdaniem prof. Zdzisława Krasnodębskiego, Donald Tusk został zwyczajnie “rozegrany” przez rosyjskiego premiera.

Rząd nie odparł w zdecydowany sposób zarzutów MAK oczerniających polskich pilotów. – Nie znam kraju, który – atakowany – nie podjąłby obrony. A z taką sytuacją mamy obecnie do czynienia. Polacy zostali upokorzeni. W świat poszła historyjka o naszym bałaganie i pijanym generale. Nie miał kto zadbać o to, by świat usłyszał o naszych wątpliwościach odnośnie do rzetelności raportu MAK – ocenia w rozmowie z nami Anna Fotyga, była minister spraw zagranicznych.

Tragedia smoleńska obnaża słabość państwa polskiego rządzonego przez ekipę Donalda Tuska. To kolejne zderzenie się PO z rzeczywistością, po powodzi i kryzysie na kolei.

Smoleńsk to modelowy przykład stylu działania ekipy Tuska. W tragicznych okolicznościach zginęła polska elita władzy, na czele z prezydentem, a urzędnicy z kancelarii premiera rozstrzygali, jak najlepiej wypaść w telewizji i zaaranżować spotkanie Putin – Tusk. Podobnie przez ostatnie trzy lata rząd PO starał się jedynie o medialny poklask służący utrzymaniu władzy przy jednoczesnym rozpadzie państwa.

– Raport MAK i bezradność Polski to demonstracja rosyjskiej siły i komunikat Rosji dla państw Europy Środkowo-Wschodniej: “Zobaczcie, to był wasz lider, jest członkiem Unii Europejskiej i NATO, a te organizacje go nie wsparły. To my się liczymy na arenie międzynarodowej” – akcentuje prof. Zdzisław Krasnodębski.

CO DALEJ?

Politycy PO przyznają, że w perspektywie bieżącego roku orientują swoje działania na wybory parlamentarne. Profesor Krasnodębski dostrzega w tym kontekście dwa scenariusze. – Ewentualna wygrana Platformy i kolejne cztery lata rządów tej partii to będzie obumieranie państwa polskiego. Suweren Naród zadecyduje i suweren Naród będzie ponosił za to odpowiedzialność. Dlatego pozostaje mieć nadzieję na odrodzenie Narodu – zwraca uwagę prof. Krasnodębski. Zdaniem socjologa, ktokolwiek obejmie władzę po Platformie, “będzie miał do czynienia z ruiną”.

Polacy, wybierając Platformę, wybrali lenistwo. Po licznych projektach podejmowanych przez Prawo i Sprawiedliwość pod hasłem budowy IV Rzeczypospolitej, a ośmieszanych przez mainstreamowe media, rząd Tuska powiedział Polakom: “Nic nie musicie, grillujmy”. Ten spokój mącą ekonomiści, którzy biją na alarm, że polskie finanse publiczne są w fatalnym stanie i w niedługim czasie z hukiem mogą się zawalić. Bezlitosna dla PO jest była minister finansów prof. Zyta Gilowska. – Rząd od trzech lat nic nie robi, świadomie oszukuje ludzi, bawi się w rządzenie. Oni chyba uwierzyli w jakieś brednie o końcu polityki i rządzeniu na niby – ocenia krótko członek Rady Polityki Pieniężnej.

PLATFORMA ZAJĘTA SOBĄ

Kreujący politykę rządu specjaliści od wizerunku i sam premier mają ogromny problem, jak utrzymać popularność sondażową w sytuacji pogrążonego w kryzysie państwa i starannie ukrywanych sporów w samej Platformie. – Donald musi myśleć, by trzymać na dystans Schetynę i nie stracić czołowej pozycji w swojej partii – mówi nam jeden z polityków PO. – Wiadomo, że władza psuje, a jak ma się dużo tej władzy… – dodaje.

Brak realnej oceny sytuacji w polityce międzynarodowej sprawił, że Donald Tusk sam ściągnął na siebie wewnętrzne kłopoty. W efekcie został upokorzony przez Rosjan na oczach świata, wali się mu państwo, którego nie ma pomysłu reformować, a partia zaczyna się coraz mocniej rozłazić. Chyba sam czuje, że dobra karta już jakiś czas temu zaczęła się od niego odwracać. Tym bardziej że rysuje się nowy odcinek konfrontacji – między premierem a prezydentem. Po czasie walki z Lechem Kaczyńskim wcale nie zapowiada się miła współpraca między Tuskiem i Komorowskim. Chociaż nie brak też głosów, że różnice między nimi będą podsycane. – Niektórzy komentatorzy nie doceniają roli emocji w polityce. A od nich nie da się uciec. Komorowski był przez Tuska wielokrotnie upokarzany. Także publicznie, na przykład w obecności urzędników kancelarii. Nie sądzę, by szybko o tym zapomniał. Były marszałek Sejmu ma w ręku atuty związane z urzędem prezydenta. I coraz częściej obiektem drobnych ciosów może być premier – mówi “Naszemu Dziennikowi” Ryszard Czarnecki, europoseł PiS.

PRZEPYCHANKI KOMOROWSKI – TUSK – SCHETYNA

To, o czym mówi Czarnecki, dobrze ilustruje sytuacja z 5 października 2010 roku. Grzegorz Schetyna i Donald Tusk przyjechali do Belwederu na zaproszenie prezydenta. Powód zaproszenia: Bronisław Komorowski miał zastrzeżenia do przygotowywanej w ekspresowym tempie ustawy o dopalaczach. Powitała ich sekretarka: “Panie marszałku, panie premierze, proszę chwilkę poczekać. Prezydent właśnie kończy ważne spotkanie”.

W efekcie prominentni politycy PO musieli przez kilkanaście minut antyszambrować, by dostać się do prezydenta, którego sami (choć z różnym natężeniem) wspierali w wyborach. – Samo czekanie mogło zirytować Tuska i Schetynę. Gdy okazało się, że gościem prezydenta był szef jego gabinetu Jaromir Sokołowski, obaj musieli odebrać to jako policzek. Zwłaszcza Donald – mówi nam jeden z posłów partii rządzącej.

Walka o wpływy w samej Platformie, o czym pisaliśmy, chociażby odsłaniając kulisy dymisji, której nie było, ministra infrastruktury Cezarego Grabarczyka, nie traci na sile. Frakcja Grzegorza Schetyny ściera się w PO z tzw. spółdzielnią Grabarczyka, która cieszy się z kolei szerokimi wpływami u premiera Tuska. Dla szefa rządu to jedno z narzędzi umniejszania wpływów obecnego marszałka Sejmu. Schetyna również, co podkreślają politycy, ma “długą pamięć” i chowa w niej wspomnienia związane z upokorzeniem go przez premiera przy okazji afery hazardowej.

– Od 10 lat spory w PO jeszcze nie były tak głębokie – diagnozuje partyjną sytuację poseł Antoni Mężydło (PO). – Jeżeli coś teraz może zaszkodzić PO, to tylko jakiś konflikt – dodaje. Ale tego Platforma jak ognia unika, do minimum ograniczając ryzyko narażenia się wpływowym grupom interesu. Strategia “niedziałania”, fundowania społeczeństwu świętego spokoju w zamian za rezygnację z ambitnych celów, przynosiła do tej pory efekty w postaci wysokich słupków poparcia. Spory wewnętrzne udawało się skutecznie wyciszać, do odbiorców mediów nie przedostawał się żaden komunikat o podgryzających się frakcjach w partii. – Podziały w PO były zawsze, ale autorytet Donalda Tuska był na tyle duży, że pozwalał je tłumić albo zamiatać pod dywan – uważa poseł PiS Joachim Brudziński.

Dlatego politycy PO są przekonani, że jeżeli po drodze nie będzie żadnej afery, to najpewniej uda się im dotrwać do jesiennych wyborów. – Donald Tusk pokazał wielokrotnie swoją sprawność i będzie jej dalej używał, aż do wyborów, by trzymać w ryzach swoją partię – mówi “Naszemu Dziennikowi” dr Artur Wołek, politolog z Polskiej Akademii Nauk.

Autor: Mariusz Majewski
Źródło: Niezależny Serwis Informacyjny


TAGI: , , , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

6 komentarzy

  1. ManiekII 16.01.2011 11:49

    Tak się w Polsce robi politykę na poziomie do którego przyzwyczaili nas rządzący, czasami myślę że Kwaśniewski, Urban, czy Oleksy dbali o wiele bardziej o Polaków niż obecne partie. No cóż przyszłość z PO jest dość ciekawa bo jak wygra wybory to się będą działy ciekawe rzeczy… po pierwsze jak odejdzie Rostowski to naczelnym ekonomistą w kraju zostanie jakiś student ekonomi bo żaden szanujący się specjalista nie odważy się szargać swojego nazwiska. Po drugie wejdziemy do euro i będziemy mogli się zapożyczać dowoli, oczywiście mieszkania pójdą co najmniej o 50% do góry. Za pożyczone pieniądze Tusk będzie podnosił swój autorytet do czasu w którym ZUS zbankrutuje i każdy emeryt będzie się sam martwił o siebie… i wtedy ludziom otworzą się oczy niestety nie będą mogli nic na to poradzić, a czasu cofnąć się nie da.

  2. che 16.01.2011 14:10

    Jakie to nowe podatki zafunduje obecna władza ? Katastralny na 2 % ? Ile pieniędzy idzie na konkordat, wojenkę, na utrzymywanie partii politycznych ? Ilu urzędników potrzeba na przekopywanie się w coraz większym śmietniku legislacyjnym ? Ilu funkcjonariuszy zajmuje się “pracą operacyjną” nad tymi, którzy coś pożytecznego jeszcze robią w tym kraju ? Ile kosztuje ochrona tej całej władzy przed coraz bardziej sfrustrowanym ludem ? Co nam z orlików skoro młodzież na istniejących już wcześniej polach do gry nie garnie się do sportu. Co dobrego przyniosło nam to ślepe zafascynowanie polityką, gospodarką, prawem, kulturą USA ? Czy III RP nie cofnęła się w kierunku zamordyzmu zamiast budować państwo dialogu, debaty, wolności i po prostu zgody narodowej ?

  3. falcon_millenium 16.01.2011 17:04

    Jak w ogóle można myśleć o jakiejkolwiek poprawie, jeśli w każdym rządzie który później jest oceniany jako ten najgorszy, ciągle i niepowtarzalnie siedzi taka #$%#$ jak TUSK. Patrząc na wszystkie nieprzychylne władzy filmy – widać tam tuska włażącego w tyłek innym

  4. Liberat 16.01.2011 23:30

    Po pierwsze należy wywalić komuchów, socjalistów, zdrajców i idiotów.
    Po drugie zrobić porządek w konstytucji i prawie, ergo wprowadzić staromodny liberalny kapitalizm.
    Po trzecie nie budować zgody narodowej – na co komu stado jednorako niemyślących baranów w maoistowskich chałatach?
    Po czwarte wyjść z UE (w szengen można zostać).

  5. jur56 17.01.2011 20:10

    No cóż nawet nie będąc sympatykiem PO trudno zgodzić się z tezą że
    PO zaprzepaściła jakieś szczególne osiągnięcia PIS . Gwoli przypomnienia
    to między innymi przywoływana pani prof. obniżając składki pracodawcom
    pogłębiła skutecznie deficyt . A to przecież nie jedyna decyzja
    ekonomiczna która zwiększyła wydatki socjalne bez osiągnięcia zakładanych celów .

  6. mr_craftsman 17.01.2011 22:07

    fakt, to przecież PiS obniżył podatki najbogatszym (PO chętnie przyklasnęła), więc dziurę Platforma łata sięgając do kieszeni najbiedniejszych i średniaków.

    kiedyś PO+PiS = AWS+UW,
    teraz, po przetasowaniach w zasadzie można też stwierdzić, że
    PO = PiS bis

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.