Trafiony, zniszczony…

Opublikowano: 25.08.2017 | Kategorie: Polityka, Wiadomości ze świata

Liczba wyświetleń: 3

Słynna Siódma Flota USA na Pacyfiku okazuje się nadętym „papierowym rekinem”. Do jej zniszczenia nie jest potrzebna żadna wojna…

Dowódca 7. Floty USA wiceadmirał Joseph Aucoin został zdymisjonowany „w związku z utratą zaufania” i okrył się hańbą w środowisku oficerów US Navy.Bezpośrednim do tego powodem stało się drugie w tym roku zderzenie niszczyciela klasy Arleigh Burke USS John S. McCain (DDG-56) z liberyjskim tankowcem Alnic MC w cieśninie Malakka.

Niewątpliwie wiceadmirał jest winny obu tym wypadkom, gdyż zderzenia amerykańskich niszczycieli Fitzgerald i John S. MacCain ze statkami handlowymi mają wspólne cechy. Oba niszczyciele same czynnie naraziły się na uderzenie. Fitzgerald został uderzony w prawą burtę niedaleko wieżyczki dowódcy, John S. McCain został natomiast uderzony w lewą burtę w okolicach rufy. W obu przypadkach uderzenie zadano pod kątem do burty, z czego wynika, że do zderzenia doszło, gdy okręt i tankowiec płynęły przecinającymi się trasami. To dość częsta sytuacja dla rejonów z aktywną żeglugą oraz w cieśninach, jak np. w cieśninie Malakka, przy podejściu do Singapuru.

Manewr rozmijania się z innym statkiem na przecinających się trasach należy do podstawowych umiejętności w zakresie nawigacji i dowodzenia statkiem, a tym bardziej okrętem wojennym, które powinni posiadać kapitan, starszy oficer i oficer nawigacyjny. Podczas śledztwa w sprawie wypadku z niszczycielem Fitzgerald ustalono, że pełniący wartę oficerowie najwyraźniej nie posiadali takich umiejętności i brutalnie naruszyli Międzynarodowe Przepisy o Zapobieganiu Zderzeniom na Morzu COLREGS-72. Można byłoby to uznać za skutek złego przygotowania załogi jednego okrętu, ale drugie niemal identyczne zderzenie dowodzi, że to problem nie jednej załogi, tylko całej 7. Floty. Można także przypomnieć o zderzeniu krążownika USS Lake Champlain (CG-57) z południowokoreańskim statkiem rybackim w maju 2017 roku oraz wpłynięcie na mieliznę w Zatoce Tokijskiej innego krążownika rakietowego USS Antietam (CG-54) w styczniu 2017 roku. Dowódca całej takiej floty jest winny, skoro nie był w stanie zapewnić należytego przygotowania nawigacyjnego oficerów powierzonych mu okrętów.

Poza tym w czasie pokojowym 7. Flota USA w ciągu kilku miesięcy w wyniku wypadków nawigacyjnych straciła trzy jednostki bojowe: dwa niszczyciele klasy Arleigh Burke i jeden krążownik rakietowy klasy Ticonderoga. Niszczyciele wchodziły w skład 15. eskadry (7 niszczycieli tej samej klasy). Teraz dwa z nich przez około rok będą remontowane, przez co skład eskadry zmniejszył się o jedną trzecią. A jest to przecież główna siła uderzeniowa całej 7. Floty USA. Krążownik rakietowy wchodził w skład grupy lotniskowców USS Ronald Reagan (CVN-76) i wsparcie tego ważnego lotniskowca, który w czasie remontu osiadł na mieliźnie, zmniejszyło się dwukrotnie. Takie straty są równoznaczne ze stratami w dużej bitwie morskiej z porównywalnym przeciwnikiem.

A więc szkody dla 7. Floty USA są bardzo znaczące i jest to bardziej niż istotna przyczyna do zdymisjonowania wiceadmirała Aucoina. Mając takiego dowódcę rozgromienie floty nie wymaga przeciwnika ani walk, wszystko zrobi się samo. Dymisja dowódcy była absolutnie nieodzowna, by do prawdopodobnej wojny z Koreą Północną dotrwały chociażby resztki niesławnej już 7. Floty USA.

Taka żenująca sytuacja nie może nie wzbudzać pytań, co będzie, jeśli wybuchnie wojna w Korei? Wody koreańskie nie są łatwym do działań floty akwenem z dużą liczbą wysp, cieśnin i silnymi prądami, ze zmieniającą się z powodu pływów głębokością. Wiedzą o tym chociażby Japończycy, którzy przegrali na tamtych wodach niejedną bitwę morską w historii prowadząc wojny z Koreą (bodaj najłynniejsza z nich to bitwa w cieśninie Myeongnyang, 26 października 1597,gdzie 13 okrętów koreańskiego admirała Yi Sun-sina pokonało japońską flotę inwazyjną 330 okrętów!). Jeśli obecnie dyżurni oficerowie okrętów 7. Floty USA tak fatalnie znają się na dowodzeniu okrętami, że nie potrafią rozminąć się ze statkiem handlowym płynącym na spotkanie na bardzo dobrze znanym szlaku, to wpłynięcie na koreańskie wody raczej nie jest rozsądne. I to nie mówiąc już o tym, że na amerykańskie okręty będzie tam czyhać północnokoreańska flota nawodna i podwodna.

Autorstwo: Bogusław Jeznach
Źródło: NEon24.pl

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

1
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
MakSym
Użytkownik
MakSym

Nie wiem, kto to pisał ale nie różni się za bardzo od mediów głównego ścieku, jeśli chodzi o poziom przygotowania do tematu.

Dla minimalnie myślących – “Fitzgerald” i “John S. MacCain” to niszczyciele rakietowe klasy AEGIS, do których żadna jednostka nie powinna się nawet zbliżyć, nie mówiąc o otrzymaniu prostopadle dziobem uderzenia przez takiego mamuta jak tankowiec czy kontenerowiec.

To tak, jakby ktoś stwierdził, że jechał samochodem sportowym i nagle staranował go walec.