Torysi boją się oskarżeń o islamofobię

Opublikowano: 07.03.2024 | Kategorie: Polityka, Wiadomości ze świata

Liczba wyświetleń: 859

Torysi wyrzucili z partii swojego kolegę oskarżonego o islamofobię, ale nie potrafią wytłumaczyć dlaczego, ani też posłużyć się słowem „islamofobia”.

Poseł konserwatystów Lee Anderson wywołał tydzień temu skandal, stwierdzając w jednym z wywiadów, że burmistrz Londynu Sadiq Khan i sam Londyn są pod kontrolą islamistów. Wypowiedź miała miejsce w kontekście antyizraelskich demonstracji, na których często było widać islamistów czy salafitów wznoszących antysemickie i antyzachodnie hasła. Zostało to jednak potraktowane jako wypowiedź antymuzułmańska, islamofobiczna i użyte do ataku na członka Izby Gmin.

W obawie przed narastaniem skandalu władze partii zdecydowały o jego wydaleniu, ale przepytywani przez dziennikarzy politycy konserwatystów nie umieją odpowiedzieć, co było złego w wypowiedzi Andersona, ani też nie używają słowa islamofobia.

Sam burmistrz Londynu krytykuje mocno komentarze posła pod jego adresem, nazywając je antymuzułmańskimi, islamofobicznymi i rasistowskimi. Mówi o przypisywaniu muzułmanom takich samych spiskowych teorii, jakie formułowano wobec Żydów. Khanowi bardzo trudno jest zarzucić islamizm, bo jak sam twierdzi, ale też wiemy to z jego wystąpień, w przeszłości potępiał antysemityzm w swojej Partii Pracy, walczył z mizoginią i homofobią.

Anderson odpowiada jednak na zarzuty pod swoim adresem i nie zamierza się wycofywać. Twierdzi, że nie wymienił Khana z powodu jego religii, ale z powodu polityki jaką prowadzi. Zarzuca mu wezwanie do bezwarunkowego zawieszenia broni w Strefie Gazy, podczas gdy nie uwolniono wszystkich zakładników. Oskarża, że Khan przymyka oko na to, co dzieje się na protestach, a w przypadku innych demonstracji byłby gotowy ich zakazywać. Wreszcie twierdzi, że odniósł się w swojej wypowiedzi wyłącznie do islamizmu, czyli politycznego użycia islamu, a nie do całej grupy religijnej. Chociaż przyznaje, że jego słowa były niezręczne, to wynikały z frustracji tym, co dzieje się w stolicy Wielkiej Brytanii.

Cała sprawa wydaje się dotyczyć nie tak bardzo i nie tylko Andersona i Khana. To problem zarzutu o islamofobii, który nie musi być nawet udowodniony, żeby odniósł efekt zastraszenia. Partia zdecydowała się zawiesić Andersona, ale nikt z liderów nie chce wytłumaczyć, dlaczego było złe to, co ich kolega partyjny powiedział. Jak pokazali dziennikarze, politycy unikają też wypowiedzenia samego słowa „islamofobia”. Niektórzy z nich, tak jak minister ds. nielegalnej imigracji Michael Tomlinson popadają w komizm znany z brytyjskich sitcomów politycznych, takich jak „Yes Minister”.

Oznacza to ni mniej, ni więcej, że politycy konserwatystów podjęli decyzję ze strachu i nie potrafią lub nie chcą jej uzasadnić. Przyznanie z kolei, że wypowiedź Andersona była islamofobiczna, groziłoby tym, że dziennikarze wygrzebią podobne wypowiedzi innych konserwatystów i będą domagać się od władz konsekwencji i ich wydalenia z partii. Podobne oskarżenia były już wyrażane pod adresem premiera Rishiego Sunaka, który zapowiadał walkę z „gangami gwałcicieli”, która jego zdaniem była utrudniona z powodu politycznej poprawności, czyli unikania wskazywania na to, że wielu ze sprawców pochodzi z Pakistanu. Działając jednak w ten sposób, politycy ośmieszają siebie i wychodzą na tchórzy.

„Niestety, ten przejaw politycznego tchórzostwa jedynie zachęca wrogów wolności do podniesienia stawki i żądania, aby najmniejszy przejaw braku szacunku wobec islamizmu był traktowany jako akt świętokradztwa” – podsumowuje sprawę Frank Furedi, brytyjski socjolog węgierskiego pochodzenia, w swoim artykule opisującym, jakim problemem jest szafowanie oskarżeniami o islamofobię.

W przeciwieństwie do byłych partyjnych kolegów Anderson twierdzi, że otrzymał z partii wiele prywatnych wyrazów poparcia, a jego wypowiedzi podobają się zwykłym obywatelom.

Autorstwo: Jan Wójcik
Źródło: Euroislam.pl


TAGI: , , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.