Tam, gdzie kąpią się wirusy

Opublikowano: 28.02.2020 | Kategorie: Publicystyka, Wierzenia, Zdrowie

Liczba wyświetleń: 1481

Gdy wyczekiwany z utęsknieniem konorawirus dotrze do Polski, dopadnie nas zaraza groźniejsza od tęczowej.

Z badań Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego wynika, że w niedzielnych mszach uczestniczy 37 procent zobowiązanych, co oznacza, iż co tydzień przez świątynie przewala się ponad 12 milionów Polaków. W tym samym czasie Polskie Koleje Państwowe przewożą 6 milionów pasażerów, a samoloty zaledwie milion.

Z epidemiologicznego punktu widzenia kościół jest zatem rozsadnikiem zarazy o potencjale dwukrotnie większym niż kolej i 12 razy groźniejszym niż lotnictwo. Pora zacząć się bać, bo w państwie PiS to instytucja poza wszelką kontrolą, a na dodatek wyznająca poglądy dalekie od osiągnięć współczesnej mikrobiologii.

W imię…

Koronawirusem można się zarazić drogą kropelkową, czyli wrotami dla tego nieprzyjemnego stworzenia bożego są oczy, nos i usta. Zgodnie z zaleceniami Światowej Organizacji Zdrowia, aby ryzyko zakażenia zminimalizować, należy myć ręce, unikać dużych skupisk ludzkich, a jeśli to niemożliwe, starać się zachować dystans jednego metra. Wyjąwszy specjalne okazje, podróże pociągami lub samolotami odbywają się bez bliższych kontaktów z bliskimi i zalecenie organizacji namawiającej polskie niemowlęta do masturbacji da się spełnić bez większych trudności. W kościele o dystans trudno choćby dlatego, że przekazując znak pokoju wierni podają sobie rękę, a w niektórych parafiach cmokają się w puce. A w zanadrzu jest jeszcze punkt kulminacyjny każdej porządnej mszy, czyli komunia, w Polsce przyjmowana do ust.

To niejedyne mszalne igraszki zwiększające prawdopodobieństwo zarażenia. I wcale nie najgroźniejsze.

Największe spustoszenia może poczynić krzyż, bowiem wchodząc do kościoła, każdy z 12 milionów bywalców zanurza rękę w kropielnicy, aby za pomocą wody święconej się przeżegnać.

Wykonując znak krzyża, zaczyna od czoła („W imię Ojca…”), po czym kreśli linię pionową ku sercu, biegnącą koło oczu, nosa i ust („…i Syna…”), a na koniec przechodzi w poziomie od lewego do prawego barku („…i Ducha Świętego”). Ergo: jedynie wieńczący dzieło duch jest nieco oddalony od bram piekielnych.

Na domiar złego przed odczytaniem przez księdza ewangelii wierni kciukiem kreślą znak krzyża składającego się z maciupkich krzyżyków poczynionych na głowie, sercu i – uwaga! – na ustach. Zanurzony uprzednio w wodzie święconej palec bezpośrednio styka się więc z otworem gębowym, przez który zarazki wszelkiej maści mogą hurtowo przeniknąć do organizmu.

Mycie skraca życie

W ten sposób tylko podczas jednej mszy wodą święconą zawirusowaną przez jednego małego Polaka zarazi się kilkaset owieczek. Kilka setek po wyjściu z kościoła przeniesie wirusa na tysiące, tysiące na miliony i zaraza wnet ogarnie całą Polskę.

Nieczysty kapłan wkładający w usta opłatek wywoła dżumę podobnych rozmiarów.

To scenariusz realny, tym bardziej, że z badań wykonanych przed kilku laty wynika, że w wodzie święconej występują znaczne ilości bakterii kałowych, co znaczy, iż Polacy nie myją rąk i zanurzają je w kropielnicach, choć tuż przed pójściem do kościoła wypróżniali się. Cóż, zajęty zbawianiem świata naród niespecjalnie dba o higienę –

dane Państwowego Zakładu Higieny wskazują, że Polacy, a więc i kapłani, w przeciwieństwie do lewackiej hołoty z zachodniej Europy, uważają, iż częste mycie skraca życie. Do regularnych ablucji przyznaje się ledwie połowa badanych, twierdząc przy tym, że ręce myją po wyjściu z toalety, przed jedzeniem i po kontakcie ze zwierzętami, lecz żaden respondent nie obwieścił, że szoruje grabie przed pójściem do kościoła lub po powrocie z przybytku.

Nadchodzi czas zarazy.

Kropielnica jak klamka

Chcąc zapobiec depopulacji narodu polskiego, do Ministerstwa Zdrowia wysłałem następujące pytania: „Czy jeśli w Polsce wystąpią przypadki zakażenia koronawirusem COVID-19, resort wystąpi do Kościoła katolickiego z propozycją, aby z kropielnic usunięto wodę święconą? Czy ministerstwo zamierza zwrócić się do księży katolickich, by zachęcili wiernych do mycia rąk przed wizytą w kościele i po jego opuszczeniu? Czy w związku z możliwością pojawiania się w Polsce koronawirusa COVID-19 Ministerstwo Zdrowia zamierza wystąpić do Kościoła katolickiego z propozycją zmiany sposobu podawania komunii (zamiast do ust na rękę)?”

Ministerstwo od zdrowia nie odpowiedziało.

Dryndnąłem do Jana Bondara, rzecznika Głównego Inspektora Sanitarnego.

– Jeśli dojdzie do powszechnych zachorowań, każde większe skupisko ludzi znajdzie się w kręgu naszych zainteresowań, niewykluczone więc, że zwrócimy się do Kościoła z prośbą o współpracę. Wątpię, żebyśmy postulowali opróżnienie kropielnic lub zmianę sposobu podawania komunii, bo poza organizmem człowieka wirus żyje tylko kilka godzin i z perspektywy epidemiologicznej kropielnica nie stanowi większego zagrożenia niż klamka czy stół. Ale może poprosimy o odczytanie w kościołach podstawowych informacji na temat tego, w jaki sposób chronić się przed zakażeniem. To niezbyt skomplikowane: przede wszystkim trzeba myć ręce. Przy okazji ptasiej grypy tak postąpiliśmy i niektórzy księża po mszach odczytali list od Głównego Inspektora Sanitarnego – twierdzi rzecznik.

Fekalia popłynęły

We Włoszech po wykryciu ognisk choroby niektóre diecezje nie czekały na decyzje władz świeckich i z własnej inicjatywy nakazały opróżnienie kropielnic i poleciły księżom, aby komunii udzielali wyłącznie na rękę. Polski Kościół w sprawie koronawirusa i w ogóle opiera się na tradycyjnych wartościach. Po pierwsze spłodził zatem „Modlitwę o zatrzymanie wirusa COVID-19 i zdrowie dla zakażonych”. (Fragment: „Ojcze nasz, pełni ufności prosimy Ciebie, aby koronawirus z Wuhan nie siał więcej zniszczeń i aby udało się jak najszybciej opanować epidemię/ Panie Jezu, lekarzu naszych dusz i ciał, czujemy się bezradni w tej sytuacji ogólnoświatowego zagrożenia, ale ufamy Tobie, udziel nam pokoju i zdrowia/Matko Boża, chroń nas i opiekuj się nami, prowadź nas w miłości do Twojego Syna, Jezusa. Amen”).

Po drugie ks. prof. Paweł Bortkiewicz ogłosił, że aby powstrzymać epidemię, należy zorganizować marsze pokutne, bo to jego zdaniem sprawdzona i jedyna metoda walki zarazkami. „W Rzymie w 590 r. kiedy Grzegorz został wybrany na papieża, Włochy zostały zdewastowane przez choroby, głód, niepokoje społeczne. Lata 589-590 to czas epidemii dżumy, jej zakres i niszczycielska siła wywołały przerażenie. Papież Grzegorz wezwał Rzymian do pokuty, uczestnicy procesji pokutnej szli z głowami posypanymi popiołem. Gdy tłumy przemierzały miasto zaraza osiągnęła swoje apogeum – niemal w jednym momencie 80 osób padło na ziemię martwych. Grzegorz zarządził, aby na czele procesji niesiono obraz Matki Bożej. Gdy obraz znalazł się na czele procesji, powietrze od razu stało się zdrowe, smród ustąpił, pojawił się chór aniołów śpiewających »Regina Coeli, laetare, Alleluja«, a potem ludzie ujrzeli anioła, który wytarł ociekający krwią miecz i umieścił go w pochwie na znak zaprzestania kary. Ta wizja potwierdziła, że straszliwa epidemia była właśnie karą. Jaki to ma związek z koronawirusem? Cóż, rozliczne kataklizmy w świecie w dziwny sposób dotknęły tereny różnych centrów demoralizacji. Niejeden cenzor warknie o oszołomskim moherze. Bo przecież epidemiologia, laboratoria, szczepionki, HEPA… Ale na tę pandemię trzeba spojrzeć jako na znak i wezwanie” – wywiódł nadworny filozof ojca Rydzyka.

Ks. Bortkiewicz wyznaje uzasadnioną na gruncie nauk przyrodniczych zasadę, że wszystko jest znakiem, czego dowiódł niezbicie, gdy w zeszłym roku doszło do – jak się zdawało profanom – przypadkowej awarii oczyszczalni ścieków „Czajka”. W istocie defekt był wyrazem interwencji Boga. „Najpierw Królowa Polski została ubrana w tęczę. Obrazki z Jej wizerunkiem były m.in. na przenośnych toaletach. Jakaś grupa zapragnęła niezwykle mocno uhonorować fekalia, toalety, naklejając tam najświętsze wizerunki. Skoro tak bardzo pragnęła zwrócić uwagę na nieczystości, to proszę bardzo, te nieczystości popłynęły” – wyjaśnił profesor w sutannie.

Ostatnie słowo

Świeckie władze Polski o dziwo dotychczas nie ogłosiły narodowych przygotowań do procesji pokutnej. Szkoda, bo maszerujący na czele pochodu prezes Kaczyński niechybnie wzbudziłby litość w niebiesiech i uchroniłby ojczyznę przed atakiem wirusa.

Za to ustami ministra Mariusza Kamińskiego zadeklarowały, że wszystkie służby są w pełnej gotowości, co od czasu zamknięcia agenta Tomka nie może być prawdą. Dodatkowo ustanowiły procedury postępowania wobec Polaków przybywających z Chin i Italii, nakazując im mierzyć temperaturę i bacznie się obserwować. W tym stanie rzeczy cała nadzieja w tym, że koronawiurs boi się wody święconej jak diabli. I że arcybiskup Jędraszewski, znany specjalista od zwalczania zarazy, jeszcze nie powiedział ostatniego słowa.

Autorstwo: Maciej Mikołajczyk
Źródło: TygodnikNie.pl

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 11, średnia ocena: 4,18 (max 5)
Loading...

TAGI: , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

17
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Szwęda
Użytkownik
Szwęda

Lekarze ratujący życie umierającym ludziom muszą się chować! https://www.youtube.com/watch?v=7s142WdPrLE

FreeMan
Użytkownik
FreeMan

Nie mogli sobie darować na koniec tych złośliwości? Tym sposobem na 100% nie dotrą do katolików a więc nie uratują nas przed Zarazą. Widać jak bardzo zależy im na Polakach bo jak zacznie się od kościoła to tęczowych magicznie nie ominie.

Maria
Użytkownik

Trwa zbiorowa hipnoza – ludzie na skutek braku edukacji na poziomie podstawowym WIERZĄ. W istnienie „zakaźnej, potencjalnie patogennej nukleoproteiny” – taka jest definicja wirusa, powstała 60 lat temu. Jej autorem jest Andre Lwoff. Inspirację do tej HIPOTEZY powziął z filozofii…Platona. O czym mówi na swoim wykładzie noblowskim w grudniu 1963 https://www.nobelprize.org/prizes/medicine/1965/lwoff/lecture/.

Z logiki wynika, że nie można udowodnić nieistnienia czegoś, czego NIE MA.
Nigdy nie udowodniono, że nukleoproteidy nazywane wirusami są szkodliwe. A mówił o tym już za życia konfabulanta jego adwersarz Antoine Bechamp. Zyciorys Pasteura, na podstawie notatek laboratoryjnych napisał Gerald Geison – jest w j. ang.
Hucpa na temat wirusa HIV * mającego rzekomo powodować EPIDEMIĘ AIDS została wykreowana TEŻ zgodnie z napisana przez tę mafijną organizację WHO, definicją epidemii. Która brzmi: ” EPIDEMIA-występowanie w określonym czasie i na określonym terenie przypadków zachorowań lub innych zjawisk związanych ze zdrowiem w liczbie większej niż oczekiwana”
Żadnych liczb.
Mimo, że teoria infekcyjności NIGDY NIE ZOSTAŁA NAUKOWO POTWIERDZONA, nadal z powodzeniem wyżyma się z niej niebotyczne dochody. Utrzymując lud globalnowioskowy w trwodze i uzależnieniu od „pomocy” bigfarmy.
Cytuję oświadczenie sędziego Helmuta Hackmanna. Którego treści NIE ODWOŁANO.
cytat:
„W dniu 15 stycznie 2001 roku sędzia Hackmann z wojewódzkiego (Landgericht) sądu w Dortmundzie (Sygn. Akt. Ns70 Js 878/99 14 (XVII) K 11/00) na publicznej rozprawie przedstawił wiedze urzędu Ministerstwa Zdrowia Republiki Federalnej Niemiec.
„Stwierdzam, ze wirus HIV, który to miałby być powodem choroby AIDS nigdy nie został naukowo udowodniony (bezpośrednio wyizolowany)”
SĘDZIA HACKMANN PRZEDSTAWIŁ WYPOWIEDZ DR MARCUS, MÓWCY PRASOWEGO, OPINIODAWCZEGO CENTRUM DO SPRAW AIDS (REFERENZZENTRUM) RF NIEMIEC (BRD) Z INSTYTUTU ROBERTA KOCHA (ROBERT-KOCH- INSTITUT) W BERLINIE”.
Na wszelki wypadek cytuję z oryginału:
„Für die Durchsetzung seiner Meinung-hier: der Nachweis der Existenz eines Aids-Virus sei bis heute nicht gelungen; es stehe daher nicht fest, dass es sich bei Aids um eine Infektionskrankheit handele; sog. Aids-Patienten könnten durch die Gabe von Virostatika gesundheitlich schwer geschädigt und soger getötet werden …“

* Komórki jednego pacjenta !!! https://en.wikipedia.org/wiki/Luc_Montagnier „Chang ustalił, że LAV francuskiej grupy był wirusem jednego pacjenta, który zanieczyścił kulturę innego. Na życzenie grupa Montagniera wysłała próbkę tej kultury do Gallo, nie wiedząc, że zawiera dwa wirusy. Następnie zanieczyściło połączoną kulturę, nad którą pracował Gallo”
Historia hucpy profitującej Gescheftem produkcji testów i „leków” – trutek virostatycznych do odczytania w en Wikipedia

Zamiast zweryfikować medyczne teorie, dzięki którym jest możliwa pacyfikacja ludności na gkobalnowioskową skalę, cytowane są mniemanologie z nieco rynsztokowego NIE. Ludzie w XXI wieku, redaktorzy gazety NIE, wierzą w św. Wirusa. Nie dziwota, bo to pokłosie mentalne żydowskie. A, jak wszyscy wiedzą, ŻYD panicznie boi się “zarażenia” i “skalania”, które wywodzi sie ze starotestamentowych fobii.
Żydowską mentalność wyczuwam na odległość.

Kto rozsiewa dezinformacje medyczne na temat epidemii, szczepień, „leków” – media (szczególnie mające aspiracje do “niezależnych”) i ich moderatorzy.
W wątku o “zdjęciu krzyża” przez kobietę w menopauzie jest 100 komentarzy. Widocznie kobiecina ten stan źle przechodzi, rodziny nie ma, więc gdzieś emocje i szalejące hormony lokuje, sobie szkodząc.
Dopóki Polacy identyfikują się z wartościami “dekalogicznymi”, których krzyż jest symbolem, niech sobie wisi. Za długo nie powisi, zastąpi go inny symbol. Może taki – https://www.jhi.pl/blog/2018-04-09-symbole-judaizmu-symbole-ludzkosci-gwiazda-dawida, może szachada albo wizerunek Buddy. Cuius regio eius religio. Chyba, żeby “dowiesić” symboli z genderowymi, włącznie. Kiedyś wisieli przywódce -Hitler, Stalin, Gomułka…

realista
Użytkownik

Mario, a na co ci ludzie chorują?
przeglądając pani wypowiedzi i artykuły widzę, że to NIE wirus, bo wirusy chorobotwórcze nie istnieją (dobrze rozumiem?). nie widzę natomiast co powoduje chorobę.
można prosić o wyjaśnienie? tak w telegraficznym skrócie… .. .

Maria
Użytkownik

Redaktorzy z gie -jzeru NIE są porażeni WIARĄ w istnienie św. Wirusa. To wynika z konotacji rodzinnych wywiedzionych ze starotestamentowych fobii – “zarażania’ , “skalania”. Jak wyjaśniał śp. Józef Kossecki (cybernetyk) są trzy definicje Żyda/żyda:
1/ Żyd – narodowość
2/ żyd- wyznanie
3/ żyd- człowiek u którego opcje światopoglądowe dominują nad poznawczymi.

Niemożliwość samodzielnego zweryfikowania informacji z nauk biologicznych, istotnych ze względu na konsekwencje błędnego myślenia na temat własnego zdrowia, podleganie zabobonnym fobiom- strachowi przed “zarażeniem” i fronemofobia, to indykatory mentalności żydowskiej – definicja nr 3

Choc muszę przyznać, że moje komentarze na temat zdrowia na blogu JU (kiedy publikował je na Onecie) znajdowały sporo odbiorców, aktywnie zadających pytania. Co było oznaką myślenia.

realista
Użytkownik

bardzo proszę o odpowiedź na pytanie… .. .

Maria
Użytkownik

“na co ci ludzie chorują?
przeglądając pani wypowiedzi i artykuły widzę, że to NIE wirus, bo wirusy chorobotwórcze nie istnieją (dobrze rozumiem?). nie widzę natomiast co powoduje chorobę.
można prosić o wyjaśnienie? tak w telegraficznym skrócie… .. .”

Reakcje : katar, kaszel to objawy POWROTU DO NORMOTONII.
Reakcje wytworzone w czasie ewolucji życia na Ziemi. Wszystkie reakcje żywych organizmów są zwiazane z informacją płynącą ze środowiska, są jej skutkiem. Służą do wspierania życia. Nukleoproteiny pomagają w tym procesie.
To nie jest tak łatwo w “telegraficznym skrócie” wyjaśnić dlaczego ludzie chorują. Te reakcje są omawiane w 4 godzinnym filmie pt 3 rewolucja w medycynie, nowy paradygmat medyczny. To są 4 godziny filmu, ale WARTO.
https://www.youtube.com/watch?v=d-nS_vEOliA

Roberto Barnai opisuje reakcje biologiczne dot. “przeziębienia”:
https://www.youtube.com/watch?v=1G0YXVD69Cs&t=332s

A konkretnie o wirusmanii wypowiada się Caroline Markolin:
https://www.youtube.com/watch?v=hGN_9vEUo3k

Nie popadajmy w STRACH, PANIKĘ, bo to wywołuje zmiany na narządach i wycofywanie tych zmian daje objawy w postaci kaszlu, kataru, bólu.

Maria
Użytkownik

cytat z artykułu: “Nieczysty kapłan wkładający w usta opłatek wywoła dżumę podobnych rozmiarów”

Mentalność starotestamentowa – widzenie “nieczystości” wywołującej dżumę.

realista
Użytkownik

tak, wiem czym jest kaszel i katar. nazwałbym to odpowiedzią.
ale ja pytam na co odpowiedzią? na co ludzie faktycznie chorują? co niszczy organizm człowieka, który w konsekwencji umiera? jak się zarażają?
naprawdę nie mam 4 godzin, zwłaszcza jeśli chodzi o film z napisami, który jest o wielu rzeczach naraz (np. raku), i z określeniami, których nie znam, a które należałoby sprawdzić.

dlatego proszę o kilka zdań w skrócie… .. .

Maria
Użytkownik

Drogi realisto, mnie zmiana myślenia “judeologicznego” zajęła pół roku – intensywnego szukania i weryfikowania. Zdobywanie wiedzy KOSZTUJE -trzeba włożyć własny wysiłek. Nic na skróty się nie udaje. I to jest Twój wybór, czy zainwestujesz 4 godziny czasu, czy wolisz być ofiarą medycznej pytii, która Ci powie: ma pan raka i to złośliwego.

Tymczasem o hucpie koronkowo utkanej – “epidemii” wirusa Corono mówi Del Bigtree
CORONAVIRUS – Del Bigtree – polskie napisy

https://www.youtube.com/watch?v=kK3YZdgT_uk

realista
Użytkownik

aha.
no cóż… to dziękuję za odpowiedź na pytanie.
w międzyczasie jednak będę mył ręce i unikał skupisk. i jak nic mnie zaatakuje, to będę kaszlał w łokieć…
myślałem, że jak w tym siedzisz, to będziesz umiała choć w skrócie to opisać, bo nie znalazłem tego w twoich artykułach tutaj. piszesz o żydach i czego to nie ma, ale nie piszesz co jest, a co wydaje mi się ważniejsze.

no nic, nie zawracam głowy…

PS. mój ojciec zmarł na raka płuc i mózgu. do momentu ataku – okaz zdrowia, szczęśliwa emeryturka, spijanie śmietanki z owocnego życia u boku ukochanej od liceum, poważanie, komfort, plany…
będę miał na względzie twoje słowa… .. .

realista
Użytkownik

o kurczę, ten ostatni filmik to na serio? nie robi dobrego wrażenia, raczej zniechęca “chochołem”.
to co, że bakterii są tryliony (raczej kwintyliony;), skoro nie wszystkie chorobotwórcze?
analogicznie – to, że owadów są tryliony nie znaczy, że nie złapiesz wszy… .. .

Maria
Użytkownik

@Realisto, Napisałeś:”o kurczę, ten ostatni filmik to na serio? nie robi dobrego wrażenia, raczej zniechęca “chochołem”.
to co, że bakterii są tryliony (raczej kwintyliony;), skoro nie wszystkie chorobotwórcze?
analogicznie – to, że owadów są tryliony nie znaczy, że nie złapiesz wszy… .. .”

Ten film Del Bigtree wydaje mi sie genialny w swej prostocie i logice.
://www.youtube.com/watch?v=kK3YZdgT_uk
A Ty, Realisto piszesz, że Ciebie “zniechęca” i “nie robi dobrego wrażenia”. Dla mnie Twoja reakcja oznacza, że NIE MAM ŻADNYCH SZANS na wyjaśnienie Ci czegokolwiek z biologicznych reakcji.
Masz zakodowany strach przed “zarazkami”. Ja to rozumiem i nie dziwię się. Ja od dziecka nie bałam się zarazków, gdyż mj wuj -epidemiolog, szkolony w łódzkiej med-hasbarze :) mnie uświadomił, że wszelka histeria z unikaniem “zarazków” jest szkodliwa. Ponieważ człowiek żyje w takim środowisku, które obrazowo pokazał Del Bigtree wysypując worek z ryżem – kwintylionem różnych drobnoustrojów.
Wyobraź sobie, Realisto, że akurat te najbardziej “szkodliwe” są bardzo wymagające co do środowiska – są beztlenowe, w takim się mnożą, w tlenowym – giną. (Dlatego bezsensem jest szczepienie p/tężcowe) Niektórych bakterii NIE MOŻNA MNOŻYĆ IN VITRO, mogą tylko egzystować w żywych tkankach.
Co do istnienia wirusów jako “zakaźnej potencjalnei patogennej nukloproteiny”, to jest CZYSTA PROJEKCJA nawiedzonego naukowca sprzed 60 lat. Nikt patogeniczności nukleoprotein nie udowodnił, a wręcz przeciwnie. W wykładzie noblowskim A L wyjaśnia, że hipotezę o patogeniczności nukleoproteiny nazwanej wirusem wywiódł z filozofii Platona. https://www.nobelprize.org/prizes/medicine/1965/lwoff/lecture/

Realisto, napisałam parę tekstów o HISTORII MEDYCYNY. Jest w nich opisane KIEDY, JAK, KTO i DLACZEGO ZMIENŁ SYSTEM EDUKACJI MEDYCZNEJ (raport Flexnera).
Do prawdy, szczególnie w NAUCE, dochodzi się analizując DEFINICJE, STATYSTYKI, dokumenty z epoki. Nauka opiera się na prawach, prawa powstają z teorii POTWIERDZANYCH doświadczeniem, najczęściej opisanych wzorami matematycznymi.
Przykładem jest prawo biologiczne sformułowane przez Japończyka Teruo Higa. Jest ono praktycznie wykorzystywane do wspomagania regeneracji zdegradowanych chemicznie, biologicznie środowisk, dzięki opracowanemu przez TH zestawowi organizmów aktywnych regeneratywnych. (Mikroorganizmy efektywne, tzw. EM-y https://pl.wikipedia.org/wiki/Mikroorganizmy_efektywne) Polska wiki nie podała treści tego prawa. A brzmi ono: w każdym biologicznie czynnym środowisku jest 20% organizmów aktywnych degeneratywnych i 20% organizmów aktywnych regeneratywnych, reszta-60% to organizmy kooperujące z tymi, dla którego dane środowisko ma optymalne warunki do rozwoju.
Kto zrozumie konsekwencje tego prawa, tego nie zdziwi byłyskawiczna reakcja tzw. SEPSY. Jest to stan, kiedy w organizmie człowieka (dziecka) dochodzi do zdominowania reakcji przez organizmy degeneratywne do których dołączą się kooperujące.
Ludzie nie mają pojęcia, że w ich organizmach bytuje 2,5 kg organizmów, które umożliwiają trawienie, przyswajanie witamin, gojenie ran.
Wizja świata w którym na człowieka czyhają “zarazki”, rzucają się robaki, pasożyty, jest wizją starotestamentowych fobii.
Pasożyty, owady w trakcie ewolucji (nic wspólnego to nie ma z Darwinem) wypracowały system wspierający życie, rozmnażanie, uzdrawianie. Przykład- larwy much są stosowane przy niegojących ranach, pijawki a nawet …kleszcze. cytat z wiki “Kleszcze produkują ślinę zawierającą białko rEV756 blokujące układ dopełniacza, zw. z odpowiedzią immunologiczną organizmu – dzięki temu ukąszenie przez kleszcza nie powoduje burzliwej reakcji immunologicznej[3] (białko to może grać znaczną rolę w leczeniu miastenii”.

Gdybyś w szkole, Realisto, miał naukę LOGIKI oraz podstawy nauk przyrodniczych (fizyka, chemia, biologia), pewne procesy byłyby dla Ciebie zrozumiałe.

Człowiek wybiera aktywności na które zużywa swój czas i energię. Kierują nim różne motywacje. Żeby zostać “truthseekerem” trzeba mieć motywacje poznawcze. Żeby się nimi dzielić – jeszcze inne. Co tu ukrywać – jest mi przykro, że nie potrafię zachęcić do osobistego zweryfikowania niezwykle istotnych informacji, które dotycza życia i zdrowia każdego człowieka. Mam poczucie marnotrawienia czasu. Powinnam chyba zmienić lokalizację moich wypowiedzi, bo i bez tego mam depresję. Moi bliscy umierają po “leczeniu” chemią.

realista
Użytkownik

ja się zarazków nie boję, ale ty wiesz lepiej. nie choruję, ale ty wiesz lepiej.
tak jak wiesz lepiej, że nie miałem w szkole LOGIKI, fizyki czy chemii…

otóż moja droga – najwięcej na WM rozmawiałem o fizyce, do szkoły średniej dostałem się wygrywając olimpiadę chemiczną (w biologicznej niestety byłem tylko w pierwszej 10, obie na etapie wojewódzkim), a teraz jestem m.in. programistą…

ale wiesz co?
już NIC… mam nadzieję, że co do tematu nie mylisz się tak, jak co do mnie. chociaż nie wiem…
w większości nie widzę tu szczególnych nowości i uzasadnienia nieistnienia wirusów.
ale dzięki za poświęcony czas…

PS. nie wiem czym się różnią niby “organizmy degeneratywne” od zarazków, ale nie pytam, skoro sama sobie robisz krecią robotę podsyłając np. taki filmik.

PS2. to, że owadów są tryliony naprawdę nie znaczy, że nie złapiesz wszy… .. .

Szwęda
Użytkownik
Szwęda

Codziennie w Polsce niepotrzebnie umierają dzieci niszczone przez bandycki system farmaceutyczno-lekarsko-biznesowy i nikt z tym nic nie robi. Rzeki polskie powinny spłynąć krwią morderców naszego narodu!

Maria
Użytkownik

realista napisał: “Ja się zarazków nie boję, ale ty wiesz lepiej. nie choruję, ale ty wiesz lepiej.
tak jak wiesz lepiej, że nie miałem w szkole LOGIKI, fizyki czy chemii…

otóż moja droga – najwięcej na WM rozmawiałem o fizyce, do szkoły średniej dostałem się wygrywając olimpiadę chemiczną (w biologicznej niestety byłem tylko w pierwszej 10, obie na etapie wojewódzkim), a teraz jestem m.in. programistą…

ale wiesz co?
już NIC… mam nadzieję, że co do tematu nie mylisz się tak, jak co do mnie. chociaż nie wiem…
w większości nie widzę tu szczególnych nowości i uzasadnienia nieistnienia wirusów.
ale dzięki za poświęcony czas…

PS. nie wiem czym się różnią niby “organizmy degeneratywne” od zarazków, ale nie pytam, skoro sama sobie robisz krecią robotę podsyłając np. taki filmik.

PS2. to, że owadów są tryliony naprawdę nie znaczy, że nie złapiesz wszy… ..”

Wybacz, realisto, że “zaszufladkowałam” Ciebie do osób nie posiadających podstaw nauk przyrodniczych. To emocje po pogrzebie znajomego i moje kłopoty rodzinne. Jestem sfrustrowana i czuję się bezradna.

Wg statystyk -znajomy został uzdrowiony dzięki chemioterapii – przeżył nieco więcej niż 5 lat. (Nie prowadzi się statystyk leczonych chemią dłużej niż 5 lat). A i tak był w tych 2-3 % szczęściarzy, którym się “aż tyle” udało przeżyć.

Co do uzasadniania “nieistnienia wirusów”. Dlaczego miałyby nieistnieć takie cząsteczki -nukleporoteiny w komórkach, skoro ISTNIEJĄ? Jest kwestia, jaką pełnią rolę! Jeszcze za życia Pasteura teoria infekcyjności była krytykowana (Antoine Bechamp), jednak Pasteur miał większy tupet i siłę przebicia. http://www.kontestator.eu/supermikroskopy-i-tajniki-morfogenezy.html.
Zatem nukleoproteiny ISTNIEJĄ. Nie są “zakaźne”, gdyż żyją tylko w żywych komórkach. Ponieważ nie tworzą, tak jak bakterie, przetrwalników, kiedy środowisko jest niesprzyjające. Poza organizmem żywym – giną! Tu napisałabym (dla wierzacych), że Bóg nie stworzył/ w trakcie ewolucji nie powstały (dla niewierzacych) drobnoustroje celem niszczenia życia tylko dla kontynuacji/odradzania życia=obiegu materii.
Tak więc dzikie zwierzęta, dzikie plemiona żyją zgodnie z biologicznym kodem, potrzebami. Dzikie zwierzęta b. rzadko chorują na raka, cukrzycę. A hodowlane- tak. I mimo, że np.koty nie jedzą węglowodanów – dostają cukrzycy. A dla globalnowioskowych maluczkich wersja przyczyn cukrzycy to nadmierne spożycie cukru. I świetny pretekst do wprowadzenia podatku pod pozorem dbania o zdrowie Polaków.
Podatek cukrowy – tama dla cukru czy zielone światło dla piwa …www.portalspozywczy.pl › alkohole-uzywki › wiadomosci › podatek-…
3 lut 2020 – Rząd, chcąc walczyć z cukrem w napojach poprzez planowany podatek cukrowy, wspiera konsumpcję niskoprocentowych napojó

Ja nie potrafię tego lepiej wytłumaczyć.
Chcesz się, Realisto, dokopać do wiarygodnych informacji – sprawdź ŹRÓDŁA, które podaję. Włóż czas i wysiłek.
Jeszcze raz definicja (Andre Lwoff 1960r) “wirus jest ZAKAŹNĄ, potencjalnie PATOGENNĄ nukleoproteiną.”
Skąd taka interpretacja właściwości cząstek białek połączonych z kwasem nukleinowym ? O PATOGENICZNOŚCI ? Z filozoficznej czarnej dziury wzięta.
O czym AF jasnym tekstem na pierwszej stronie noblowskiego wykłądu mówi, iż tak uważa za …Platonem.
(tłumaczy Google) https://www.nobelprize.org/prizes/medicine/1965/lwoff/lecture/
Tak jak TEORIA INFEKCYJNOŚCI , TAK SAMO HIPOTEZA O PATOGENICZNOŚCI nukleoprotein – nigdy nie została naukowo udowodniona.
To, Realisto, co obecnie obserwujemy -rzekomą epidemię coronawirusa, jest konsekwencją istnienia tych teorii i hipotez “medycznych”. Oraz dokomponowanych przez mafijną organizację WHO definicji (epidemii, pandemii) i przepisów.
Tłumaczenie reakcji biologicznych jest w tym 4 godzinnym filmie, i w wielu miejscach w sieci.
Ponieważ system reakcji biologicznych rozwijał się ewolucyjnie wraz z rozwojem organizmów -od form żyjących w wodzie po ssaki naczelne i człowieka. Tłumaczenie zmian spowodowanych reakcjami na informacje ze środowiska wymaga PRZEŚLEDZENIA tego rozwoju. Z logiki wynika, że gdyby biologia była “wadliwa”, “złośliwa”, dawo życie na Ziemi wyginęłoby.
Realisto, czy zauważyłeś, że kiedy jest pożar, to zawsze pojawiają się strażacy? Obserwator z Kosmosu, mógłby wywnioskować, że to właśnie strażacy są winni temu zjawisku.

W chemii i biologii widać tylko dwa rodzaje reakcji – syntezy i rozkładu. To układ Jak znaczek Yang-yin.
Dlatego czasem jakaś tkanka w organizmie rośnie (guz) a czasem ginie (osteoporoza) Powrót do normotonii dla guza oznacza, że musi się ROZŁOZYĆ – robią to właśnie bakterie i grzyby, co jest diagnozowane jako “rak” a jest normalnym procesem biologicznym usuwania zbędnej tkanki. Oczywiście -można -i lepiej ją chirurgicznie usunąć, np. guz piersi. Pierś zrekonstruować. Ale procedury stosowania dodatkowo chemii – to zbrodnia. Osteoporoza też jest wyleczalna, proces powrotu do normotonii jest diagnozowany jako nowotwór – (białaczka, choroby szpiku). Niestety, stosowana jest chemia, która własnie w pierwszy rzędzie niszczy szpik i hemopoezę. MEDYCYNA ISTNIEJĄCA NIE ODRÓŻNIA TYCH DWÓCH RÓŻNYCH PROCESÓW. Ponieważ procesy przyrostu tkanki a tym bardziej ubytku nie zawsze sa zauważalne i zwykle bezbolesne. Tylko powiększenie prostaty i zmiany w małej krzywiźnie żoładka są zauważalne w fazie powstawania “raka”. Wszystkie zmiany są traktowane tak samo jako rak “rosnący” – czyli “wróg” i objawy są usuwane przez podawanie trucizn chemicznych. Blokujących procesy biologiczne. Działa to do czasu, aż organizm nauczy się te trucizny blokować i “rak się wznawia”. A dodatkowo, na skutek straszenia zawsze powstają zmiany w płucach (strach przed śmiercią) i węzłach chłonnych. Które są diagnozowane jako “przerzuty”. Fakt jest taki, że NIGDY w żadnym płynie ustrojowym nie zdiagnozowano zadnej “przerzucającej się ” komórki. Powrót do normotonii jest bolesny, związany z uciążliwymi objawami, które “leki” jak wyżej napisałam “redukują”, niszcząc wszystkie układy i komórki, bakterie umożliwiające życie, enzymy, nukleoproteiny. I w końcu pacjent musi umrzeć.

Co wynika z PRAWA OPRACOWANEGO PRZEZ TERUO HIGA , na temat obecności drobnoustrojów w środowisku biologicznie czynnym ?

Wynika to, że 20% w nim będących jest “zarazkami” (beztelnowcami) i 20% jest tlenowcami- “nieszkodliwymi”. A cała reszta 60 % to takie stworki, które DOŁĄCZAJĄ do tej “partii politycznej drobnoustrojowej” AKTYWNEJ, która w danym środowisku znajdzie najlepsze warunki. I jeśli “kooperanci” dołączą do aktywnych degenerujących, to organizm ginie.
Dlatego ta partia “aktywnych”, która sobie teraz stworzy lepsze warunki (drobnoustroje nie są takie mądre i nie potrafią same stwarzać warunków, ludzie potrafią) to przekona te 60 % (około) . I przejmie rządzenie w środowisku. Kłopot w tym, że tylko pozornie jedna partia jest “regeneratywna” a druga – zarazki. Obydwie są patobgenne. :)

Maria
Użytkownik

Realisto, upatrzyłeś sobie wszy jako paskudnego insekta. Nie wiadomo, jakie biologiczne aktywatory przenoszą wszy. Bo rzekomo choroby. W TV podano, że dzieci w przedszkolach “łapią” wszy. Od znajomej, która ma wnuki w renomowanym przedszkolu w Warszawie wiem, że nie tylko wszy ale i owsiki. Ale jakoś nic o epidemii nie słychać. Z wiki: Wszy mogą przenosić wiele groźnych chorób zakaźnych takich jak: dur powrotny, tyfus plamisty, dżuma, gorączka okopowa.
Jak z opisu wszy wynika, populacje wszy pozostają “rozłączne genetycznie”, co oznacza, że się nie …krzyżują. Ciekawe, czy mozna “złapać” wesz szympansią. I nic nie wiadomo o “przenoszeniu” chorób szympansich -dżum, tyfusów przez wszy.
Zamiast tego ponoć owocożerne nietoperze przenoszą ebolę na małpy i ludzi. Choć, mimo “intensywnych badań” – nigdy tego nie udowodniono. :)

https://pl.wikipedia.org/wiki/Wesz_ludzka
Populacje wszy pozostają rozłączne genetycznie, mimo że od kilkudziesięciu tysięcy lat współwystępują razem, a obecnie jedna z nich ma zasięg ogólnoświatowy, podczas gdy druga ograniczony do Ameryki. Wesz ludzka jest spokrewniona z gatunkiem wszy pasożytującym na szympansie[2].

Rzeczywiście, wesz nie jest sympatycznym owadem. Ani pchła, pluskwa, komar czy nieszczęsny kleszcz- będący pajęczakiem.
Mój przewrót na miarę kopernikańskiego dokonał się 10 lat temu. Po zmasowanej akcji -ataków kleszczy. Dziennie zdejmowałam z ciała po 2-3 kleszcze, nierzadko po u-pojnej nocy (dla kleszcza). Nigdy nie byłam panikarą, bo co roku żarły mnie kleszcze (komary, pchły), ale nie w tak zmasowany sposób !
Cały miesiąc co najmniej szukałam w sieci informacji, kiedy umrę i w jakich męczarniach.
Masakra piła mechaniczną, to przy tym, co się naczytałam – pikuś.
Aż w końcu trafiłam na zdanie : ukąszenia kleszczy mogą wzmagać inteligencję! Oraz na nowy paradygmat medyczny, który weryfikuję do dziś. http://www.germanska.pl

I od tej pory nie spieszę się ze zdejmowaniem kleszcza, kiedy raczy mnie uhonorować swoją obecnością. Drażnię tym rodzinę, która boi się kleszczy. A ostatnio powiedzieli, że dalsze wzmaganie mojej inteligencji może być dla wszystkich niebezpieczne… :)